Siostrzane słabości cz.7

Siostrzane słabości cz.7Każde zakończenie roku szkolnego, mimo zmieniających się przez całe życie nastrojów, przyjaźni i układów koleżeńskich, przebiegało mniej-więcej według ustalonego schematu. O jednej i tej samej godzinie, czy to podstawówka, czy gimnazjum, czy też szkoła średnia obecnie - wszyscy zbierali się w sali, w której zostawiali tylko rzeczy osobiste i wychodzili na zaadaptowaną na aulę salę gimnastyczną. Tam płomienne przemówienia, wyczytywanie najlepszych, nagrody, wykład o misji szkoły w życiu codziennym i ogólnie kilkudziesięciominutowa nuda, którą wszyscy chcieli jedynie przetrwać. Potem ostatnia przed wakacjami zbiórka w jednej sali i rozdanie świadectw. Ostatni rzut oka na ekipę klasową w pełnym składzie przez najbliższe ponad 70 dni. Ostatnie pogardliwe spojrzenie rzucone przez Justynę na kilka twarzy, w tym na dupodajkę, którą zaliczyło ponoć pół szkoły - w tym, jak się okazało, obiekt westchnień brunetki, czyli Karol z biolchemu. A wydawał się taki normalny... Brutalne zetknięcie z rzeczywistością na sam koniec w gruncie rzeczy udanego roku, okraszonego średnią 4.1 i paroma pomniejszymi sukcesami w szkolnym sporcie i życiu prywatnym. U Maćka niewiele gorzej, na sam koniec wyciągnął średnią ocen na 4.01 tylko dlatego, że nauczycielka chemii zlitowała się nad jego ułomnością w związku z nieogarnianiem materiału chemii organicznej. Sportowo też nie mógł narzekać, jego drużyna piłkarska nazwana na cześć wspaniałej matematyczki "FC Sinus Kutangens" zdobyła cenną nagrodę w pucharze rozgrywanym w ostatnim tygodniu zajęć - wuefista wykazał się wybitnym poczuciem humoru i ogłosił turniej, w którym do wygrania były słynne w każdym pokoleniu grającym w piłkę na boisku, a nie na konsoli, "złote kalesony". Wygrani w finale otrzymali na własność pomalowane złotą farbą kalesony z Lidla. Ale wszystko to bledło wobec planów wakacyjnych i osób, z którymi trzeba je było ustalić. Tu wychodziły największe różnice charakterów między Justyną a Maćkiem - ona wolała wypad w góry, on nieskrępowany relaks nad jeziorem lub innym zbiornikiem wodnym, byleby dookoła była plaża. Jej potrzebne były tylko dwie psiapsióły, on odczuwał potrzebę zmontowania jak największej ekipy.
Długo by tak wymieniać. Ale jeden plan mieli wspólny i związany wyłącznie ze sobą. Jego realizację zaczęli już w chwili, gdy zostali wypuszczeni z murów szkoły do domu. Jeszcze poprzedniego wieczora bowiem Maciek usiadł z siostrą w pokoju i dokładnie ustalił kiedy ich wakacyjne "grafiki" się pokrywają, a kiedy rozmijają. Po krótkim czasie mieli już gotową rozpiskę, po której z dokładnością niemal co do godziny wiedzieli, kiedy będą w domu sami i kiedy wystarczy im czasu na urzeczywistnienie swoich fantazji. Co prawda Justyna była na początku przeciwna takiemu planowaniu i wolała zostawić wszystko spontanicznemu zbiegowi okoliczności, ale perspektywa seksu z Maćkiem była zbyt kusząca, by ją odwlekać. Poza tym miał on jeden argument nie do przebicia:
"Są wakacje, Ty gdzieś wyjedziesz, ja gdzieś wyjadę, będziemy chodzić na imprezy, spotykać się z ludźmi. Kto wie, czy nie spotkasz Ty, albo ja, kogoś, z kim będziemy chcieli spróbować. Trzeba wykorzystać okazję póki jest".
Wówczas dziewczyna nie tylko zgodziła się na to, by analną przygodę sobie zaplanowali, ale i zrozumiała, że nie potrafi mu odmówić. Na początku, kiedy łączyły ją z nim tylko niewinne i sporadyczne pocałunki, to ona rozdawała karty i decydowała o tym, kiedy się do siebie zbliżą. Miała kontrolę nad tym, jak go całuje, kiedy zechce mu zaproponować coś ostrzejszego, kiedy pozwoli mu się dotykać i jak będzie mu się oddawać. Teraz sytuacja wyglądała tak, że od wtorku całowali się codziennie w każdej chwili spędzonej w domu bez rodziców, a tylko przez brak wystarczającej ilości czasu spędzonego sam na sam w pustym mieszkaniu nie doszło już między nimi do pierwszych prób uprawiania miłości greckiej. To było jednak tylko kwestią najbliższej przyszłości, kiedy to się stanie. Odwrotu już nie było, bo i sama Justyna go nie chciała. Brak spontaniczności tłumaczyła tym, że muszą dokładnie i precyzyjnie planować, aby nie zostać przyłapanymi przez kogokolwiek, z rodzicami na czele. A gdy on był jedyną osobą, z którą siedziała zamknięta w czterech ścianach mieszkania, nie była w stanie mu się oprzeć. Był przecież jedynym, z którym miała szansę w najbliższym czasie nawiązać jakiekolwiek relacje seksualne. I bynajmniej nie przeszkadzało jej to, że Maciek jest jej bratem. Przeciwnie - właśnie to zaczęło ją najbardziej nakręcać. Zakazany owoc, tabu, fantazje o człowieku, który powinien wywoływać co najwyżej odruchy wymiotne. Nie, nic jej w nm nie brzydziło. Coś, co zaczęło się niewinnie i miało być chwilową zabawą, przeradzało się powoli w pasję i pożądanie tak silne, że trudno jej było z tym walczyć.

