Ten odcinek jest niemal całkowicie erotyczny.
Arnold nie czekał, od dłuższej chwili w ciele czuł charakterystyczne prądy, które się wciąż nasilały. Nigdy nie dała się pochłonąć emocjom w podobnej sytuacji. Czy miał takie? Niewiele. Zwykle przedtem wypijał kilka szklanek szkockiej z jedną kostką lodu. Mógł policzyć wszystkie kochanki na palcach jednej dłoni. Dwa razy zapłacił za przysługę. Raz w Bangkoku a drugi w Dubaju. Miał swoje zasady i nigdy nie pozwoliłby sobie na erotyczne zbliżenie w stanie upojenia alkoholowego. Z powodu, że miał twardą głowę, upił się tylko dwa razy tak mocno, że niewiele pamiętał, ale te dwa razy pił do lustra. Tego z Samanthą w to nie wliczał. Wówczas wszystko pamiętał, do chwili, gdy spadł ze stołka. Nigdy nie rozmawiał ze swoją uczennicą, co stało się później. Z uwagi na całość zdarzenia wolał tego nie poruszać.
Teraz pragnął ją całą, ale z drugiej strony bardzo się obawiał. Miał swoje powody. Nie chodziło, że dziewczyna ma siedemnaście lat, jak również nie to stanowiło problem, że jest córką jego szefa. Był odurzony jej obecnością, zapachem włosów i świadomością, że dziewczyna go miłuje w sercu i ciele, bo co do tego już dawno pozbył się wątpliwości. Jedna myśl krążyła w głowie, że musi być delikatny, gdyby do czegoś doszło. Z góry postanowił, że decyzję o tym zostawi jej i nie zrobi niczego, by na to wpłynąć. Miał pewność, że pocałunek z pewnością rozpali ich oboje, ale sam w sobie, jako erotyczny akt, pocałunek należał do bezpiecznego rodzaju kontaktu. Chciał, aby to zapamiętała, ale nie myślał tylko o niej.
Nie przypominał sobie, by którąś ze swoich kochanek całował w usta. I nie tylko. Owszem, dotykał pewne miejsca, ale z nikim, poza tym pierwszym razem z Samanthą, kiedy ukradła mu pocałunek z zaskoczenia, nie łączył ust. Nie zastanawiał się w tej chwili co ona myśli i że z pewnością nie wie, że była pierwszą osobą, która zetknęła z nim wargi.
Delikatnie przytulił jej ciało. Położył dłonie na łopatkach, a zanim to zrobił, odsunął uprzednio włosy. Samantha poczuła, że włoski na przedramionach i karku stają dęba, a zniewalający prąd sprawia, że kolana stały się jak z waty i by nie stracić równowagi położyła dłonie nieco powyżej jego bioder z tyłu pleców. Wolno przysuwał głowę, tak że poczuła oddech na policzku a po chwili na ustach. Wciąż mieli otwarte oczy. W końcu musnął jej wargi, co spowodowało silny dreszcz u obojga. Zamknęła powieki, ale nadal widziała wewnętrznymi oczami twarz anioła o blond włosach i szmaragdowych oczach. Nie spieszyła się, pozwalał mu bawić się sobą, chociaż raczej sądziła, że jest dla niego kimś tak ważnym, że potraktują ją z najwyższą godnością i troską. Sekundy płynęły, a nadal ocierał usta o wilgotne wargi w kolorze dojrzałej maliny, brzemiennej od soku i gotowej do skosztowania.
Zaskoczył ją. Spodziewała się raczej, że otworzy jej usta i w końcu złączą się w miłosnym pocałunku, lecz zamiast tego poczuła jego wilgotny język, którym przejechał po jej wargach. Była tak zaskoczna, że, zamiast zareagować, otworzyć je i wysunąć swój, trwała w bezruchu, niby oczarowana. Z pewnością burzył jej wyobrażenie o pocałunku. Następne co odczuła, to że zabiera jedną dłoń z pleców i przesuwa po policzku, kierując chyba dwa palce w kierunku ust. Przejechał nimi po zwilżonych ustach, a gdy chciała je delikatnie uchwycić zębami, uciekł, kierując je obok ucha i wsunął we włosy. Poczuła, że piersi zareagowały i teraz brodawki napierały przez trzy warstwy materiału, staniczka, bluzki i jego koszuli, jednak podświadomie pomyślała, że musiał mimo wszystko to odczuć.
Blondyn nie zwracał tak bardzo uwagi na cielesne reacje Śnieżki, bo zaczął odczuwać uczucie. Kiedy myślał, że stanie się to za dzień lub dwa, raczej sądził, iż to fantazja. Bardziej mógł wierzyć, że przyjdzie to później. W tym momencie, kiedy muskał wargami jej usta, odczuł, że ją pokochał. Ogrom tego przyćmił nawet fakt, że zadał sobie sprawę, iż Samantha jest podniecona. On? Dziwne, ale na razie tego nie odczuwał i miał znowu pewność, że sama miłość to hamuje. Nigdy jeszcze nikogo nie kochał i teraz rozkoszował się egoistycznie tym, że jest w miłości.
Wyznała mu uczucie kilka minut temu, a on nie mógł po prostu jej powiedzieć, że też ją kochał, bo wówczas jeszcze tego nie czuł. Jaką wspaniałą osobą była Samantha! Nie popatrzyła wtedy mu w oczy i nie zapytała, czy on ją również miłuje.
