Brunetka nie pukała i weszła, więc ojciec od razu domyślił się, że to córka. Laura, mimo że była jego żoną z pewnością by to zrobiła.
– Wiesz, że należy pukać, Sam – powiedział, nie odwracając głowy w kierunku drzwi.
– Też powinieneś o tym wiedzieć – odrzekła krótko.
Na te słowa poczuł na chwilę skurcz w piersi. Przełknął ślinę.
– To obowiązuje, kiedy drzwi są zamknięte – powiedział spokojnie, ale całe jego jestestwo znalazło się w alercie.
– Są pewne różnice. – Samantha dokładnie wiedziała, co ma na myśli i przypuszczała, że ojciec chyba również.
Walter nie miał absolutnej pewności, czy mówią o tym samym, a nie czuł się na siłach poruszać pewnej sprawy, gdyby jednak tego dotyczyła konwersacja. Chciał zapomnieć, ale tamto zdarzenie tkwiło w nim jak zadra, która jest bolesna, ale usunięcie jej byłoby bardziej. Samantha wyczuła wzrost ciężaru w powietrzu i odpuściła. Ona dokładnie miała tamto na myśli. Postanowiła zastosować sprawdzoną taktykę i skierowała rozmowę na temat rodziny.
– Jesteś aż tak zajęty, że nie możesz pomóc mamie?
Odwrócił się nagle.
– Z tego, co wiem, przygrzewa wczorajszą kolację i tylko bym zawadzał.
– Nie jestem tego tak bardzo pewna. Co robisz? – Sam miała wręcz przekonanie, że Laura wprost marzy, by po prostu obok niej przebywał.
Nigdy by tego nie powiedziała wprost, ale to można było dostrzec gołym okiem. W tej samej chwili brunetka zrozumiała, że w pożyciu jej rodziców brakuje z pewnością komunikacji. Obydwoje udawali, że wszystko jest w najlepszym porządku i żadne z nich nie czuło się na siłach, by zacząć rozmowę o tym, co jest powodem kryzysu. Ponownie Samantha była więcej niż pewna, że Walter o tym wie, a Laura tylko widzi i czuje, że coś się popsuło, ale nie miała pojęcia, dlaczego.
Skoro ojciec nie przyjął jej propozycji, postanowiła przekonać go, że interesuje się tym, co on robi. Chciała sprawdzić, że może zajmuje się na tyle ważnymi sprawami, że pomoc żonie jest mniej istotna.
Spojrzał na nią krótko i odwrócił głowę z powrotem w kierunku biurka.
– Sprawdzam pewne liczby. Wiem, że jesteś dobra z matematyki, ale bez wiedzy co przedstawiają cyfry, niewiele by ci to powiedziało.
Nie planowała poruszać dla niej, a właściwie dla nich ważnego tematu, ale uznała, że pozostanie z nim trochę, pozwoli mu zainteresować tym, co robi, a potem wykorzystując odpowiedni moment, zapytać o istotne.
Walter zdawała sobie sprawę z inteligencji córki i zaczął ją wprowadzać w analizę wykresów i kolumn liczb, które sprawdzał, dla laika nic niemówiących. Wspomniał o polityce USA dotyczącej wojny z Iranem. Sądził, że temat będzie nudny dla siedemnastolatki, ale miło się zdziwił, że Sam wykazała zainteresowanie. Wobec tego wskazał jej zależność pomiędzy decyzjami prezydenta a cenami ropy i wahaniami rynku. Wskazał, że w ciągu jednego dnia ktoś zarobił kilka miliardów, tylko dlatego, że wiedział jakie decyzje wygłosi prezydent. Samantha dzięki swojej błyskotliwości odgadła, że mógł to być tylko syn lub jego zięć.
Kiedy Walter nie mógł się nadziwić, jak bardzo Samantha jest inteligentna, że mając tak młody wiek doskonale rozumie politykę i przede wszystkim takie tematy jej nie nudzą, stwierdził.
– Nigdy nie sądziłem, że siedemnastolatka rozumie politykę, której połowa kongresu nie pojmuje.
Brunetka od razu próbowała wykazać, dlaczego tak jest.
– Ja nie używam mózgu, tylko intelektu i przeczuć. Czy z tobą i mamą jest wszystko w porządku? – uznała, że jest doskonały moment, by o to zapytać.
Nie patrzyła na niego, pozornie utrzymując wzrok na wydrukach, ale kątem oka dostrzegła, jak znieruchomiał na sekundę.
– Co ci przyszło do głowy! Wszystko z nami jest w najlepszym porządku.
,,Kłamca, ma mnie za kompletną idiotkę” – pomyślała.
Skoro w tak prosty sposób zaprzeczył, uznała, że będzie rozsądniej poprowadzić tak rozmowę, żeby uznał, iż być może nie miała racji ze swoim pytaniem.
– Być może źle odebrałam. Jesteście dobrymi rodzicami, ważniejsze jest jednak wasze szczęście.
– Jestem szczęśliwy – odpowiedział natychmiast.
Walter automatycznie przyjął postawę obronną. Zdawał sobie sprawę, jak rzeczywiście wygląda jego i żony relacja, ale nie chciał o tym rozmawiać.
,,Zaraz mu coś zrobię” – poczuła wzrost złości.
Postanowiła odłożyć podobne pytania na bok i ponownie zmieniła temat.