Nie walczyła więc. Zaraz po ostatnim wyjściu ze szkoły wróciła do mieszkania, w którym on przebywał już od pół godziny. Czasu było niewiele, bo raptem trzy kwadranse - tyle miała, by stawić się na umówione miejsce na spotkanie z Klaudią. 45 minut na szybki prysznic, przebranie się, zjedzenie czegoś, umalowanie twarzy... i na niego. Gdy zamknęła na klucz drzwi wejściowe, nawet nie zdejmowała butów. Szła pewnym, szybkim krokiem do jego pokoju. Stanęła w progu, Maciek właśnie szukał czegoś w komodzie z ubraniami. Zdążył już zdjąć spodnie, elegancka biała koszula jeszcze wisiała mu na torsie z odpiętymi górnymi guzikami. Odwrócił się i zobaczył Justynę. Dziewczyna zrzuciła z siebie delikatne okrycie, zakrywające dotychczas jej ramiona. Czarna bluzka bez rękawów z delikatnym prześwitem kusiła, odsłaniając pępek i kawałek brzucha. Ten element jej ubioru do tej pory był starannie włożony w szarą, krótką spódniczkę. Justyna jednak wyjęła go, by odsłonić już teraz kawałek ciała. Teatralnie ściągnęła przepaskę na włosy i dzięki temu całkowicie je rozprostowała. Przyłożyła końcówkę przedmiotu do ust i wyciągnęła ku Maćkowi rękę, po czym gestem palca zaprosiła go, by podszedł bliżej. Jak już chłopak znalazł się przy niej i objął ją w pasie, Justyna zarzuciła mu swoje ręce na szyję i patrząc w oczy oznajmiła:
- Masz kwadrans, żeby mnie wycałować i wylizać tak, by starczyło na cały weekend
- No i vice versa - odparł wyższy od niej o kilkanaście centymetrów brat i złapał ją za pośladki
Po chwili dodał:
- Wyglądasz obłędnie, siostra...
Zarumieniona ze wstydu i jednocześnie z podniecenia Justyna odpowiedziała cicho:
- Ty też... bracie, czy raczej powinnam powiedzieć: "siostrojebco"
- Pfff... i kto to mówi, sama zaczęłaś to wszystko.
Zadając to pytanie jednocześnie już podwijał jej spódniczkę na tyłku i dobierał się już do majteczek. Niestety, stringów nie uświadczył, ale przyjemny dotyk jedwabnej koronki zrekompensował tę stratę.
- Ja chciałam się pobawić, to Ty wyskoczyłeś z analem - powiedziała dziewczyna starając się obronić swoje żądze przez obrócenie sytuacji na swoją korzyść
- Mhm... i dlatego, że Cię zmuszam, to jesteś tu i chcesz się ze mną lizać? - zapytał lekko ironizując
- Nie zaczynaj, bo zamiast się dotykać stracimy ten czas na głupią gadkę
Jakby na przekór tym słowom, on już dostał się do upragnionego celu i zaczął powoli masować jej rowek palcem
- Wrócimy do niej w poniedziałek - oznajmił rozpinając przy tym drugą ręką guziki na jej bluzce - gdzie chcesz?
- U mnie. Przynajmniej w przeciwieństwie do Ciebie mam zasłonięte okna
Chłopak nerwowo odwrócił się w stronę wspomnianych okien. Faktycznie, nie zasłonił rolet ani żaluzji.
- Co Ty taki wystrachany? - zapytała chichocząc - Chodź, i tak już z 3 minuty straciliśmy
Oderwała się od niego i przeszła ten krótki dystans dzielący ich pokoje od siebie. We własnym kącie, gdzie miała pewność, że nikt ich nie zobaczy, sama rzuciła się na Maćka i zaczęła go całować. Złapała za koszulę i chciała ją niemal zerwać na nim, powstrzymała się w ostatniej chwili. Zamiast tego pospiesznie rozpinała guziki, a on w tym czasie wykonywał te same ruchy na jej ubraniu. Pozbywszy się bluzki zabrał się za stanik, a chcąc jej zaimponować rozpiął go jedną ręką. Ta druga zajęta była masowaniem pośladków i wsuwaniem się do majtek, które już nawet nie udawały, że chcą się schować pod podwiniętą do samego pasa miniówką. Wkrótce Maciek został w samych bokserkach, a Justyna poczekała, aż on skończy zdejmować jej górną bieliznę i przyciągnęła go za szyję do siebie, by następnie opaść na łóżko i całować tak, jakby to był jedyny i ostatni akt namiętności w jej życiu. Spomiędzy cmoknięć i czubków języków wydobywały się coraz głośniejsze, kobiece jęki. Jeszcze na dobre się nie rozkręcili, a ona już była maksymalnie podniecona. Namiętne uściski, lubieżne pocałunki i coraz śmielej błądzące po erogennych strefach dłonie - już dawno przekroczyli granice przyzwoitości, a teraz brnęli w to coraz mocniej i z coraz większą chęcią. Justyna jako pierwsza pozbawiła go całkowicie bielizny, ściągając mu bokserki najpierw dłońmi, a potem unosząc nogi do góry dokończyła dzieła piętami. Kompletnie nagi Maciek podparł się na rękach i ułożył tak, że dziewczyna mogła wyraźnie czuć sterczące przyrodzenie na swoim łonie, jeszcze chronionym majtkami. Jakby tego było mało, on zaczął imitować ruchy kopulacyjne. Uczucie, jakie towarzyszyło wtedy tej słodkiej brunetce było niesamowite. Czuła, jakby TO już się działo. Jakby właśnie traciła z nim dziewictwo, choć przecież nie doszło do penetracji. I dojść nie miało, ale ta namiastka prawdziwego seksu wystarczyła, by Justyna zapragnęła tego jeszcze bardziej. Teraz była już pewna, że chce mu pozwolić na więcej i oddać mu się analnie. Dokładnie w tej pozycji, tak to sobie wymarzyła i trwała w tym postanowieniu przez cały czas. Gdy on nagle zaczął lizać jej sutki, fantazja przybrała na sile. Zaciśnięte powieki zamknęły jej obraz rzeczywistości, działała wyłącznie wyobraźnia. Ta zaś zadawała mnóstwo pytań. Czy stosunek w odbycie bardzo boli? Czy on da radę tak po prostu tam wejść? Czy to wszystko jest tak łatwe i przyjemne, jak zapewniają strony erotyczne i instruują pornosy? Ciekawość buzowała, a ciało pokrywały jej kolejne liźnięcia i pocałunki Maćka. Wreszcie i on pozbawił ją całkowicie odzienia. Wstał, chwycił w dłoń spódniczkę i majtki jednocześnie, silnym ruchem pociągnął do siebie i odrzucił na podłogę. Okrakiem siedział na kolanach nad rozmarzoną siostrą, która patrzyła na niego pożądliwym wzrokiem.
- Mamy naprawdę mało czasu - powiedziała nadal mając mętne spojrzenie
- Wiem - odparł ujmując penisa w dłoń Maciek - zdążysz mi się zrewanżować?
- Nie wiem, ale chyba nie
- I właśnie w takich sytuacjach przydają się pornosy.
- To znaczy?
- Wiesz co to jest 69?
Justynie zaświeciły się oczy. Uśmiechnęła się i podniosła na łokciach.
- Mhm... więc kładź się.
Zrozumiała jego intencje, a on wyjątkowo się z tego ucieszył. Położył się na plecach i czekał, aż dziewczyna wykona swój ruch. Już po chwili jej seksowna pupa zmierzała coraz bliżej oblicza Maćka. Jeszcze zanim Justyna zdążyła wygodnie się umościć i położyć wzdłuż ciała chłopaka, jego język już świdrował cipkę bez chwili wytchnienia. Brunetka szybko zabrała się sama do dzieła i włożyła sobie kutasa brata do ust. Znów popełniła ten sam błąd, co poprzednio - pieściła go wzdłuż, coraz szybciej i mocniej zaciskając usta wokół prącia, sunąc głową w górę i w dół, a przy tym lekko pomagając sobie dłonią. Tym samym zamiast przyspieszać mu wytrysk opóźniała go. Trudno jej się jednak było skupić na tym, by wyczuć tę niedoskonałość swoich pieszczot, gdy czuła, jak namiętnie liże ją po pochwie Maciek. Jęczała, nie ukrywała przyjemności, jaką jej dostarczał ten, od którego nigdy nie powinna zaznać cielesnych uciech. Nie minęło kilka chwil, a chłopak rozochocony tym, jak wilgotna i lepka jest szparka siostry, zaczął ją przygotowywać na to, na co się umówili. Nabrał trochę śluzu na palec i wsunął do odbytu. Początkowy silny opór delikatnej i wrażliwej skóry wywołał nieprzyjemną reakcję Justyny. Dziewczyna jęknęła nie z rozkoszy, a z dyskomfortu. Ale nie przestawała przy tym ssać członka, więc Maciek uznał to za przyzwolenie na dalszą zabawę. Rozchylił pośladki i wsunął środkowy palec do wnętrza, po czym dalej rozwierał ścianki i przyzwyczajał ją. Do bólu i do celu, jakim było wsadzenie tam nabrzmiałego penisa.
