Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Stara kamienica cz 2

Pierwszy mężczyzna bierze kubek z gorącą herbatą i upija solidny łyk.
— Czemu ta herbata ma taki gorzki smak? — pyta bandyta.
— Zielona herbata tak smakuje.
Nagle rzuca się na starszą kobietę, dusząc ją, a w oczach ma obłęd
— Czego mi tam dostałaś, że świat ze mną jeździ?!
— Niczego.
— Kłamiesz!
Pani Irena dyskretnie przykłada napastnikowi paralizator do szyi i razi go prądem. Mężczyzna pada na ziemię.
Drugi bandyta nie rozumie, co dzieje się z jego kolegą, a zarazem bratem. Pochyla się nad nieprzytomnym wspólnikiem i klepie go w policzek.
— Ben, co ci jest, stary?
Bandyta gwałtownie wstaje, wyciąga pistolet i celuje w Karola.
— Co mu zrobiłaś?!
— Nic.
— Masz mnie, kurwa, za idiotę?!
— Jakbym śmiała...
Bandyta pomaga wstać swojemu koledze i razem ruszają do drzwi. W progu zatrzymuje się na chwilę.
— Szykuj kasę!
Po tych słowach wychodzą. Karol zamyka drzwi, po czym wraca do salonu, gdzie jego babcia sprząta, ale po chwili przerywa.
— Ile jesteś im winien?
— Dwieście pięćdziesiąt tysięcy złotych.
— Matko Boska! A na co ci są potrzebne takie pieniądze?
— Na rozkręcenie własnego biznesu.
Pani Irena zaczyna nerwowo chodzić po salonie. Niespodziewanie wychodzi do przedpokoju, wkłada siwy płaszcz i zakłada czarne kozaki.
— Ubieraj się — mówi stanowczo.
Wnuk podchodzi do babci, bierze kurtkę do ręki i wychodzi na korytarz, gdzie na niego czeka.
— Powiesz mi, czemu wychodzimy z domu?
— Niedługo wszystkiego się dowiesz.
Trzydzieści minut później auto zatrzymuje się na parkingu przed budynkiem policji.
— Co my tutaj robimy? — pyta Karol.
— Przyjechaliśmy zgłosić włamanie i pobicie.
Starsza pani wysiada, po czym pochyla się od strony pasażera.
— Na co czekasz? Wysiadaj.
— Błagam, babciu, tylko nie na policję! Jak oni się dowiedzą, to zabiją Elę...
— Chcesz, żebym pomogła ci wyplątać się z tego gówna, w które się wpakowałeś przez głupotę?
— No tak...
— Zrobię to pod jednym warunkiem.
— Jakim?
— Że w tej chwili ruszysz swoje cztery litery i pójdziesz ze mną zgłosić tę sprawę.
Karol w końcu wysiada i razem z babcią wchodzi do komisariatu. Pani Irena podchodzi do dyżurki, gdzie siedzi młody policjant.
— Dzień dobry.
— Dzień dobry. W czym mogę pomóc? — pyta funkcjonariusz.
— Chcę zgłosić włamanie do mojego mieszkania i pobicie.
Policjant podnosi głowę i przygląda się jej uważnie.
— Czy ktoś panią pobił?
— Mnie nie, ale mojego wnuka tak.
— Jak się pani nazywa?
— Irena Summer.
Policjant dzwoni gdzieś, po chwili odkłada słuchawkę.
— Zaraz ktoś do was zejdzie.
— Dobrze.

Pani Irena siada na krześle, gdzie cierpliwie czeka. Chłopak chodzi nerwowo w tę i z powrotem.
     — Usiądź, bo to jest denerwujące.
     Karol zajmuje miejsce obok babci, skubiąc paznokciem skórę prawej dłoni. Nagle rozbrzmiewa jego komórka. Spogląda na wyświetlacz i widzi imię swojej dziewczyny.
     — Kto dzwoni? — pyta babcia.
     — Ela.
     — Odbierz.
     — Halo?
     — Karol, gdzie ty jesteś?
     — Siedzę z babcią na korytarzu komisariatu.
     — Co tam robicie? — pyta głos po drugiej stronie.
     — Później ci opowiem.
     — Karol, w co tym razem się wpakowałeś?
     Chłopakowi w pewnej chwili wydaje się, że słyszy hałasy dobiegające po drugiej stronie słuchawki i krzyki jego dziewczyny.
     — Ratunku! Puszczaj mnie! Nigdzie z wami nie pójdę!
     Połączenie zostaje przerwane.
     — Halo, Ela! Co tam się dzieje?!
     Karol, zdenerwowany, podrywa się z miejsca.
     — Babciu, muszę natychmiast pojechać do swojego mieszkania.
     — Po co?
     — Ponieważ czuję, że ci, którym jestem winien kasę, coś jej zrobili, bo słyszałem ich głosy w mieszkaniu.
     Starsza pani i jej wnuk pospiesznie opuszczają komendę, po czym wsiadają do auta i odjeżdżają.
     Trzydzieści minut później samochód dociera na luksusowe osiedle, zatrzymując się przed blokiem, w którym Karol mieszka ze swoją dziewczyną.
     Karol, po wejściu z babcią do klatki schodowej, wsiada do windy, która zawozi ich na drugie piętro.
     Starsza kobieta wysiada pierwsza z windy i zauważa, że drzwi od mieszkania jej wnuka są otwarte.
     — Zostań tu.
     — Czemu?
     — Mówię, że masz zostać.
     Pani Irena, po wejściu do mieszkania, zauważa intruza, który wyraźnie czegoś szuka, wyrzucając z komody wszystko, co się w niej znajduje.  
Karol, nie mogąc się doczekać powrotu babci, postanawia wejść.
     Po wejściu do salonu jego oczom ukazuje się istne pobojowisko. Wszędzie wala się szkło i papiery, a szuflady są powysuwane, a ich zawartość porozrzucana po całym mieszkaniu.
     Chłopak idzie do sypialni, mając nadzieję, że tam jest schowana  jego dziewczyna, ale jej nie znajduje.

Magda34

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminał, użyła 779 słów i 4782 znaków, zaktualizowała 14 lip o 22:38.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.