Taka strategia przydawała się nie tylko w szachach. Już dawno zauważyła, że kiedy się chce osiągnąć zwycięstwo w rozmowie, nie należy drążyć jednego tematu. Usłyszała od ojca kłamstwo, ale dała mu odczuć, że o tym nie wie i że być może się pomyliła. Powinien wiedzieć, że prawie nigdy jej się to nie zdarzało. Jednak głównym powodem jego reakcji był fakt, że nie chciał ujawnić największego sekretu, który skrywał od dwóch lat. Samantha nie drążyła tematu, bo uznała, że to nie jest czas by zaatakować króla. Na razie rozstawiała pionki i figury lekkie.
– Czy masz jakiś plan na niedzielę?
– Niespecjalnie. Zamierzałem przestudiować kilka gier.
– Rozmawiałam trochę z mamą. Może byśmy pojechali razem do restauracji. Wiem, że lubi gotować, ale raz na jakiś czas powinna mieć wolne.
Rozmawiali o tym wielokrotnie. Laura lubiła zajmować się domem i ilekroć Walter wspominał, że mogą zawsze przyjąć służbę, odmawiała. Nie chodziło o to, że będzie obca osoba w domu. To, co robiła, sprawiało jej radość. Sam co prawda rozmawiała już z Arnoldem na temat niedzieli, ale zapytała go wówczas wprost czy chce ją samą gdzieś zabrać i się nie zgodził. Teraz rozmawiała z głową domu. Gdyby udało się jej nakłonić ojca, by gdzieś razem poszli, wówczas Arnold by nie odmówił. Tylko że Walter użyłby pewnie swojego atutu i wspomniał, że niedziela jest jedynym dniem wolnym dla jego szofera. Arnold był jego przyjacielem, ale nigdy nie zrobił najmniejszego ruchu, by to wykorzystać dla swoich celów. Brook o tym wiedział i za to go bardzo cenił.
Kiedy uznała, że być może jej tata da się namówić na wyjście do restauracji jutro, ale bez Arnolda, postanowiła zapytać, czy mogą pojechać jej samochodem. Walter natychmiast zrozumiał, że ona chciałaby prowadzić. Miała prawo jazdy i według słów doświadczonego kierowcy, jakim był niewątpliwie Glass, radziła sobie bardzo dobrze za kierownicą. Wyglądało, że Brook da się przekonać i stwierdził, że porozmawia z Laurą. Sam wspomniała, że chce przećwiczyć kilka technik samoobrony i uważa rozmowę za skończoną.
Już się cieszyła z małego zwycięstwa, bo Laura prawdopodobnie by się zgodziła, ojciec nagle zmienił się nieco na twarzy i ona odczuła, że zapyta o sprawę związana z piciem alkoholu dwa lata temu. Nie obawiała się powrotu do tego tematu. Wiedziała, że Walter nie wróci do rozmowy o tym z Arnoldem, chociaż mógł a wyglądało, że chce tylko lepiej zrozumieć postępowanie swoje córki. Wyraził ponownie zaniepokojenie tamtą sytuacją i przyznał, że gdyby była chłopcem, jeszcze by zrozumiał. Dziewczyna wspomniała ojcu, że miała odnośnie do tego wizję i wiedział, że wszystko się dobrze skończy. Walter nie wierzy w takie rzeczy, ale rozbroiła go jednym stwierdzeniem, że wszystkie do tej pory się sprawdzały, więc ona ma prawo wierzyć. Mimo to podkreślił jeszcze raz, że to, co zrobiła, było nierozważne i wyraził zdziwienie, że Arnold na to przystał.
– Nie rozumiesz mnie. Gdybym miała najmniejsze obawy, nigdy bym go nie zmusiła.
– Zmusiła?
– Wymogłam na nim daną obietnicę. Nie chce do tego wracać.
Walter już dawno się przekonał, że jego adoptowana córka jest specjalna. To nie brzmiało realnie, ale słusznie przypuszczał, że jest twardsza nawet od Arnolda. Ile razy dochodziło do takich rozmów, modlił się w duchu, by nie wspomniała pewnego wydarzenia. Dla Waltera było to najcięższe ze wszystkich doświadczeń i mimo wszelkich starań, nie mógł o tym zapomnieć.
Zastanawiał się, czy jeszcze coś powiedzieć, ale ona nagle wyszła. Nieco go zaskoczyła, bo sądził, że chwilę zostanie. Złożył kartki i zamknął oczy.
,,Czy to kiedykolwiek się skończy” – sama ta myśl sprawiała dziwny ciężar.
Pomyślał, że jednak pójdzie do kuchni i pomoże żonie przy obiedzie. Może jednak powinien poświęcać jej więcej czasu? W tych najprostszych sprawach. Tylko że wówczas czuł większy ból. Uważał się za bardziej winnego.
,,Jestem tchórzem. Powinienem o tym z nią porozmawiać” – pomyślał i wstał zza biurka.
Oczywiście nie miał na myśli Laury.
– Mogę się do czegoś przydać? – zapytał, kiedy wszedł do kuchni.
Sam odczekała kilka sekund, ale niestety Laura nic nie powiedziała. Dziewczyna uznała, że musi zadziałać, żeby nie wyglądał, że wspomniała o tym ojcu, że może powinien pomóc, bo jeśli nic nie usłyszy, uzna, że nie ma tu dla niego nic do roboty.
– Możesz ustawić talerze – Sam ją wyręczyła.
– Oczywiście. Po obiedzie porozmawiamy o jutrzejszym dniu – spojrzał na żonę.
– Dobrze, Walterze – Samantha dostrzegła błysk nadziei w oczach matki.
Czyli dobrze czuła. Laura lubiła prowadzić dom, ale w tym czasie każda dodatkowa chwila z mężem była dla niej najcenniejsza.