Kochanka niestrudzenie walczyła z tym, by doprowadzić go do wytrysku. Ale nie pozostała też obojętna na bodźce, jakie serwował jej brat. Wraz z coraz większym nawilżeniem przez jej własne soki, opór w anusie malał i po pewnym czasie penetrujący go palec nie wywoływał już tak nieprzyjemnych odczuć. Dużo też dało to, że Maciek nie przestał lizać jej łechtaczki i Justyna była coraz bliższa osiągnięcia orgazmu. Sama też zmieniła sposób, w jaki serwowała mu oralne zaspokojenie i zamiast ssać zaczęła lizać po czubku. A o tym, że trafiła z wyborem, przekonała się najlepiej, gdy chłopak jęknął i jeszcze szybciej uwijał się w jej łonie. Sam również uderzał w czuły punkt i siłą rzeczy Justyna musiała spowolnić swoje pieszczoty. Jej ciało zaczęło się wykręcać w nienaturalny sposób, do góry i na boki, a jęki stały się coraz głośniejsze. Stłumiła je wkładając sobie przyrodzenie niemal po samo gardło, a okrzyk finałowej rozkoszy zdusiła w nasadzie. Udało jej się po raz kolejny szczytować pod wpływem seksu z Maćkiem i było jej z tym cholernie dobrze. Jednak chciała zaspokoić i jego. Ponownie więc otworzyła usta i skoncentrowała się tylko na tym, by dobrze i z wyczuciem lizać czubek żołędzia z lekko ściągniętą w dół skórką. W tym samym czasie czuła, jak wchodzą w nią już dwa braterskie palce i to już nie było tak fajne, jak przy jednym. Bolało bardziej i wrażliwy odbyt musiał się ponownie przyzwyczajać do tego, że coś go drażni. Trwało to dłużej, niż poprzednio, ale i tak Justyna stwierdziła, że ból nie jest aż tak duży, jak się obawiała. A może po prostu Maciek był tak delikatny? To było jej pierwsze takie doświadczenie i była spokojna o kolejne - skoro za pierwszym razem nie wyszło źle, to dalej może być tylko lepiej. Pozwoliła mu kontynuować aż do chwili, kiedy i jej udało się doprowadzić go do końca. Nie wahała się ani chwili przed tym, by kolejny raz pozwolić mu skończyć w ustach. Podobało jej się to, a jednocześnie nigdy wcześniej nie spodziewała się po sobie, że pozwoli tak któremukolwiek facetowi w życiu finiszować. Gdyby ktoś z osób dobrze ją znających, albo nawet zwykły znajomy ze szkoły, usłyszał, że Justyna robi loda do końca i połyka, pewnie by nie uwierzył. Ale taka była prawda - już trzeci raz doprowadziła brata do wytrysku w trakcie seksu oralnego i trzeci raz spiła całe jego nasienie. Tym razem poszła jeszcze o krok dalej i wyssała dosłownie wszystko - po kilku strzałach prosto do gardła jeszcze raz odsłoniła żołędzia i zlizała to, co nie zdołało się wydobyć samo. Powtórzyła to kilkukrotnie aż do chwili, gdy kutas jęczącego z niewypowiedzianej ekstazy Maćka był suchy i czysty, jak przed stosunkiem. Następnie odwróciła głowę, spojrzała na zegarek i z przerażeniem stwierdziła, że już jest spóźniona na spotkanie z Klaudią.
- Maciek, muszę naprawdę się spiąć, ona zaraz będzie dzwonić - powiedziała nerwowo wstając z łóżka
On niezrażony tym stwierdzeniem wstał natychmiast za nią i przyciągnął ją do siebie.
- To najwyżej się spóźnisz - oznajmił głaszcząc ją po plecach
- Nie mogę, nie idziemy same, będzie więcej dziewczyn i będą na nas czekać, nie mogę Misiek no...
Pocałował ją. Krótko, ale tak samo namiętnie, jak podczas łóżkowych igraszek. Justyna nie zdążyła zaprotestować i czując, jak mięknie w niej poczucie przyzwoitości wobec przyjaciółki, zarzuciła mu ręce na szyję. Odwzajemniła gest i nagle coś ją tknęło. Klepnęła go w pośladek, po czym szybko oznajmiła:
- Idę, na dzisiaj koniec
Maciek nie doszukał się w tym żadnej ukrytej intencji ani zagrożenia dla dalszych erotycznych przygód. Bo zagrożenia takiego istotnie nie było. Ale Justyna poczuła coś dziwnego i musiała natychmiast odkleić się od niego i uciec pod prysznic. Gdy ciepła woda oblała strumieniem jej ciało, zrozumiała, dlaczego tak gwałtownie skończyła. Niczym deja vu przeżyła tę samą scenę z wesela, na którym uczyła go, jak się całować. Poczuła dokładnie to samo, co wtedy. To samo dziwne uczucie, które utrzymywało ją w błogości, rozkoszowaniu się chwilą, a zagłuszało głos rozsądku każący przestać. Gdyby trwała w tym jego uścisku jeszcze chwilę, byłoby jej tak samo trudno się oderwać od ust Maćka jak tam w pokoju w domu weselnym. Tam stała w sukience, a on w garniturze kupionym na egzamin gimnazjalny. Teraz obydwoje byli nago. Ale to jego objęcie, identyczne, jak dwa lata temu... Identyczne, jak kilka tygodni temu, gdy po raz pierwszy od tamtego wydarzenia się pocałowali. Kiedy sama zaczęła chcieć go pocałować. To wszystko zaczęło się układać w dziwną całość i wreszcie Justyna otrzeźwiała, karcąc samą siebie za to, że w ogóle zadręcza się tym i doszukuje ukrytego znacznie tych chwil. Poskutkowało, myśli wyparowały jej z głowy wraz z ostatnią kroplą wody spadającą na jej ciało. Skupiła się na tym, co w danej chwili najważniejsze. Szybko chwyciła szczoteczkę do zębów i nim nałożyła nań pastę poczuła, że w ustach nadal dominował posmak spermy Maćka.  
- Może jednak coś jest z tym ananasem? - zapytała samą siebie i szybko zaczęła myć zęby
Klaudia zadzwoniła, zgodnie z przewidywaniami. Teraz Justyna była już poważnie zestresowana tym, że się jak zwykle spóźni na umówione spotkanie. Przy okazji szykowania się do wyjście trudno jej było ignorować brata, ale przynajmniej miała się na czym skoncentrować. Ubierając na siebie obcisłe białe spodnie z długą nogawką i czarny top z dyskretnym, ale kuszącym męskie oko dekoltem, zdawała sobie sprawę z tego, że Maćkowi się to też spodoba. Jego spojrzenie w chwili, gdy już była o krok od wyjścia i zakładała buty, mówiło wszystko.
- Jak coś to ja wracam po północy, więc niech się staruszki nie martwią - rzekła sięgając po torebkę
- Zaraz ja się o Ciebie zacznę martwić, że mi Cię ktoś zabierze - podsumował to chłopak z lekkim westchnieniem
Justyna spojrzała na niego z lekkim politowaniem, pogłaskała w swoim stylu po głowie i odparła:
- Czyżbyś był o mnie zazdrosny?
Puściła mu oczko i wyszła, dodając zdawkowe: "pa!". Ostatnim obrazkiem, jakim go uraczyła, była jej zgrabna pupa podkreślona przez krój spodni i ujawniająca kontury majtek, jakie znajdywały się pod spodem. Tak, Justyna była cholernie zgrabna, kusząca i Maciek mógł się uważać za szczęściarza, skoro taka dziewczyna sama i z własnej woli dla niego zmieniała się w małą diablicę.