Po kilku sekundach rozkoszy z faktu, że ją pokochał, musiał jej to powiedzieć. Nie dlatego, że na to czekała.
– Sam, muszę ci coś powiedzieć – szepnął.
Dostrzegł momentalnie rozgwieżdżone niebo w jej tęczówkach, a może tylko mu się to zdawało. Nie! Naprawdę coś tam iskrzyło, a cała twarz brunetki promieniowała radością. Tak! Musiała już wiedzieć lub czuć, co za chwilę usłyszy.
– To powiedz, mój miły – powiedziała cicho.
– Przed chwilą poczułem miłość. Kocham cię mój aniele. To takie wspaniałe kogoś kochać!
– Och! – dostrzegł łzy radości na jasnych policzkach Śnieżki.
Nie mógł sobie odmówić i zaczął całować mokre policzki, a po chwili przeniósł usta na jej oczy. Pozwalała mu, bo i jej sprawiało to rozkosz, bardziej duchową niż fizyczną. Nawet odczuła, że fizyczne pożądanie i podniecenie nieco u niej zmalało.
Wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni i położył na łóżko.
– Poleżymy chwilę? – zapytała cicho.
On tylko mrugnął oczami na znak zgody. Kiedy położył ją, po chwili zajął miejsce obok. Leżeli w ubraniu i przez dłuższą chwilę patrzyli sobie w oczy.
Zapragnął ją całować, ale nie tak namiętnie, raczej czule. Chciał całować jej twarz. Oczy, uszy, nos. Nie musiał pytać, wiedział, że ona będzie tego pragnąć podobnie jak i on. Delikatnie składał pocałunki na jej twarzy. Miała cały czas otwarte oczy. Nie poruszała się, a tylko wsuwała palce dłoni w jego włosy. Kiedy zrobił przerwę, uznała, że teraz jej kolej. Zawsze idealnie ogolony dlatego nawet nie czuła króciutkich włosów na brodzie i wąsach. Pomyślała sobie, że ten rarytas odczuje jutro rano. Gdyby przypadkiem zechciał się ogolić, musi mu koniecznie dać znać, aby tego nie robił. Zamienili się rolami. Ona całowała mu całą twarz, a on pieścił czarne włosy. Delikatnie przesuwał opuszki palców po skórze czaszki.
– Sądzisz, że seks można uznać za rodzaj miłości? – zapytała i powróciła do subtelnych pieszczot.
– Myślę, że tak. Chociaż nie wiem. Nigdy nikogo jeszcze nie kochałem.
– Wiesz, że nikogo nie miałam przed tobą, natomiast ja wiem, że byłeś z kimś blisko.
– Nie warto o tym mówić – przerwała jej, ale w bardzo delikatny sposób.
– Och, nie obawiaj się kochanie, nie będę pytała. Nie ważne jak miło ci było, dam ci większą rozkosz. To proste w zrozumieniu. Kochamy się wzajemnie, to musi być milsze.
– Mógłbym policzyć na palcach jednej ręki moje intymne kontakty i nie będę ci opowiadał.
– W porządku. Czy mógłbyś być tak spokojny i mnie w ten sam sposób całować, będąc bez ubrania?
Spojrzał po raz kolejny w jej oczy.
– Zadajesz naprawdę trudne pytania. Chcesz tak?
– Aha. Róbmy tak, jak długo wytrzymamy.
– Nie jest dobrze się zmuszać i robić coś przeciw naturze – uśmiechnął się miło.
– Dlatego powiedziałam, jak długo wytrzymamy.
Wstała i czekała na niego. Nie miał na razie pojęcia czy mu się to podoba. Był gotów zrobić dla niej wiele. Podniósł się i stanął przed nią. Ponieważ czekał, ona to wykorzystała i położyła dłonie na jego torsie i wolno zdjęła koszulkę. Przejechała lekko końcami paznokci po umięśnionym torsie.
– Robię to drugi raz – szepnęła.
– Drugi? Kiedy robiłaś po raz pierwszy?
– Pamiętasz, kiedy piliśmy? Przez prawie trzy godziny patrzyłam na ciebie i dotykałam ci włosy i tors.
– Och! – wyszeptał tylko.
Poczuł, że chyba niedługo wytrzyma to, o czym wspomniała przed chwilą. Samantha ukucnęła i rozpięła guzik Wranglerów, a potem delikatnie zamek. Chwilę odczekała i położyła dłonie na biodrach. Po chwili zdjęła mu spodnie.
– Uwielbiam twój zapach, zresztą wszystko w tobie uwielbiam – rzuciła okiem na uwydatnione miejsce na jego błękitnych bokserkach.
– Jestem czysty – zawstydził się nieco.
– Och, nie to miałam na myśli. Lubię zapach twojej skóry i twojego potu. Może to dziwne dla ciebie. Podczas naszych ćwiczeń musiałam bardziej skupiać się, by o tym nie myśleć, niż na samym treningu.
Spojrzała z dołu na twarz.
– Mogę?
– Nie sądziłem, że tak będę się czuł.
Samantha uznała to za tak. Wolno zdjęła z niego bieliznę.
Męskość zaczęła reagować właściwie.
– Och, piękny jesteś – szepnęła.