Niestety nadzieje okazały się płonne i nic z jutrzejszej wyprawy nie wyszło. Nie ustalili niczego konkretnego po posiłku, a w niedziele po śniadaniu Walter miał kilka ważnych telefonów i już zarówno Laura, jak i Samantha wiedziały, że zostaną w domu. Jasne, mogły wyjść razem we dwie, blondynka by się raczej nie ruszyła nigdzie sama, bez męża lub córki, a Sam nie chciała męczyć Arnolda. W zaistniałej sytuacji pogodziła się z sytuacją, że pozostaną w domu. Wieczorem dostrzegła ponownie ten typowy smutek w pięknych błękitach przybranej mamy i postanowiła coś zrobić i to już jutro.
Rano, jak zwykle, po rutynowych czynnościach ćwiczyła siłę i wytrzymałość, próbowała również wyciszyć umysł i oczekiwała nadzwyczajnego. Potem uznała, że nadaremnie, bo wizje czy przekazy przychodziły bez zapowiedzi i nie widziała w tym związku z czymkolwiek, o czym myślała, czy co robiła. Weszła do kuchni około dziewiątej i zastała tam matkę.
– Hej, jak spałaś, mamusiu? – zawsze, gdy mówiła to słowo, dostrzegła chwilową radość w oczach Laura, lecz zaraz potem nadchodził smutek. Cóż, kobieta wiedziała, że nie ona nosiła pod sercem istotę, która z nią była.
– Dobrze – krótki uśmiech przeszedł po jej twarzy.
,,Czyli do dupy” – pomyślana Samantha.
To nie było etyczne, ale ostatnio sprawdzała, czy śpią razem. Od wielu tygodni tak się nie działo. Wiedziała, że czasami między nimi dochodzi do tego intymnego kontakt, ale miała pewność, że to nie pozostawiało żadnych pozytywnych wrażeń, szczególnie na Laurze. Czy matka sama to sobie robiła? Po tej myśli Sam uznała, że poszła za daleko i nawet nie powinna o takim czymś myśleć.
Matka wolała nie mówić prawdy, jak się naprawde czuje i przeszła na sprawy dotyczące posiłku.
– Zrobiłam kanapki i dwie surówki – oznajmiła blondynka.
Uznała, że córka podejmie temat i w tym miała racje.
– Dzięki. Sama już coś jadłaś? – Samantha rozejrzała się po kuchni, czy zostały brudne talerzyki lub choćby zapach.
– Nie, czekałam na ciebie. We dwie raźniej.
Laura zazwyczaj bardzo miło rozmawiała z córką. Miała do niej mocne uczucie. Ponieważ brakowało jej rozmów z mężem, chętnie prowadziła konwersacje z córką. Samantha potrafiła rozmawiać na każdy temat i zawsze rezerwowała dla matki czas. Zwykle podczas roku szkolnego musiała poświęcać trochę czasu na przygotowania związane z nauką, ale teraz miała wakacje. Od czasu jak pamiętała, częściej rozmawiała z matką, chociaż lubiła i z tatą. Prowadziły konwersacje o zwykłych, codziennych sprawach i to zawsze szło im łatwo.
– Ćwiczyłaś, mamusiu? – brunetka usiadła do stołu.
– Rutynowo – Laura też zajęła miejsce przy stole – biegałam na bieżni, potem zrobiłam kilka ćwiczeń jogi i pompki. Tak mi ostatnio zaleciłaś.
– Nie, że zaleciłam. To dobre ćwiczenie. Podciąganie, przysiady i pompki w zasadzie spełniają wszystkie potrzeby ciała.
Przy naturalnej urodzie Laura również dbała o sylwetkę. Jadła wartościowe rzeczy, dbała o dietę. Całościowo chciała wyglądać dobrze nie tylko dla męża i innych, ale też dla siebie.
– Czuję się dobrze – Laura chyba wymusiła uśmiech, jakby chciała uwierzyć, że Sam da się zwieść.
Być może niepotrzebnie to powiedziała. W zasadzie chodziło jej o sprawy związane z ciałem, ale w momencie, kiedy to wyrzekła, natychmiast uświadomiła sobie, jak to brzmi dla niej samej.
Owszem na nic nie chorowała, ale swój stan uznałaby za daleki od pozytywnego. Czuła się odrzucona, nie dość kochana, samotna. Najgorsze w tym pozostało to, że nie wiedziała, co zrobiła złego, iż mąż przestał ją traktować jak dawniej. Na szczęście Samantha sprawiała wrażenie, że Laura jest jej bliska. Uczucie ze strony córki w pewien sposób rekompensowało jego niedostateczną ilość jaką otrzymywała od męża.
Laura przekręciła głowę i Samantha zauważyła grymas bólu na jej licu.
– Och! – Laura syknęła i automatycznie dłoń znalazła się z tyłu karku.
– Coś nie tak, mamusiu? – brunetka nie mogła tego zlekceważyć.
– Czasem mam ból w tym miejscu.
– Może źle spałaś. Tata się wiercił? – po sekundzie uznała, że to też rodzaj kłamstwa, bo wiedziała, że spali osobno.
Laura gładko przyznała, że spała sama. Samantha nie chciała na razie ciągnąć tego, raczej osobistego, a nawet intymnego tematu. Jednak informacja, że mamę coś boli, sprawiła, że dostrzegła w tym okazję do okazania pomocy. Od lat Laura chodziła raz a czasem dwa razy w tygodniu na masaż. Osoba, która wykonywała ten zawód, pochodziła z Izraela, lecz uczyła się u mistrzów w Chinach, Korei Południowej i w Japonii. Na ścianie jej gabinetu, według słów Laury wisiało kilka dyplomów. Nie była tania i brała dwieście dolarów za godzinę. Laurę było stać na taki luksus. Jednak Samantha słusznie zauważyła, że skoro ból się powtarza, Gal, bo tak miała na imię masażystka, powinna zaradzić.