Obydwoje spędzili wieczór bardzo udanie, każde w swoim stylu i w swojej ekipie. Obydwoje też nie wypili z tej okazji ani kropli alkoholu - Justyna i tak nigdy nie potrzebowała go do zabawy, a Maciek po prostu nie chciał ryzykować odwieszenia przez rodziców szlabanu po ostatniej akcji w miniony weekend. W trakcie zabawy zdarzyło się jednak, że w chwilach odłączenia się od towarzystwa rodzeństwo pisało do siebie krótkie wiadomości. Zaczął on, po jakimś czasie ona mu odpisała. I tak wyrywkowo w odstępach mniej więcej trzydziestominutowych rozmawiali przez cały czas.
M: "Podbijam do jakiejś laski, wygląda tak samo jak Ty gdy wychodziłaś. Już mam do niej mówić: Tyśka, co Ty tu robisz, a patrzę ona ma blond włosy"
J: "Hahaha a w sumie myślałam, żeby się przefarbować. Niezły pomysł ;) U mnie bida, same pary, a faceci dookoła to albo same koksy, albo zachlani"
M: "No my na kręglach jesteśmy, chcieliśmy panny z sąsiedniego toru namówić na meczyk, ale zaraz ich gachy przybyły i się skończyło fikumiku"
J: "Przecież Ty ze mną byś przegrał nawet, a chcesz z paczką dziewczyn grać :P "
M: "Raz Ci dałem wygrać i teraz kozaczysz ;) ehhh, skończył się towar, nie ma do czego zarywać..."
J: "No ja Ci nie pomogę, u mnie same zajęte i Klaudia, która jest dla Ciebie nietykalna :P nawet kazała Ci to powiedzieć"
M: "Daj mi jej numer to jej odpowiem :D"
J: "Nie zgadza się... ale jest pijana, więc nie wiem na ile jej wierzyć XD "
Skończyli koło 1, kiedy to Justyna wychodziła z knajpy, w której siedziała z mocno przetrzebioną paczką znajomych. Udała się na nocny autobus, który akurat odjeżdżał za kilka minut. Do domu dotarła przed 2, w międzyczasie odbierając telefon od nieco zaniepokojonej matki. Maciek jeszcze nie wrócił, więc zapytała go w kolejnej wiadomości: "Czekać zanim wrócisz czy mogę spać?". Odpisał jej, że będzie za kwadrans. Jak napisał, tak przyjechał, a pierwsze kroki zamiast do swojego pokoju, skierował do królestwa Justyny. Nie ominęła go jednak kontrola trzeźwości w wykonaniu matki, więc zanim zdołał dotrzeć w pobliże docelowych drzwi, stanął tuż przed obliczem rodzicielki i musiał chuchnąć.
- No no... - powiedziała kobieta z uznaniem - widzę, że wziąłeś sobie do serca nasze ustalenia
- A kiedy w ogóle będę mógł się z kimkolwiek napić?
- Jak skończysz 18 lat i będziesz zarabiał na własne piwo. W ogóle to dokąd idziesz, jest już późno, czemu nie idziesz spać?
- A, bo z Tyśką chcę pogadać chwilę jeszcze
- Pogadać, rany, dziewczynę byś sobie znalazł, a nie tylko z nią gadasz. Ona to samo.
- Właśnie o tym chcę z nią, mamo, pogadać
- O czym?
- No o... no o dziewczynie, która mi się podoba.
- Dobra, jak tam chcesz. Dobranoc, nie siedźcie za długo i macie być cicho!
Po takim pożegnaniu przekroczył próg pokoju siostry i zamknął za sobą drzwi. Justyna jeszcze nie zdążyła się nawet przebrać, tylko pisała z Klaudią na telefonie. Maciek na zainteresowanie musiał chwilę poczekać, aż w końcu dziewczyna odłożyła swoją machinę piszącą i opierając dłonie na kolanach rozłożyła się na swoim łóżku.
- Lubię, jak tak wracasz i chcesz pogadać - oznajmiła obdarzając go uśmiechem - najfajniej wspominam takie wieczory w gimbazie, kiedy tak mogliśmy w piątki pogadać.
Porozmawiali więc, jak za minionych lat czy nawet...jak za niedawnych miesięcy. O imprezach, na których właśnie byli. Wakacyjnych dylematach, organizacji własnych wyjazdów. Godzina im zeszła na tym. Na moment zaległa cisza, a Justyna westchnęła i spojrzała na brata z lekkim niedowierzaniem.
- Jeszcze niedawno mogliśmy obok siebie przechodzić i nic. Mogliśmy nie gadać przez tydzień i było spoko. A teraz? - powiedziała przed tym, zanim ogarnięta coraz większą sennością ziewnęła
- Teraz się trochę zmieniło co? - zapytał Maciek sięgając po jej dłoń
- Trochę tak. Ale jest no... fajnie. Nie sądziłam po prostu, że będziemy wykorzystywać każdą chwilę sami, by robić to ze sobą - odpowiadając mu Justyna splotła ich dłonie ze sobą
- Ja nie sądziłem, że kiedykolwiek będziemy to ze sobą robić.
- Powiedz mi jedno. Jak już mnie weźmiesz... w sensie, jak zrobimy ten anal... nie stracisz do mnie szacunku?
- Dlaczego miałbym?
- No bo jestem Twoją siostrą, a całujemy się, no robimy sobie dobrze i teraz jeszcze to. Taka Izka ode mnie z klasy to nie ma za fajnej opinii, ploty chodzą, że dziewica, ale w kakao daje. No i ja teraz czuję, że upodabniam się do niej, bo tak samo niby będę dziewica, ale dupy dam.
- A musisz myśleć o sobie jak o niej?
- No ale to jest takie trochę oszukiwanie siebie i innych no. Poza tym gdyby ktokolwiek się dowiedział, że robimy to ze sobą, mielibyśmy przesrane
- Ale nikt się nie dowie. Poza tym chciałaś tego, ja też, więc czemu niby nie?
- Po prostu boję się, że jak mnie zaliczysz, to będę dla Ciebie tylko dupą do seksu.
- Aj tam, głupoty gadasz. Chyba dzisiaj dałem Ci najlepszy dowód na to, że nie jesteś.
- Jaki?
- Pisząc z Tobą, gadając ostatnią godzinę o wszystkim i o niczym. Jesteś najfajniejszą siostrą, jaką można mieć, a że mamy swój mały sekret, to nikt nie musi wiedzieć. Dla mnie zawsze będziesz Tyśką, tylko teraz oprócz tego jesteś też no...
- No kim?
- No... robiąc to z Tobą nie muszę pornosów oglądać, bo jesteś od nich lepsza.
- To chyba komplement miał być?
- No tak.
Niechętnie wysiliła się na uśmiech, nadal nie uspokoił jej sumienia.
- Możesz się po prostu do mnie przytulić? Bez macania?
- A co za problem?
To ostatnie było pytaniem retorycznym, po którym Maciek objął Justynę, a ona przełożyła mu ręce przez ramiona i położyła głowę na jego torsie. Dziewczyna wpatrzyła się w biurko i leżała tak bez ruchu. Było jej zaskakująco dobrze i mogłaby tak nawet zasnąć.Długą i momentami niezręczną ciszę przerwał Maciek pytając:
- To dasz mi numer do tej Klaudii?
Jej momentalnie wrócił dobry humor. Podniosła głowę, spojrzała na niego i robiąc zeza odpowiedziała:
- Nieeee
- Czemu?
- Bo boję się, że mi Ciebie zabierze - odparła puszczając oczko i cmoknęła go w policzek - idź już, spać mi się chce
- Ok. Do jutra
Może i była śpiąca. Ale po tym, jak zamknęła drzwi i zdejmowała z siebie ubranie, znowu wróciła w niej chęć, by to on jej dotykał. Perwersyjne myśli miały się już wkrótce urzeczywistnić. Wkrótce, a dokładniej w poniedziałek.
Przez weekend praktycznie się nie widzieli. Ona spędzała wiele godzin z Klaudią lub w galerii handlowej, on szedł z kolegami grać w siatkówkę i też nie było go w domu. Wracali o różnych porach, w przeciwieństwie jednak do piątkowego wieczoru przerwy między ich powrotami trwały parę godzin. Jedynie w niedzielę porozmawiali dłużej, przy rodzicach, w dodatku podczas oglądania głupawego programu w telewizji.
- Justysia, od kiedy Ty biegasz? - zapytał wówczas ojciec
Maćka zdziwiło to pytanie, nie zauważył, by siostra zakładała jakiś strój sportowy i wychodziła na bieganie. Ale odpowiedź rozjaśniła wszystko:
- Od wczoraj. Wakacje idą, muszę wyglądać jak człowiek nie? A o 6 rano jeszcze takich upałów nie ma.
No tak... szósta rano to godzina, której Maciek nie oglądał na zegarze chyba od urodzenia.
- I co, ile tak przebiegniesz?- ciągnął dalej ojciec
- A bo ja wiem... nie liczę, z godzinę, no półtorej łącznie z rozgrzewką. Będę tak codziennie do wyjazdu z dziewuchami
Tu Mackowi zaświeciło się światełko w głowie. O szóstej wychodzi, przez godzinę czy dwie jej nie ma. A rodzice wychodzą do pracy przed siódmą - mama oraz 7:20 - tata. A to oznaczało, że dom będzie pusty jeszcze zanim ona wróci z biegania. Nadszedł więc moment na lekką modyfikację planu ułożonego misternie w czwartkowy wieczór.

