Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Królewna Śnieżka i siedmiu olbrzymów. Cz.1

Królewna Śnieżka i siedmiu olbrzymów.


     W 1812 roku bracia Grimm opublikowali swój pierwszy zbiór opowiadań. Jednym z nich była Królewna Śnieżka.
Niemieccy pisarze nie wymyślili historii, a tylko przekształcili opowiadania ludowe. Za oryginał królewny Śnieżki uważa się żyjącą w XVI wieku hrabinę Margaret von Waldec lub arystokratkę Marię Sofię von Erthal. Pierwsza, znana z pięknej urody, zmarła w wieku lat 21  
(1533 –1554) i prawdopodobnie została otruta. Drugiej rodzice mieli zakład z lustrami. Po śmierci matki Sofia zmagała się ze swoją macochą. W oryginale opowiadania braci Grimm jako zła królowa występuje matka, dopiero potem zmieniono ją na macochę. Wszystkie opowiadania braci Grimm są nacechowane sadyzmem. Współczesne przekłady zmieniono, by mogły być akceptowalne jako bajki dla dzieci. W opowiadaniu o Kopciuszku zazdrosna siostra ma wydziobane przez ptaki oczy, a w opowiadaniu o Królewnie Śnieżce, zła matka jest skazana na tańczenie po rozgrzanych do czerwoności kratach. W końcu pada i umiera w torturach.
                                                                                   *
     W 2002 roku podczas rutynowego zwiadu, w okolicy Kandaharu jednostka żołnierzy armii Stanów Zjednoczonych natknęła się w pobliżu jaskiń górskich na stwora o wysokości miedzy 3,5 a 4,5 metra. Miał sześć palców u nóg i rąk, podwójny rząd zębów. Odziany był w skóry, a w rękach trzymał wielką dzidę. Zabił jednego z żołnierzy, ale po trzydziestu sekundach nieustannych serii z broni automatycznej, został zabity. Miał rude włosy i cuchnął rozkładającym się mięsem. Według tych samych danych ważył około pół tony. Zwłoki zostały przetransportowane do ośrodka badań US. Departament Obrony zaprzeczył przytoczonym informacjom.

Publikowana tu wersja bajki braci Grimm raczej nie nadaje się dla dzieci. Głównym bohaterm tego opowiadania jest oczywiście Śnieżka czyli Samantha Brook. O tym kim naprawdę jest, czytelnicy dowiedzą się na samym końcu.

                                                                              *

     Henry Walter Brook wyszedł ze swojego gabinetu i skierował się do prywatnej windy, a kiedy zjechał trzydzieści cztery piętra niżej, wszedł do garażu. W drodze ze swojego biura do garażu nie potrzebował ochrony, ponieważ budynek był bezpieczny. Na dole stał tylko jeden samochód. Granatowy, o metalowym połysku Rolls Royce ,,Srebrny cień". Postawny blondyn stał obok tylnych drzwi.
– Witam, Walterze – miły baryton zabrzmiał w uszach właściciela spółki GasTex Co.
– Dzień jak co dzień, Arnoldzie.
     Po chwili wyjechali z podziemnego garażu i od razu dołączyły do nich dwa opancerzone jak jego samochód czarne Tahoe z kilkoma ochroniarzami w środku. Droga do domu zajmował zwykle trzydzieści minut.
Około czterdziestoletni brunet o sportowej sylwetce i opalonej cerze siedział z tyłu.
– Wiesz, że czeka nas kolacja? – Walter miał miły i ciepły głos, ale blondyn wyczuł smutek.
– To już drugi raz w tym tygodniu. Naprawdę nie chcę nadużywać waszej gościnności.
– Jesteś moim kierowcą, osobistym ochroniarzem, ale głównie przyjacielem, a jak wiesz, Samantha cię uwielbia – dodał brunet.
     Arnold miał trzydzieści pięć lat i zanim został kierowcą Waltera, jeździł w wyścigach NASCAR, a wcześniej brał udział w kilku operacjach militarnych i jako jeden z ostatnich opuścił Afganistan. Ocalał podczas terrorystycznego zamachu na lotnisku w Kabulu, 26 sierpnia 2021 roku, gdzie zginęło trzynastu żołnierzy amerykańskich i sto siedemdziesięciu Afgańczyków. Arnold Glass z pochodzenia Niemiec, przez władze III Rzeszy uznany byłby za czystego Aryjczyka. Przystojny, świetnie zbudowany blondyn miał ciemnobłękitne oczy.
– Och, zaraz uwielbia! – ton jego głosu nieznacznie się podwyższył – po prostu jest mną pewnie zafascynowana.
– Spędzasz z nią więcej czasu niż ja i Laura łącznie – powiedział z uśmiechem brunet.
     Arnold wiedział, że to więcej niż fascynacja. Zaczął pracować u Waltera cztery lata temu i od razu Samantha go polubiła. Nauczył ją samoobrony, strzelania z broni krótkiej i karabinu. Poznała również zasady walki nożami i bronią białą. Oczywiście nauczył ją jeździć samochodem. Kilka dni temu skończyła siedemnaście lat i na prezent od rodziców otrzymała najnowszy Plymouth Barracuda. Poprzednio chciała oryginalny model z lat siedemdziesiątych, ale kiedy dowiedziała się o wyposażeniu nowej wersji, nie zastanawiała się ani chwili. W jej modelu miała kuloodporne szyby i nie zgodziła się, ku niezadowoleniu Waltera na wzmocnienie podwozia, bo miało to wpływać znacznie na przyspieszenie samochodu. Co martwiło Brooka, dziewczyna jeździła coraz częściej metrem do szkoły. Co prawda towarzyszyli jej dwaj ochroniarze, ale Walter i tak nie był zadowolony. Być może niepotrzebnie obawiał się więcej porwania córki lub żony niż siebie. Jako właściciel trzech pól naftowych w Texasie i dwóch na Alasce należał do bardzo bogatych ludzi. Odziedziczył rodzinny interes po dziadku, potem ojcu, Auguście Salomonie Brook, który po przekazaniu interesu jedynemu synowi zniknął. Podobno zamieszkał na jednej z wysp Polinezji. Raz na rok dawał znak, że żyje.
     Samantha kilka dni temu dowiedziała się, właśnie na urodzinach, że jest adoptowana. Laura nie mogła mieć dzieci i chociaż Walter wydał mnóstwo pieniędzy, nic nie dało się zrobić. Laura mogła uchodzić za siostrę Arnolda, bo miała blond włosy i błękitne oczy, również ciemniejsze niż przeciętne. Miała trzydzieści cztery lata i z pewnością urodą mogła konkurować z najpiękniejszymi kobietami. Kiedy wychodziła na miasto lub spotykała się raz na tydzień ze swoimi trzema przyjaciółkami, zawsze towarzyszyła jej ochrona. Zwykle miało to miejsce we środy i trwało od piątej trzydzieści do dziewiątej trzydzieści.
     Arnold prowadził spokojnie i ostrożnie. Zwykła jazda to nie to samo co wyścigi, gdzie maszyny jechały prawie obok siebie z prędkością czasem dwieście kilometrów na godzinę. Jednak mężczyzna wiedział, że prowadzenie samochodu zawsze może być niebezpieczne. Zawsze. Widział światła sygnalizacji i inne samochody i pieszych po obu stronach drogi, ale również spoglądał co jakiś czas w tylne lusterko i patrzył ułamki chwil na Waltera.  
     Kilka tygodni wcześniej podczas jednego z powrotów do domu brunet zwierzył mu się, że jego relacja z żoną znacznie się ochłodziła, ta intymna również. Ponieważ blondyn tylko słuchał i rzucił dosłownie kilka niczego nieokreślających zdań, nie dowiedział się, co ten stan spowodowało. Być może Walter wiedział, a może jednak nie. Niemiec uświadomił sobie, że sam to również dostrzegł, że z nimi nie jest tak jak dawniej. Wcześniej, więcej niż dwa lata temu, czuł między Walterem a Laurą uczucie, mimo że oboje starali się to ukrywać. Co mogło to spowodować? Kobieta z racji tego, że jej mąż był miliarderem, nie musiała pracować. Zajmowała się domem a wcześniej ich przybraną córką. Owszem, była bardzo piękna, ale i Walter mógł uchodzić za przystojnego faceta, więc zdrada z jakiejkolwiek strony nie wchodziła w rachubę. Co mogło spowodować ten stan? Co?

