Na usługach trzech mężczyzn..

Na usługach trzech mężczyzn..
Hej...
Zapraszam, na kolejną historię, z naszego życia, intymnego..

Sytuacja miała miejsce, z dziewięć lat temu.. Końcem zimy, nasz dobry przyjaciel, Mauro (Włoch) rozstał się, z naszą przyjaciółką..  
Nie wnikając,  w szczegóły.  
Stalo się,  trudno..  
Życie..  
W każdym bądź razie, nie straciliśmy, z Mauro kontaktu.. A wręcz przeciwnie, spędzaliśmy razem więcej czasu, niż wcześniej. Kino kolacje, wspólne wyjścia do clubu itd...  
Jak starzy dobrzy znajomi... -)  

Końcem lipca, zaprosił nas, do siebie do Włoch... -)  
Na początku, nie byliśmy zainteresowani.. Lecz propozycja, spędzenia kilkunastu dni, na jachcie, była nie do odrzucenia.... -)  

Mauro odebrał, nas z lotniska K. Wojtyły w Bari.   
W drodze, do jego willi, przedstawił nam plan rejsu -) -)  
Krótko mówiąc...  
Wlochy, Chorwacja, co wieczór, w innym porcie.. Nic dodać nic ująć..  

Następnego dnia, z samego rana. Spotkaliśmy się, z jego kuzynem.  
Flavio wyglądał, jak młodszy brat, Mauro -)  
I również przystojny, jak on... -)  
Jak się okazało, Flavio miał uprawnienia, na jacht. I postanowił poświęcić swój czas.. Mogąc pokazać nam, uroki Adriatyku.  
Hm.... raczej Wloch i Chorwacji.. - pomyślałam sobie..  

Przez pierwsze trzy dni, pogoda nie dopisała. Słońce, chowalo się, za chmurami.  
Chodź świetnie, się bawiliśmy. Spędzając czas na lądzie. To mi brakowało, bliskości, sam na sam z mężem -) -) jak już zostawaliśmy sami, na noc, to od żłopania tego wina, momentalnie zasypiał... -)  

Rano obudził mnie, hałas dobiegający, z plaży..  
Widząc błękitne niebo, założyłam bikini. I udałam się na pokład -)  
Gdzie cała trójka, leczyła kaca... Oglądając i komentując, kobiety. Opalające się toples..  

Mauro był naszym i Flavio tłumaczem.  
Będąc już na górze... Usłyszałam..  
- to prawda, na piersi można patrzeć i patrzeć..  
- buongiorno - przywitałam się.  
- wam tylko wino, a teraz cycki w głowie - dodałam siadając obok męża..  
- kochanie, taka jest prawda. Jeżeli coś, jest piękne, to należy to podziwiać..  
- dokładnie - wtrącił Mauro..  

Nawet podczas śniadania, tematem przewodnim, były cycki... -)  

Gdy ogarniałam po posiłku, panowie postanowili się, ochłodzić, w morzu..  
A ja, postanowiłam, się poopalać.  

