Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Stara kamienica cz 4

W przedpokoju zdejmuje płaszcz, który odwiesza i ściąga kozaki.  Potem udaje się do sypialni, teczkę z dokumentami i kopertę kładzie na łóżku, a telefon umieszcza na szafce nocnej.
Następnie spod łóżka wyciąga pudło i idzie do kuchni, gdzie stawia je na stole i otwiera.
Z szuflady wyjmuje zapalniczkę, po czym siada. Po spaleniu teczek z dokumentami dawnych spraw podchodzi do szafki z naczyniami i wybija prawie wszystkie, zostawiając jedynie kubek i talerzyk śniadaniowy.
Opuszcza mieszkanie, po znalezieniu się w piwnicy podchodzi do drzwi, gdzie przetrzymuje dwóch swoich niedoszłych porywaczy.
— Ty.
Pani Irena palcem wskazuje na mężczyznę stojącego pod ścianą. Drugi spogląda na niego z lekką zazdrością.
Ciekawe czego od niego chce — zastanawia się bandyta.
— Czego chcesz? — pyta pierwszy bandyta.
— Rozbieraj się  — krzyczy starsza pani.
— Po co? — pyta ponownie bandyta.
— Nie dyskutuj, tylko wykonaj polecenie.
— Dobrze, już dobrze.
Mężczyzna zdejmuje czarną koszulkę, odsłaniając muskularną klatkę piersiową. Potem ściąga spodnie z bokserkami i stoi przed starszą kobietą goły.
— Bardzo dobrze, a teraz podejdź do mnie — prosi Irena.
Mężczyzna, zasłaniając dłońmi przyrodzenie, podchodzi do niej. Pani Irena otwiera drzwi od celi. „ Nie za bardzo  rozumiem, co się dzieje”— myśli bandyta.
— Wychodź!
Młody mężczyzna, po znalezieniu się poza celą, z szyderczym uśmiechem patrzy na kolegę, który teraz jest sam.
Starsza kobieta na powrót zamyka celę i w towarzystwie mężczyzny wraca do mieszkania.
— Czemu pani chce mi pomóc?  Przecież próbowałem panią porwać.
— To wszystko prawda, ale to nie ty mnie zaatakowałeś, tylko twój kolega.
— Niby tak, ale jednak tam byłem, a czemu pani kazała mi się rozebrać?  Czyżby była pani ciekawa jak wygląda nagi facet.
— Nie dlatego.
— To czemu?
— Na początek weź prysznic.
Pani Irena podchodzi do drzwi od łazienki i zapala światło. Mężczyzna podchodzi do niej.
— Tu masz łazienkę, a czysty ręcznik wisi na wieszaku.
— Okej.
Starsza kobieta wychodzi z łazienki

Pani Irena w sypialni chowa w szafce nocnej kopertę ze zdjęciami oraz kopertę z dowodami sprzedaży dzieci.
Z szafy wyjmuje koszulę w kratę, spodnie oraz slipy i kładzie je na łóżku.
Potem przechodzi do kuchni. Po sprzątnięciu szkła wstawia czajnik z wodą.
Po zagotowaniu wody zalewa herbatę, następnie z lodówki wyjmuje masło i kiełbasę, po czym siada przy stole i zaczyna jeść.
Pięć minut później w kuchennych drzwiach staje mężczyzna ubrany w rzeczy jej zmarłego męża.
— Smacznego — mówi mężczyzna.
— Dziękuję, chleb jest w chlebaku.
Mężczyzna bierze kromkę chleba, smaruje ją masłem, kładzie plaster kiełbasy i siada naprzeciwko starszej kobiety.
— Jak ci na imię? — pyta Irena.
— Marian.
— Ładnie. A ile masz wzrostu?
— 1,80 metra.
— Wysoki chłopak z ciebie.
— Taki wyrosłem.
— To bardzo dobrze, bo kobiety kochają wysokich, a do tego umięśnionych miśków.
— Tak pani sądzi?
— Tak. Ale powiedz mi prawdę — czy to ty kazałeś porwać ciężarną dziewczynę mojego wnuka?
Mężczyzna podrywa się z miejsca.
— Co pani powiedziała?
— Mój wnuk twierdzi, że pożyczył od ciebie 250 tysięcy złotych na rozkręcenie biznesu. Rano wyszedł z domu z bronią i mówił, że jedzie na spotkanie z tobą.
— On panią okłamał! To on ściąga pieniądze z dłużników za pomocą gróźb, porwań, bicia i zabójstw.
Starsza kobieta ukrywa twarz w dłoniach. Marian podchodzi do niej i kuca przed nią. Pani Irena podnosi głowę i zapłakanymi oczami patrzy mu w oczy.
— Gdzie ja popełniłam błąd wychowawczy, że mój wnuk wyrósł na kłamcę i przestępcę? — pyta.
— Ja od niego nie pożyczałem takiej kwoty. To on ode mnie pożyczył pieniądze.
A co do ciężarnej dziewczyny — to on stoi za porwaniem.
— Jak to?
— To prawda, że moja siostra Ela jest jego dziewczyną i będzie miała z nim dziecko.
Starsza kobieta wychodzi, po chwili wraca z kopertą i teczką, które kładzie na stole.
Marian w skupieniu ogląda zdjęcia i czyta dokumenty.
— Kim one są?
— Nie wiem. Cały czas nad tym pracuję.
— Czyli, jak dobrze rozumiem, nie jesteś prawdziwym gangsterem, tylko udawanym?
— Tak.
— To kim jesteś?
— Jestem prywatnym detektywem. Od jakiegoś czasu śledziłem pani wnuka... Ale moja kochana siostrzyczka musiała wszystko skomplikować i związać się z nim. Więc postanowiłem przeniknąć do tego gangu.
— Rozumiem. Ale skoro Karol uprowadził twoją siostrę, a swoją dziewczynę, to musiał się dowiedzieć, kim jesteś.
— Ma pani rację.
— Zabierz mnie do kryjówki mojego wnuka — prosi.

Magda34

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminał, użyła 790 słów i 4788 znaków, zaktualizowała 15 lip o 17:22.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.