Siostrzane słabości cz.6

Siostrzane słabości cz.6Kobieta w czasie okresu jest kimś, kogo należy w większości przypadków unikać i schodzić z drogi. Nastolatka jest pod tym względem jeszcze gorsza. A Justyna w trakcie trudnych dni była złem w czystej postaci. Szczególnie wtedy, gdy ta kobieca przypadłość psuła jej plany i przychodziła znienacka. Po pełnym wrażeń czwartkowym wieczorze obudziła się kolejnego ranka z uśmiechem na twarzy i rozmyślała o tym, co zaszło między nią, a bratem. Wychodząc do szkoły czuła jeszcze przyjemny dreszczyk na samo wspomnienie Maćka dogadzającego jej oralnie. Bajka skończyła się po pierwszej lekcji, kiedy złapał ją standardowy przy okresie ból brzucha. Szybka wizyta w toalecie i już było wiadomo, że ani ten dzień nie będzie udany, ani kilka następnych. Weekendowy wypad z Klaudią i dwiema innymi koleżankami na miasto właśnie został wykreślony z listy planów, a cała reszta jej zamiarów spędzenia soboty i niedzieli ograniczyła się do siedzenia w pokoju, jedzenia i izolowania się od świata zewnętrznego. Miała jedynie nadzieję, że za tydzień, w ostatni piątek roku szkolnego, będzie już w na tyle dobrej formie, by iść na pożegnalną imprezę, na której z resztą być musiała - trzeba było ustalić z trzema dziewczynami szczegóły wakacyjnego wyjazdu, w tym najważniejsze: termin. Taki, który pasowałby każdej i żadna z czwórki nie miałaby wtedy dni krwią ociekających.
Justyna w czasie, kiedy doskwierały jej te problemy, zwykle poza izolacją od wszystkiego i wszystkich przejawiała jedną swoją cechę charakterystyczną. Tylko w te dni można było ją usłyszeć przeklinającą. Kiedy z jej ust wychodziły słowa wulgarne, od razu było wiadomo, że nie należy z nią rozpoczynać żadnej rozmowy. Mimo to starała się być miła dla bliskich, choć i oni nieraz padali ofiarami minorowego nastroju dziewczyny. Niestety tym razem wobec jednej osoby jej się to nie udało...
Wróciła ze szkoły wściekła i od samego wejścia przez próg mieszkania stanowiła zagrożenie dla wszystkich szklanych i delikatnych rzeczy znajdujących się w pobliżu. Na zegarze dochodziła godzina 15, a więc jeszcze godzina do przyjazdu matki z pracy. Znajdywała się w mieszkaniu tylko ona i Maciek. Idealna okazja, by porozmawiać o poprzedniej nocy i być może parę razy się z nim przelizać i poprzytulać. Przynajmniej on wyszedł z takiego założenia i jak tylko usłyszał kroki w pomieszczeniu kuchennym natychmiast oderwał się od czytanej książki i poszedł do Justyny. Z tzw. bananem na twarzy przekraczał już próg drzwi, gdy nagle usłyszał wściekły ryk dziewczyny wpatrującej się we wnętrze lodówki:
- Wyżarłeś mi całą czekoladę?!
W jednej chwili ta śliczna dziewczyna ubrana w obcisłe spodnie i kuszącą bluzeczkę stała się materiałem na morderczynię.
- No... wróciłem, były dwa rządki, to sobie wziąłem nie?
- ILE RAZY CI KURWA MÓWIŁAM, ŻEBYŚ NIE WPIERDALAŁ MI CZEKOLADY?!
Dwa przekleństwa w jednym zdaniu oznaczały stan alarmowy. Maciek stanął jak wryty i nie próbował podejść nawet na krok.
- Tyśka co Ci jest? - zapytał strachliwie