- misiek dobrze że jesteś. Pomożesz mi, z balsamem do opalania..  
- już się robi.. -)  
- ej.... - jęknęłam gdy rozwiązał mi górę stroju..  
- co ej... Muszę ci piersi naoliwić ha ha..  
- a tak, poza tym. Masz piękne piersi, czemu ich, nie chcesz sobie opalić.. - dodał. Pieszcząc je..  
Widząc że, chłopaki pływają, pozwoliłam na pieszczoty. Które mnie podniecały.. -)  
- a nie będziesz zły...  
- na co.. -) od dawna , ruchamy się, w trójkącie..  
- tak, lecz to stały układ, i dobrze wiesz, że dopiero poznajemy, te tereny -) - wtracilam się w pół zdania..  
- nie porównuj kotku, opalania się, do seksu -)  
- skoro tak, to ok... -)  
Kwadrans później, chłopaki mieli dość wody. . I oczywiście, nie obyło się, bez komentarzy..  
- dziękuję... - odparłam, na słowa, że mam piękne piersi -) -)  
Czułam się dziwnie, że skupili wzrok na mnie.. -) aż zareagowałam..  
- dorośli faceci, a zachowują się, jak małolaci.  
- Sylwia mówiliśmy, przy śniadaniu, że piękno kobiet, się podziwia - Mauro przetłumaczył słowa kuzyna... -)  
- panowie czego nie, można powiedzieć, o facetach -) -) - rzeklam śmiejąc się..  
- no wypraszam sobie, nasze piękno, daje wam rozkosz... -) rzekł Mauro  
- nie zaprzeczam, że tak nie jest, lecz nikt, jak widzę na plaży, nie podziwia, jak to mówicie, waszych wdzięków.... -)  
- piękna, podziwiają, podziwiają, na plażach do tego przystosowanych... -) - rzekł Flavio.  
- to jest różnica, wam nie wszędzie wolno ha ha..  
- kochanie, to prawda, lecz tu można - rzekł Robert, ściągając spodenki... -) -) -)  
Myślałam, że się wygłupia, i zaraz je ubierze. A tu, wręcz przeciwnie, w jego ślady, poszła pozostała dwójka.... Widząc trzy, zwisające kutasy, odebrało mi mowę...  
- teraz i ty możesz, do woli podziwiać NAS -) - rzekł mój mąż..  
- twojego fiuta, mam na codzień -) -) - palnęłam, bez zastanowienia...  
- to na czas rejsu, masz trzy -) -) - odparł Robert. Chyba i on, nie przemyślał wypowiedzianych słów.... -)  
- mam rozumieć, że teraz będziecie, chodzić bez ubrań...  
- tylko na jachcie.. - rzekł Robert.  
- oczywiście jeżeli, ci to nie będzie przeszkadzało - dodał Flavio, co przetłumaczył Mauro...  
- aha.....  
- skoro tak, to dobrze.. -)  
- kochanie, skoro jesteś tego, pewny, że mam spędzić rejs, w towarzystwie trzech, nagich mężczyzn. I chodzić podniecona. To wy również, będziecie się czuć, jak ja... - rzekłem  Ściągając majteczki...  
Po chwili wstałam, przeszłam między nimi, by zanieść, niepotrzebny strój.  
Mina męża była, bezcenna.. -)  
Nie czekałam długo, by zszedł za mną..  
Obrócił mnie i zaczął całować.. Złapałam go za członka, który w chwilę, był twardy jak kamień..  
- nie, nie miśku... -) - rzeklam wychodząc.  
Myślałam, że się nie odważy, wyjść z erekcją..  
Myliłam się.. -)  
Nie ukrywam, w mojej cipie, gotowało się, z podniecenia. Sam fakt, że przebywam, w towarzystwie, trzech przystojnych i nagich meżczyz, robił swoje..  
Położyłam się, na brzuchu, na wprost chłopaków. Oczywiście mąż zrobił show -) . Gdy wszedł że stojącym fiutem...  
- misiek posmaruj mi plecy, proszę..  
Nie przemyślałem, faktu że, jego dotyk, sprawi mi taką przyjemność... Celowo robił to, tak delikatnie.  
Wiedział że, podnieci mnie bardziej.. -)  
Odwróciłam głowę,  i nakryłam ją ręcznikiem, by nie widzieli mojej reakcji..  
Wylączyłam się totalnie..  
Nie słyszałam nawet, o czym rozmawiają.. Było mi cudownie, jak mąż, wcierał we mnie balsam..   
Gdy zjechał, do pupy. Lekko zadrżałam..  
Jego dłonie pieściły, moje pośladki, nogi..  
A mój oddech, z każdą chwilą, przyśpieszał..  
I z każdym, jego ruchem, moje nogi, rozchodziły się na boki.   
- och..... - aż wbilam zęby w ręką. Gdy jego palce, dotknęły, mojej mokrej do granic cipki..  
Walcząc z sobą. Pragnęłam, by nie przerywał.  
Byłam świadoma, że Mauro i Flavio wiedzą , jak mój mąż, pięści moja cipke..  
Nagle moje ciało, wyprostowało się.  
Zacisłam mocno uda, na jego dłoni .  
Tłumiąc w sobie, krzyk rozkoszy, który chciałam, z siebie wydać..  
Po chwili, mogłam rozluźnić nogi...  
Robert wyciągnął dłoń. Myślałam że to koniec.  
Lecz nie... -)  
Rozchylił je bardziej...  
Nie widziaľam, co robią kuzyni -)..  
- może sobie konia walą - pomyślałam cicho -) -)  
Kolejny raz, zadrżałam. Lecz tym razem, nie ukrywałam tego. Jego palce pieściły, moją cipke. Czułam pod sobą, mokrą plamę, od mojego śluzu.  
- och... - jęknęłam głośniej, gdy jego palec wszedł do środka.. Aż uniosłam lekko pupę do góry.  
Na chwilę przestał.  
Lecz dźwięk, korka od balsamu. Świadczył o tym że chciał, nabrać kremu..  
Po chwili wrócił do pieszczot..  
Gdy wsadził dłoń pode mnie. Dając mi do zrozumienia, bym się uniosła.  
Wypieła się..  

