Korepetycje z matematyki cz.3

18:40
Leżę w wannie, rozkoszując się ciepłą wodą pachnącą lawendą. Masuję swoje jędrne ciało, schodząc od szyi w dół. Ściskam piersi, doprowadzając się do stanu podniecenia. Tak bardzo potrzebowałam chwili relaksu, kompletnej ciszy i spokoju. Powolnymi ruchami docieram do brzucha, aż w końcu dotykam wejścia do cipki. Pocieram łechtaczkę, stopniowo przyspieszając tempo. Oddech staje się lekko przyspieszony, postanawiam więc dać sobie jeszcze więcej przyjemności, wkładając w siebie dwa palce. Wzdycham cicho, przygryzając dolną wargę. Przypominam sobie o Arturze, jak robił mi dobrze w szkolnej łazience. Chciałabym mieć go teraz obok siebie...
Właściwie, to czemu by do niego nie napisać? Co prawda nie odzywaliśmy się do siebie zbytnio po warsztatach, ale raczej nie mamy złych stosunków. Tylko co napisać do chłopaka, z którym chcesz się po prostu jebać?
Nie, słowa na nic się tutaj nie zdadzą. Otwieram aparat w telefonie i przeglądam się w przedniej kamerce. Poprawiam niezmytą wcześniej maskarę, która osiadła na moich policzkach i zaczynam pozować. Ściskam cycki jedną ręką, podczas gdy drugą robię zdjęcie. Po chwili zmieniam koncepcję i robię zdjęcie nóg, sięgające aż do rozgrzanej cipki. Wybieram najlepsze ujęcia i wysyłam do chłopaka z podpisem "Myślę o Tobie".
Odkładam telefon i próbuję dokończyć to, co zaczęłam, ale przeszkadza mi dźwięk sms-a. To na pewno nie Artur, nie odpisałby przecież tak szybko. Wyciągam rękę, aby wyciszyć telefon, ale kiedy spoglądam na ekran zauważam, że myliłam się myśląc, że jest teraz zajęty. Z podekscytowaniem wchodzę w naszą konwersację i czytam słowa podziwu. "O kurwa, ale mi stanął. Spuściłbym ci się na te nogi."  
Uśmiecham się i wychodzę z wanny. Jest bezczelny.
22:47
"Cześć piękna, firma twojej matki robi jutro jakieś przyjęcie. Będziesz?"
Jeśli myśli, że zaliczy mnie w takich okolicznościach, to grubo się myli. Co gdyby przyłapali nas moi rodzice?
"Stażyści też są zaproszeni?"
"Nie musisz mi wypominać mojego stanowiska i tak, są zaproszeni. Przyjdź, z Tobą nie będę się nudził."
"Może wpadnę na chwilę..."
Właściwie to nie wiem, czy powinnam się tam zjawiać. Przyjęcia firmowe zawsze należały do jednych z najbardziej stresujących imprez, na jakich się zjawiam. Cały czas te pytania, na jakie studia pójdę, czy mam chłopaka, jak tam przygotowania do matury i to od ludzi, których nie znam. Nienawidzę tej udawanej grzeczności i uprzejmości, ale z drugiej strony wiem, że matka będzie na mnie naciskać. No i Artur...
19:59
Tak więc jestem wraz z rodzicami na najbardziej dennym przyjęciu, jakie można sobie wyobrazić, a tego kutasa tu nie ma. Wstyd mi spytać matki, czemu na miejscu są wszyscy stażyści, oprócz jednego, więc połykam kolejną oliwkę dodaną do mojego drinka. Nie wiem nawet, czy jestem zła, w sumie, to nie powinno mi zależeć, żeby ten idiota tu był. I tak musiałabym się tutaj pojawić, rodzice by mi nie odpuścili. Sprawdzam telefon, chociaż nie słyszałam, aby ktokolwiek do mnie napisał. Wszystkie moje przyjaciółki balują właśnie w najlepszym klubie w tym mieście, a ja utknęłam między bogatymi sponsorami, a młodocianymi kelnerami. Łączy ich jedno-wszyscy ślinią się na mój widok. Muszę sobie przyznać, że dzisiaj się postarałam. Kobieca, czerwona sukienka sięgająca do kolan idealnie opina się na moim biuście, który okryty stanikiem push-up sprawia wrażenie większego. Czarne szpilki