Spodziewał się innych słów, ale to, co usłyszał, przyjął z radością. Nie wyczuł zdziwienia, zaskoczenia ani zaniepokojenia. Patrzyła, jak ta część rośnie. To nie trwało dłużej niż piętnaście sekund. Nie dotknęła go tam ani nie pocałowała, po prostu patrzyła.
Wstała i czekała.
Wiedział, że teraz jego kolej. Podobnie jak on, miała jeansy i bluzeczkę. Bieliznę także z bawełny. Zaczął od bluzki. Piersi Samanthy stały jędrnie. Nigdy się tam nie wpatrywał, ale przez lata, kiedy ćwiczyli, miał pojęcie, jak wyglądają. Podświadomie pamiętał, że rosły przez te lata. Widział ją wielokrotnie w różnych górnych częściach bielizny, zwykle bawełnianych. To, co miała teraz na sobie to najprostszy stanik z materiału wyglądający jak krótka koszulka bez ramiączek. Zdjął.
Zwykle osoby o jasnej cerze mają różowe sutki i brodawki, ale Samanthy wyglądały jak u brunetki o ciemnej karnacji. Miały ciemnobrązowy kolor, zarówno sutki, jak i brodawki. Co zarejestrował, że jej twarde brodawki stały nieco zadarte do góry. Aż prosiły się o dotknięcie palcami lub delikatny pocałunek, ale Arnold pamiętał, o czym mówili. Brunetka nie miała dużo tkanki tłuszczowej. Z pewnością zawdzięczała to treningowi. Jej ciało nie wyglądało jednak jak mistrzyni fitness. Najbardziej zarysowane miała mięśnie brzucha, dwugłowe i trójgłowe ramion i ud, które na razie okrywał materiał. Pochylił się i rozpiął spodnie. Wolno je ściągnął. Pozostała w majteczkach i szybko wyzwoliła stopy ze zwiniętych w dole jeansów.
Majteczki nie były od kompletu. Zobaczył delikatną siateczkę z kawałkiem materiału zasłaniającym łono. Mimo tego już widział czarne włoski. Nie chciał czekać i zdjął ostatnią część bielizny z jej pięknego ciała.
– Jak na razie nieźle nam idzie – szepnęła.
– Nie musimy tego dzisiaj robić – powiedział cicho.
– O, na to bym nie liczyła na twoim miejscu. Poleżmy chwilę nago.
Położyła się na boku. Ponieważ nadal stał, spojrzała mu w oczy z pytaniem w swoich.
– Chcę na ciebie popatrzeć z tej perspektywy. Mogę?
– Nie musisz pytać. Możesz wszystko.
– Wszystko? To tylko słowo, prawda?
– Nie kochanie. Znasz mnie. Wszystko znaczy wszystko.
– A gdybym chciał cię ugryźć – uśmiechnął się szeroko.
– Możesz wszystko. Być może jesteś grzecznym chłopcem, ale jeśli nie, to Samantha spełni twoje najskrytsze marzenie lub fantazję.
– Kocham cię, to mi wystarczy.
– Skoro tak... Postaram się jednak wydobyć z ciebie ukryte fantazje... troszkę później.
Patrzył i wyglądało na to, że przywyknął, że ma erekcję i na razie nie robi z tego użytku. Sam czuła, że wszystko w niej drży. Z pewnością była dużo bardziej wilgotna niż kilka dni temu, gdy skradła mu pocałunek i położyła jego męską i silną dłoń na swojej intymności. Arnold w pierwszym odruchu zamierzał ją poprosić o inne ułożenia ciała, ale skoro usłyszał, że może wszystko, zamierzał skorzystać. Zupełnie zapomniał, że chciała na razie tylko leżeć.
– Będę patrzył z bliska, bardzo bliska – powiedział, jakby chciał ją uprzedzić.
Ona nic nie odrzekła i zadawała się czekać. Podszedł do łóżka i pierwsze, na czym skupił wzrok, to była łydka, ta leżąca wyżej. Nie zastanawiał się, co robi, jakby wszelkie myśli uciekły daleko. Brunetka jak większość kobiet goliła nogi i pachy. Dostrzegł drobne czarne punkciki na łydce. Po kilku sekundach, od kiedy trzymał blisko twarz, poczuła, że na nią działa jego oddech. Włoski na przedramionach stanęły i po chwili cały meszek w różnych częściach ciała zareagował podobnie. Nasiliły się też prądy w ciele. Zaczęła odczuwać, że wszystko, co już stało się twarde, tylko bardziej twardniało. Dotyczyło to szczególnie najbardziej wrażliwego na pieszczoty punktu ciała.
Arnold przesunął jej łydkę w kierunku bioder, przez to kolano się uniosło. Teraz oglądał udo, gdzie były również drobne włoski, ale ponieważ już tu nie docierały nożyki, włoski pozostały mięciutkie, ale rosły w dużo mniejszym skupieniu. Być może gdyby i tu kobiety się goliły, włosy by rosły szybciej i stawałaby się grubsze. Alternatywa istniała również taka, że gdyby kobiety nie goliły łydek, włoski tam byłby delikatniejsze i tylko u niektórych z niewiast bardziej widoczne. Blondyn obserwował teraz wyższą partię uda Samanthy i nie mógł się oprzeć pokusie, by spojrzeć na czarne spiralki łona. Ponieważ trzymał blisko twarz, czuł zarówno ciepło z tego miejsca, jak i zapach. Pewnie, gdyby brunetka nie była podniecona, zapach byłby mniej intensywny. Ona obserwowała go i z racji, że zbliżył twarz do najbardziej erogennej strefy w ciele kobiety, poczuła jeszcze większy przypływ podniecenia. Ani przez chwile nie przyszło jej do głowy, by mu przypomnieć, że mieli leżeć nago i tylko patrzeć sobie w oczy.