– Podobno wyczarowały jakiś super sos. Samantha znalazła, a właściwie dowiedziała się od kelnerki. Byliśmy tydzień temu na obiedzie w weekend w jakiejś hinduskiej restauracji i właśnie ich sos nam smakował.
– Czyli poza innymi, ma zdolności kulinarne – odrzekł kierowca.
– Tylko nie wydaj mnie, proszę – brunet się uśmiechnął.
     Arnold to odczuł, bo z racji tego, że prowadził wóz, nie mógł spoglądać wciąż w lusterko.
Przez chwilę milczeli. Walter rzucił okiem na ulicę. Za jakieś dziesięć minut powinni być w domu.
– Czy Sam kogoś poznała? – zapytał Arnold.
– Mnie pytasz? Przecież widzicie się częściej. Pewnie z uwagi na moją pozycję, nie ma wielu znajomych.
– Tak, być może – blondyn chyba myślał coś innego, ale Walter z pewnością tego nie wyczuł.
     Dojechali. Czarne Tahoe zjechało na bok, a Arnold otworzył bramę wjazdową. Po chwili oba samochody ochrony odjechały. Obaj wiedzieli, że pojawią się w poniedziałek rano. Czasem rodzina Brooków opuszczała swoją posiadłość i w weekend, wówczas przyjeżdżali również.
     Rolls Royce zatrzymał się po prawej stronie szerokich garażowych drzwi. Czy to przypadkowo, czy raczej Niemiec wiedział gdzie stoi zielona Cuda Samanthy? Walter wiedział od żony, że po kolacji dziewczyna chce pokazać Niemcowi swoje auto. Zgodnie z oceną wytrawnego kierowcy i obydwojga rodziców, Sam jeździła bardzo dobrze. W garażu obok Barracudy stały dwa samochody. Srebrny Mercedes G 6.3 i Krwiście czerwony Bentley Continental GT, którym Walter czasem jeździł, bo Laura wolała Mercedesa. Sam spróbowała już wszystkich samochodów. Nigdy nie jechała jednorocznym Srebrnym Cieniem. Samochód należał do Waltera, ale jeździł nim od dwóch lat tylko Arnold. Wcześniej brunet miał innego Rolls Royce. Srebrna Chmura III z 1965 roku ze specjalnymi dodatkami, dwukolorowy szaro–czarny.

– Już są, mamusiu – powiedziała Samantha, bo już od dwóch minut patrzyła przez okno.
– Dobrze, to zdejmuję wszystko z kuchenki.
     Laura miała na sobie ładną sukienkę z malinowego jedwabiu, a jedyną biżuterię, jaką założyła to złoty łańcuszek z białą perłą. Samantha ubrała się w jeansy firmy Wrangler i bawełnianą bluzkę w kolorach tęczy. Jej przybrana matka trochę się dziwiła, że tak przywita kierowcę. Dostrzegła już dawno, że siedemnastolatce podoba się Niemiec. Cóż, był przystojny, co nawet Laura musiała przyznać.
– Witaj moja droga – Walter ucałował dłoń żony, kiedy tylko przekroczył próg domu.
– Witaj, kochanie – spojrzała mu prosto w oczy.
Potem ojciec przywitał córkę krótkim pocałunkiem w policzek. Arnold czekał na swoją kolej. Podał dłoń Laurze, a potem skinął głową w kierunku brunetki.
– To siadajcie – powiedziała gospodyni.
– Tylko umyjemy ręce, kochanie – rzekł Walter.
     Mieli kilka łazienek, więc Niemiec nie musiał czekać na swojego szefa. Poszedł do wolnej. Nieraz już z niej korzystał. Rodzina Brooków biorąc pod uwagę ilość pieniędzy, jakie posiadali, mieszkała skromnie. Arnold zdał sobie sprawę, że takie myśli wyglądały na irracjonalne. Jednak znał ich na tyle, że wiedział, jacy są w tych sprawach.  
     Ta łazienka, z której obecnie korzystał, została nazwana Malinową. Mieli Lazurową, Arktyczną, Pistacjową i Rajską. W tej przeważały kolory różu. Wszelka armatura miała mosiężne wykończenia.  
Pomyślał o swoich dwóch łazienkach, w domu, gdzie mieszkał. Zwykła biel. Według jego rozumienia w ten sposób można było najlepiej utrzymać czystość. Tu domem zajmowała się Laura. Niby była żona miliardera a sama sprzątała, prała i gotowała, czasem prasowała. Przybrana córka od kilku lat jej pomagała, ale robiła to z chęci, a nie przymusu. Walter zaprzestał przekonywać żonę, że mogą wynająć pomoc.