W poniedziałkowy poranek rodzice, jak zwykle, uwijali się jak w ukropie, by zdążyć na czas wyjść do pracy. Justynie budzik zadzwonił o 6:10 i mimo, że chętnie by jeszcze pospała, znalazła w sobie motywację by wstać i realizować swoje postanowienie. Niemal z marszu przebrała się w sportowe szorty, bluzkę od pidżamy zastąpiła sportowym stanikiem i obcisłą treningową koszulką bez ramion. Wyszła z pokoju i minęła się z matką. Przywitała się zdawkowym "hej" i od razu przeszła raźnym krokiem do drzwi wyjściowych. Tam nałożyła buty, wzięła klucze i wyszła. Na zewnątrz już było bardzo ciepło, ale powietrze jeszcze pozwalało w miarę oddychać. Miasto budziło się do życia, na przystankach pojawiało się już coraz więcej ludzi, a kilka osób przewietrzało też swoje psy. Justyna przeciągała rozgrzewkę niemal w nieskończoność obserwując całkiem przystojnego faceta bawiącego się ze swoim beaglem. Dopiero gdy ten zaczął iść w swoją stronę, ona uznała, że czas zabrać się do pracy. Włożyła do uszu słuchawki od telefonu, ten z kolei umieściła w przytroczonej do ramienia kieszeni, włączyła stoper w zegarku i ruszyła. Stałą, dobrze sobie znaną od dwóch dni trasą, która pozwalała zrobić kilka okrążeń wokół tych samych miejsc, a jednocześnie była oddalona od ruchliwej ulicy i w większości prowadziła wśród zieleni. Podczas wysiłku dziewczyna usiłowała zebrać do kupy pierwsze poranne myśli, a duża część z nich wędrowała w kierunku Maćka. Nie Maćka-brata, ale Maćka-kochanka i pierwszego w życiu seksualnego partnera. Oceniała ich ostatnie wyczyny, a przy tym coraz mocniej zastanawiała się nad tym, czy pozwolić mu być tym, który ją zdobędzie jako pierwszy. Podstawową wadą takiej zgody było to, że nikt nigdy nie miałby prawa się o tym dowiedzieć, a jej następny partner na pewno zorientuje się, że Justyna już dziewicą nie będzie. Ale komu miałaby zaufać tak, jak jemu? Biła się z tymi refleksjami już od chwili, gdy zdecydowała się na ten drugi, mniej ryzykowny wariant. Jednego tylko była pewna - nie w najbliższym czasie, nawet mimo ogromnego pożądania, jakie w niej wywoływał. Może na koniec wakacji, może w ramach prezentu urodzinowego w październiku, może z okazji świąt albo studniówki, ale nie teraz. Za wcześnie i dla niej, i dla niego. To i tak się działo zbyt szybko, aby to jeszcze bardziej komplikować. Ani się obejrzała, a już na stoperze widniała ponad godzina jej biegania. Miała jeszcze lekki zapas sił, więc zwolniła tempo i marszobiegiem pokonała kolejne okrążenie wokół skweru. W końcu odpuściła. Przyjemnie zmęczona udała się z powrotem do bloku, tam do windy i wreszcie do mieszkania.
Pierwszym zaskoczeniem, jakiego doświadczyła, było to, że obydwoje rodziców już wyszli do pracy. Drugim, jak spojrzała w lustro i zobaczyła, jak jej ciało spływa po prostu litrami potu. A trzecim fakt, że w jej pokoju czekał na nią Maciek. W samych bokserkach.
- O, co Ty tak wcześnie wstałeś? - zapytała wyraźnie rozradowana jego widokiem
- Chciałem zobaczyć, jak wyglądasz po bieganiu - odparł opierając się o parapet okna
- Mhm. No wyglądam strasznie, więc zanim o czymkolwiek zdążysz pomyśleć, to ja idę pod prysznic.
Gdy Justyna stanęła przy łóżku i schyliła się po ubranie na zmianę, tym samym wypinając swój tyłek w jego stronę, Maciek podszedł do niej i położył jej dłoń na pośladku.
- Heeej - wzdrygnęła się ze śmiechem dziewczyna - co robisz?
- Patrzę - odpowiedział bez namysłu
- No to patrz, ale nie dotykaj mnie, bo jestem spocona jak świnia
Nie posłuchał, a zamiast tylko dotykać jej pośladka, obiema dłońmi chwycił ją za boki.
- Maciek, mówię do Ciebie - zaprotestowała prostując przy tym sylwetkę i uderzając go delikatnie w dłoń
- Mnie to nie przeszkadza, że jesteś spocona. I tak zaraz będziesz jeszcze bardziej
Na tę uwagę aż się odwróciła w jego stronę, posłała mu jeszcze szerszy uśmieszek i na przekór temu powiedziała:
- Ale w tej chwili jestem po bieganiu, leje się ze mnie i muszę się przekąpać chociaż
- I jesteś przez to bardzo rozgrzana. A to, że jesteś spocona, mówiąc szczerze...kręci mnie teraz najbardziej
Złapał ją dłońmi za pośladki i przybliżył twarz do jej oblicza. Justyna zagryzła lekko wargę i odpowiedziała po chwili:
- Masz dziwne fetysze
Następnie go pocałowała. Skoro jemu nie przeszkadzało to, że cała się klei - jego sprawa. Dla niej jego dotyk był zawsze podniecający, a tym razem nie musieli się nigdzie spieszyć. Rozkoszując się jego pocałunkami czekała cierpliwie, aż on ją rozbierze. Nie wiedziała, czy jej skóra robi się czerwona z podniecenia, czy pozostała taka po ponad godzinnym wysiłku. Pozbawiona koszulki zaczęła sama błądzić po jego plecach. On przestał ją całować po ustach, a zaczął po szyi. Justyna przymknęła oczy, jej oddech stał się cięższy, porównywalny do tego podczas biegu. Przeszywało ją to samo przyjemne mrowienie, co zawsze, gdy się dotykali. On zapuszczał się coraz niżej i w końcu zdjął z niej stanik, czy raczej to, co przytrzymuje piersi podczas biegania. Niemal połowa ciała dziewczyny była czerwona po treningu. Maciek przyssał się do jej sutków, raz jednego, raz drugiego, a wolną ręką głaskał ją po skórze na pośladkach. Justyna odpływała pod pieszczotami brata, a to była dopiero gra wstępna. Kolejna rozgrzewka, ale sama w sobie tak podniecająca, że z łatwością mogłaby przeżyć orgazm i teraz, bez dodatkowych bodźców. Dopiero, gdy poczuła, jak Maciek zdejmuje z niej szorty i majtki jednocześnie, uaktywniła się i sama ściągnęła mu bokserki. Przylgnęła do niego całym ciałem i wymusiła długi i namiętny pocałunek.
