Karol, trzymając fotografię, na której był z Elą, siada na łóżku i przez chwilę siedzi w milczeniu. Na to wchodzi jego babcia.
— Ładna dziewczyna.
— Jak tylko pierwszy raz ją zobaczyłem w klubie, to się w niej zakochałem.
— Wcale się nie dziwię.
— Jeśli Ela przeze mnie ona straci życie, nigdy sobie tego nie wybaczę.
— Karol, spójrz na mnie — prosi babcia.
Wnuk podnosi głowę i patrzy na starszą kobietę.
— Babciu, ale to prawda.
— Nie wolno ci tak mówić, ani nawet myśleć!
— No dobrze.
Chłopak w pewnym momencie słyszy dzwonek przychodzącej wiadomości.
„Mamy twoją ciężarną dziewczynę.”
„Błagam, nie róbcie jej krzywdy.”
„Nie zrobimy, jeśli do jutra do godziny dwunastej oddasz nam kasę.”
„Nie mam takich pieniędzy, potrzebuję więcej czasu.”
„Jeśli chcesz jeszcze ją zobaczyć żywą, to lepiej, żebyś jutro przyniósł mi całą forsę i żadnych glin.”
Pani Irena wyrywa wnukowi telefon i czyta wiadomości.
— Babciu, oddaj mi telefon, nie masz prawa czytać moich prywatnych korespondencji!
— W przypadku, gdy chodzi o twoje i twojej dziewczyny życie, to mam prawo wiedzieć, co piszesz z tym bandytą.
— Niby tak.
— Teraz zrobisz to, co ci powiem.
— Co takiego?
— Zgłosisz na policję.
— Nie mogę, bo wyraźnie napisali, że jak pójdę na glinę, to zrobią jej krzywdę.
— Sam pomyśl, jaką masz gwarancję, że jak zwrócisz im dług, to oni wypuszczą Elę.
— Żadnej.
— No właśnie.
Babcia staje przed wnukiem i podaje mu telefon. Chłopak bierze od niej słuchawkę, ale nie wykręca numeru alarmowego od razu.
— Na co czekasz? No dalej dzwoń.
— Babciu, nie mogę!
— Dlaczego?
— Bo jak zgłoszę sprawę na policję, to oni dojdą do tego, że jestem zawodowym włamywaczem.
— Czyli okłamałeś mnie, mówiąc, że zostałeś zmuszony do tych włamań?
— Tak.
— Dlaczego to zrobiłeś?
— A co miałem powiedzieć, babciu? Masz wnuka złodzieja.
— Tak, bo najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa. Czy Ela wie o twojej przestępczej działalności?
— Nie, inaczej by mnie zostawiła.
— A czy nie uważasz, że ona zasługuje na poznanie prawdy?
— Pewnie masz rację.
— Mam.
— Wyznam jej prawdę dopiero po porodzie, bo nie chcę, żeby dziecku coś się stało.
— Już ja tego dopilnuję.
Karol wyjmuje z szuflady pistolet, po naładowaniu chowa go do kabury.
— Karol, dziecko, co ty chcesz zrobić?
— Nie bój się, nie zrobię nic głupiego.
— Jak mam się nie denerwować, skoro zabierasz ze sobą broń.
— To do obrony, babciu.
— Przed czym?
— Przed tymi, którym jestem winien kasę.
— Chyba nie chcesz się z tymi bandziorami spotkać?— pyta babcia.
— Tak chcę.
— Po co chcesz się z nimi spotkać?
— Żeby prosić o przedłużenie terminu spłaty długu.
— Karol, błagam cię, nie jedź tam — prosi babcia.
— Muszę.
Wnuk całuje babcię w policzek i wychodzi. Pani Irena, po zamknięciu drzwi wraca do sypialni.
Podchodzi do meblościanki i podczas przeszukania jej w jednej z szuflad znajduje kopertę, a w niej zdjęcia ciężarnych kobiet.
„Ciekawe, co się stało z tymi dziećmi "— zastanawia się pani Irena.