     Umył ręce i spojrzał w swoje odbicie. To, co robił poprzednio, powinno w jakiś sposób wpłynąć na jego wygląd, ale tak się nie stało. Zabił pewnie z pół setki ludzi, na szczęście większości swoich ofiar nie widział z bliska. Kiedy skończył z wojną przyszła konkluzja, którą powinien uznać od razu. Każda wojna jest niesprawiedliwa, a już na pewno ta, którą prowadzi się tysiące kilometrów od ojczyzny i na dodatek w imię nie do końca jasnych interesów, osób, które nie chciałby brać udział w takich walkach nawet sekundy.  
Cóż, wybrał tak. Nikt go nie zmuszał.  
     Dalszego się ścigał? Też po czasie się zastanawiał. Niektórzy próbowali porównać wyścigi NASCAR z Formułą 1. Która sztuka jest trudniejsza? Arnold trzy razy siedział za kierownicą wyścigówki z F–1 i sam mógł o tym coś powiedzieć. Co było bliźniacze, to wytrzymałość fizyczna, refleks i stalowe nerwy kierowcy. Dotąd w Formule Jeden nie biorą udziału kobiety, a to o czymś świadczy.  
     Zanim wziął różowy ręcznik, przez ułamek chwili stanęła mu przed oczami twarz jednej z ofiar. Taliban. Zabił trzech jego kumpli, a z relacji innych miał na koncie wiele ofiar w tym kobiety i dzieci i to ze swojego kraju.  
Walczyli w jednym z domów. Pozostała trójka wiedziała, że nie mają co liczyć na wsparcie, ale też nie chcieli się poddać. Zginęli. Niemcowi i Talibowi zabrakło naboi i walka poszła na noże. Tamten nie był tak wyszkolony, jak Arnold i gdyby nie rana nogi i lewej ręki Niemca, walka skończyłaby się w kilka sekund.  
     Pamiętał oczy tamtego człowieka, może kilka lat starszego niż on. Nóż Niemca został wbity w tchawicę. Złość i furia w oczach Afgańczyka nagle przemieniła się w bezradność, strach, a potem coś, co blondyn widział ten jeden raz. Tego nie można było nazwać strachem. To było coś znacznie, znacznie gorszego. Czy tamten zobaczył piekło? Tego Arnold nigdy się nie dowiedział.  
     Obserwował odbicie w lustrze. Powinien na swojej twarzy mieć, chociaż zmarszczkę lub surowość w spojrzeniu. Nic. Anioł. Spokój i opanowanie. Czy dlatego jej się podoba? Była ostatnią osobą, której powinien, no może mógł dołączyć do tej listy Laurę. Cóż, on sam żonie Waltera też musiał się podobać. Na inne kobiety nie zwracał uwagi, szczególnie te z pubu, który czasem odwiedzał w piątkowy wieczór. Dzisiaj właśnie planował. Wytarł dłonie w jasnoróżowy ręcznik i wszedł do salonu, gdzie po dosłownie chwili pojawił się również gospodarz domu.
– Pachnie cudownie, że aż ślinka leci – powiedział Walter.
– Widzisz mamusiu, mówiłam ci, że nam się uda.
– Mam nadzieję, że ta miła Su nie straciła pracy, bo chyba się domyślili, że przekazuje nam informacje o przepisie.
– I tak nieco go zmieniłam – Sam przestała patrzeć na mamę i rzuciła spojrzenie Niemcowi.
Ten jak zwykle uciekł z oczami.
– Nasza jazda po kolacji jest nadal aktualna, Arnoldzie? – dało się odczuć leciutką niepewność w jej głosie.
– Wiesz, że skoro się zgodziłem, to nie zmienię zdania.
– Wiem, tylko chciałam się upewnić – powiedziała wyjątkowo miękko.
– Skarbie, Arnold ma swoje życie. Jest piątek!