Gal Baruch masowała od piętnastu lat. Samantha zaproponowała mamie, że w takim razie ona może zaradzi. Laura sądziła, że się przesłyszała, ale Samantha potwierdziła, że nauczyła się pewnych technik z filmów na internecie. Ta informacja niemal wywołała śmiech u blondynki. Słusznie stwierdziła, że do tego, aby być dobrym masażystą trzeba uczyć się u mistrza. Samantha gładko przyjęła taką odpowiedź i powiedziała, że i Arnold pokazał jej kilka technik i stwierdził, że brunetka ma i w tym zdolności. Ta informacja spowodowała małą panikę u Laury. Czyżby Niemiec pozwolił się masować? Brunetka wyczuła obawy matki i powiedziała, że robiła mu masaż ręki i łydki oraz pięty. To nie do końca uspokoiło Laurę.
– Nie rozumiem twoich obaw. Ojciec mu ufa a przede wszystkim ja. To mój mistrz, ale i przyjaciel. Podczas sparringu w parterze nasze ciała się stykają, czasem przez materiał, ale wielokrotnie bezpośrednio i nie ma w tym niczego zdrożnego. On zna swoją pozycję, a ja też nie jestem ignorantem w tych sprawach.
Laura się uspokoiła, ale nadal nie została przekonana, że Sam jest w stanie coś poradzić, skoro wykwalifikowana, posiadająca wiele lat praktyki osoba, która zarabia na życie tym, co robi, nie potrafiła. Sam niełatwo było złamać lub zmienić jej poprzednie postanowienie. Zaproponowała matce umowę. Stwierdziła, że jeśli nie będzie zadowolona i nie poczuje się lepiej, nic jej nie zapłaci. Jeśli jednak uzna, że Samantha coś potrafi, zapłaci sto dolarów.
Powiedziała matce prawdę, że ludzie nie cenią pomocy za darmo. W ich psychice istnieje schemat, że jeśli ktoś jest w czymś dobry, powinien za to brać pieniądze. Brunetka dodała, że Laura może przerwać w każdej chwili masaż, jeśli w jakikolwiek sposób poczuje się niekomfortowo albo nie będzie zadowolona. Wówczas blondynka się zgodziła, bo uznała, że nie ma nic do stracenia.
Pozostała jeszcze kwestia obiadu. Resztki z piątku zjedli wczoraj i trzeba było przygotować nowe jedzenie. Sam spędzała wakacje, bo mieli początek lipca i dlatego miała dużo więcej czasu niż w podczas roku szkolnego.
Ustaliły wspólnie, że zrobią coś lekkiego i prostego. Sam wspomniała, że Walter ma w pracy super lunch i nie musi w domu codziennie jadać rarytasów. Ponieważ nazwała ojca po imieniu, Laura delikatnie zwróciła córce uwagę. Dodała, że nawet adoptowana córka nie powinna tak mówić. Dziewczyna momentalnie wspomniała, że to iż wie, że nie są jej naturalnymi rodzicami, niczego nie zmienia. Kocha ich jak swoich. To krótkie wyznanie wzruszyło blondynkę, ale próbowała ze wszystkich sił to ukryć.
Sam zarejestrowała od razu, że Laura hamuje emocje. Dostrzegła to nie po raz pierwszy. Z nauk Arnolda i z książek które czytała, wiedziała, że takie postępowanie gromadzi stres. Utrudnia jego usunięcie. Bóle w ciele, na przykład pleców czy karku nie zawsze muszą mieć korzenie w zmęczeniu mięśni, czy nadwyrężeniu, lecz czasem mają podłoże czysto psychiczne. Laura może nie wiedziała, ale Samantha wierzyła, że ciało ma wiele warstw.
Zgadzała się z naukami mistrzów wschodu, że jest ich siedem. Psychika, stres i emocje są ze sobą powiązane i mogą wpływać na ciało fizyczne. Przed brunetką stanęło trudne zadanie. Chciała pomóc mamie, ale wiedziała, że być może bóle ciała u mamy biorą się w dużym stopniu z powodu kryzysu ich relacji. Dziewczyna nie chciała zastanawiać się zbyt głęboko, ale coś jej mówiło, nie tym sensie co głos, który słyszał Arnold, ale w tym zwykłym znaczeniu, że być może jednym z problemów Laury jest nie tylko ochłodzenie uczucia od męża, ale prosty fakt, że nie jest we właściwy sposób zaspokajana seksualnie i całościowo intymnie. Pragnie, a nie otrzymuje, a poprosić nie chce. Skoro Samantha wiedziała, że o to się nie prosi, Laura z pewnością była tego świadoma.
Powróciły do wyboru posiłku. Wybór padł na racuchy. Przygotowanie tej potrawy jest proste. Miesza się wodę, mleko jajko i mąkę, a potem kroi się jabłka w plastry lub kawałki i wymieszaną całość smaży na oleju. Najlepsze są na ciepło, ale Laura i Samantha postanowiły zrobić od razu, by mieć potem czas na masaż. Całość razem z usmażeniem, umyciem patelni i miksera zajęło czterdzieści pięć minut. Kiedy wszystko już skończyły z obiadem, wzięły się za przygotowanie do terapii.