Arnold nie był z żelaza. Delikatnie, acz zdecydowanie położył ją na plecach i teraz dzięki temu, że jej uda są rozchylone miał przed oczami w odległości stopy widok jej intymności. Nie pytana, rozchyliła uda szerzej, a on jeszcze bardziej przybliżył twarz. Poczuła jego oddech.
,,Mogę wszystko” – pomyślał.
Już chciał przywrzeć tam ustami, ale zmienił zdanie. Uznał, że może z tym poczekać.
– Już dotknąłem to miejsce, wówczas byłem nieco zaskoczony. Czy teraz...
– Już ci mówiłam, skarbie... – powiedziała miękko.
Zdecydował zacząć pieszczotę palcami. Powoli dotknął fałdki palcami, najpierw jednej dłoni a po chwili drugiej.
Niby powinien wiedzieć, jak wygląda ta część, ale przecież nie obchodziło go, jakie to jest u innych kobiet, liczyło się tylko, że teraz patrzył na najbardziej intymne miejsce w ciele osoby, którą kochał. Ucieszył się w środku, że nigdy nie całował tego miejsca u kogoś innego. Nie mógł cofnąć czasu, ale gdyby mógł, czekałby na Samanthę i nie poznałby wcześniej ciała żadnej innej kobiety.
Pochylił twarz bardzo blisko i już zamierzał złożyć tam pocałunek, gdy przypomniał sobie, co powiedziała Sam w tamtą grudniową noc w końcu 2023 roku: Lubię wyzwania.
Nie planował tego, ale skoro mu to przyszło i nie wydało się złe, czemu tak nie zrobić? Pomyślał, że pozostawi tu swoją twarz i postara się mieć tak blisko usta, że z pewnością będzie czuła jego oddech. Kto z nich pierwszy nie wytrzyma? Czy ona i poprosi o pocałunek lub dotyk, czy też on zetknie usta czy język z jej zroszoną sokiem brzoskwinką w kolorze mlecznej czekolady z zewnątrz i soczystej, dojrzałej maliny w środku? Postawili obie dłonie blisko bioder, uniósł korpus i przybliżył usta, jak zaplanował. Po kilku sekundach usłyszał jej westchnienie.
– Może nie uwierzysz, że jestem blisko. Jeżeli to się stanie, okaż mi łaskę i mnie pocałuj.
Samantha jak sama przyznała, nie była głupia i już po kilku chwilach odkryła jego zamiar. Cóż, z drugiej strony podobno zakochani rozumieją się bez słów. Nie starała się, aby to przeistoczyło się w grę lub sprawdzian wytrzymałości. Łagodnie i powoli czuła narastającą rozkosz. Wiedziała, że przegra, ale w tym wypadku każde zakończenie oznaczało wygraną dla ich obydwojga. Poczuła skurcz i wybuch rozkoszy. Arnold nie czekał dłużej. Zaczął spijać nektar ekstazy. Coraz odważniej wsuwał koniec języka, aż w końcu poczuł dłonie Samanthy na tyle głowy. Jednocześnie wygięła biodra do góry i jęknęła cicho. Jej silne pulsowanie utrudniało mu penetrację, ale bardzo się tym nie przejmował. Pieścił ją tak długa, jak trwał orgazm. Zatracił poczucie czasu, lecz wiedział, że to przedłużyło się znacznie. Mijały sekundy, potem minuta i druga, a ciało Samanthy wciąż szarpały fale ekstazy. Obserwował ją z radością i rozkoszą, bo widzieć szczyt u kobiety jest czymś szczególnym. Dostrzegł po jakimś czasie, że się uspokoiła.
– Chodź do mnie, już nie mogę – szepnęła sugestywnie, a jej głos przypominał miękkość aksamitu.
Któż by odmówił? Zdziwił się jednak, że chce tak szybko ponownego zbliżenia.
Niespiesznie położył się na nią, lecz by nie przygnieść jej swoim ciężkim ciałem, wsparł się na dłoniach. Zaczęli się całować już nie delikatnie tylko łapczywie, prawie brutalnie. Zapomniał. Cały czas od chwili kiedy zostali nadzy, pamiętał, że jeśli przyjdzie moment pierwszej penetracji, ma być delikatny. Nie myślał o tym, czy Samantha jest dziewicą, czy nie. Z powodu ogromnego podniecenia, zapomniał o tym, że powinien zacząć delikatnie. Wszedł w nią od razu mocno. Asekuracyjnie wycofała biodra, jak dalece mogła. Wówczas sobie przypomniał. Chciał się wycofać, ale spotkała go kolejna niespodzianka. Sam oplotła go udami i przyciągnęła, jednocześnie wyginając biodra do przodu. Nie odbyło się to gładko i łatwo, ale w tej intymnej sytuacji czasem przeciwności sprawiają większą rozkosz.