kontrastują z czerwonym lakierem do paznokci, takim samym jak u dłoni. Początkowo ojciec nie chciał mnie tak wypuścić z domu, ale wiedziałam, że w końcu złamie się, gdy pomyśli, że mielibyśmy  się przez to spóźnić. Lekko zawstydzona biorę kolejnego drinka i sączę go powoli, poznając kolejnych biznesmenów, zadających niewygodne pytania. Udaję rozbawioną, słuchając starczych anegdot i wtedy uderza mnie fala alkoholu. Zawroty głowy przeszkadzają mi w skupieniu się na rozmowie, unikam karcącego wzroku matki i kieruję się ku łazienkom. Przeglądam się w lustrze, ogarniam się desperacko, poprawiając szminkę. Nie mogę być tutaj pijana, po co były mi te drinki? Muszę zapalić, zestresowałam się.
Wychodzę tylnym wyjściem i stoję na zewnątrz lokalu "Port Wisła". Co za urocza nazwa. Z cekinowej kopertówki wyciągam cienkiego mentola, ale czuję, że ktoś mi się przygląda. Wokół mnie jest ciemno, czuję się niekomfortowo. Świecę latarką z telefonu, aż widzę sylwetkę mężczyzny,
-O, w końcu się zjawiłeś.
-Owszem. Chcesz ze mną zajarać?
-Zależy jakie masz palenie.  
-Dobre. Daj ognia.
-Jesteś bezczelny. Masz.
Odpala blanta, którego trzymał w kieszeni spodni. Ubrany w garnitur wygląda jeszcze lepiej, niż zazwyczaj. Jest taki męski we wszystkim, co robi. Przechodzą mnie dreszcze, kiedy zbliża się do mnie, aby podać mi skręta. Siadamy na pobliskim murku, oddaje mi swoją marynarkę. Muszę wyglądać w niej komicznie, jest na mnie wyraźnie za duża.
-Czemu nigdy nie możemy normalnie porozmawiać?
-Nie wiem, może jesteśmy zbyt zajęci czym innym. To o czym chcesz pogadać?
-Jak jest na przyjęciu? Nudno jak zawsze?
-A weź nic nie mów, albo jakieś zwyrole się na mnie patrzą, albo piję chujowe drinki.
-Nie dziwię się tym zwyrolom, zajebiście dziś wyglądasz.  
-Dziękuje.
-Chociaż w wydaniu pilnej uczennicy też mi się podobałaś.
Zaciąga się dymem i przekazuje mi jointa.
-Nie wiedziałem w ogóle, że chodzisz tam do szkoły.
-No wyobraź sobie, że też się zdziwiłam, jak cię tam zobaczyłam. W ogóle co to za pomysł, żeby robić takie warsztaty?
Próbuję powstrzymać przy nim kaszel, przez co oczy mi łzawią. Uśmiecha się na ten widok, wiem, z czym mu się to kojarzy.
-Nie wiem, chciałem zapunktować na uczelni. No i przy okazji zrobić jakąś ładną licealistkę.
-Dobra, weź. Kończ palić i idziemy.
-Już nie mogę się doczekać.
Wstaję i oddaję mu marynarkę. Nie chcę tam wracać, ale wiem, że tak trzeba.
-Czekaj.
-Co jeszcze?
Odwracam się w jego stronę, a on przyciąga mnie do siebie i całuje namiętnie, jak zawsze. Od razu kładzie ręce na mojej pupie, ściska ją przez materiał sukienki. Drugą dłoń kieruje na piersi, masuje je, wpychając swój język w moje usta. Dotykam jego penisa, nawet przez spodnie da się wyczuć potężną erekcję. Zaczynam czuć podniecenie, muszę to przerwać, bo zaraz go tutaj zerżnę. Odsuwam się od niego, poprawiając włosy.
-No i co ty robisz, chodź.
-Nie udawaj, że tego nie lubisz. Poza tym, mam tam wejść z erekcją?
-To już nie mój problem, że tak łatwo się podniecasz.
Posyłam mu uśmiech i dołączam do rodziców. Tłumaczę im przez chwilę, czemu nie było mnie tyle czasu, przyglądając się Arturowi, który właśnie wszedł na salę. Od razu dołącza do znajomych, słyszę jego śmiech aż tutaj. Dołączyłabym do nich, ale rodzice wkurzą się, jeśli znowu ich zostawię. Podobno "podnoszę reputację firmy". Odrobinę spizgana sięgam po szampana, przytakując mężczyznom, dyskutującym o sytuacji Polski w Unii Europejskiej. Nawet nie zauważam Artura, który przechodzi obok mnie. Dopiero, gdy daje mi niewinnego klapsa podnoszę wzrok.