- Gówno, chciałam sobie po prostu zjeść czekoladę po powrocie, ale zeżarłeś ją Ty i teraz chuja mam. Odejdź!
Podeszła dwa kroki w jego stronę i niemal odepchnęła go torując sobie przejście do pokoju. Po chwili trzasnęła drzwiami i pozostawiając za nimi zakłopotanego i przerażonego brata zaległa na łóżku, tłumiąc ból menstruacyjny zaciskaniem pięści na poduszce. Maciek przez chwilę jeszcze stał w kuchni, aż wpadł mu do głowy pomysł zrekompensowania siostrze straty. Wybiegł niemal natychmiast do sklepu, wygrzebał z kieszeni ostatnie parę srebrnych monet i odkupił dokładnie tę samą czekoladę, którą wcześniej zjadł. Wrócił do mieszkania pełen nadziei, że ten gest jakoś poprawi sytuację. Podszedł pod jej pokój, zapukał, ale odpowiedzi nie usłyszał. Mimo to nacisnął na klamkę i otworzył drzwi. Nie zdążył jeszcze się pojawić w zasięgu wzroku Justyny, a już usłyszał od niej kolejną miłą kwestię:
- Pozwoliłam Ci kurwa wejść?!
Niezrażony tym wyciągnął ku niej rękę, w której trzymał czekoladę i odpowiedział:
- Chciałem Ci tylko dać no, odkupiłem Ci
- Teraz to się goń
- Co?
- Możesz stąd wyjść?!
- To jednak nie chcesz? To o co Ci chodzi?
- O jajco, wyjdź stąd i nie pokazuj mi się na oczy
Resztę dnia Maciek spędził na zadręczaniu się nad przyczyną takiego stanu psychicznego siostry. W ogóle nie powiązał tego z najbardziej oczywistą przyczyną, tylko przypisywał to zachowanie temu, co się wydarzyło poprzedniego wieczora. Podejrzewał, że Justyna żałuje tego, co zrobiła i brzydzi się tym, jak to się skończyło. Przypominał sobie jej błogą minę po tym, jak skończyła mu robić dobrze i zastanawiał się, jak to możliwe, że jeszcze niecałe dwadzieścia godzin wcześniej sama pakowała mu się do łóżka, a teraz nie chce go widzieć. W jego wypadku wyrzutów sumienia nie było ani przez chwilę, od ostatniego pocałunku jedyne, o czym myślał, to jak powtórzyć tamte godziny i jak namówić siostrę na seks analny. Po awanturze, jaką dostał z powodu zjedzenia jej skrywanej w lodówce słodkości nie liczył już na to. Kombinował jak do niej zagadać, jak rozpocząć rozmowę o ich seksualnych wyczynach, ale tym razem już ważniejsze było to, by nie stracić przyjaciółki, jaką w niej miał. Parę razy zbierał się do rozmowy w ciągu wieczora, ale zawsze trafiał na mało dogodny moment. Każde jej wyjście z pokoju było szansą, którą następnie rzeczywistość sprowadzała na ziemię. Justyna wychodziła ze swojej jaskini wkurwionego misia Yogi tylko wtedy, gdy szła do toalety by zmienić podpaskę, albo do kuchni, by chwycić szybką przekąskę. Przez ten czas nie wchodziła ani na żaden komunikator, ani portal społecznościowy - a przynajmniej nie tam, gdzie sprawdzał ją Maciek. Tak to trwało aż do chwili, gdy obydwoje zasnęli.
