Historia prawdziwa.

Zabiłam.

Była piękna. Nie wiem jak znalazła się w moim domu. Tolerowałam jej obecność... do czasu. Zdenerwowała mnie swym dotykiem. Odepchnęłam ją i bez namysłu łapiąc w dłoń śmiercionośny przedmiot - strzeliłam. Upadła, ale nadal żyła. Łapiąc za członki usadowiłam ją pod ścianą. Strzeliłam jeszcze kilka razy. W końcu zakończyłam jej żywot. Pozostawiłam istotkę wśród innych nagich, martwych istot.

Żałuję.
Żądam kary, najokrutniejszej. Żądam bólu, najdotkliwszego. Chcę by potwornie bolało przy każdym ruchu,  każdym oddechu i każdym zabiciu serca.  
Wylewam łzy, nie mącąc żałobnej ciszy.
Mocno drapię przedramienia obu rąk, aby ukarać się za swe straszliwe dzieło.
Wstrzymuję oddech, sprawdzając czy me serce wciąż bije, wyczekując bólu.

Jestem winna.
Zasługuję na potępienie, bo choć ma ofiara była tylko ćmą miała prawo żyć.

Tomasz

opublikowała opowiadanie w kategorii inne, użyła 164 słów i 906 znaków.

2 komentarze

 
  • Sinner

    Domyśliłam się, że pewnie chodzi o jakieś owady, ale ćmy...?! Toż one nie są groźne ;) Co innego latające wielkie żuki, osy czy inne paskudztwa.
    Zabiłam.  
    I nie żałuję.

  • Tomasz

    @Sinner, nie chodzi o to, że była groźna, czy jakoś strasznie mi przeszkadzała. Ja zrobiłam to dla zabawy i to bardzo boleśnie dla tego maleństwa, więc żałuję.

  • Sinner

    @Tomasz Ach, w takim razie rozumiem. Ja mam fobię przed większością owadów i dlatego giną z mojej ręki. Ze strachu.

  • nienasycona

    Wiedziałam, wiedziałam od pierwszego zdania. A tak kocham ćmy, są piękne i włochate...Tekst znakomity. Zaczynam się do tego przyzwyczajać-brawo