Cała drżałam.  
Przeleciała mi myśl, czy to za daleko, się nie posuwa...  
A czując intensywne, i zarazem delimatne ruchy, palcy w mojej pochwie. Odebrały mi resztki, złudzeń.  
Że teraz, niech się dzieje, co chce..  
Wypiełam się mocno..  
Nie ściągając ręcznika z głowy.  
- o tak, nie przerywaj miśku..
Jego palce penetrowały, moja cipę..  
Nadmiar śluzu, spływał po udach.  
Z każdym jego ruchem, było go co raz więcej.  
- jest, jest - krzyczałam.  Prosząc o więcej..  
- o tak... Zrób to - rzekłam. Gdy poczułam że, klęknął za mną, i delikatnie przystawił główkę, kutasa do cipy.  
Czułam jak kutas napierał na mnie.  
Może wszedł we mnie, kilka centymetrów, z wielkim trudem.. -)  
Wiedziałam, że to, nie mój mąż..  
Lecz nie dałam, tego poznać po sobie.  
Byłam na tyle, gościnna, że przyjęłam tego grubasa, w sobie.  
Głośno to oznajmując..  
Gdy rozrywał mnie, od środka..  

Prezerwatywa..  

Wyczułam ją, po chwili.  
Nie wiem kto, zaczął mnie ruchać, ale miło że pomyślał, chodź nie cierpię, gumek... -)  
Gruby kutas, wchodził w moją ciasną, cipkę, jak nóż, w masło... -)  
Uniosłam się, wspierając na rękach.  
Za moimi plecami, klęczał Flavio..  
Który zaczął, intensywniej, mnie ruchać..  
Obok siedział mąż i Mauro.  
Oboje mieli potężne wzwody.  
Najbliżej miałam do, męża więc zaczęłam mu obciągać. Widząc moją reakcję. Mauro przybliżył się, i zaczął pięścić, moje piersi. Jego kutas długi, bardzo żylasty, był na tyle blisko, że mogłam i jemu wziąć do buzi.... -)  
Wsadziłam go, ile tylko mogłam.  
Nie dane mi było, ich zadowolić ustami..  
Potężny orgazm, aż mnie wyprostował..  
- o matko... - krzyczałam dygocząc jak osika.  

Leżałam na plecach, gdy moje ciało szalało..  
Widząc kutasa Flavio, byłam przerażona, że to coś, we mnie było...  

Panowie osaczyli mnie z każdej strony.  
Ich dlonie, pieściły moje cialo.  
Wsparta na łokciach, patrzyłam, jak język Mauro zlizywał soki, z mojej cipy..  
By wsadzać go do środka.  W sumie miał gdzie, musiała być, mocno rozwarta, po kutasie jego kuzyna. Który przyssał się, do moich twardych cycków.  
Drażniąc delikatnie, nabrzmiale sutki.  
Mąż zaprzestał pieszczot.  
Rozkoszował się widokiem, gdzie dwóch mężczyzn, zabawia się jego żoną... -)  

Złapałam za fiuta Flavio. Na którym tkwiła mocno gumka.. Z trudem ją ściągnęłam.  
Nie byłam w stanie, zamknąć na nim, dłoni.  
Zbliżył się do mnie, widząc go z bliska, wiedziałam że nie jest możliwe , wziąć do ust.  
Starałam się jak mogłam. Lecz nic z tego. Więc zaczęłam go lizać jak loda.. Moje usta, w tym czasie, nie były tak sprawne, jak teraz... -)  
- jest jest - zaczęłam krzyczeć..  
Sprawny język Maura, szalał na mojej nabrzmiałej łechtaczce. Czego efektem był kolejny orgazm..  
- wejdź we mnie - poprosiłam.  
Mauro położył się na plecach.  
Flavio pomógł mi wstać. I usiąść na jego kutasie.. Mogłam zobaczyć, jak jego długi kutas znika w mojej pizdzie..  
- o rany - syknęłam.  
Siedząc na nim, czułam go, niemalże w żołądku.  
Nachyliłam się do przodu.  
I się zaczęło. Jego powolne ruchy, z każdym pchnięciem, doprowadzały mnie do szaleństwa.. W tym samym czasie, jego kuzyn, zajął się moim tyłkiem.  
Przykro to pisać. Lecz w tym okresie, mógł sobie tylko tam wsadzić,  paluszka.. -)  
Przy próbie zwiększenia moich doznań, grzecznie odmówiłam... -)  
Lecz kuzyni, znaleźli sposób, by mnie ruchać, na zmianę..  
Gdy Mauro zbliżał się, do orgazmu. Postanowił zrobić miejsce, Flavio. Który trzymając mnie, za biodra wchodził we mnie swoją pałą. Momentami myślałam że mnie, rozerwie. Kontrolę nad swoim ciałem straciłam, chwilę później. Gdy moja pochwa, zacisnęła się, jak pętla na szyji.. Czułam jak włosy mi rosną, potężny orgazm, uwolnił emocje. Łzy leciały mi, z oczu.  
- o kurwa, zaraz, przestań... Nie nie przestawaj.. - brak kontroli, emocje, i moje krzyki. Doprowadziły Mauro do eksplozji, zaledwie po kilku pchnięciach.  Mając gumkę na kutasie, czułam jak mocno tryskał... Chwilę później klęczac, i błagając o litość... -) -) -)  
Flawio zlał się, na moje posladki... Wyjąc jak wilk..  
Dłuższą chwilę leżałam, dygocząc jak po zetknięciu z małym napięciem prądu.. -)  