Sobota nie przyniosła poprawy. W dodatku, jak to zwykle w ten dzień, rodzice zarządzili generalne sprzątanie domu. Justyna wykonywała swoje obowiązki ubrana wyjątkowo kusząco, w stare, podarte miejscami dżinsowe szorty i łachman udający bluzkę. Jej twarz jednak wyraźnie mówiła: nie dotykaj, nie odzywaj się, najlepiej zejdź z oczu. Nie odzywała się nie tylko do Maćka, ale i do rodziców, jedynie niemo spełniała ich żądania i brała do ręki to odkurzacz, to mopa. Okazji do zostania z nią sam na sam też nie było, nikt z domu nie wychodził, a rozmowa o seksie przy obecności rodziców za ścianą nie należała do dobrych pomysłów. Przy obiedzie nawet na niego nie spojrzała, wieczorem jakby unikała. W końcu Maciek dał sobie spokój i zamiast zadręczać się tym wszystkim postanowił odreagować i wyjść z kolegami na spontanicznie zorganizowaną przez jednego z nich domówkę. Przy nielegalnie pitym piwie, wszak wszyscy uczestnicy zgromadzenia byli niepełnoletni, praktycznie zapomniał o tym, że jeszcze dwa dni wcześnie do czegokolwiek między nim i Justyną doszło. Swoją uwagę skierował na jedną z zaproszonych na popijawę dziewczyn. Przez trzy godziny zbierał się, by z luźnej rozmowy przejść do bardziej konkretnej i namówić rówieśniczkę na randkę. Z każdym wypitym procentem jego szanse malały, by w końcu zejść zupełnie do zera w chwili, gdy do odjazdu ostatniego autobusu zostało mu 5 minut. Jak na osobę po spożyciu kilku piw całkiem nieźle poradził sobie z nocnym sprintem na przystanek. Gorzej wiodło mu się po przekroczeniu progu mieszkania. Najpierw niemal wyrżnął o podłogę przez postawione na środku korytarza sandałki Justyny. Potem pomylił drzwi do swojego pokoju z drzwiami do łazienki i natknął się w niej na siostrę nakładającą na swoje ciało jakiś krem. A potem ta drobniutka dziewczyna, ubrana jedynie w cienkie szorty będące dolną połową pidżamy, wydarła się tak, że obudziła nie tylko rodziców, ale i sąsiadów dookoła zapewne.
- CO TY KURWA ROBISZ ?! WYPAD Z TEJ ŁAZIENKI!
Nie zdążył nawet otrząsnąć się z tego szoku, gdy usłyszał otwierane drzwi do salonu i kroki wściekłego ojca.
- Co tu się dzieje? - zadał pytanie retoryczne rozbudzony ze snu mężczyzna
Justyna zakryła piersi i od razu wydarła się po raz kolejny:
- PIŁ PIWSKO, WALI OD NIEGO ALKOHOLEM NA KILOMETR! I WŁAZI MI DO ŁAZIENKI, JAK JA W ŚRODKU JESTEM!
- Maciek do jasnej cholery, do reszty zgłupiałeś?
- Oj no myślałem, że nikogo nie ma - odpowiedział chłopak bardzo trzeźwym tonem, jak na pięć wypitych puszek
- Masz szczęście, że matki nie obudziliście. Do łóżka marsz, i szlaban na wyjścia do odwołania masz. Kieszonkowe na wakacje zarobisz sobie sam
- Ale tato...
- Jak nie umiesz chlać, to nie chlej. Dorosły się znalazł, 18 nawet nie skończył, złotówki w życiu własnej nie zarobił, a pije za moje i jeszcze wstyd robi. Już Cię tu nie ma!
Takiego stanu depresji połączonego z nerwicą Maciek nie miał już dawno, być może nawet nigdy. W ciągu dwóch dni z cholernego szczęściarza, który macał nagą siostrę i uprawiał z nią seks oralny, stał się wkurzonym, zbuntowanym nastolatkiem, który niczym gówniarz dostał szlaban na dwie najważniejsze rzeczy w życiu tak młodego człowieka - na kumpli i kasę. W dodatku Justyna nim gardziła, wkopała go i zwyzywała. Dobry powód dla wielu, by uznać, że życie jest beznadziejne. Z taką myślą też Maciek zaległ na łóżku i zasnął.