Laura miała profesjonalne łóżko do masażu. Samantha poprosiła mamę, żeby się przygotowała. Poleciła ubrać odpowiednio i posłuchać w salonie muzyki, by się rozluźnić i przygotować psychicznie. Samantha miała przygotować sypialnię Laury. Razem z mamą wyjęła łóżko ze schowka, a potem już personalnie ustawiła świeczki, zapaliła kadzidełka i również nastawiła muzykę. Spojrzała na siebie.
,,Muszę się także przebrać, nie będę robiła mamie masażu w sukience z bawełny” – pomyślała.
Wyszła z sypialni Laury i poszła do swojego pokoju założyć coś odpowiedniego. W tym czasie Laura otworzyła szufladę z bielizną i chwilę patrzyła na zawartość. Ubrała się odpowiednio, według jej oceny, zarzuciła szlafrok z cienkiej bawełny i poszła do salonu. Sama włączyła relaksującą muzykę i usiadła na kanapie. Zamknęła oczy.
,,Ma mi zrobić masaż. Ciekawe jak się będę potem czuła. To mała” – przemknęło jej przez myśl.
W rzeczywistości Samantha była nieco mocniej zbudowana niż Laura. Blondynka mierzyła 168 centymetrów wzrostu i ważyła 56 kilogramów, a Samantha była wyższa od matki o cztery centymetry i cięższa od o trzy kilogramy. Laura miała fantastycznie długie nogi, bo miały osiemdziesiąt osiem centymetrów. Piersi o wielkości kubka C i wąski pas z lekko zaznaczonymi mięśniami brzucha. Samantha była niemal atletycznie zbudowana, chociaż mięśnie miała tylko nieznacznie zarysowane. Piersi były tylko nieco mniejsze niż u matki. Mocne uda i ładnie wykrojone pośladki. Dłonie lekko żylaste i jedynie to mogło powodować, że jej ciało nie było uosobieniem doskonałości.
Laura nastawiła timer, bo obawiała się, że zatraci poczucie czasu, a nie chciała się spóźnić. Sam wcześniej oznajmiła, że wszystko będzie gotowe w jej sypialni za dziesięć minut. Czas minął. Laura otworzyła oczy, podeszła do regału i zgasiła muzykę.
Kiedy weszła do sypialni, od razu poczuła wonne zapachy. Sandałowe drzewo? Nie miała pewności. Sam miała na sobie spodnie od dresu w kolorze jej auta i białą bawełnianą koszulkę. Laura nie dostrzegła u córki góry bielizny. Laura założyła również białą, bawełnianą koszulkę i białe majtki i stanik z tego samego materiału. Poczuła małe zawstydzenie. Co prawda córka widziała ją wiele razy w kostiumie, gdy czasem opalała się w ogrodzie, ale w samej bieliźnie nigdy. Uspokoiła się na widok kilku białych ręczników.
W pokoju panowała miła temperatura, Samantha prawdopodobnie wyłączyła klimatyzacje. Dostrzegła kilka świec, a okna zostały zasłonięte. Sypialnię wypełniały nie tylko zapachy kadzideł, ale słychać było subtelne dźwięki medytacyjnej muzyki.
– Połóż się na brzuchu. Zacznę od pięt i pleców.
– Mam zdjąć szlafrok? – zapytała cicho Laura.
– Gal robi ci masaż, kiedy go masz na sobie?
– Nie... tylko.
– Rozumiem. Spróbuj się odprężyć. Będzie mi trudno, jeśli pozostaniesz spięta. Po kilku chwilach już będziesz wiedziała, co jestem warta. Mogę przerwać w każdej chwili, jeśli nie będziesz się czuła dobrze. Zapłacisz, tylko jeśli uznasz, że zrobiłam dobrą pracę.
Samantha wyczuwała, o co naprawdę chodzi Laurze. Nawet to rozumiała. Blondynka zdjęła szlafrok i położyła się w bawełnianej bieliźnie. Samantha nadal wyczuwała napięcie ze strony Laury. Nakryła ją ręcznikiem i od razu wyczuła różnicę.
,,Ciekawe skąd to mam, że tak wyczuwam innych ludzi” – pomyślała.
Nie chodziło o to, co teraz. Uświadomiło sobie właśnie w tym momencie, że już kilkanaście razy czuła ludzi i wiedziała dokładnie co myślą, czy czego pragną.
– Córeczko, mam czasem ból w karku. Czemu masz masować mi pięty? Okazjonalnie bolą mnie też plecy.
,,Ciekawe czy ta Gal jest faktycznie dobra, czy tylko nastawiona na kasę” – pomyślała brunetka.
– Ciało jest bardzo skomplikowane. W wielu miejscach są receptory odpowiadające za pracę poszczególnych narządów. Uciskanie tych miejsc na piętach nazywa się refleksologią. Dokładniejsza jest akupunktura, ale to odrębna dziedzina. Arnold trochę się na tym zna, ale nigdy nie pokazywał. Czasem ból się umiejscawia w bolącym rejonie, ale zwykle sygnalizuje, co nie jest w porządku z ciałem. I nie tylko z ciałem. Bo jesteśmy połączeniem siedmiu różnego rodzaju ciał. Najbardziej znane to ciało fizyczne, duch i dusza. Odpręż się, tym mi najbardziej ułatwisz zadanie.
Samantha zaczęła dotykać stopy i próbowała odczuć napięcia, grudki. Po reakcji Laury wiedziała, że blondynka nie ma problemów z narządami wewnętrznymi. Nawilżyła dłonie w ciepłym olejku i zaczęła masować łydki. Potem przeszła na uda. Ponownie odczuła, tym razem fizycznie, że Laura napięła mięśnie. Przeszła na plecy. Delikatnie okryła nogi i spojrzała.