Godzinę później siedzieliśmy, w restauracji na obiedzie..  
Myślałam, że po zajściu na jachcie. Będzie dziwna atmosfera. Lub coś, w tym rodzaju..  
Na szczęście nic takiego, nie miało miejsca.. -)  
Wieczorem wróciliśmy, na jacht.  
A nocy, długo kochałem się z mężem, rozmawiając, o całym wydarzeniu..  

Rano wstałam pierwsza.  
Odruchowo chciałam się ubrać.. -)  
Co zaraz, zaprzestałam robić..  
Zabrałam napój, i poszłam na górę..  
- hej - przywitałam się, z Mauro..  
Który stał przy sterze.  
- hej piękna. Czemu nie śpisz..  
- wyspałam się.. I jestem głodna, jak smok.  
- za godzinę doplyniemy do Rovinj. Tam zjemy..  
- hej żabko.  
- siema Mauro..  
Mąż podszedł od tyłu, obejmując mnie.  

Czułam jego, poranną erekcję... -)  
Obróciłam się, calując go namiętnie..  
- jak się czujesz miśku...  
- rewelacyjne - rzekł unosząc mi nogę..  
By po chwili, wejść we mnie..  
Nie miałam nic przeciwko... -)  
Złapałam się Mauro.  
Oboje patrzyliśmy, jak kutas męża, wchodzi i wychodzi z mojej cipy... Uwielbiałam go z rana. Takiego nabrzmiałego, twardego..  
Uniósł mnie lekko, i posadził obok. Trzymając obie nogi, na tyle szeroko, że mogłam, nadal patrzeć, jak mnie rucha...  
- wariacie ty mój.. Zaraz dojdę..  
- to dobrze.. Wybacz ale, muszę się zaspokoić.. -)  
- rób to jak, najczęściej..  
- zaraz dojdę...  
- czekaj proszę , chcę dojść, z tobą.  
- już już... o tak.. Cudooownie........  
Nie ma nic, piękniejszego, jak wspólny orgazm.  
Jego sperma, tryskała, w mojej cipie i tryskała.  
- o matko - jęknęłam. Gdy trwało, to dłużej niż zwykle..  
- nie przerywaj, ruszaj się dalej, znowu dojdę..  
Kolejny, raz szczytowałam.  
Urok nadpobudliwości, był cudowny..  
Gdy wyszedł ze mnie, z mojej cipy, wręcz chlusnęło... Sperma zmieszana, ze sluzem..  
- chce jeszcze - poprosiłam..  
- zapytaj Mauro..  
- jak to mowiliście ,, na czas rejsu, mam was trzech,,  
- będziecie musieli, zaopatrzyć się, w karton prezerwatyw..  
- zaraz wam przyniosę.  
- dziękuję kochanie - rzekłam klękając, przed  przyjacielem.. -)  
Gdy mój mąż poszedł po gumki. Ja mogłam na spokojnie zająć, się  kutasem Mauro..  
Był imponujący -)  
Nie byłam wstanie, wsadzić go całego, ale dawałam rady. -) Mocno zaciskałam, na nim usta, drażniąc ząbkami.  
- Sylwia zaraz się, spuszcze..  
- to dobrze..  
Wsadziłam go, najgłębiej jak mogłam. Niemal się, ksztusząc. I to wystarczyło..  
Strumień spermy, wylądował w mojej buzi.  
Większość zdążyłam połknąć, a resztę, wyładował na moje piersi..  
Gdy mąż wrócił, było już po wszystkim..  

Ostatni tydzień rejsu. Byłam na usługach, trzech mężczyzn.. I nie powiem, że mi, się to nie podobało.. Wręcz przeciwnie...  

Jedynym minusem tych wakacji, był fakt, że Mauro, do końca roku, odsprzedał firmę. I postanowił, wyjechać z B.....  
Na dzień dzisiejszy, mamy tylko kontakt, na portalach społecznościowych..  

Sylwia  








23 160 czyt.
100%263
Mandaryna

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 2675 słów i 14371 znaków.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • andkor

    andkor · 3 czerwca

    no jak zawsze super.Oby tak dalej

  • Carlitos

    Carlitos · 29 maja

    Świetne 😉

  • nanoc

    nanoc · 28 maja

    Jesteś zajebista w tym co robisz