Siostrzane słabości cz.2

Siostrzane słabości cz.2Historia w pewnym sensie znów zatoczyła koło. Tak jak wtedy, tak i teraz Justyna nie miała zamiaru pytać o to, jak Maćkowi poszła randka. Przyszło jej to o tyle łatwo, że przez następne kilka dni w zasadzie albo się mijali, albo nie widzieli wcale. W szkole zaczęły się matury, więc obydwoje wykorzystali ten czas na to, by jak najbardziej intensywnie spędzać czas ze znajomymi. Nie unikali siebie nawzajem, nawet nie wydawali się zbyt skrępowani tym, że parę nocy wcześniej całowali się w jej pokoju. Niemniej jednak na dłuższą rozmowę na ten temat aż się zanosiło - jedno i drugie chciało ewidentnie zacząć i coś powiedzieć, ale w ostatniej chwili się powstrzymywało. Każde z zupełnie innych powodów.
Maćkowi randka się wyjątkowo udała. Dziewczyna, którą chciał zdobyć nie dość, że umówiła się z nim na kolejne spotkanie w następny weekend, to jeszcze sama zadzwoniła na drugi dzień. Biorąc jeszcze pod uwagę to, że nie zamykały im się buzie i przegadali ze sobą niemal cały dzień, prognozy na to, by powstał z tego związek, były dość optymistyczne. Dlatego on chciał rozmowy po to, by przypadkiem nie zaszli z Justyną za daleko. Ona pobudki miała zgoła odmienne. Chociaż sama kazała mu przerwać i własna samokontrola uznała w niej, że dalsze zbliżenie byłoby czymś złym, to nie potrafiła przestać o tym myśleć. Za dnia oczywiście jakoś to szło, tu głupawka z koleżanką jedną czy drugą, tu jakieś bieganie czy wieczorny spacer, ale w łóżku pod osłoną nocy przypominała sobie błyskawicznie to, jak jej było dobrze przez te kilka chwil, gdy całowała się z Maćkiem. Była rozdarta kompletnie, bo przy słońcu myślała o swoim ideale ze szkoły w równoległej klasie, a przy księżycu wracała do pocałunków otrzymanych od własnego brata. W dodatku buzujące hormony, jak to u nastolatki, sprawiały, że czasami musiała sobie dogodzić i ulżyć erotycznemu napięciu. Najpierw więc przywoływała sobie wszystkie znane sobie podniecające obrazy, z filmów czy książek, które wprawiały ją w przyjemne mrowienie na ciele. Później, gdy już prawie docierała na szczyt samozadowolenia, pod osłoną nocy i własnej kołdry, mocniej i żwawiej drażniąc swoją kobiecość myślała właśnie o tych grzesznych pocałunkach. Wizja jej brata leżącego na niej i obsypującego usta i szyję delikatnymi muśnięciami jego warg sprawiały, że natychmiast poziom rozkoszy w niej wzrastał i po chwili ostatnie ruchy palców wywoływały przyjemne spazmy, których jednak głośno wyrazić nie mogła - za jedną ścianą kuchnia, za drugą rodzice. A Maciek w pokoju naprzeciwko... fantazjowanie o osobie, która mieszkała z nią pod jednym dachem sprawiało, że czuła się niby spełniona, a z drugiej strony podła. Pomijając fakt, że chodziło o jej własnego brata, to jeszcze w chwilach, gdy w jej umyśle powstawały erotyczne wizje, on prawdopodobnie leżał na swoim łóżku kilka metrów dalej. Najpewniej wtedy pisał z Sandrą, ewentualnie siedział przy laptopie, a ona bez jego wiedzy kręciła w wyobraźni namiętny film z nim w roli głównej. Nie przeszkadzał jej przy tym fakt, że na 99% uda mu się zdobyć tę dziewczynę. Z tym problemem była jednak całkowicie sama. Ale pięknie to ukrywała zarówno przed przyjaciółkami, jak i przed głównym zainteresowanym - nikt postronny nie byłby w stanie się domyśleć tego, co siedzi w jej głowie.