Rano obudził się nie tylko z kacem, ale i z nieprzemijającym uczuciem wkurzenia na zaistniałą sytuację. Słysząc krzątających się po domu rodziców nie był w stanie zasnąć ponownie, ale wyjście z pokoju było największym błędem, jaki mógł popełnić. Został przywołany do kuchni, gdzie otrzymał godzinne kazanie na swój temat i swojego zachowania. Ojciec oczywiście zdania nie zmienił. Za wypicie paru piw Maćkowi przyszło zapłacić szlabanem na wyjścia, odebraniem kieszonkowego, limitowanym i wydzielanym przez rodziców dostępem do telefonu i internetu, a oprócz tego miał niemal zapewnioną wizytę z nimi na wsi u dziadka. Najbardziej go w tym zdziwiło to, że do tej pory był przez rodziców stawiany niemal za wzór 17latka, nigdy nie dostarczał im powodów do wstydu poza okresem gimnazjalnego buntu i wszechogarniającego go poczucia bycia beznadziejnym. Jeden niewinny wyskok wystarczył, by diametralnie zmienili o nim zdanie i ukarali go jak imbecyla. Jeszcze bardziej wściekły wyszedł z kuchni po ostatniej próbie ubłagania ich o mniejszy wymiar kary i zamknął się w swoim pokoju. Tam odpalił laptopa i oddał się mało rozwijającej rozrywce przy jakiejś grze-siekance. Kwadrans przed 10 ojciec wszedł do jego pokoju i zapytał, czy syn nie potrzebuje czegoś ze sklepu. Maciek tylko pokiwał lekceważąco głową i wrócił do swoich zajęć. Po krótkiej chwili drzwi od mieszkania się zamknęły, a wewnątrz zapadła cisza.
Minął kwadrans. Zajęty grą Maciek nawet nie zauważył, jak drzwi do jego pokoju się otwierają. W progu stanęła Justyna ubrana w całkiem seksowny zestaw pidżamowy, czyli cienkie szorty i bluzkę na ramiączkach.
- Mogę wejść? - zapytała nieśmiało
Zważając na fakt, że to jej krzyk doprowadził do całej sytuacji, pierwsza myśl Maćka oscylowała wokół słowa "spierdalaj". Ale to mogła być jedyna okazja, by się dowiedzieć, co takiego jej się odmieniło i jakie były przyczyny jej zachowania przez ostatnie dwie doby
- No, wchodź... - odburknął
Justyna podeszła bliżej niego i usiadła na łóżku. Spojrzała mu w oczy, splotła ze sobą swoje dłonie i powiedziała:
- Przepraszam, to przeze mnie masz ten szlaban. Sory, ostatnio byłam dla Ciebie okropna, ale tak to jest ze mną, kiedy mam okres
Westchnienie chłopaka było bardzo wymowne. Odstawił laptopa na stolik nocny i spojrzał na nią z obojętnością.
- Chcesz mi powiedzieć, że to wszystko, co się od kilku dni dzieje, to tylko dlatego, że Ci krew spomiędzy nóg leci?
- No...tak jakby... przepraszam Cię
- Super, dzięki Tobie mogę zapomnieć o jakiejkolwiek kasie, o wyjeździe z chłopakami w góry, o wszystkim.
- Mogę z nimi pogadać, może uda mi się ich ułagodzić.
- Tak? Znasz ojca, jak coś postanowi, to tak ma być i chuj, wali się i pali, choćby skały srały to on zdania nie zmieni.
- Spróbuję, mimo to spróbuję. Nie chcę, byś przeze mnie miał taką siarę.
- Już za późno.
- Oj Misiek no, proszę Cię, spróbuję coś z tym zrobić, nie gniewaj się
- Tyśka, już wystarczająco mi zjebałaś ostatnio humor, może nie pogarszaj co?
- A mogę Ci go jakoś poprawić?
