Klaps. Cześć trzecia.

Klaps. Cześć trzecia.Leżała tak przede mną skuta, ze związanymi nogami. To był cudowny widok. Mimo że nie kręciła mnie przez moją głowę przeszło, żeby się nią porządnie zająć. Jej wypięta pupa aż prosiła się nie tyle o klapsa, ile o porządne zerżnięcie. Po chwili jednak się opanowałem. Nie taka była umowa.
Sprawiała wrażenie z jednej strony podekscytowanej i zniecierpliwionej, z drugiej spokojnej i pogodzonej z losem. Nie chcąc trzymać jej dłużej w niepewności, postanowiłem rozpocząć dzieło.
Trzymając złożony na pół pasek w dłoni, drugą jego końcówką przejechałem po jej udach. Jej pupa uniosła się delikatnie ku górze. Potem przeniosłem go na krocze, na końcu robiąc rundkę po pośladkach. Podobało jej się, bo wzdrygnęła się, zwłaszcza kiedy muskałem ją w okolicach odbytu.
Nadszedł czas na zakończenie tej gry wstępnej i rozpoczęcie właściwego zadania.  
Pierwszy klaps, ze średnią siłą zaaplikowałem jej na lewy pośladek.
-Aj - wydobyło się z jej ust.  
Podniosłem pasek na wysokość mojej głowy i z dużo większą siłą uderzyłem w to samo miejsce.
- Aj - powtórzyła reakcje, trochę głośniej niż za pierwszym razem.
Do trzeciego uderzenia przygotowałem się już inaczej. Nie stałem obok łóżka, tylko ukląkłem na nim tuż przy jej nogach.
Trzecie uderzenie także dostała na lewy pośladek. Tym razem przez pierwsze dwie sekundy jej ciało zaczęło balansować w lewo, prawo i dopiero po upływie tego czasu wydała z siebie dźwięk. To był odgłos jak u osoby, która topi się, nagle wypływa na powierzchnię i łapie oddech. Trochę przypominało to płacz, ale raczej na myśl przychodziło mi szlochanie.
Bardzo szybko zadałem czwarty cios, także w to samo miejsce. Chyba nie była gotowa, na kolejny klaps w tak krótkim odstępie czasowy,
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaa - bardzo głośno rozbrzmiało po całym pokoju. W tym było słychać już ogromny ból i cierpienie, jakie odczuwała. Nie usłyszałem jednak słowa bezpieczeństwa, więc najwyraźniej miała ochotę na dalsze katusze.
Po piątym uderzeniu jej dłoń, pomimo że zespolona z drugą znalazła drogę na miejsce klapsów. Pomasowała się trochę po pośladku, a z jej ust wypłynęło kolejne, głośne jękniecie, ale nie tak głośne jak poprzednie.
Szósty cios dostała niespodziewanie, tak,  jak czwarty. Zadałem go szybko, tym razem w prawy pośladek. Zareagowała głosem, w którym słychać było nutkę przerażenia. Zaczęła kręcić pośladkami, a jej stopy powędrowały w ich okolice, po tym jak zgięła nogi w kolanach. Pomyślałem, że to taka reakcja obronna, że dziewczyna chce osłonić pośladki przed kolejnym uderzeniem. To było niezgodne z naszymi ustaleniami. Przybliżyłem się do niej, i odgiąłem jej nogi z powrotem. Przygwoździłem je do łóżka własnym kolanem. Nie miała już szans, by się ruszyć.
Siódme uderzenie także było w prawy pośladek, ale było to raczej muśnięcie. Dziewczyna wydała z siebie pomruk, ale nie miałem pewności, czy to z powodu bólu w pośladkach, czy z powodu dyskomfortu, jaki niewątpliwie odczuwała z powodu ciężaru mojego ciała, jaki spoczął na jej łydkach.
Chwyciłem pasek na obu końcach, i przejechałem nim po jej pośladkach, tak jakbym chciał je wyrównać, czy wymasować.
Chwile potem w całym pokoju rozległ się głośny krzyk, spowodowany kolejnym, nie pamiętam już którym uderzeniem. Blondyneczka dostała bardzo mocno w lewy pośladek. O dziwo nie zareagowała. Powtórzyłem więc uderzenie w to samo miejsce. Po tym ciało dziewczyny w reakcji na ból przekręciło się na prawa stronę. To wyglądało, jakby chciała się odwrócić i spojrzeć na mnie. Wydała przy tym z siebie głośny jęk, w którym już słyszałem, jak bardzo cierpi.
Cały czas miała na sobie majtki. Postanowiłem je ściągnąć. Nie wiedziałem, czy czasem one nie potęgują jej bólu. Czasem tak się zdarza, że lanie na gołą skórę sprawia mniej bólu, niż lanie przez jakiś materiał. Pamiętam z dzieciństwa...