W środku tygodnia rodzice poinformowali ich, że w weekend cała rodzina jedzie do wujostwa na wieś z okazji urodzin nestora rodu. Dziadek, jedyny jaki im pozostał, kończył 93 lata i jak na swój wiek trzymał się świetnie, a przy tym, jak co roku, sam przyrządzał karkówkę. Taka perspektywa była nie w smak Maćkowi, ale on zawsze stawiał rodzinę na pierwszym miejscu i jego wybranka, Sandra, musiała przeorganizować sobie czas, jaki zaplanowali we dwoje na sobotę. Justyna wiedziała, że to oznacza jedno - nie uniknie poważnej rozmowy z bratem na temat ich intymnego incydentu. Ale unikać wcale nie miała zamiaru, a wręcz przeciwnie - rozbudziła w sobie dziwne nadzieje, że to się wcale nie skończy niezręcznie. Układając głowę na poduszce w dzień przed wyjazdem sklejała nawet potencjalny dialog, jaki przeprowadzi z nim tak, by osiągnąć swój cel. A jaki to był cel? Najpierw się tego przestraszyła, ale z czasem przywykła i teraz wiedziała na pewno - chciała go namówić na to, by poszli krok dalej. Niekoniecznie od razu na pełen seks, na to jeszcze sama nie była gotowa - trudno w to uwierzyć, ale mimo ponad 17 wiosen na karku jeszcze była dziewicą i nie zamierzała tego oddawać byle komu. Zaczynała być już jednak dziewczyną świadomych swoich walorów nie tylko intelektualnych, ale i fizycznych. Coraz bardziej wiedziała, jak podkreślić te ostatnie, a przy tym nie ubierać się jak puszczalska. Z resztą...sporą część spódniczek, sukienek i innych seksownych ubrań zawdzięczała zakupom z Maćkiem. Mniej, niż połowę szafy, ale i tak dużo. Tym łatwiej było jej rano wybrać ubranie na wyjazd, szczególnie, że zanim przyjdą burze termometry miały wskazywać koło 30 stopni.
Już od rana czyniła wszystko, by wieczorem doprowadzić do konfrontacji. Plan był prosty - cały dzień go kusić, a wieczorem po grillu najpierw zmęczyć rodziców i dziadka, a gdy oni pójdą spać zabrać Maćka na spacer i tam wyłożyć kawę na ławę. Pierwszy element tej układanki wychodził od początku perfekcyjnie - na widok siostry w dżinsowych szortach i obłędnej, prześwitującej białej koszulinie, wzrok chłopaka musiał bardzo często uciekać, by nie zdradzać nadmiernego zainteresowania. Biały, koronkowy stanik podkreślał całość, a spięte w kucyk włosy wieńczyły dzieło. Zadowolona z siebie Justyna już wiedziała, że dzień zapowiada się nieźle. Jeszcze przed wyjazdem, a więc w ciągu raptem 2 godzin, kilkakrotnie przyłapała brata na tym, jak ją lustruje wzrokiem. Wykorzystała to do pierwszej zaczepki. W chwili, gdy ojciec poszedł do samochodu zapakować pierwsze rzeczy, a matka siedziała w łazience, podeszła do Maćka, klepnęła go w tyłek i powiedziała:
- Mógłbyś tak przy nich na mnie nie patrzeć?
- Co ? - próbował wzbraniać się chłopak - jak patrzeć, co?
- Jakbyś chciał mnie rozebrać