- Tak, jak znajdziesz w ciągu minuty wehikuł czasu i cofniesz się do pierwszej w nocy i nie wydrzesz się tak, że Cię cały blok słyszał.
Justyna wstała i spojrzała na niego, usiłując zrobić przy tym słodkie, przepraszające oczy.
- Przestań dobrze? - powiedział Maciek ledwie powstrzymując śmiech na ten widok
Kiedy jednak nie był w stanie już dłużej opierać się urokowi nastolatki, odwrócił wzrok i udawał, że jej nie widzi. Wtedy Justyna niespodziewanie weszła nogami na łóżko, usiadła nad nim okrakiem i przytuliła się do niego.
- Odejdź - mówił próbując ją zrzucić z siebie, ale już bardziej było to półżartem
- I tak wiesz, że to bezcelowe - ripostowała mu pewna swego Justyna - przecież kochasz swoją siostrzyczkę co?
- No, jak mi przypały robi to cholernie jej nienawidzę.
- Mhm... wiesz coooo... spójrz mi w oczy
Bronił się, ciągle patrzył w ścianę.
- No popatrz się choć chwilę no! - nalegała
Za którymś razem dał się wreszcie namówić i patrząc w jej ślepia rzekł:
- No, patrzę. I co takiego mądrego masz mi teraz do powiedzenia?
- Tak sobie myślę, że większości sióstr właśnie skończyłyby się pomysły na to, jak Cię przeprosić. A ja mam tę przewagę, że mogę Ci zaproponować coś ekstra.
- Tak? To próbuj.
- Dam Ci buziaka na zgodę.
- I tym chcesz mnie niby przeprosić?
Dziewczyna wsunęła ręce za szyje brata i przybliżyła się twarzą do jego oblicza. Nie odpowiedziała mu, tylko od razu skleiła ich wargi ze sobą i zaczęła namiętnie całować. Nie pozwoliła mu nawet na moment oderwać ust by zaczerpnąć powietrza, a przy tym ciągle się śmiała. Była to diametralna odmiana w porównaniu do jej nastroju przez ostatni czas. Buziak na zgodę szybko przeszedł w lizanie się po językach, a tak namiętna gra nie pozostała bez wpływu na Maćka. Skoro ona przeszła taką przemianę w kilka sekund, to i jego musiało spotkać to samo. Kilka minut wcześniej był na nią wściekły, a teraz chwytał ją dłońmi za pośladki i masował je nie przestając przy tym całować. Dopiero po paru minutach Justyna na moment oderwała się od jego ust i zapytała:
- A Ty co, na kemping jedziesz, że namiot rozstawiasz?
Była to oczywista aluzja do tego, co czuła pod sobą. Chłopaka dość szybko podnieciły pocałunki i właściwie byłby gotów do tego, by zajść jeszcze dalej.
- Nie, to taka mała sugestia... - odparł zaczepnie wsuwając rękę pod jej szorty tak, by objąć pośladki nie przez ubranie, ale na ciepłej skórze
- Sugestia?
- Ponoć chcesz mnie przeprosić, masz okazję
- Misiek, oni zaraz wrócą, nie zdążymy.
- Zaraz? Dopiero co pojechali, ich zawsze z godzinę nie ma.
- Wolałabym nie ryzykować jednak.
- A ja bym chciał, byś powtórzyła to, co w czwartek. Chyba za ten przypał mi się coś należy, nie?
- Misiek, proszę Cię, mam okres, wiesz, że...
- Chyba z ust Ci nic nie leci?
Roześmiała się na tę uwagę i cmoknęła go jeszcze raz w usta.
- Jeden raz, ale nie myśl sobie, że tak będzie codziennie, jak się szkoła skończy
- Korzystam, póki mogę - odparł z szelmowskim uśmieszkiem i ułożył się nieco wygodniej.