Arnold był tu spory, a Sam dość ciasna. Jednak bardzo tego chciała z nim już od dawna, a teraz o niczym innym nie marzyła. Ból walczył z rosnącą rozkoszą i nie mógł wygrać. Blondyn odkrył, że to ona bierze jego, a nie odwrotnie. Czuł, jakby żelazna obręcz opasywała mu intymność i to przez chwilę było statyczne, ale po chwili wszystko się zmieniło. Jej rajska jamka zaczęła z powrotem zaciskać się i otwierać. Samantha oddychała głośno, a palce dłoni wbiła w plecy kochanka.
Znowu musieli się porozumieć pozazmysłowo. On wycofał się i ukucnął przed łóżkiem, ona wykorzystała ten moment i wsparła stopy na jego tosie i uniosła wysoko biodra. Teraz już nie był łagodny, bo w jej oczach palił się ogień pożądania. Uchwycił niezbyt szerokie biodra kochanki silnymi dłońmi, jeszcze bardziej uniósł i uderzał swoimi, jak fale rozszalałego sztormu biją o pionowy brzeg klifu.
Nie mogli wiedzieć, jak długo to trwało, bo czas przestał dla nich istnieć. W końcu wulkan wybuchł i biała lawa wdarła się z wielką siłą do różanej groty. Sztorm słabł, a po chwili stał się łagodnym zefirkiem. Arnold opadł spoconym ciałem na cudny tors, bo brunetka już grzecznie ułożyła się z powrotem na pościeli. Całowali swoje usta łagodnie, nieomal muskając się wzajemnie. Po chwili położył się na plecy, ale trzymał jej lewą dłoń w swojej prawicy.
– Czy jestem dzielna? – głoś Sam, koił mu duszę, tak to odbierał.
– Bardzo. Jesteś cudowną kochanką. Nie spodziewałem się, że...
– Myślę, że to zasługa uczucia. Skąd miałabym mieć doświadczenie? Jeśli masz jakieś pragnienie, po prostu powiedz. Wszystko, co jest możliwe dla człowieka, zrobię dla ciebie.
Słowa brunetki działały na niego jak narkotyk, balsam, dawały mu może nawet większą radość niż to, co mieli ze sobą kilka minut wcześniej. Walczył chwilę, bo chciał rozkoszować się jej widokiem, zapachem i barwą głosu, ale hormony nie słuchały. Okazały organ zaczął z powrotem się prężyć i Arnold z lekkim niepokojem stwierdził, że chyba się nawet jeszcze powiększył, co nie za bardzo mieściło się w jego zdroworozsądkowym umyśle. Sądził, że może się myli, ale jego kochanka to potwierdziła. Żeby tylko! Wyraźnie się chciała zapoznać bliżej z częścią ciała, która sprawiła jej tyle rozkoszy.
Mruknęła coś, że skoro on wcześniej ją całował, to ona chyba też może podobnie. Blondyn przypomniał sobie na szczęście tylko, jakby przebłyskiem, bo wspomnienie naprawdę trwało króciutko, że żadnej kobiety jeszcze nie całował tam, gdzie Samanthę, a i nie otrzymywał alternatywnych pieszczot od poprzednich kochanek z tej prostej przyczyny, że nie chciał. Wszystkie jego kontakty wyglądały bardzo prosto i bez żadnej finezji. Znał tego powód. Robił to, by się rozładować, bo testosteron czasem zmieszany z adrenaliną nie dawał mu wyboru. Teraz sytuacja wyglądała całkiem odmiennie i wiedział dlaczego. Zakochał się w istocie, która jeszcze minutę temu leżała obok i trzymała jego dłoń. Ponieważ jeszcze nie całkiem to zaakceptował, że ciemnowłosa kochanka ma radość z poznawaniem jego ciała, lecz nie zapomina, że ma traktować to jako sacrum, próbował ją powstrzymać. Spojrzała na niego, unosząc tors na rękach z miną niezadowolonego dziecka.
– Chcę cię pieścić, pozwól mi. Czy ja zgłaszałam uwagi?
Uznał, że ma racje. Skoro on w przypływie podniecenia coś robił, ona miała do tego samego całkowite prawo. Przekazał cicho, że jeszcze nikt tego nie pieścił ustami, co przyjęła z nieukrywaną radością. Mruknęła coś, że będzie długo pamiętał, bo postara się jak najlepiej.
Słyszał, że coś mówi cicho, ale zrozumiał, że to nie jest skierowane do niego i tylko się uśmiechnął. Samantha miała w sobie tyle autentycznej radości z tego, co robi, że nie chciał tego popsuć. Co dziwne, wcześniej nie zaobserwował u niej takiego zachowania.
Przeginała twardą kolumnę na boki, co same w sobie niosło przyjemność, całowała i pieściła językiem i znowu coś mówiła. W końcu odczuł, że zaczęła go już tylko pieścić. Nie wiedział, czy chce, by to w ten sposób skończyła, ale było mu tak błogo, że zdał się na jej wybór. Ona klęczała z opuszczoną głową a usta i dłonie czyniły cuda. Arnold uniósł tułów i chciał gładzić czarne włosy. Samantha wspierała się na dłoniach, bo z pewnością bez tego pieszczota byłaby utrudniona z powodu pozycji i wysiłku.
– Skarbie, jesteś pewna...