Zaczęła się ruszać nerwowo, coś jakby się chciała wyrwać. Od razu za karę dostała mocne uderzenie paskiem na prawa stronę.
Słychać było, jak aluminiowe elementy kajdanek co rusz uderzają o siebie, bo skuta nimi blondyneczka, cały czas wierzgała rękoma.
Stwierdziłem, że czas na małą przerwę. Wziąłem balsam i nie żałując go, wylałem sporo na jej czerwone już mocno pośladki. Wymasowałem jej dupcie dokładnie, a dziewczyna z każdą chwilą uspokajała swój oddech.
Pierwsze uderzenie po przerwie, było lekkie, prawie nie zareagowała.
Drugie i trzecie wymierzone zostały kolejno w lewy i prawy półdupek. Dziewczyna skwitowała je głośnym jęknięciem, a jej dłonie, choć skute natychmiast powędrowały na pośladki i przez chwile tam pozostały, uniemożliwiając mi szybkie zadanie kolejnego ciosu.
Przemknęło mi przez myśl, że zamiast skuwać ją na plecach, mogłem po prostu przykuć ją do łóżka, tak by nie mogła tego robić. Człowiek uczy się na błędach.
Następne uderzenie związane było z próbą uwolnienia nóg. Chciała się wyrwać spode mnie, ale jej to uniemożliwiłem. Widać było, że zaczyna osiągać granice bólu. Nie mogłem jednak pozostawić bez reakcji jej nieposłuszeństwa i próby uwolnienia się spode mnie. Ukarałem ją bardzo silnym uderzeniem w obolałą już lewą stronę.
Dziewczyna przekręciła się na bok lekko i mocno wypięła pośladki. Napinając skórę, raczej zwiększała ból, ale to jej sprawa. Choć może o to jej chodziło. Może faktycznie chciała, żeby bolało ją mocniej? Czy to możliwe, by była aż taką masochistką?
Postanowiłem trochę spasować i zadać dwa lekkie ciosy, z małym zamachem. Ten na prawy pośladek uszedł praktycznie bez reakcji, ale ten na lewy skwitowała silnym szarpnięciem w prawą stronę. Zabolało ją bardzo. Chciała osłonić tę część ciała, odsuwając ją i dodatkowo kładąc na niej rękę.
Jeszcze bardziej się wypięła. Teraz już nie leżała na łóżku. Jej pupa była kilkadziesiąt centymetrów wyżej, niż na początku.
Pojeździłem trochę paskiem po jej prawym pośladku, a potem wymierzyłem siarczysty cios. Trafiłem w miejsce, gdzie jeszcze jej nie biłem i tym razem jęk był inny niż dotychczas. Było w nim coś takiego zwykłego, jak po ucięciu komara. Nie było w nim płaczu i cierpienia.
Brakowało mi tego i dlatego chwile potem dostała mocno w obolały lewy pośladek. To już poczuła i natychmiast wykonała balans ciałem. Wydała z siebie głośny dźwięk i w jej reakcji widziałem ból. W głosie z kolei po raz pierwszy dostrzegłem coś, czego wcześniej nie słyszałem. Byłem przekonany, że właśnie dostała orgazmu...
Kiedy uderzyłem ją w prawy pośladek, już wiedziałem, że się nie myliłem i dziewczyna właśnie doszła. To były jęki, jak po porządnej penetracji, albo palcówce. Nie byłem laikiem w tej dziedzinie i potrafiłem takie rzeczy rozpoznać.
Ona doznała orgazmu, a ja musiałem się zadowolić tylko podnieceniem? Nie byłem zadowolony z takiego obrotu sprawy i postanowiłem ją ukarać. Dostała kilka naprawdę silnych ciosów na oba pośladki. Widać było, że ją bardzo zabolały.
Krzyczała coraz głośniej. W jej głosie był już tylko ból. Widać, po osiągnięciu satysfakcji, kiedy napięcie seksualne opadło, dziewczyna naprawdę czuła to, co dostawała.
Zaczęła płakać, a właściwie ryczeć. Nie powiedziała jednak hasła bezpieczeństwa. Jej głowa wbiła się w poduszkę, a ona chyba nie chciała dać po sobie poznać, co teraz czuje.
Zadałem jej trzy ostatnie ciosy i przestałem ją bić. Nie chciałem już tego robić.
- Koniec zabawy maleńka, dostałaś to, na co zasłużyłaś.

Rafaello

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1507 słów i 7829 znaków. Tagi: #bdsm #seks #kajdanki #klapsy #bicie #zdrada

1 komentarz

 
  • nanoc

    Dobre i fajna konkluzja, zdrada została ukarana :bravo: