Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Coś - Część 1

Coś - Część 1Napisał tą opowieść, świetny autor horrorów - fanthomas. Ja za to wymyśliłem
fabułę jeśli chodzi o tekst. Może jest i krótki ale na pewno się spodoba. ;)

***

Johnny wraz z wujkiem Carlem wiedli spokojne życie, aż do dnia, kiedy wydarzył się wypadek. Hodowali zwierzęta i uprawiali rośliny. Mieszkali w starym podniszczonym domu, nieopodal gór Papoose Range. Nie mieli pojęcia, że padną ofiarą czegoś, co wyszło spoza terenu Strefy Zamkniętej i zgłodniałe ruszyło na łowy.  
Tego dnia Carl jak zwykle poszedł wypuścić trzodę z zagrody. Na wrotach zauważył ślady pazurów, ale pomyślał, że to tylko dzieło jakiegoś zabłąkanego psa. Był w szoku, gdy odkrył, że cała szopa jest wypełniona tylko kośćmi, a po zwierzętach nie zostało nic więcej.  
- Wilki? – zapytał John, który po chwili przybył na miejsce.  
- Niemożliwe. Nie mogły się tam dostać. To człowiek otworzył wrota zagrody.  
- Ale…  
- Wiem, że to brzmi niedorzecznie. A co powiesz na to, że jakiś wariat wpuścił nam tu dziką bestię?  
- Pieprzone dranie. Nikomu nie podpadliśmy.  
- Tak sobie mów. Do tej pory był spokój, ale chaos cały czas szuka sposobu, by go zniszczyć.  
John zapamiętał te słowa, gdyż były ostatnimi, jakie usłyszał od swojego wujka, nim tamten zniknął, zostawiając po sobie tylko krew i strzępy ubrań.  
Wszystko zdarzyło się czasie, gdy John był poza domem, na zakupach w miasteczku. Po powrocie odkrył straszne pobojowisko, a jego wujka nigdzie nie było. Zauważył ślady wleczenia w kierunku kanionu. John zabrał dubeltówkę, jedyną porządną broń, jaką posiadali. Po pół godziny poszukiwań odkrył wykopaną w ziemi jamę. Przyświecił latarką i zobaczył, że w środku leży jego wujek, nie dający znaków życia. Można było dostrzec liczne ślady brutalnego traktowania. Jeśli człowiek to zrobił… John zdusił przekleństwo i zacisnął dłonie na dubeltówce. Dopadnie tych drani. Pożałują, że zakłócili ich spokój.  
Jama była głęboka, nie miał jak dostać się do środka. Jedynym wyjściem było pozostawienie na jakiś czas wujka i wezwanie pomocy z miasteczka. John zrozumiał, że mieszkanie na takim odludziu prędzej czy później spowoduje kłopoty. Wrócił pod dom i wsiadł do samochodu. Głupi złom nie chciał zapalić. Chłopak zajrzał pod maskę i odkrył, że ktoś poprzecinał przewody. Ten drań musiał być niedaleko. Pierwsza fala gniewu i nienawiści zniknęła, zastąpiona przez lęk. John został sam, a tamtych mogło być więcej. Kątem oka dostrzegł jakiś ruch. Zerknął i zamarł w bezruchu. Stworzenie, które na niego patrzyło nie przypominało człowieka, widać było jednak tlącą się w nim inteligencję.  
Miało szarą skórę, długą szyję i pewnie z dwa metry wysokości. Cechowało je też brak oczu. W długich silnych rękach to coś trzymało siekierę.  

***

Aequor

opublikował opowiadanie w kategorii horror i dramaty, użył 517 słów i 2911 znaków, zaktualizował 30 cze 2017.

5 komentarzy

 
  • nela09

    Dobra fabuła, łapka jest, ale mogłoby być więcej akcji.

  • DziecieChaosu

    Pomysł bardzo mi się podoba, ale przydałoby się więcej szczegółów :) Akcja dzieje się zdecydowanie za szybko i zbyt chaotycznie :) daję łapkę za fabułę i weny twórczej życzę  :hi:

  • Andzia123

    Superr... pozdrawiam????????????

  • Aequor

    @Andzia123 Ania! :D

  • agnes1709

    Szczerze mówiąc nie powaliło mnie to. Nadzwyczaj ekspresowo i o niczym.  
    "Napisał on to, ja zająłem się fabułą i szczegółami jeśli chodzi o tekst" - to w końcu napisał on, czy Ty? Wyjaśniaj konkretniej, że zrobił Ci korektę, jeśli to miałeś na myśli.
    Trochę żeś mi tu naplątał.
    p.s. "metry wzrostu" - to istota żyjąca; "CechowałO je".;)

  • Aequor

    @agnes1709 Agnes, ja stworzyłem a on napisał. :D

  • agnes1709

    @Aequor Domyśliłam się. A nie lepiej było sklecić takie zdanie: "Napisał on to, ja zająłem się wszystkim, co dotyczy FABUŁY"? Od razu inny, czytelniejszy przekaz. Oj, młody... ;)

  • Aequor

    @agnes1709 Może i tak. :)

  • agnes1709

    @Aequor Ale" wysokość" i "cechować" nadal bije po gałach, NIEPOPRAWIONE. Nie rozumiem. Po co więc prosić o opinie, w których dostając rady, lekceważy się je? No ale co ja, biedna, mogę? Autor zawsze wie lepiej! PZDR!

  • Margerita

    łapka w górę