– U Gal też masz stanik?
– Czasem też – w głosie usłyszała niepewność.
– Jak na razie się czujesz? – zapytała, żeby rozładować napięci.
– Muszę przyznać, że jestem mile zaskoczona.
– To miło słyszeć. Chcę ci dobrze wymasować plecy. Tu gromadzi się dużo stresu.
Laura chyba zrozumiała. Przełożyła dłonie do tyłu i dotknęła zapięcia stanika.
– Pomogę ci mamusiu – powiedziała Samantha i jednym ruchem rozpięła górę bielizny.
Blondynka wsparła się na dłoniach i Sam zabrała staniczek. Bezzwłocznie wylała więcej ciepłego olejku i zaczęła od lędźwi.
– Odchyl włosy z karku, proszę. Mam dłonie w olejku i nie chcę ci ich zatłuścić.
Laura posłusznie odsunęła włosy, a te spadły po lewej stronie łóżka. Twarz kobiety spoczywała w specjalnym zagłębieniu. Leżała spokojnie i nareszcie poczuła się, zrelaksowała i przestała się stresować, że leży półnaga przy adoptowanej córce. Dłonie a szczególnie palce Sam przyniosły ulgę. Blondynka zaczęła odczuwać pełny relaks.
,,Naprawdę jej dobrze idzie, a całkiem w to wątpiłam” – pomyślała.
W końcu palce brunetki dotknęły karku. Tu była delikatniejsza, jakby miała do czynienia z kruchą porcelaną. Już wcześniej napięcie w karku Laury odeszło, kiedy dłonie Samanthy masowały plecy.
– Pozostała jeszcze jedna część, w której gromadzi się stres – powiedziała brunetka.
– Co masz na myśli ? – zdziwiła się Laura.
– Pośladki. Dla lepszego rezultatu umieszczę ci pod brzuchem wałek.
– O, nareszcie rozumiem do czego służy. Zawsze się zastanawiałam, po co jest. Mówisz poważnie? Będziesz mi masować pośladki? – nareszcie dotarło do Laury.
– Chcesz powiedzieć, że Gal nie masuje ci pośladków – dało się wyczuć zdziwienie w głosie dziewczyny.
– Nie robi tego, czasem tylko górną część, od strony pleców.
– To błąd! Pośladki są ważne.
– To przeze mnie. Odmawiam.
– Aha – głos Samanthy powrócił do spokojnego tonu – mnie pozwolisz, prawda?
– Tak. Szczerze mówiąc, na początku byłam bardzo skrępowana, ale teraz czuję się bardzo... błogo.
– Unieś brzuch – poprosiła brunetka.
Kiedy Laura to zrobiła, Samantha wsunęła wałek pod jej biodra.
– To pomoże mięśniom się rozluźnić. Będzie trzeba zdjąć resztę.
Już wcześniej plecy Laury zostały nakryte ciepłym ręcznikiem. Ten i jeszcze drugi leżały na nagrzanym kamieniu, bo Laura miała i to w swoim zestawie do masażu.
– Czy to konieczne? – zapytała, ale już bez jakiegoś strachu, jaki dało się słyszeć poprzednio.
– Inaczej to ma mały sens, robić masaż przez materiał. Nic nie mówisz, ale czuję, że sprawiam się nieźle.
– Doskonale. Na początku nie wierzyłam.
– Nakryję cię ręcznikiem, jeśli się wstydzisz.
Laura nic nie odpowiedziała, uniosła nieco biodra i chciała zdjąć ostatnią część bielizny. Brunetka jej pomogła. Samantha spojrzała na świetnie wykrojone ciało blondynki. Wylała więcej olejku na dolną część pleców i zaczęła zakola do środka. Nie usłyszała, że Laura chce być nakryta, więc tego nie zrobiła. To ułatwiało pracę. Potem zaczęła uciskać odpowiednie punkty, a żeby się lepiej wczuć, zamknęła oczy.
– Och, jaka ulga – szepnęła Laura.
Coś działo się w jej ciele. Uświadomiła sobie, że od kilku minut czuje się błogo. Leżała nago z uniesionymi pośladkami. Zawstydzenie zupełnie zniknęło i poczuła, że poza zrelaksowaniem powoli napełniają ją inne odczucia, z którymi nie chciała walczyć, a potem się nim poddała.
Brunetka kontynuowała i zmieniła kierunek. Teraz każdy wolny ruch otwierał pośladki. Samantha otworzyła oczy i mimowolnie spojrzała na intymność Laury. Obserwowała ruch swoich palców. Kończyła zakole i zarejestrowała, że otwarcie pośladków powoduje nieznaczne rozchylenie intymności u Laury.
Zamknęła oczy. Mimowolnie poczuła, że jej brodawki nieco się naprężają. Próbowała z tym walczyć, lecz bez sukcesu.
,,Chyba rozumiem, dlaczego ta Gal jej tego nie robiła” – pomyślała Samantha.
Otworzyła oczy. Widok intymności Laury już na nią tak nie działał. Wciąż w głowie miała dylemat. Chciała pomóc, ale nie spodziewała się, że to na nią tak podziała. Miała czyste intencje. Prowadziła nadal ruch dłońmi. Kiedy jej kciuki były nisko, nagle Laura uniosła nieco biodra i przesunęła je do tyłu. Sam była szybka, kiedy ćwiczyła z Arnoldem lub prowadziła wóz, ale nie spodziewała się takiej reakcji ze strony matki. Na szczęście zdołała zabrać dłonie. Gdyby tego nie zrobiła jej kciuki, znalazłby się w miejscu, gdzie z pewnością nie powinny.