- Nie przesadzasz?
- Jak poczekasz do wieczora, to może zobaczysz więcej
- Justyna, co Ty sugerujesz?
- Spokojnie, Sandra się nie dowie.
Z tej rozmowy wyrwało ich wołanie matki, domagającej się przygotowania śmieci do wyniesienia.
- Pogadamy po grillu, jak oni zaliczą zgona - podsumowała tę dyskusję Justyna i szybko cmoknęła go w policzek
Chociaż skończyli o tym rozmawiać, to w samochodzie siedząc obok siebie na tylnych siedzeniach nie dało się uciec od tematu. Justyna prowokowała go, ale on zamiast dać jej do zrozumienia, by przestała, chwytał tę grę i uczestniczył w niej nawet, gdy w tym samym czasie pisał SMSy ze swoją "prawie" dziewczyną. Oto na przykład jego siostra postanowiła uciąć sobie drzemkę. Rozpięła górny guzik od koszuliny, odwróciła się do szyby i oparła się o zagłówek siedzenia. Ciało ułożyła tak, że wypinała się centralnie tyłkiem do Maćka. A on jednym okiem patrzył na ekran, a drugim zerkał na ukradkiem wychodzące z szortów majteczki Justyny. Zganił sam siebie za to, co robił - tu pisał Sandrze, że nie może się doczekać spotkania w niedzielę, a natychmiast potem podziwiał figurę równolatki siedzącej obok niego i bezwstydnie go kuszącej. Z jednej strony miał wyrzuty sumienia, z drugiej miał dziwne wrażenie, że go to jakby...kręci?
Co chwila dostawał od Justyny sygnały. Tu niby przypadkowo otarła się o niego, gdy mijała go w drzwiach domu, tu schylając się do kosza na śmieci wypięła tyłek centralnie przed jego oczami. Jasnym było, że dążyła do tego, by coś się podziało. Na grillu siedziała niby naprzeciwko i po zupełnie innej stronie stołu, ale podążała za nim wzrokiem i tylko uśmiechem dawała mu do zrozumienia, że coś jest na rzeczy. Maciek na moment zapomniał o Sandrze, miał się do niej odezwać wieczorem, ale ten nadszedł szybko, a jego telefon nadal spoczywał spokojnie w kieszeni od spodni i ani myślał wyjść, by wystukać wiadomość do sympatii. Kilka sygnałów wiadomości zostało przez niego zignorowanych, dopiero koło 22, gdy przy wspólnym stole został tylko on, Justyna i ich rodzice, zdecydował się odejść kawałek obok domu i tam zadzwonić. Chwila subtelnego flirtu i przeproszenie za długą zwłokę sprawiły, że na moment powrócił do rzeczywistości. Wzrok siostry nie dał mu jednak wytchnienia, za każdym razem, gdy ich oczy się spotykały, nagle gubił się w rozmowie z dziewczyną po drugiej stronie słuchawki. Musiała mu powtarzać powiedziane przed sekundą zdanie, ale koniec końców byli umówieni na kolejny wieczór na szybki spacer. Prawdopodobnie na nim mieli sobie postawić kropkę nad "i", czyli zdecydować się jednogłośnie na bycie parą. Justyna o tym doskonale wiedziała i absolutnie nie zamierzała jemu w tym przeszkadzać. Na tyle oczywiście, na ile jej własne zachcianki zostałyby spełnione.