-Będę ci lizał cipkę,aż będziesz błagać o mojego kutasa.
Szepcze mi do ucha, po czym odchodzi, jak gdyby nigdy nic. Ukrywam nieporadnie rumieniec. Co za człowiek.
22:13
Wychodzę z łazienki, kończąc rozmowę telefoniczną z najebaną przyjaciółką. Przechodzę wąskim korytarzem prowadzącym do sali głównej, ale drogę zagradza mi oczywiście nie kto inny, jak mój "korepetytor".
-Tym razem cię nie zostawię, wiesz?
-O czym ty do mnie mówi...
Przerywa mi pocałunkiem i popycha mnie na ścianę.
-Pojebało cię, ktoś może nas zobaczyć.
Policzkuję go delikatnie, musi ochłonąć.
-Kalina, ja muszę mieć cię teraz...
Przyglądam mu się. Jego oczy są lekko szklane, a twarz jakby zarumieniona.
-Jesteś po prostu pijany, wracaj do domu.
-Wróć ze mną.
-Pierdolisz, starzy by mnie zajebali.
-No i co z tego, chodź, wyjdziemy tylnym wyjściem.
-Nawet tak do mnie nie mów.
-No chodź, będzie fajnie.
-W ogóle to jak ty masz zamiar prowadzić, skoro jesteś pijany?
-Obawiam się, że jestem zdany na ciebie.
Wzdycham ciężko. Przecież nie pozwolę mu wsiąść pijanemu do samochodu. Ale nie mogę zostawić rodziców. Kurwa, Kalina, myśl.
-Daj mi kluczyki.
-Ty też przecież piłaś.
-Na pewno mniej od ciebie.
W końcu mi je podaje.
-Ale nie mam prawa jazdy, więc nie jestem jakąś mistrzynią kierownicy.
-Przeżyję, kochana.
Wychodzę z poczuciem ulgi, nie obchodzi mnie teraz, jakie będą konsekwencje tego wieczoru. Wsiadamy do jego auta, niepewnie odpalam silnik.  
-Zapnij pasy, idioto.
-Oczywiście.
-Podaj mi adres do siebie.
Wpisuje swój adres na mapach Googla i zaczynam jechać. Włączam radio, uśmiecham się sama do siebie.  
-Kalina?
-Słucham.
-Jedź szybciej.
-Czemu?
-Już nie mogę się powstrzymać.
-Opanuj się, bestio.
Zaczynam się śmiać, ale on wyraźnie mówił na poważnie. Jego ręka zaczyna jeździć po moim udzie, wyraźnie zmierzając u górze. Automatycznie przyspiesza mi oddech, ale próbuję się skupić na drodze. Kiedy dociera do mojej mokrej cipki stoimy na szczęście na światłach, a ja na chwilę przymykam oczy.
-O tak..
Otwieram oczy i jadę prostą drogą, podczas gdy chłopak jeździ swoimi palcami po mojej łechtaczce.  
-Uwielbiam, gdy jesteś zarośnięta.
-Zamknij się, bo zaraz się rozjebiemy.
-Ciężko ci się skupić, kochanie?
-Wyobraź sobie, że tak, ciężko mi się skupić, kiedy robisz mi dobrze podczas jazdy.
-Niezmiernie mi przykro. Więc pewnie nie chcesz usłyszeć tego, co zrobię z tobą w domu?
Pomijam pytanie milczeniem. Jeszcze tylko parę minut jazdy i zerżnie mnie jak sukę.
-Najpierw zacznę się lizać z najpiękniejszą cipką na świecie, potem przekręcę cię na brzuch, rozszerzę twoje pośladki, aż w końcu w ciebie wejdę.
Mówi to, cały czas robiąc mi palcówkę. Z każdą chwilą jestem coraz bardziej mokra, zaraz poplamię mu tapicerkę.
-I zacznę cię rżnąć i przyduszać...
W końcu dojeżdżamy na miejsce. Co ja mu dziś zrobię...

westchnienie

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1804 słów i 10436 znaków.

3 komentarze

 
  • Anonim1112223

    Mega opowiadanie czekam z niecierpliwością na kolejna czesc mam nadzieje ze będziesz czesto wstawiać

  • westchnienie

    @Anonim1112223 zgodnie z twoją prośbą czwarta część już wjeżdża :)

  • andkor

    Super czekam na ciąg dalszy. :boobs:

  • Kunik

    Ciekawe opowiadania przeczytałem wszystkie części i nie mogę się doczekać kolejnych :)