Justyna lekko osunęła się po jego torsie i zajęła najwygodniejszą dla siebie pozycję. Dość kuszącą, bo zamiast z przodu ułożyła się z boku i tym samym pokazywała mu całą swoją linię od zgiętych stóp, przez tyłek i plecy, aż po włosy. Czy to ze względu na strach przed przyłapaniem, czy z ogólnej chęci zakończenia tej sprawy jak najszybciej, nie bawiła się w czułości. Po prostu opuściła bokserki i natychmiast ujęła sterczącego fiuta w dłoń, po czym włożyła go całego do buzi. Przy tym robiła to nieco inaczej, niż za pierwszym, czwartkowym razem. Wtedy więcej uwagi skupiała się na pieszczotach, lizaniu i nawilżaniu skóry. Teraz ściskała prącie u nasady, a pracowała ustami i głową, obejmując go całkowicie i sunąc po stwardniałym penisie to w górę, to w dół. Ssała z każdą chwilą coraz żwawiej, chcąc mu jak najszybciej dostarczyć przyjemności. Jeszcze nie rozumiała, że w ten sposób tylko wydłuża zabawę - na Maćka najlepiej działało, gdy robiła to powoli, kierując najczulsze pieszczoty na sam czubek żołędzia. Justyna w tym momencie raczej trenowała głębokie gardło zamiast doprowadzać go do finału. Nie zmieniała "techniki" przez dłuższy czas, a Maciek obserwował siostrę z coraz większym podnieceniem. Nie chciał jednak pozostawać biernym.
Wolną dłonią dosięgającą jej pleców zaczął kreślić nieznane kształty na jej ciele. Chociaż zajęta robieniem loda dziewczyna nie zdradzała żadnych sygnałów świadczących o odczuwanej przyjemności, był to dla niej miły dodatek. A Maciek rozkręcał się coraz bardziej. Wsunął dłoń pod bluzkę, podwinął ją do góry i głaskał ją po plecach. Ona w dalszym ciągu robiła mu dobrze, a on wcale nie zamierzał wyprowadzać jej z błędu, jaki popełniała wydłużając mu czas przyjemności. Za to sam postanowił zajść krok dalej. Po jakimś czasie przystawił sobie dłoń do ust, zwilżył śliną środkowy i wskazujący palec, a następnie szybko wsunął dłoń do spodenek dziewczyny i zaczął masować pośladki. Justyna nie protestowała, ale nie przewidziała jego kolejnego ruchu. Nagle bowiem oba mokre palce wsunęły się na środek tyłka i weszły jej w odbyt. Lekko zdziwiona próbowała mu powiedzieć coś nie odrywając ust od penisa:
- Ue uaue
Maciek lekko się zaśmiał i dopytał:
- Co Ty tam nawijasz?
Wtedy dopiero Justyna puściła kutasa z objęć i spojrzała bratu w oczy mówiąc:
- Nie radzę
- Czemu? - zapytał niezrażony tą sugestią i dalej penetrował jej odbyt palcami
- Bo jeszcze się rano nie kąpałam...
- Ale wieczorem się kąpałaś nie?
- Niby tak, ale...
- Ale byłaś w kiblu przez ten czas?
- No nie...
- To co się martwisz? Daj mi też się trochę pobawić
Czując, jak Maciek coraz pewniej i mocniej pieści ją analnie, postanowiła wrócić do tego, co przerwała. Uczucie, jakie towarzyszyło jej podczas jego gierki było dziwne. Z jednej strony miała wrażenie, że zaraz ją tam rozerwie, a z drugiej wcale nie było to aż tak nieprzyjemne, jak sobie wyobrażała. Z każdą upływającą chwilą przyzwyczajała się do tej perwersji, więc skoncentrowała się już tylko na tym, by dokończyć swoją robotę. Kontrolnie zerknęła na zegar stojący na stoliku obok łóżka i z ulgą stwierdziła, że jeszcze trochę czasu ma. Ale powoli zaczęła się niepokoić tym, że jej usta nie doprowadzają go do tak szybkiego końca, jak wcześniej. Ponownie spojrzała na niego i wypuściła prącie z ust.
- Co Ty dzisiaj tak długo? - zapytała jednocześnie masturbując go ręką
- Jest rano, ja jestem na kacu - odparł spokojnie - zresztą zwykle jak sobie sam walę rano, to trwa to dłużej, niż wieczorem.
- Mhm. No skoro tak mówisz, bo już myślałam, że Cię przestałam kręcić
- Nie bój, nie bój. Tak szczerze to mam ochotę Ci go wsadzić tam, gdzie teraz mam rękę.