Długo trwało, nim zmęczeni rodzice wreszcie po kolejnej małej lampce wina/butelce piwa postanowili iść spać. Maciek i Justyna siedzieli ciągle niezmordowani na krzesłach ustawionych przed budynkiem pełniącym rolę garażu i schowka na akcesoria ogrodnicze. Rozmawiali o byle czym, ale nieuchronnie ta rozmowa zmierzała w stronę spraw, o jakich do tej pory nie zdążyli pogadać.
- Będziecie jeszcze siedzieć? - krzyknął nagle z progu domu ojciec
- Tak, jeszcze z godzinę, piękna noc jest, nie chce nam się spać - odpowiedział mu Maciek
- Dobra, to pamiętajcie drzwi na oba zamki i moskitierę zasuńcie. A, i sprawdźcie przedtem czy grill jest dobrze dogaszony !
- Ok. Jakby co, to my się nad wodę przejdziemy jeszcze
- Pogrzało Was? O tej godzinie?
- No co, ciepło jest, nie będziemy przecież do wody włazić.
- Jak tam chcecie, dobranoc
Szybkie pożegnanie i drzwi zatrzasnęły się za wracającym do domu mężczyzną. Momentalnie wówczas wzrok nastolatki powędrował znowu na twarz i oczy brata. To był ten moment, gdy mieli już pewność, że nadszedł czas na poważną rozmowę. Wstali z krzesełek, przeszli do ogrodzenia, starannie zamknęli za sobą kłódkę przytwierdzoną do zamka i udali się nad niewielkie jeziorko znajdujące się około kilometra od domu. Po drodze minęli kilka luzem hasających sobie pitbulli wyglądających jak jamnik, aż wreszcie zasiedli na sporym konarze dawno powalonego przez burzę drzewa. Justyna zdjęła sandały i zamoczyła stopy w wodzie, starała się też cały czas prowadzić z Maćkiem rozmowę na neutralne i bezpieczne tematy. Gdy jednak już nie było wyjścia i on sam wprost zapytał, czego ona oczekuje po wydarzeniu z ostatniego tygodnia, profilaktycznie sciszyła głos i odpowiedziała mu patrząc prosto w oczy. Przez pewien czas nie było żadnych konkretów, po prostu wspominanie tego, co się stało. Jak do tego doszło, dlaczego, ale bez wniosków i postanowień. Potem padło dość ważne zdanie z ust dziewczyny:
- Ja nie chcę Ci przeszkadzać ani mieszać w Twoich relacjach z Sandrą. Jeśli Wam wyjdzie, fajnie. Ale pomyślałam, że moglibyśmy kiedyś zajść o krok dalej, niż wtedy.
Od tego momentu rozmowa toczyła się wybitnie po jej myśli.
- To znaczy jak dalej? - spytał Maciek chyba tylko po to, by uzyskać zapewnienie o tym, o czym już myślał
- Misiek, słuchaj, Ty się ze mną pierwszą w życiu całowałeś tak? A ja chciałabym, byś był z kolei pierwszym, z którym będę miała jakiekolwiek kontakty w seksie. Nie mówię od razu o stosunku, bo sama nie wiem, czy jeszcze nie jestem gotowa, ale mógłbyś no... mógłbyś być na przykład pierwszym chłopakiem, którego będę widzieć nago?
- Tak po prostu zobaczyć mnie nago chcesz?
- Nie tylko, ale powiedzmy, że od tego moglibyśmy zacząć. Chyba nie byłoby to takie złe, co?
- Aha, czyli... no dobra, ale czy ja dobrze rozumiem, że chciałabyś kiedyś no... no wiesz, tak całkowicie?
- Żebyś poszedł ze mną do łóżka? Czemu nie, ale mówię, nie teraz. Ale kiedyś.
- Tyśka, wiesz, że ja się spotykam z Sandrą. Nie jest jeszcze oficjalnie moją dziewczyną, ale raczej będzie. A gdybym poszedł z Tobą do łóżka, pomijając, że byłby to mój pierwszy raz w życiu, to zdradziłbym ją. A tego nie chcę, nawet z Tobą.
- Dlatego mówię, że nie teraz. Nie oczekuję od Ciebie, że wrócisz z randki z nią i wskoczysz mi pod kołdrę, ale po prostu myślałam...czy byłaby kiedykolwiek szansa, czy chciałbyś w ogóle coś z tego więcej?
- Coś więcej, Boże jak to brzmi. No ale chyba...
- Nie mówię przecież o byciu razem, bo to niemożliwe. Ale no tak...zwyczajnie się ze sobą zabawić? Ty na mnie pierwszy raz ćwiczyłeś całowanie, to pomyślałam, że może będziesz chciał, bym ja poćwiczyła coś więcej.
- Nie wiem. Nie powiem Ci nie, bo fajna laska z Ciebie jest i wiesz, że mi się podobasz. Ale jakby nie patrzeć jesteś moją siostrą, a siostry z braćmi raczej się nie pukają.
- Maciek... a całują się? Mamy sporo naszych małych tajemnic, czemu nie moglibyśmy mieć jeszcze tej?
Po długiej rozmowie, która oscylowała niebezpiecznie wokół zgody na taki układ, wreszcie Maciek postanowił podjąć męską decyzję.