     Sam krótko spojrzała na matkę i chyba chciała coś powiedzieć. Och nie! Nie zamierzała walnąć jak głupia nastolatka, że w piątki to kierowca taty wpada do,,Larrego” na trzy szklanki szkockiej.
Niemiec ją uratował.
– Lauro, zgodziłem się i nie dlatego, że inaczej nie mogłem. Samantha nie zabiera mi prywatnego czasu.
– No tak, pewnie masz rację, Arnoldzie. Pomyślałam tylko, że jutro macie trening, to mogłaby wtedy.
– Trening mamy w południe. Arnold przyjeżdża po mnie Rollsem i nie będzie czasu – odparła szybko nastolatka.
– No już dobrze. Obiecuję się więcej nie wtrącać. Lepiej siadajmy, bo wystygnie.
     Kierowca Waltera spojrzał na stół i stwierdził, że jest tego wszystkiego zbyt dużo. Sos miał być do ryżu. Poza tym dostrzegł dwa rodzaje mięs, rybę i kilka sałatek. Jak znał Laurę, w lodówce z pewnością miała desery. No tak! Pozostał jeszcze jego szef. On też coś lubił wypić w piątkowy wieczór.
– Czerwony Cabernet z pewnością się nadaje do naszej kolacji – właśnie zabrał głos.
– Tak, mój drogi, tylko chyba będziesz pił sam. Ja piję tylko z moimi przyjaciółkami w środę i jak wiesz jeden kieliszek szampana. Po drugim zaczynam się zachowywać, jak nie przestoi damie.
– Pół kieliszka czerwonego wina jest podobno zdrowo wypić do mięsa, mamusiu – Samantha posłała jej przyjazne spojrzenie, a Walter uniósł delikatnie brwi, bo nie spodziewał się pomocy z tej strony.
– A ty Arnoldzie? Wiem, że nie przepadasz za czerwonym winem, ale może jednak się skusisz?
Niemiec tylko spojrzał na swojego szefa, ale i przyjaciela.
– Dobrze, ale wypiję tylko tyle, co Laura, chociaż mam pewnie mocniejszą głowę.
     W końcu usiedli i zaczęli jeść. Niemiec nie był wybredny, ale musiał przyznać, nie pierwszy raz zresztą, że Laura świetnie gotuje. Zastanawiał się, czy pochwalić Samanthę za świetny sos, ale ostatecznie nic nie powiedział. Dziewczyna nie należała do typowych nastolatek. Nie miał co prawda wielkiego doświadczenia w tych sprawach, ale coś niecoś czytał i słyszał. Wiedział jedno. Jest bardzo dorosła jak na swój wiek.
     Kiedy zaczął ją uczyć strzelać, złamał prawo federalne. Oczywiście ustalił to wcześniej z Walterem i jego wpływowy szef załatwił miejsce całkowicie bezpieczne. Dziewczyna była zdolna i to we wszystkim, cokolwiek zaczęli. Miała w sobie twardość i nigdy się nie poddawała. Kiedyś, jakieś półtora roku temu niechcący odkrył, że ćwiczy walkę podczas przypadłości kobiecej. Wówczas się trochę zezłościł. Pierwszy raz w życiu przyznała mu rację i obiecała informować o swoim stanie.
– Kiedy Walter poustawiał kieliszki, spojrzała na ojca.
– Też mogę wypić połowę – powiedziała ciszej.
– Za rok, chociaż kupić będziesz mogła nieco później.
– Obawiasz się tato, że mam słabą głowę jak mama? Wręcz przeciwnie – powiedziała to i złapała się za usta.
Arnold poprawił się na krześle. Pierwszy raz, o ile pamiętała, się wygadała. Byłoby cudem, gdyby Walter nie skomentował.
– Skąd wiesz? – blondyn zrozumiał, że dzisiaj cud się nie zdarzy, przynajmniej w tej chwili.
– Próbowałam już kilka miesięcy temu – wiedziała, że niechcący wyjawiła sekret, co nie znaczyło, że odczuła strach.