W pewnej chwili zauważa czarną teczkę, w której znajdują się kwoty i umowy ze sprzedaży tych dzieci.
Zaczyna nerwowo chodzić po sypialni w tę i z powrotem.
Taksówka, po dotarciu na miejsce zatrzymuje się na parkingu przed budynkiem komendy. Starsza kobieta wysiada i rusza w tamtą stronę.
Nagle drogę jej zajeżdża czarna furgonetka, z której wyskakują dwaj zamaskowani mężczyźni.
Jeden z bandytów zachodzi ją od tyłu i próbuje wciągnąć do wozu, ale wyrywa się i pryska mu gazem po oczach, waląc torebką po głowie krzyczy:
— Ja ci dam napadać na starszą bezbronną kobietę!
Pani Irena mimo swojego wieku wciąż ma kondycję. Jednym kopnięciem powala bandytę na łopatki.
Drugi bandyta słyszy dźwięk przychodzącej wiadomości i odwraca się plecami do starszej pani.
„Masz zdjęcia i teczkę?”
Bandyta odpisuje.
„Nie.”
„Dlaczego?”
„Bo ta staruszka to nie jest kobietą, tylko jakaś superheroską.”
„Masz jej odebrać dokumenty i koniec bez nich nie pokazuj mi się na oczy.”
Czyta bandyta ostatniego SMS-a, po czym chowa telefon.
Odwraca się i widzi, że starszej kobiety nie ma.
„Gdzie ona jest" — zastanawia się.
Bandyta z nożem w dłoni rozgląda się w poszukiwaniu starszej kobiety.
Pani Irena zachodzi go od tyłu i razi paralizatorem. Napastnik przewraca się na ziemię. Starsza kobieta zdejmuje z niego kominiarkę i robi z niej sznurki, którymi związuje mu ręce i nogi, po czym umieszcza go w furgonetce. Z drugim robi to samo i umieszcza go obok kolegi.
Potem ich dokładnie przeszukuje i zabiera broń, portfel, telefon. Następnie siada za kierownicą i odjeżdża.
Po dotarciu przed kamienicę, w której ma mieszkanie, bierze broń i wysiada.
Potem podchodzi do furgonetki i otwiera. Mierząc do nich z broni, drugą ręką rozwiązuje im nogi.
— Wysiadać!
Mężczyzna, chcieli, czy nie musieli wysiąść, gdy już stali obok auta.
— Gdzie my jesteśmy? — pyta jeden bandyta drugiego.
— Nie mam pojęcia.
— Milczeć! Ruszajcie się no już, czy czekacie na specjalne zaproszenie.
Po znalezieniu się w ciemnym i wąskim korytarzu, oświetlonym jedyną migającą żarówką…
Po dotarciu na koniec korytarza otwiera drzwi, które są z metalowej kraty, po czym wpycha bandytów do środka i zamyka je.
— Ty starucho wypuść nas! — krzyczy bandyta.
— Nie, bo nie wiecie, z kim zagraliście.
Pani Irena wraca do swojego mieszkania i zamyka drzwi.
— Co mam zrobić? Z jednej strony handel żywym towarem jest przestępstwem i powinnam zgłosić na policję, a z drugiej strony to mój wnuk — mówi sama do siebie.
Po długich wewnętrznych walkach ostatecznie podejmuje decyzję, że doniesie na wnuka.
Starsza kobieta, opuszczając sypialnię, zabiera ze sobą kopertę ze zdjęciami i teczkę.
Po wejściu do przedpokoju podchodzi do stolika, na którym stoi telefon stacjonarny, i wykręca numer firmy taksówkarskiej, u której zamawia kurs.
Po rozłączeniu chowa dowody obciążające wnuka do torebki. Następnie wklada płaszcz, wychodzi na dwór, gdzie czeka taksówka, do której wsiada.
— To, gdzie mam panią zawieźć?
— Na policję.
— Robi się.
Kierowca, który jest starszym mężczyzną, przekręca kluczyk w stacyjce, po czym rusza.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.