- Dobrze. Słuchaj, mogę Ci zaproponować takie coś. Jeżeli jutro się okaże, że Sandra będzie moją dziewczyną, to dopóki z nią będę nic między nami nie zajdzie. Ale jeżeli na studniówkę będziemy obydwoje wolni, to wtedy no... możemy zaszaleć.
- A co, jeśli nie będziecie z Sandrą razem?
- To zobaczymy, jak nie będziemy razem. Na razie idzie dobrze i chciałbym, by coś z tego wyszło.
- Ok, to brzmi fair. Piątka?
Justyna wyciągnęła rękę ku górze i oczekiwała na to, aż on przybije tę niepisaną umowę swoją dłonią. Gdy dostała to, co chciała, zapytała go o to, czy może się chociaż do niego przytulić. Uzyskała aprobatę tego pomysłu i wykorzystała to perfidnie tak, by zmienili pozycję. Teraz on siedział rozkraczony na uschniętym konarze, a ona wsunęła się przed niego i oparła plecami o jego tors. Uśmiech nie schodził jej z twarzy, była wyjątkowo zadowolona z tego, co osiągnęła. Ale ta jego bliskość... niemal otumaniał ją jego zapach, który w późnych godzinach gorącego czerwcowego wieczora był mieszanką potu i perfum. Spojrzała mu w oczy i była pewna, że jego wzrok przez chwilę uciekał na rozpiętą część bluzeczki, pod którą idealnie widać było i gładką skórę, i biały biustonosz. Zaśmiała się do niego, w ciemnościach nie była w stanie dostrzec rumieńców zawstydzenia, ale domyślała się tego, że takowe wystąpiły na jego policzkach. Uniosła dłoń do góry, odgarnęła mu kosmyk włosów z czoła i spytała:
- Więc mówisz, że jeszcze z nią oficjalnie nie jesteś?
On już wyczuwał to, do czego to pytanie zmierzało.
- Jeszcze nie - odparł
- A więc...gdybyś mnie teraz pocałował, to nie byłaby zdrada
- No niby nie.
- No to...jak chcesz, to się nie krępuj
Chwila ciszy przedłużała się w nieskończoność. On patrzył jej już tym razem na pewno w oczy, ona jemu również. Ona się uśmiechała, on był lekko zmieszany. Dookoła żywej duszy, a delikatne pluski wody zgarnianej przez bosą stopę dziewczyny były jedynymi dźwiękami, jakie poza własnym oddechem mogli słyszeć.
- Specjalnie żeś się tak ubrała dzisiaj? - zapytał Maciek
- Pomidor - odparła rezolutnie jego siostra
- I specjalnie tak usiadłaś teraz?
- Hmmm... pomidor
Gdy tylko wyczuła intuicyjnie, że jego twarz się obniża, zagryzła lekko wargę i uśmiechnęła się szelmowsko. Zrobiła to, uwiodła go. Sprawiła, że zapragnął tego, by dotknąć ponownie jej ust i złączyć się z nią w pocałunku. Niemal identycznie, jak wtedy na jej łóżku, ale tym razem na świeżym powietrzu i bez możliwości położenia się na miękką pościel. Gdy już zaczęli się całować, zaczepiła go języczkiem i z miłym zaskoczeniem przyjęła fakt, że on na to zareagował i sam zaczął to samo. Już po chwili smakowali siebie nawzajem, zdecydowanie i czule, a momentami nieco perwersyjnie. On lizał ją po czubku języka i wargach, ona odwzajemniała to z każdą chwilą coraz mocniej. Ale Justyna uciekła się do jeszcze jednej sztuczki. Chwyciła go za obie dłonie. Maciek podczas długich pocałunków nie zwracał na nie żadnej uwagi, aż nagle zorientował się, że obie znajdują się na piersiach dziewczyny. Otworzył oczy i zobaczył, jak Justyna roześmianym wzrokiem podsumowuje to, co właśnie zrobiła i bezwstydnie oznajmia mu spojrzeniem, że może sobie pozwolić na więcej. Wobec szoku, jaki go ogarnął, postanowiła go zapytać:
- Pierwsze cycki, które w życiu dotykasz?
- No... - odparł wyjątkowo zmieszany - na to by wychodziło
Znowu się uśmiechnęła i znowu go pocałowała. Tym razem on przerwał, po krótkiej chwili, choć rąk z jej piersi nie zdjął:
- Tyśka, kurwa ktoś nas może zobaczyć, będzie siara na całą rodzinę
Dziewczyna odpowiedziała mu rezolutnie:
- Jak nie dziś, to od Sandry będzie zależało kiedy następnym razem.
Maciek nerwowo rozejrzał się dookoła. Byli w takim miejscu, gdzie z jednej strony dobrze było widać wszystko dzięki bezchmurnemu niebu i świetle księżyca, ale z drugiej nikt o tej porze nie kwapiłby się do odwiedzania tej okolicy. Ani tu ryb, ani atrakcji. Nawet w najbliżej położonych domach dawno zgasło już światło.
- 5 minut i wracamy - oznajmił stanowczo