Wtedy on przechylił ją do tyłu tak, by opadli razem na łóżko. Nie protestowała, ale uważała, by penis nie dotknął wejścia do łona. Lekko poruszyła biodrami i zaległa wygodnie. Chociaż scenariusz do złudzenia przypominał ich poprzednią przygodę, nie widziała w tej chwili nic, co mogłoby ją podniecić bardziej. Wiedziała, że Maciek za moment będzie ją lizał po całych piersiach, potem obcałuje jej brzuch i na końcu zejdzie do cipki, by tam zaspokoić ją oralnie i przy okazji zacznie się bawić w odbycie. Była na to przygotowana i mimo, że było to bardzo przewidywalne, podniecało ją to tak samo, jak wcześniej. Każdy dotyk, każde liźnięcie i każda przyjemność, jaką jej dawał, ciągle były niesamowite. Patrzyła bezwstydnie, jak on rozchyla jej nogi i zaczyna lizać po łechtaczce. Odlatywała, ale chciała to wszystko widzieć, więc nie zamykała oczu. Oparła się na łokciach i wbijając w niego wzrok jęczała i wzdychała. Nie udawała ani trochę, nie musiała. Akurat to była dobra nauka wyciągnięta z pornosów - Maciek potrafił jej tak zrobić minetkę, że orgazm przychodził sam. Nawet, jeśli w tym samym czasie jej śluzem zwilżał odbyt i wpychał tam już dwa palce. Trącając językiem najczulsze miejsce w jej kobiecości zapewniał wystarczające doznania i po raz kolejny doprowadzał ją na szczyt. Znowu się wypięła do góry i zaczęła wiercić niespokojnie na boki. Jęki nie ustawały, były coraz głośniejsze, aż w końcu ich spojrzenia spotkały się i Justyna obwieściła mu swoimi oczami i ciężkim westchnieniem, że znowu się udało. Rozanielona zaprosiła go ponownie do pocałunku, a gdy on już się na niej położył wbiła się w niego łapczywie i nie wypuszczała z objęć.
Całując go i liżąc się z nim języczkami zauważyła, że Maciek ułożył się na jej ciele tak, by rozchylić jej nogi. Nie miała zamiaru mu w tym przeszkadzać. Po chwili już wyraźnie odczytała jego intencje, kiedy czubek nabrzmiałego penisa dotknął jej rowka. Przerwała wtedy na moment namiętne pocałunki i spojrzała mu w oczy. Czekała, aż on coś powie. Nastąpiło to dość szybko, bo już po paru sekundach usłyszała:
- Może spróbujemy teraz?
Nie wiedziała, co mu na to odpowiedzieć. Patrzyła na niego nadal zachwycona osiągniętym orgazmem, jeszcze nie minęła jej rozkosz, jakiej doznała. Głaskała go odruchowo po włosach i nie mówiła nic.
- Zastanawiasz się? - zapytał niejako ponaglając dziewczynę
Pokiwała mu głową nie odrywając spojrzenia od jego oczu. Dojrzewała do decyzji, ale trwało to bardzo długo. On w tym czasie dyskretnie i delikatnie dotykał końcem przyrodzenia do miejsca, w które chciał je włożyć. Wpatrywali się tak w siebie jeszcze przez jakiś czas. Wreszcie Justyna uspokoiła oddech i ponownie go pocałowała. Krótko, ale tak samo namiętnie i oderwała od niego dłonie. Zjechała rękoma po talii w dół, do pośladków. Nagle pokiwała głową i bez słowa dała mu do zrozumienia, że się zgadza. Maciek uśmiechnął się, podziękował jej za tę decyzję kolejnym szybkim pocałunkiem i wyprostował się. Justyna rozchyliła i nogi, i pośladki. Rozszerzyła mu wejście na tyle, na ile była w stanie. Maciek postanowił jeszcze raz kontrolnie zwilżyć odbyt. Odrobiną śliny poprawił to, co przygotował sobie wcześniej. Ujął w dłoń penisa i zaraz miał spełnić swoją fantazję..
- Gotowa? - zapytał dla pewności
Ona tylko pokiwała głową. Zbierała siły na ból, jaki miał zaraz nastąpić. Bo była pewna tego, że to będzie boleć. Maciek już zdjął skórę z czubka i samym żołędziem dotknął wejścia. Wzrok dziewczyny uciekł do sufitu. Poczuła, jak końcówka kutasa próbuje wsunąć się do środka. Początek nie był zły, ale opór był bardzo duży i rósł z każdym milimetrem. Na twarzy Justyny pojawił się pierwszy grymas, zamknęła oczy i zacisnęła zęby wokół warg. On ruszał dalej, ale nie zdołał nawet zagłębić połowy żołędzia i usłyszał:
- Maciek stop, stop, stop! Aaaaj...
Wycofał się. Justyna spojrzała w dół i łapała oddech.
- Boli? - zapytał chłopak
- Jeszcze jak... aaaaałć
- Spróbuj się rozluźnić
- Próbuję, ale to nie jest takie proste.
Zebrała się w sobie po raz drugi i ponownie chwyciła pośladki. Rozszerzyła je jeszcze raz i powiedziała:
- Ok, spróbuj jeszcze raz
Maciek chwilę jeszcze stymulował swoje przyrodzenie i ponownie przytknął je do rowka. Wsuwał tak samo, jak poprzednio. Justyna nie dawała żadnych oznak, więc pchał powoli dalej. Zobaczył, że już połowa weszła, ale za nic nie mógł ruszyć do przodu. Zwiększył nieco siłę nacisku, ale wtedy dziewczyna nie wytrzymała i wrzasnęła:
- Aaaaał, nie nie, wyjdź, proszę...
Posłuchał jej i zrezygnował. Patrzył na siostrę z nadzieją, że skoro tym razem zaszedł dalej, niż za pierwszym, to może dostanie jeszcze jedną szansę. Ona oddychała coraz ciężej, patrzyła gdzieś w bok i nie mówiła nic.
- To nawilżanie nic nie daje... - jęknęła uciekając nadal wzrokiem
- Może za mało?
- Może... spróbuj jeszcze trochę, może to coś da
Sięgnął do jej łona. Wydobył stamtąd odrobinę śluzu i wsunął w anus dwoma palcami. Poszło bardzo łatwo, a Justyna nie poczuła żadnego dyskomfortu. Pełna dobrych przeczuć spojrzała wreszcie na niego i powiedziała:
- Dobra, może teraz się uda.
Ponownie chwyciła się za półdupki i rozchyliła je. Zaprosiła go do środka, a on już był w gotowości. Przytknął penisa do odbytu i powoli wsuwał. Ale opór nie zmalał, był taki sam, jak wcześniej. Dochodził tylko do miejsca, gdzie zdołał bez problemu pieścić ją wcześniej palcami, potem było już znacznie gorzej. Dziewczyna już czuła nadchodzący ból, a ten nadszedł w takim samym momencie, co przed paroma sekundami, gdy Maciek był już prawie całą główką męskości w niej. Najpierw próbowała powstrzymać odruch i nie krzyczeć, dać mu szansę wejść głębiej, ale ostatecznie nie wytrzymała i błagalnym tonem poprosiła:
- Maciek nie, boli, za bardzo, wyjdź.
Wejście do swojej dupki zamknęła dłonią, która chyba miała jej uśmierzyć ból. Oddychała ciężko i patrzyła na niego z wyrzutami sumienia wypisanymi na twarzy.