Oderwała usta, uniosła korpus i zaczęła się z nim całować. Nie tak bardzo namiętnie, raczej czule. Kiedy usta się od siebie oderwały na ułamek chwili, szepnął, że może przyjąć wygodniejszą pozycję. Sam tylko spojrzała w oczy blondyna i od razu to zaakceptowała.
– Chcesz stać czy siedzieć? – zapytała miękko.
Nie odpowiedział, tylko stanął przed łóżkiem. Mogła podziwiać jedenastocalowy solidny organ, jak pręży się i odginając w kierunku umięśnianego brzucha swój wielki sinoróżowy łeb.
– Aż dziwne, ze we mnie wszedł, ale chyba moja brzoskwinka tak lubiła. Też lubi wyzwania – uśmiechnęła się krótko i wsunęła organ ponownie do buzi.
Samantha usiadła na brzegu łóżka z lekko rozchylonymi udami. Z pewnością obydwoje czuli się komfortowo i nie musieli tracić energii na utrzymywanie pozycji ciał. Samantha pomyślała chwilę, że ma w ustach, co z pewnością nie zostało stworzone do smakowania, ale dla niej takie było. Uznała w jednej chwili, że to smakuje lepiej niż wszystko, co miała do tej pory w ustach. Wcześniej czuła zapach ciała Arnolda nie koniecznie tylko wtedy, kiedy ćwiczyli. Zawdzięczała to swojemu niezwykłemu zmysłowi powonienia. Nigdy nie zastanawiała się, że każda część ciała pachnie nieco inaczej. Mogła śmierdzieć, jeśli właściciel nie dbał o higienę, ale Arnold do takich osób nie należał. Dopiero dzisiaj odkryła, że ta intymna część pachnie inaczej, co oczywiście jej nie zaskoczyło, ale nie przypuszczała, że ten zapach a teraz smak może jej przypaść do gustu. Zamierzała mu o tym powiedzieć, oczywiście nie teraz. Wiedziała, że z pewnością przyjmie to z małym zawstydzeniem.
Doświadczała i teraz zdecydowała się doprowadzić go do szczytu rozkoszy i bardzo chciała spróbować to, co zostanie jej dane. Blondyn tylko gładził głowę kochanki, nie próbując przyspieszać czy zmieniać niczego w pieszczocie, którą go raczyła czarnowłosa kochanka. Początkowo trzymała dłonie na biodrach blondyna, ale po chwili zaczęła gładzić sam członek i spore jądra. Usłyszała cichy jęk wydobywający się z ust jej umiłowanego.
Nie miała pewności czy dodatkowa pieszczota to sprawiła, raczej sądziła, że zbliża się grand finale. Miłe odgłosy, które wydawał, się powtarzały, więc wiedziała, że druga myśl była słuszna. Usłyszała, że jęknął głośniej i przez ułamek chwili przycisnął jej głowę do bioder. Przygotowała się na powtórną erupcję wulkanu, tym razem w innym miejscu.
Przezornie ułożyła język na dziurce, by zapobiec nieprzyjemnym efektom. Miała wiedzę teoretyczną i wiedziała, co może się zdarzyć, gdyby lawa zbyt mocno wytrysnęła. Chciała mieć to w ustach, a nie w nosie. Powtórny wytrysk już uwolniła, bo chciała poczuć siłę. Całkiem inaczej odczuwała ejakulację w ustach niż poprzednio w swojej intymnej jamce. Sądząc po odgłosach, jakie wydawał, chyba mu się podobało. Postanowiła zostawić po sobie porządek i przez chwilę doprowadzała już nieco miękką zabawkę do stanu, w jakim ją otrzymała.
– Jestem trochę zawstydzony – powiedział cicho.
– Ja nie byłam, kiedy mnie pieściłeś. Smakowało mi i pachniesz tu miło.
Te słowa jeszcze bardziej go onieśmieliły. Pociągnęła go do siebie i po chwili znowu leżeli na boku i patrzyli na siebie.
Szepnęła mu, że chce się z nim całować i oczekiwała reakcji. Miał całkowite prawo poprosić, aby wypłukała usta, ale tego nie zrobił. Intymność ma swoje prawa. Robi się wówczas rzeczy inne niż podczas dnia. Odczuła, że dotyka rajską dolinę palcami. Przestali się całować a Arnold patrzył w jej oczy, jakby chciał tam dostrzec, czego pragnie. Czuła dwa palce i sprawiało jej to rozkosz. Mrugnęła, ale chyba nie zrozumiał. Mrugnęła ponownie. W końcu załapał. Dołączył trzeci.
– Mądry chłopiec – cmoknęła mu usta.
Chwilę doświadczała nowej pieszczoty i ponownie mrugnęła. Zobaczyła zdziwienie na twarzy kochanka, więc mrugnęła ponownie.
– Niegrzeczna – mruknął, ale spełnił jej prośbę.
Brunetka sama zaczęła poruszać biodrami i Arnold zrozumiał. Dotknął kciukiem twardy łebek sporej fasolki i zaczął pieścić w najbardziej wrażliwe miejsce kobiecego ciała. Przesunęła biodra, bo chciała zwiększyć głębokość penetracji i Arnold też zrozumiał. Poczuł, że to, co robi, również jego podnieca. W swojej skąpej karierze kochanka był raz z kobietą, że mieli to dwa razy. Zdarzyło się to w Dubaju, gdzie zamówił dość ładną czarnowłosą dziewczynę.