No tak, ktoś inny wiedział również. Nie tylko, że zezwolił, ale brał udział w czymś, w czym nie powinien. Nigdy!
– Próbowałaś? Czyli było tego więcej niż pół kieliszka – Walter odłożył wino.
– Tak, znacznie więcej niż pół kieliszka. Niechcący się wygadałam. Pierwszy raz. Chyba nie mogę zostać szpiegiem, a tak bardzo chciałam.
– Walterze, daj spokój – Laura liczyła, że sprawa zostanie zapomniana.
– Chciałbym wiedzieć. Jestem ojcem – spojrzał na żonę.
– Dla ścisłości, przybranym. Żebyś źle nie zrozumiał. Kocham cię jak rodzonego, zresztą mamę również – spojrzała na Laurę.
– Dziękuję, jednak chciałbym wiedzieć – odparł Walter.
– To moja wina – odezwał się Arnold.
– Wcale nie! Wymusiłam na tobie – głos dziewczyny miał w sobie nutkę twardości hartowanej stali.
     Walter prowadził przedsiębiorstwo obracające miliardami i głupce nie był. W jego pracy jedną z cech koniecznych była pamięć. Kilka razy od czasu kiedy poznał Arnolda i ten zaczął uczyć Samanthę kilku rzeczy, spędziła z nim więcej niż raz noc. Zwykle łączyło się to z treningiem.
     Ciemność miała swoje prawa. Arnold tego nie zaczynał, to wyszło od Sam. Wtedy liczyła mniej niż szesnaście lat. Walter miał całkowite zaufanie do swojego kierowcy. Na tyle, że chyba sam sobie tak nie wierzył. Na drugim miejscu plasowała się żona, on dopiero potem.
– Chcesz powiedzieć Samantho, że piłaś alkohol z Arnoldem? Czy to było w zimę 2024 roku?
– Pamięć masz, tatku. Skoro pamiętasz to, nie zapomniałeś również letniego wieczoru tego samego roku, czyli kilka miesięcy wcześniej, prawda?
Twarz Waltera się zmieniła na jedną sekundę.
– Pamiętam – powiedział ciszej.
– Tak tylko chciałam się upewnić. Opowiem, ale pod jednym warunkiem. Nie zmienisz ani o jotę nastawienia do Arnolda. Jestem trudnym uczniem, chociaż podobno wszystko łapię w mig. Mieliśmy ćwiczenia w lesie. Nocne szukanie bez światła. Sprawiłam się podobno super. Potem mieliśmy iść spać – zawiesiła głos i spojrzała na Niemca.
Dostrzegła, że jego żuchwy nerwowo się poruszyły.
– Dobrze, nie zmienię nastawienia do Arnolda. Ufam mu i to całkowicie. – wymienił z blondynem krótkie spojrzenie – rozumiem, że naśladowałaś scenę z filmu ,,Indiana Jones".
– Tak! Skąd wiesz!
– Nie musisz opowiadać. Mam nadzieję, że nie próbowałaś substancji...
– No coś ty! Wódka jest okropna, a whiskey podobna w smaku. Pierwszy i ostatni raz. Przegrał.
     Walter nie wiedział, co poczuć. Z rozmów, jakie miał z Arnoldem wiedział, że jego kierowca ma twardą głowę. Czy to, co usłyszał, było prawdą? Tylko że Samantha nigdy nie kłamała. Czyli to musiała być prawda.
– Nie muszę wiedzieć. Trudno mi uwierzyć, ale wiem, że nigdy nie kłamiesz.
– To nie znaczy, że powinnam tak głupio się wygadać. No cóż, nie zostanę szpiegiem – powtórzyła.
Walter wstał i podał córce kieliszek.
     Wszyscy skosztowali pół kieliszka, tylko on nalał sobie cały. Samantha nie rozumiała, jak ktoś może lubić czerwone wino. Piła raz w domu szampan z mamą, o czym nie zamierzała już wspominać i wiedziała, że Laura o tym nigdy nie powie. Ten jeden raz widział swoją przybrana mamę nieźle wstawioną. Musujący trunek był lekko słodki, co rzadko się zdarza wśród oryginalnych trunków z tego rejonu Francji, znanego z przednich trunków z bąbelkami, jak również i z doskonałych koniaków.