– Co robisz, mamusiu? – jej spokój został zburzony, ale nie dała tego poznać.
– To było miłe. Tak bardzo mi brakowało... Od dwóch lat jest inny, zimny. Mamy to raz na miesiąc lub rzadziej. Daj mi rozkosz, wiem, że możesz.
Brunetka już zrozumiała wszystko, co nie znaczyło, że akceptowała postępowanie matki.
– Koniec masażu – nakryła ją szlafrokiem i wyszła z sypialni.
Poszła do salonu i usiadła na kanapie.
,,No tego się nie spodziewałam! Jak bardzo musi być zdesperowana, skoro zdecydowała się na takie posunięcie. Liczyła, że na to pójdę!”
Samantha nie była nawet zła. Co by to zresztą dało? Wiedziała, że Laura przyjdzie do niej, pozostawało tajemnicą, co powie i jak będzie się tłumaczyć.
Tymczasem Laura czuła się okropnie. Kiedy jej córka wyszła, zaczęła płakać. Potem się uspokoiła.
,,Co ja chciałam zrobić” – to pytanie krążyło w jej umyśle.
Wstała z łóżka, poszukała bieliznę i się ubrała. Potem założyła szlafrok. Weszła do ,,Rajskiej”.
Łazienka przy jej sypialni miała w środku różne kolory. Łagodne, pastelowe barwy ceramicznych klepek na podłodze i tęczowe na ścianach. Na niektórych kafelkach były dołączone metalowe, zrobione z mosiądzu wizerunki kwiatów i ptaków. Teraz jednak nie zwracała uwagi na bardzo kolorową łazienkę, gdzie roztaczał się delikatny zapach konwalii. Opłukała twarz wodą i spojrzała na swoje odbicie. Co usłyszy od Samanthy? Nie spodziewała się niczego miłego. Poszła do salonu.
– Kochanie, bardzo cię przepraszam. Nie wiem...
– Bądź cicho i siadaj – brunetka starała się, aby jej głos nie zabrzmiał zbyt ostro.
Laura jak grzeczna dziewczynka usiadła obok i wygładziła lekką fałdkę na szlafroku.
– Jest mi bardzo głupio – blondynka spojrzał na Samanthę bez jakiekolwiek wyrazu twarzy.
– Próbuję zrozumieć.
– Nie powinnam ci tego powiedzieć, to nasze sprawy.
– Z tym akurat się nie zgodzę. Od dłuższego czasu dostrzegłam, że nie jest z wami jak kiedyś, ale nie sądziłam, że jest aż tak źle. Nawet postanowiłam zrobić wszystko, aby wasza miłość wróciła. To, czego chciałaś, z pewnością by nie poprawiło niczego w waszym związku.
– Chyba przestał mnie kochać, a na pewno pragnąć. Czuję tak od dwóch lat. – Laura to powiedziała, ale zastanawiała się nad czymś innym. Spodziewała się ostrzejszych słów, nawet niecenzuralnych.
,,Cholera! Dwa lata. Czy tamto mogło to spowodować? Koniecznie muszę z nim o tym porozmawiać” – pomyślała Sam, robiąc wszystko, żeby matka niczego nie dostrzegła na jej twarzy.
– Wybacz, że zapytam. Wiem, że to bardzo intymne pytanie, ale muszę je zdać – Samantha nadal rozważała, czy powinna postawić takie pytanie.
– Po tym, co zrobiłam, o wszystko możesz zapytać – dotknęła dłoni córki i Samantha odczuła coś, co nawet w tej sytuacji ją zaskoczyło.
– Ty nadal tego chcesz! To jest przestępstwo federalne karane do czterdziestu lat więzienia! Kompletnie ci odbiło!!
– To nie tak...
– Nie zmyślaj, czuję. Wiesz, że nie jestem głupia i mam różne dary. Teraz już się nie waham, aby zapytać. Nie próbowałaś robić tego sama?
Laura się zarumieniła.
– Próbowałam, ale nic z tego nie wyszło. Czułam się okropnie. Wiem, że kobiety to robią. Moje przyjaciółki... – zamilkła.
– Rozumiem, że nie rozmawiałaś z nim o tym. To znaczy o tym, że czujesz się zaniedbana, nie kochana, samotna. Może odtrącona.
– Wiesz, jaki jest. Nawet nie próbowałam. Nie rozumiem, co zrobiłam złego. Brzydka nie jestem, staram się o dom. Nigdy nie narzekałam...
– Spokojnie. Wszystko po kolei. Jak się mówi: nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Chciałam porozmawiać o waszych uczuciach, nie zamierzałam wspominać o seksie, ale to już mamy za sobą. Rozumiem, że mi wszystko powiesz.
– Wszystko? – oczy Laury zrobiły się ogromne.
– Co uważasz za ważne.
– Chyba wszystko już ci powiedziałam.
– Nie sądzę. Jeśli ma się to naprawić, to co znaczyło twoje słowo: nigdy nie narzekam.
Laura ponownie się zawstydziła.
– Jest mi trudno z tobą o tym rozmawiać, bo jesteś moją córką. Wiem, zawsze o tym pamiętam, że cię nie urodziłam, ale bardzo cię kocham.