Teraz miał ze sobą najpiękniejszą istotę, jaką kiedykolwiek widział a dodatkowo, co z pewnością miało znaczenie, kochał ją z wzajemnością. Pozwoli sobie na to, aby hormony zaczęły rządzić nim całkowicie. Wspomagał ją w głębszej penetracji, co wyraźnie zostało przyjęte z aprobatą. Teraz całowali się bardzo namiętnie, ale całe jego skupienie skoncentrowało się w rajskim ogrodzie. Samantha zaczęła czuć preludium orgazmu. Z symptomów przypuszczała, że będzie mocniejszy niż poprzedni, a przecież pierwszy był już marzeniem. Arnold czuł pełną erekcję, ale nie zamierzał niszczyć jej rozkoszy, szczególnie że pieszczenie jej jamki palcami sprawiało i jemu przyjemność. Mógł, czuć siłę jej pulsujących mięśni. Zrozumiałe, że odbierał to inaczej niż kiedy podobnie zaciskała się na jego organie. Pieścił jej ogród rozkoszy do końca i kiedy już miał absolutną pewność, że może przestać, delikatnie wycofał palce. Spotkał jej dłoń na swojej.
– Jestem taka tam mokra. Chcę się spróbować.
Uznał to ponownie, za podniecające, słysząc takie słowa. Przesunął rękę i skierował w pobliże ciemnomalinowych ust. Był na tyle subtelny, że nawet w tej chwili pozostawiał jej wybór. Wsunęła jego dwa palce do ust, ssała i oblizywała językiem.
– Wejdź we mnie, czułam, że jesteś gotowy – szepnęła, kiedy wyjęła jego palce z ust, wciąż wilgotne, ale tylko od śliny.
– Chcesz być na mnie? – zapytał.
Posłała mu uśmiech. Działała szybko. Przewróciła go na plecy i wgramoliła się zgrabnie, usiadła na biodrach z nogami po obu stronach.
– Samantha dosiądzie swojego jeźdźca – szepnęła.
Pomogła sobie dłonią, żeby część, która sprawiła jej tyle radości, znalazła się we właściwym miejscu.
Przez najbliższy kwadrans zmieniała pozycje. Najpierw siedziała przodem, co chwilę pochylała tors nad jego i wówczas się całowali, a on pieścił piersi, potem usiadła całkiem na jego biodrach, a stopy położyła na klatce piersiowej, potem nie pozbawiając się jego intymności, przekręciła się tyłem. Kiedy nacieszyła się tą pozycją, zaczęła unosić się na nogach, pozostając wsparta na samych dłoniach. Obserwował piękne pośladki i trójkąt pleców. Miała dwa kolejne szczyty, ale trzeci chciała mieć z nim i powróciła do początkowej pozycji. Całowali się podczas wspólnej ekstazy.
– Zrobimy przerwę? – zapytała, kiedy skończyli.
Nadal siedziała na nim i patrzyła z zadowoleniem w błękity.
– Chcesz jeszcze? – zdziwił się, ale też nieco zaniepokoił.
– Jeśli będziesz chciał. Możemy coś zjeść. Samantha się napracowała i nieco zgłodniała. – pokazała swoje nienaganne uzębienie.
Wstała i nago poszła do kuchni. On podniósł się z łóżka, ale założył bokserki. Podszedł do niej od tyłu, pocałował szyję. Wyjął z szuflady krótki fartuch i przepasał biodra kochanki.
– Nie chcesz mnie oglądać nago?
– Przecież widzę, twój śliczny tyłeczek.
Pogroziła mu palcem, ale nie wiedział powodu.
Samantha otworzyła lodówkę, wyjęła chleb z miejsca, w którym zwykle Arnold przechowywał pieczywo i zaczęła robić kanapki z tego, co znalazła w chłodziarce.
– Czy możemy porozmawiać? Dostałem wiadomość od twojego ojca z zapytaniem, czy jesteś u mnie. Co się stało? Powiedziałaś na wstępie, ale mogłabyś bardziej sprecyzować?
Brunetka przygotowywała jedzenie i zaczęła opowiadać z detalami, co się stało. Kiedy mówiła o masażu, pominęła drażliwą kwestię, ale zrobiła to tylko dla dobra Laury. Doszła do historii, która wydarzyła się dwa lata temu. Poprosiła, raczej dla formalności, by Arnold w żaden sposób nie zmienił zdania na temat Waltera i z góry mu wybaczył. Blondyn nie za bardzo zrozumiał, ale wyraził zgodę. Dopiero wówczas opowiedziała resztę.
– Skłamałaś pierwszy raz w życiu, żeby go ochronić! – odparł nieomal wzburzony.
Samantha wzięła dłoń człowieka o twarzy anioła.
– On się bał. Nie czuję się winna, że tak się stało dwa lata temu. Marzyłam o tobie... Nie wiem, dlaczego nie zamknęłam drzwi, ale on nie powinien...
Arnold mocno ją przytulił. Wyraził nadzieję, a właściwie miał co do tego pewność, że za kilka dni Walter wyjaśni, a Laura zrozumie.
– Ten wąż miał rację – szepnęła – czasem ludzie odpłacają złem za dobro.
Milczeli, mając w sercach nadzieję, że wszystko się ułoży.
Sam się uśmiechnęła. Zjedli kanapki i napili soku z ananasa.