     Zgodnie z przewidywaniami Laura podała deser. Tort czekoladowy z wiśniami z alkoholu. Zrobiła go wczoraj i schowała w drugiej lodówce w garażu, mając nadzieję, że Walter nie odkryje. Co zresztą się powiodło.
– To można uznać za poprawiny urodzin Samanthy – skwitował blondyn, kiedy skończyli.
– Chcecie siedzieć przy stole, czy pójdziemy na kanapy? – zapytała blondynka.
– Zdjęcia jak byłam mała, już widział – Sam spojrzała na Laurę.
– O co ci chodzi! Każdy rodzic lubi pokazywać zdjęcia swoich pociech – powiedziała to i przypomniała sobie po raz tysięczny, że Sam nosiła pod sercem przez dziewięć miesięcy, inna kobieta.
– No już dobrze. Możesz pokazać moje ostanie zdjęcia z ogrodu.
,,To dziwna istota. Walczy na macie jak dzika tygrysica a robi zdjęcia motylom na kwiatach” – pomyślał Arnold.
– Masz ochotę zobaczyć? – zapytała blondynka.
     Walter już widział i ona także. Blondynka nie wiedziała, że Samantha opowiedziała mu o tym, kiedy go odprowadzała do samochodu po swoich urodzinach.  
     To też było dziwne. Zwykle siedemnastolatka ma kilka koleżanek, sympatię rodzaju męskiego i w dzień urodzin chce nie widzieć rodziców. W wypadku Sam było całkiem inaczej. Nie miała kolegów. Miała jakieś koleżanki, ale nie przyjaciółki, co rozwiało obawy Laury, że dziewczyna woli płeć piękną. Chociaż wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że preferuje jedną osobę. Obydwoje z Walterem chcieli wierzyć, że to zafascynowanie, które się zaczęło od początku, kiedy Niemiec został kierowcą Waltera, kiedyś minie. Jak na razie nic na to nie wskazywało.
– Chętnie – odezwał się miło blondyn.
– Liczyłem na małą partię szachów – powiedział Walter.
– Daj spokój tatku. Umiesz liczyć miliony, ale w szachy nie masz z nim szans. Ja raz zremisowałam, co uważam za sukces.
– Obejrzę zdjęcia i możemy zagrać. Zapoznałeś się z ostatnimi grami tego młodego Hindusa, Walterze?
– Tak, próbowałem ogarnąć. Studiowałem w zeszły weekend grę Arjuna z Yi Wei, tą z mistrzostw w zeszłym roku. Stoi przecież dwa miejsca wyżej od Chińczyka!
– Musiał być zmęczony. Wiesz, że obecnie mistrzem jest inny młody Hindus, Dommaraju Gukesh. Ty dzisiaj nie jesteś, Walterze?
– Mam nadzieję, że dzisiaj wygram – posłał Niemcowi ciepły uśmiech.
     Wyglądało, że gładko przełknął turniej, gdzie Niemiec zwalił się pierwszy ze stołka. Nadal nie mógł zrozumieć, że Arnold przegrał. Cóż, pamiętał coś większego kalibru i przypomnienie o tym mu przez córkę, całkowicie go rozbroiło.
     Walter otworzył zapis posunięć z gry Magnusa Carlsena  z 2022 roku, a Laura i Samantha usiadły po obu stronach nienagannie ubranego Niemca. Walter już dawno zdjął czarną marynarkę i rozluźnił krawat, a Niemiec wciąż miał na sobie granatowy garnitur z najlepszej wełny. Prezent od Waltera na urodziny, dwa miesiące temu.
Laura otworzyła album mniej więcej w połowie.
– Och to zdjęcia chmur, widziałeś na urodzinach. Ma cierpliwość. Ja bym tak nie mogła.