– Wiem i to czuję. Wiesz, że nie jestem typową nastolatką. Trochę mnie znasz. Mam wizje, które się sprawdzają, jednak w żadnej nie widziałam tych spraw. Jak wspomniałam, nie jestem głupia. Powiedz szczerze, co miało znaczyć: nigdy nie narzekam. Ja czuję, ale potrzebuje potwierdzenia.
– Mam ukryte fantazje. Wcześniej byłam kochana i to rekompensowało nieco ubogie przeżycia w sypialni.
Zupełnie przypadkowo Samantha dowiedziała się, że Walter jest pewnie słabym kochankiem. Nie chciała tego znać, ale już się stało.
– Czyli dobrze sądziłam. Mam nadzieję, że to, co się stało przed chwilą, nie łączyło się z tymi fantazjami?
– Och nie!
Samantha zaczęła myśleć, o tym czego nie planowała. Czy mogłaby to zrobić, co Laura chciał? Technicznie tak, ale byłby to mechaniczne. Owszem, chciała dać rozkosz jednej osobie, ale nie była nią Laura. Postanowiła nie dopuścić by jej matka, nawet jeśli była przybraną, zdradziła jej, o jakie fantazje chodzi. To naprawdę należało do nich i tylko oni powinni o tym rozmawiać. Pomyślała o sobie. Czy wie, czego pragnie od Arnolda? O tak! Chociaż nie widziała w tym niczego nienaturalnego. O czym wspomniała Laura, nawet nie chciała wiedzieć.
– Ja nie rozumiem. Najpierw się bardzo wstydziłam, potem sobie wytłumaczyłam, że chcesz mi pomóc. Jak wspomniałam, nie bardzo wierzyłam, że cokolwiek potrafisz. Potem twoje dłonie i palce przynosiły ulgę i rozluźnienie. Jakby coś stwardniałego się rozpuszczało. Błogość, coraz większy spokój. Potem kiedy zaczęłaś masować pośladki, poczułam innego rodzaju przyjemność.
– Może nie doceniłam tej Gal. Może ona wiedziała...
– Nie sądzę.
Sam postanowiła zaatakować. Planowała to od minuty, tylko czekała, aż Laura się uspokoi i zacznie otwierać.
– Ty nada, tego chcesz? Dlaczego?
Laura już nie miała na twarzy zawstydzenia. Została postawiona pod ścianą i nie widziała drogi ucieczki.
– Liczyłam, że kiedy zrozumiesz, jak bardzo jestem spragniona...
– Jestem ostatnią osobą, która mogłaby to zrobić. Postaram się porozmawiać z Walterem.
– Powiesz mu o tym! – brunetka nigdy nie widziała takiego strachu na twarzy matki.
– Nie wprost. Nie obawiaj się, nie zdradzę tego. Zrób coś ze swoim umysłem. Musisz odrzucić taką myśl, takie pragnienie. Nie ważne co ja o tym myślę. To nie jest dobre. A skoro nie jest dobre, jest złe. Destrukcyjne, niszczące.
– Sądzisz, że kobiety nie powinny tego robić ze sobą?
– Jesteś moją matką! Nie moją sprawą jest oceniać czy kobiety mogą to robić ze sobą, czy nie.
– Nie urodziłam ciebie. Nie łącza nas żadne więzy krwi. Wiem, według prawa byłoby to przestępstwo.
– Lauro! Ja cię traktuję jak matkę a ty mnie kochasz jak córkę. To jest istotne. Chwila dotyku w subtelnym miejscu sprawiła, że z mądrej osoby stałaś się... taka?
– Boże! – jęknęła – jak mogłam!
Samantha nie chciała, by Laura popadła w następny problem.
– To może moja wina. Chciałam pomóc. Rozluźnić. Wzmocnić. Nie zaczynaj teraz się oskarżać, bo do jednego problemu dodasz i drugi. Uznajmy, że nic wielkiego się nie stało.
– Zrozumiałam. To było bolesne. Już tak nie czuję. Zrozumiałam, że to było złe. Wybacz.
– Och, nie ma co wybaczać. Skoro mu nie powiedziałaś przez dwa lata, teraz tym bardziej tego nie zrobisz. Postaram się to zmienić. Pomóc. Tylko pamiętaj. Od tej chwili, kiedy wszystko wróci u was do normy, nie hamuj niczego. Powiedz mu. Rozmowa jest bardzo ważna. Nie znaczy, że masz mu wywalić na wstępie, że chciałabyś tego czy tamtego. Związek to zależność i równowaga. Nie można być egoistycznym. Mąż nie jest do spełniania zachcianek, podobnie i żona. Oboje muszą tego chcieć. Nie wiesz, co w nim drzemie. Być może jest jak ty. Ukrywa. Najważniejsze jednak jest dojście do przyczyny. Tak jest ze wszystkim. Jak coś nie działa, trzeba tylko wiedzieć, co się popsuło. Tak jest w maszynach, samochodzie. To jest reguła. Wówczas, kiedy znajdziemy powód, naprawić jest łatwo.
Laura po raz kolejny uświadomiła sobie jak mądra jest Samantha. Powiedziała jednak coś innego.
– Czasem miłość odchodzi...
– Tak, ale u was trwa nadal. Nie pali się jasnym płomieniem, tylko tli, ale jest i czeka, aby wybuchnąć od nowa, być może mocniejszym ogniem.
Laura chyba powracała do normalności. Spojrzała na córkę z miłością. Czy tak być może? Czy naprawdę ich miłość może wrócić? Słowa córki napełniły ją nadzieją.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
1 komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.
Pumciak
Młoda wkracza do akcji bardzo podoba mi się taki klimat opowiadania serdecznie pozdrawiam