- Ah tak? A wiesz... w sumie myślałam nad tym. I stwierdziłam, że może Ci się poszczęści któregoś dnia.
Rozmowa podczas wzajemnego dogadzania sobie rękoma, w ten czy w inny sposób, tylko nakręcała obydwoje. Justyna ciągle trzymała mu penisa w garści i poruszała nim w górę i w dół, a on ani na chwilę nie ustawał w tej analnej palcówce, którą jej fundował. A gadali dalej:
- Może dzisiaj? - spytał Maciek pełen rozbudzonych nadziei
- Nie, nie dzisiaj. Ale najpierw chcę zobaczyć, jak bardzo Ci na tym zależy.
- To znaczy?
- To znaczy poczekaj, aż teraz skończę, a jak już skończę...to się tym z Tobą podzielę
- Co? Czym?
Nie odpowiedziała mu, tylko przystąpiła do działania. Ponownie zanurzyła całość przyrodzenia w ustach i przez następne kilka minut kompletnie ignorowała to, że jej anus jest bezustannie atakowany przez rozochoconą dłoń brata. Nawet nie zauważyła, jak przez ten czas zmieniał palce tak, że ostatecznie cała piątka z wolnej dłoni zagłębiła się w ciasnym rowku. Tymczasem wytrysk jak nie nadchodził, tak go ciągle nie było i powoli zaczynało to być już dla niej męczące. A zarazem ryzykowne, bo im dłużej trwała ta zabawa, tym większa szansa, że rodzice wrócą i ich nakryją. Wreszcie Justyna poddała się i wypuściła go z ust. Jeszcze chwilę poobserwowała, jak zaspokajane ręką przyrodzenie ciągle nie chce wydobyć z siebie nic poza odrobiną prejakulatu. Bezradnie spojrzała na Maćka i oznajmiła:
- Sorry, ale nie mam siły, za długo to trwa.
On natychmiast skończył zabawy we wnętrzu jej tyłka i niespodziewanie uniósł się na rękach do góry. Klęknął na kolanach i zaczął sam sobie dogadzać, po czym rzekł do niej:
- To poczekaj, jeszcze chwila i sam skończę.
- Mhm... - mruknęła dziewczyna i posłusznie czekała
Widząc, że i jemu kiepsko idzie przyspieszenie ostatniego aktu postanowiła mu pomóc. W czasie, gdy on sobie sam radził ręką, przysunęła się bliżej i zaczęła go lizać po nasadzie. Nie przeszkadzało jej to, że kostki dłoni Maćka obijają jej się o usta i nos, a miała przy tym wrażenie, że trochę mu to pomaga. Nie pomyliła się, bo wreszcie usłyszała te upragnione jęki zwiastujące koniec. Spojrzała na niego z uśmiechem i czekała, aż to się w końcu stanie. Otworzyła usta i była gotowa. Chłopak wsunął fiuta między jej wargi i już po chwili wypełniał ją nasieniem. Było tego więcej, niż poprzednio i Justyna wyraźnie to odczuła. Leżała nieruchomo podparta na łokciach i przez chwilę sądziła, że jej się to wszystko nie zmieści do ust. Na szczęście myliła się i utrzymała wszystko, a Maciek zadowolony z efektu popatrzył na nią po skończonym dziele.
Nagle Justyna uniosła dłoń do góry i gestem palca wskazującego zachęciła go, by się przybliżył. Z początku nie zrozumiał, o co jej chodziło, ale nachylił się nad nią. Wtedy ona bez ostrzeżenia przyciągnęła go do siebie i wbiła swoje usta w jego. On skonsternowany nie wiedział, co ma z tym zrobić, ale po chwili zrozumiał, co też dziewczyna wymyśliła. Najpierw go przytuliła, a potem przekręciła ponownie na plecy. Wtedy dopiero poczuł, jak całe jego nasienie pomieszane ze śliną ląduje w jego ustach. Nim zdążył zaprotestować Justyna chwyciła go za nadgarstki i rzekła zdecydowanie:
- Jak Ci zależy na analu, to się dzielimy, Pół na pół, ja połykam część i Ty część. Zgoda?
Chłopak wydał z siebie niezrozumiały dźwięk. Brunetka ponowiła więc pytanie, zmieniając nieco formę:
- Kiwnij głową, że tak. Inaczej zapomnij, że mi kiedykolwiek go tam wsadzisz
Chwila...pomyślunek...szybka analiza korzyści i strat... kiwnął głową, zgodził się. Uśmiech dziewczyny wyrażał dużo więcej, niż satysfakcję. Znowu nachyliła się nad nim i złączyła ich usta ze sobą.