Przez moment panowała mało przyjemna cisza. Justyna jako pierwsza przerwała milczenie:
- Przepraszam - powiedziała smutnym tonem - nie sądziłam, że to aż tak będzie boleć
- Może za szybko chciałem, albo Ty byłaś za mało rozluźniona?
- Nie wiem, ale nie dałam rady.
- Może za bardzo myślałaś, że będzie boleć, więc autosugestią wywołałaś to?
- Misiek, nie wiem, przepraszam Cię strasznie, ale nic z tego nie wyjdzie.
Te ostatnie słowa dobiły chłopaka, któremu właśnie zawaliła się największa erotyczna fantazja. Mógł zerżnąć swoją piękną siostrę analnie, jednak ból był dla niej nie do wytrzymania. Zrezygnowany opuścił głowę i westchnął.
- Chodź, połóż się obok - powiedziała Justyna robiąc mu miejsce po swojej lewej stronie
Niechętnie, ale jednak przystał na to i położył się przy niej. Ona go objęła i pocałowała.
- Misiek no, nie bądź zły, nie wyszło no, może następnym razem się uda
- Następnym? - zapytał z lekkim niedowierzaniem - to znaczy, że chcesz, by się udało?
- Pewnie, że chcę - cmoknęła go po raz kolejny - jedna nieudana próba nie znaczy, że innym razem nie będzie lepiej. Mamy mnóstwo czasu, by próbować.
- Wiesz... nie wiem co powiedzieć, myślałem, że jak Cię boli, to nic z tego.
- Dzisiaj nic z tego nie wyjdzie, ale spróbuję sama z tym powalczyć, z tym bólem. Może się uda, może nie, zobaczymy. Ale chcę spróbować
- No dobrze, dzięki, że tak mówisz.
Kolejny pocałunek był najlepszym dowodem na to, że nie kłamała
- Idę pod prysznic. Chodź ze mną, w ramach rekompensaty dla nas obojga umyjesz mi plecki