     Przewróciła trzy strony i zaczęli oglądać zdjęcia. Ostatnio przylatywało coraz mniej motyli. W przyszłym roku planowali wycieczkę do Amazonii na tydzień. Spodziewali się cudownych widoków. Walter oczywiście najbardziej przygotowywał kwestię ich bezpieczeństwa. Nawet Arnold sądził w środku, że jego szef trochę przesadza. W końcu byli bogatsi i nikomu nie spadł włos z głowy. O tym, że Brook jest bogaty, wiedziało naprawdę niewielu ludzi. Razem z żoną wspierali kilka organizacji charytatywnych, ale tam, jak i w innych kręgach dbano o dyskrecję.
– O widzisz! Zobacz jakie zbliżenie! Owady są niesamowite! – Laura pokazała wyraźne i powiększone zdjęcie osy na płatku róży. Arnold patrzył na motyle, muchę i biedronkę na różnych kwiatach z ogrodu Laury.
     Przypomniał sobie po raz kolejny bajkę niemieckich braci z XIX wieku. Dobrze, że Laura była dobrą matką. O ile wiedział, nigdy nie próbowała rywalizować z przybraną córką o palmę pierwszeństwa w kwestii urody. Obie były piękne. Dobrze, że nigdy nie pytała jego o kwestię urody.  
     Samantha miała jasną cerę, ciemnomalinowe usta i brązowe wielkie oczy otoczone czarnymi rzęsami i mocnymi brwiami. Z urody całkowicie mogła wcielić się w postać Śnieżki. Nie było dnia, żeby Niemiec sobie nie powtórzył jednego zdania: Jest dla ciebie stanowczo za młoda.  
     Wcześniej, na samym początku ich znajomości nie zwracał uwagi na spojrzenia Samanthy, zaczął jakieś dwa lata temu. Od kilku miesięcy już wiedział, że dziewczyna traktuje go wyjątkowo. Na szczęście umiała się znaleźć i nigdy nie zrobiła niczego niestosownego. Modlił się, żeby to nigdy się nic nie stało. Oczywiście z jej strony, co do siebie miał pewność.
     Oglądał zdjęcia, ale ukradkiem obserwował swojego przyjaciela i jego żonę. Co mogło spowodować, że ich miłość się ochłodziła? Gdyby Walter wówczas to wyjawił... O tym wiedziała również Samantha, ale z racji powagi zdarzenia, nigdy nie wspomniała ojcu słowem.
     Arnold wiedział, że sam nigdy nie zapyta. Czy chciałby pomóc? Oczywiście. Uważał Waltera za bardzo dobrego człowieka. Słyszał, jacy potrafią być ludzie, którzy mają na koncie więcej niż sześciocyfrowe liczby. Ich rodzina była inna. Owszem mieli samochody, ładny dom za dziesięć milionów, ale większość pieniędzy przeznaczali na pomoc innym. Starannie wybierali komu zaufać. Czasem pytali Arnolda komu powierzyć pieniądze, bo miał jeszcze znajomości z czasów, kiedy nadstawiał karku dla kraju.

Sapphire77

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy i erotyczne, użył 4550 słów i 27043 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.

  • Użytkownik Pumciak

    szykkuje sie ciekawa bajka

    8 godz. temu

  • Użytkownik Sapphire77

    @Pumciak masz 18? To fantasy, nie wiem czy lubisz.

    8 godz. temu

  • Użytkownik Pumciak

    @Sapphire77  Mam 74 i lubie fantasy

    7 godz. temu

  • Użytkownik Sapphire77

    @Pumciak Wiem, kiedyś mi pisałeś. Pamiętasz? :smile: Planowałem dużo scen nie dla dzieci, ale zmieniłem zdanie. Zobaczymy jak wyjdzie. :smile:

    6 godz. temu