– Odpisałem mu, że jesteś u mnie i będziesz, jak długo zechcesz. Podziękował. Zobaczę go jutro rano.
– To mamy jeszcze sporo czasu – szepnęła.
Ponownie poszli umyć zęby. Arnold bardzo chciał wiedzieć, czemu mu pogroziła palcem, a kiedy odpowiedziała, wybuchnął śmiechem. Wyjaśnił powód wesołości i wówczas Sam się zawstydziła. Pierwszy raz pomyliła się w ocenie. Blondyn po prostu podziwiał cud natury, czyli jej piękny tyłeczek, a ona sądziła, że ma całkiem niegrzeczne myśli. Kochali się potem z przerwami przez następne dwie godziny. Uwierzył, że w żaden sposób nie powinien się przy niej stresować, jeśli nie jest gotowy. Wyjaśniła, że jego palce i usta dają jej podobnego rodzaju rozkosz. Umyli się i zasnęli, tuląc zmęczone ciała.
_________________________________________________________-
Walter i Laura również spędzili pracowicie czas. Kiedy zaspokoili skrywane pragnienia i nawzajem objawili fantazje, które jeszcze tego dnia i wieczorem mogli częściowo spełnić, również zasnęli w objęciach.
Arnold przyjechał po szefa o zwykłej porze i zawiózł do pracy. Podczas jazdy Brook sporo mówił, ale nie ujawnił swojego grzechu. Kiedy wjechali do garażu, Walter poprosił, aby blondyn dbał o córkę, do czasu kiedy wszystko się unormuje. Wówczas Arnold mu powiedział tylko jedno zdanie, że Sam wszystko mu opowiedziała. Walter stanął jak zamurowany i zaczął płakać.
– Jestem godny pożałowania. Potraktowaliśmy ją haniebnie, a ona skłamała, aby ratować mi tyłek. Jeszcze dzisiaj po powrocie do domu powiem Laurze prawdę. Nie ma dla mnie znaczenia, jak mnie potraktuje.
Arnold go uścisnął i powiedział, że wierzy, iż wszystko dobrze się skończy. Wrócił do domu i zastał swoją miłość i kochankę smacznie śpiącą. Spędzili miło czas, ale nie mieli ze sobą zbliżenia. Postanowili być blisko dopiero wieczorem.
Glass pojechał po bruneta kilka minut po czwartej, ale tym razem Walter praktycznie przez całą drogę milczał. Przygotowywał się do rozmowy z żoną.
Powitała go namiętnym pocałunkiem i podała obiad. Wyraźnie miała ponownie ochotę na amory, jednak brunet już postanowił i wszystko prawidłowo i zgodnie z prawdą wyjaśnił.
– Tak sądziłam. Sam jest zbyt szlachetna, by mogła zrobić coś złego.
– To, czemu ją wygnałaś! – zdziwił się Brook.
– Ona mi wybaczy. Tobie również. Czy sądzisz, że rozpaczała? Z pewnością nie. Dzięki temu mogła spełnić swoje pragnienie.
– O czym ty mówisz? – znowu się zdziwił.
– Och kochanie, nigdy nic nie widzisz. Ona go kocha.
– Tego się domyślam, ale co miałaś na myśli, mówiąc o marzeniu?
Posłała mu dłuższe spojrzenie i pojął. Nieco się uniósł, ale go uspokoiła.
– I my mieliśmy wolną chatę. Jutro lub pojutrze z nią porozmawiam i wszystko się ułoży. To nie jest osoba, która trzyma urazę. Skoro już sobie wyjaśniliśmy, mamy coś ważniejszego do zrobienia.
Poczuł przyjemne prądy w dole pleców. Tym razem czuł się o wiele lepiej, bo nie ciążyło mu sumienie. Gdyby wiedział! Mimo słów żony nadal uważał, że oboje postąpili źle, a on nawet podle. Jednak postanowił nie przyspieszać powrotu córki. Obydwoje ustalili, że wyjaśnią i poproszą, aby wróciła w czwartek.
Przeprowadzili tę rozmowę po bardzo gorących godzinach spędzonych razem. Walter czuł się dobrze, kiedy zasnęli. Troszkę nie mógł uwierzyć, ze spokojna i często zawstydzona Laura pragnęła takich ekstrawaganckich rzeczy, a on nawet je polubił.
Samantha nigdzie nie wychodziła, tylko cały czas spędzała w domu Arnolda. Kochali się we wtorek wieczorem i we środę zaraz, kiedy blondyn przyjechał po odwiezieniu Waltera.
Brook sądził, że żona zrezygnuje ze środowego spotkania z przyjaciółkami, ale wyjaśniła, że tego potrzebuje.
Pierwszy raz mogła się czymś pochwalić. Do tej pory tylko jej przyjaciółki plotkowały, przeplatając historiami ze swoich erotycznych ekscesów, nie zawsze ze swoimi mężami. Oczywiście nie powiedziała mu o tym. Zaczęła się przygotowywać do wyjazdu i już układała w głowie, co opowie przyjaciółkom, a co zatai. To, co robiła od kilku z dni z Walterem, było bardziej pikantne niż najbardziej gorące opowiastki jej przyjaciółek. Rozsadzała ją duma, że w końcu doprowadziła, iż ze średniego kochanka, Walter przerodził się w Casanovę i to w bardzo niegrzecznej wersji.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.