Dzień, który zaczął się fatalnie, skończył się rewelacyjnie. Justyna jak obiecała, tak zrobiła i porozmawiała z rodzicami odnośnie kar nałożonych na brata. Może nie cofnęła wszystkiego, co narobiła, ale przynajmniej na wakacje mógł jechać i spotykać się ze znajomymi. Pod warunkiem całkowitego zakazu spożywania alkoholu i kontrolowania tego przez starszyznę po każdym przyjściu do domu. Jej samej też się humor nieco poprawiał, dolegliwości okresowe były już mniejsze, niż chociażby pierwszego dnia. Ostatni tydzień szkoły zapowiadał się wobec tego nie najgorzej.  
Z Maćkiem odbyła we wtorkowe popołudnie dość poważną rozmowę na temat jego analnej zachcianki. Wykorzystali do tego moment, kiedy wrócili ze szkoły, a do przyjścia rodziców pozostała im niecała godzina. Chłopak oczywiście myślał, że spełniając jej dziwne życzenie ostatnim razem zapewnił sobie perwersyjny seks podczas kolejnego zbliżenia. Justyna ostudziła nieco te zapędy stwierdzając:
- Najpierw to Ty poczytaj trochę na ten temat, bo mam wrażenie, że ja wiem o tym więcej, niż Ty.
Miała na myśli przygotowanie gruntu pod seks analny, co wcale nie jest takie łatwe, jak się wydaje po obejrzeniu kilku pornosów. W końcu przekonała go, by się z tym nie spieszył i powoli, bardzo powoli razem dążyli do tego, aby było to przyjemnością, a nie bólem. W ramach rekompensaty za zawiedzione nadzieje pozwoliła mu przez kilka chwil zajrzeć pod noszoną tego dnia spódniczkę i po raz kolejny uraczyła go namiętnym pocałunkiem. Skończyła dopiero, gdy trzask klucza w zamku obwieścił powrót matki z pracy.

Incestor

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 4747 słów i 25584 znaków.

4 komentarze

 
  • Nataliiia

    Kiedy next???

  • Ciekawa

    Uwielbiam i czekam na kolejne. Mam nadzieję, że będzie rozwinięcie akcji.

  • And

    Reeewelacja. Mam nadzieję, że następna część będzie troszkę szybciej... :)

  • danie

    Ozesz ty! To ja tu czekam taki kawał czasu na kolejne opowiadania,  a ty znowu odwlekasz najciekawsze momenty... ;)