Justyna nie zamierzała z tym polemizować, te 5 minut to dla niej i tak było dużo. Maciek nie dość, że był dla niej świetnym przyjacielem, to jeszcze teraz doskonale spełnił rolę zamiennika dla chłopaka. Oj dawno już nie czuła męskiego dotyku, bliskości, a zeszłotygodniowa przygoda z nim tylko pogłębiła ten stan. Na zdobycie upatrzonego przystojniaka z biolchemu miała coraz mniej czasu, zaraz wakacje, a Maciek był pod ręką. A pod jego rękoma znalazły się jej niewielkie, ale też i nie mikroskopijne piersi. Czuła, jak nabrzmiewają, a sutki robią się twarde i zachęcają wręcz, by przejechać po nich palcami. W międzyczasie usta zajęte były czułym i namiętnym całowaniem jego ust. Gdy ich wargi były niemal sklejone, a języczki uprawiały coraz dzikszy taniec, dłonie chłopaka wsunęły się pod bluzkę i ponownie uchwyciły cycuszki, tym razem od spodu i za biustonosz. Zręczne palce łagodnie je ugniatały, aż nagle Justyna poczuła kciuk Maćka bawiący się lewym sutkiem. Zaraz potem drugi kciuk drażnił prawy, a jej zaczęło być autentycznie gorąco. Oddała się tej chwili tak bardzo, że zapomniała o wyznaczonym przez brata limicie czasowym na ich igraszki. Właściwie była bliska tego, by osiągnąć orgazm pod wpływem tak drobnych pieszczot. Gdy jej oddech stał się nieco cięższy, Maciek nagle urwał to i oderwał się od jej cudownie słodkich ust.
- Koniec Tyśka, bo zaraz przeholujemy.
Niechętnie, ale jednak przyznała mu rację. Wstała, zapięła ten specjalnie rozpięty wcześniej guzik w bluzeczce i podała mu rękę. Wrócili przez wieś do domu, a tam jak gdyby nigdy nic, udawali, że nic nie zaszło. Do chwili, gdy znaleźli się w swoim pokoju, czyli specjalnie dla nich wydzielonej byłej izbie zajmowanej przez świętej pamięci babcię. Większe łóżko przypadło Justynie, rozkładana "polówka" dla niego. Gdy układali się do snu Justyna złapała Maćka nagle za rękę i ostatni raz zaświeciła światło.
- To...ile jest w tych pierwszych razach? - zapytała cicho
- Nie bardzo rozumiem - szepnął on w odpowiedzi
- No...Ty się ze mną całowałeś jako z pierwszą. To 1:0 dla mnie, dzisiaj dotknąłeś pierwszych cycków w życiu, to 2:0.
- Ahaaa... no to chyba 2:1, bo Tobie nikt wcześniej ich nie dotykał.
- Dotykał i dostał po łapach, więc nadal 2:0. Czyli teraz Ty musisz mi coś pierwszego w życiu dać i to dwukrotnie, by wyrównać rachunki, braciszku.
- Mhm, czyli według Twojej filozofii to jeśli na przykład dotknąłbym cię w kroku, to i dla Ciebie i dla mnie byłoby to pierwsze, więc byłoby po 1, razem 3:1?
- No raczej tak.
- Pożyjemy, zobaczymy. Gaś to i śpij
- Ok. Dobranoc Misiek
- Dobranoc Tyśka
Tyśka i Misiek następnego dnia nie wracali do tego. W teorii, bo w praktyce każde z nich myślało o tym, że kilka(naście) godzin wcześniej całowali się nad jeziorem i niewiele brakowało, a doszłoby do czegoś znacznie poważniejszego. W dodatku ona wprowadziła do ich specyficznej relacji jakąś przedziwną rywalizację, w której punkty zdobywał ten, kto z drugą osobą odbył pierwsze doświadczenie intymne w życiu. Maciek myśląc o tym doszedł do wniosku, że co by się teraz nie udało im zrobić, to zawsze będzie to pierwszy raz dla obydwojga. W życiu nie spodziewał się jednak, że okazję do takiego remisu będzie miał już w poniedziałek. Sandra w ostatniej chwili odwołała randkę i poprosiła go o przełożenie spotkania na wtorek. Przepraszała go przy tym żarliwie i w zamian, w ramach pocieszenia, wysłała mu kilka swoich zdjęć w ciekawych, seksownych strojach. Powód do przesunięcia randki miała poważny - wysoka gorączka, będąca skutkiem chodzenia po asfaltowej dżungli w 30stopniowym upale bez nakrycia głowy czy okularów przeciwsłonecznych. W pełnym słońcu, bez odpoczynku. Maciek pogratulował jej bystrości umysłu i tyle z ich słodkiej schadzki wyszło. Oczywiście Justyna została w to wtajemniczona prędko, bo dziwnym było, że jej brat po powrocie do domu o 19 nie spieszył się do wyjścia i rozsiadł się przed komputerem. Pozytywem tej sytuacji było to, że mogli zwyczajnie pogadać o tym, co zawsze i chwilowo bez wracania do tego, co się wydarzyło poprzedniej nocy. Chociaż ubranie się przez dziewczynę w białą spódniczkę i czarny top zdecydowanie sprawy nie ułatwiało.