Incestor

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 7800 słów i 41822 znaków.

5 komentarzy

 
  • bigstan

    zaczynam się martwić to już prawie miesiąc a tu nic

  • Justii

    @bigstan  ja też się martwię :(

  • Justiiii

    Kiedy kolejna?

  • Zniesmaczony

    Jak dla mnie super :) wciągająca seria. Czekam na następną część :)

  • Nataliiia

    Kiedy next????

  • Jacy

    @Nataliiia  Dziewczyno pisz when next albo kiedy następne. Nie łącz polskiego z angielskim. Nigdy się nie połączą te kraje. Wiem, że tak się mówi, wielokrotnie to słyszałem. A może Ty napiszesz opowiadanie? zachęcam. 15 dni to i tak szybko.

  • Nataliiia

    @Jacy ja piszę trochę ale boję się  krytyki a to z tym polskim i angielskim popieram cie na początku też się o to czepiAłam aż w końcu weszło mi to w nawyk posłucham cie i nie będę już tak pisac ;) :))

  • Incestor

    @Nataliiia dopiero z tą się ogarnąłem, daj odetchnąć ;)

  • Nataliiia

    @Incestor spoko poczekam

  • natalia daj gg ;d

    Dopisz tu nazwe strony/watch?v=d00_feh_EE4 tak apropo zdan ang pol ;d

  • danie

    Ajaj już prawie było... ;)

  • Incestor

    @danie już wiem czemu pod ostatnią częścią było mało komentarzy - tam też dałeś/dałaś spojler :D