Nadszedł poniedziałek, jeden z ostatnich w mijającym roku szkolnym. Justyna postanowiła tego dnia opuścić zajęcia na pierwszych 3 lekcjach, gdzie nie działo się kompletnie nic i przysługiwały jej jeszcze skrupulatnie oszczędzane przez resztę roku nieobecności. Obudziła się mimo to już o 8:30 i słyszała, jak drzwi mieszkania zamykają się za ojcem, który najpóźniej ze wszystkich wychodził do pracy. Wyszła ze swojego pokoju i po porannej toalecie udała się do kuchni, gdzie szybko przyrządziła sobie małą kanapkę tytułem śniadania. Po nalaniu sobie zimnej lemoniady do wysokiej szklanki udała się z napojem z powrotem do swego pokoju. Popularnie nazywany "bananem" uśmiech nie schodził jej z twarzy, a to dlatego, że tej nocy miała erotyczny sen. Śnił jej się Maciek, a konkretnie sytuacja, w której leżeli na jednym łóżku i wspólnie oglądali porno w jego laptopie, po czym zaczęli się całować i tym razem poszli o kilka kroków dalej, niż w rzeczywistości. Obydwoje robili sobie nawzajem dobrze, a jej udało się go doprowadzić do finału. Z racji tego, że był to sen i również braku jej doświadczenia w seksie oralnym finał był po prostu jękiem chłopaka, a ona zadowolona z siebie powiedziała mu, że teraz mogą pójść na całość i nie chce, by czekali do studniówki. Fantazja była o tyle przyjemna, że działa się w ośrodku weselnym, w którym to doszło do ich pierwszego w życiu pocałunku. Wiadomo, jak to we śnie, elementy podświadomych realiów świata dookoła nie do końca ze sobą współgrały, ale nie to było najistotniejsze. Dziewczyna w stu procentach przekonana, że siedzi w domu samotnie, postanowiła pójść za ciosem i póki pamiętała każdy szczegół tego snu, zaczęła go sobie skrzętnie dostosowywać do swoich wizji. Poprawiła gościnny pokój na jej własny, weselną kieckę na sobie zamieniła w wyobraźni na białe szorty i bluzkę bez ramiączek w tym samym kolorze, a jego nakreśliła w długich spodniach i jednej z niewielu eleganckich koszul na krótki rękaw, jakie jej brat posiadał.
Z tym wyobrażeniem wsunęła sobie rękę pod bluzkę i położyła na piersi. Pod szarą tuniką, stanowiącą jej piżamę, nie miała stanika, więc bez trudu zaczęła masować sobie skórę i drażnić sutka. Zamknęła oczy i drugą dłonią gładziła się po brzuchu. Chwilę potem wsunęła palce do majtek i zaczęła drażnić swoją zgoloną na zero wcześniejszego wieczora skórę wokół łona. Piersi już dawno nabrzmiały, a jej zaczęło się robić gorąco. Zdjęła z siebie tunikę i wróciła do tego, co na moment przerwała. W oczach wyobraźni pieścił ją po piersiach teraz Maciek, a dodatkowo dorobiła sobie wizję jego całującego ją po szyi. Teraz to już nie jej ręka bawiła się niedojrzałą jeszcze kobiecością, tylko palce tego, którego chciała tam zaprosić. Skóra zaczęła jej pulsować, a wewnątrz czuła ogromny żar, który czekał na to, by go ugasić. Zaczęła już bezceremonialnie drażnić sobie łechtaczkę i otworzyła oczy. Usiłowała dokładnie tam, między swoimi nogami, dostrzec Maćka. Teraz to on mógłby ją tam pieścić, zataczać te same kółka, a przede wszystkim całować i lizać, czego ona sama sobie nie była w stanie zrobić. Jeszcze raz zmrużyła oczy, a z jej ust wyrwał się pierwszy jęk. Choć nie wiedziała jak to jest mieć w sobie czyjegoś penisa, to właśnie teraz chciała to sobie zobrazować. Było jej z tym jednak wyjątkowo trudno, a brak jakiejś wizji tego, jak by to mogło wyglądać sprawił, że ponownie wróciła do widoku brata liżącego ją po skórze między nogami. To działało na nią wybitnie pociągająco, a bodźce, które sama sobie zapewniała, od czasu do czasu powodowały, że otwierała oczy i jęczała. Ciągle czuła Maćka, który robił jej dobrze, mimo, że stał w drzwiach. Jak by... STAŁ W DRZWIACH?!
Niemal natychmiast oprzytomniała i przerwała swój trans. Na jej twarz wskoczył rumieniec ogromnego wstydu, którego trudno byłoby odróżnić od już obecnego zaczerwienienia. Nerwowo wyjęła rękę z majtek, zakryła obie piersi, po czym równie pospiesznie zakryła się kołdrą.
- Jezus Maria, Maciek... - krzyknęła - co Ty tu robisz, myślałam, że w szkole jesteś!
- Olałem, dziś mi się nie chce iść - odparł rezolutnie opierając się o framugę - no niezły widok mi z rana zafundowałaś
- Ja nie mogę, ale mi wstyd, Maciek...słyszałeś mnie? I jak długo tu stoisz, z resztą...czemu? Czemu na to patrzyłeś?
- A co, źle Ci z tym, że Cię widziałem, jak się masturbujesz?
Zakryła twarz. Nie umiała na niego teraz spojrzeć. Wszystko szło fajnie, dopóki były to tylko wizje w jej głowie. Tam nie wstydziła się nagości przed nim, pozwalała mu się pieścić, a teraz najzwyczajniej w świecie była skrępowana i zawstydzona. Jak w ogóle mogła nie sprawdzić, czy jego nie ma w domu? No jasne, drzwi do jego pokoju były otwarte. Zwykle je tak zostawiał, gdy wychodził i to ją zgubiło, bo tym razem po prostu je otworzył ze względu na upał, by mieć czym oddychać. Nie odpowiadała mu nic. Po paru sekundach takiej ciszy jej kołdra zaczęła zsuwać się z ciała. Jego ręce uchwyciły pościel i niemal wyrwały ją z delikatnych dziewczęcych dłoni. Nadal jednak Justyna usiłowała ukryć przed bratem choćby piersi.
- No cóż - oznajmił nachylając się nad nią - jakbym Ci teraz zdjął majtki, byłabyś pierwszą dziewczyną, którą widzę nago
Rumieńce nie znikały z jej twarzy, ale odważyła się wreszcie na niego spojrzeć.
- No... niby tak - odrzekła niepewnie - a co z Sandrą?
- Przecież jeszcze nie jesteśmy razem... - odparł Maciek nieco ironizując jej słowa sprzed dwóch dni - z nią się widzę dopiero jutro, może wtedy coś wyjdzie, a może nie.
- O rany... chcesz tego?
- Tak, chcę Cię zobaczyć nago. Może zacznij od tego, żeby przestać zasłaniać coś, co jeszcze w sobotę chciałaś mi sama pokazać
Justyna usłuchała go. Oparła się łokciami o łóżko, ukazując mu tym samym swoje piersi w pełnej krasie. W świetle upalnego dnia, z resztkami potu na mostku i okolicach sutków. Patrzyła na niego jak zahipnotyzowana, gdy chwytał jej skąpe majteczki w dłonie i zsuwał z nóg. Jeszcze momencik, ułamek sekundy i ostatni element jej bielizny zwinął się w rulonik na wysokości kostek. Zaraz potem wylądował rzucony na podłodze, a ona ukazała mu swój najcenniejszy skarb. Chłopak stanął nad nią i podziwiał. Perfekcyjne, nastoletnie ciało, które leżało przed nim takie nagie i bezbronne, zwieńczone zawstydzonym wzrokiem i zmierzwionymi włosami.
- Podoba Ci się? - zapytała drżącym głosem
On nie namyślał się długo nad odpowiedzią:
- Spójrz na moje krocze i sama sobie odpowiedz
Istotnie, jej wzrok powędrował między jego nogi. Tam, w ciemnych bokserkach, ewidentnie było już mało miejsca i wyraźnie zarysowany kształt stojącego penisa dawał się wyraźnie zobaczyć.
- Pójdę już - dodał obserwując jej reakcję - zanim zrobię coś, na co mam cholerną chcicę
- A na co masz? - spytała dociekliwie Justyna
- Na Ciebie

Incestor

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 5493 słów i 29627 znaków.

4 komentarze

 
  • Rad

    Jedno z najfajniejszych jakie kiedykolwiek czytałem namiot jest wielki

  • elninio1972

    fajne :) czekaj na kolejną część

  • zniesmaczony

    Powiem krótko. Warto było czekać :D aczkolwiek mam nadzieję że tym razem nie będziesz nam kazał tak długo czekać :P

  • ono

    Bardzo podniecające.