Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Dziwny jest ten świat (IV)

                                4 - Zmiennokształtni


Powoli otworzyłam oczy.Moje ciało wciąż drżało.Spojrzałam w kierunku drzwi,Jacka już tam nie było.
Popatrzyłam na Agę.Leżała obok z zamkniętymi powiekami.Powolutku podniosłam się z podłogi siadając na kanapie.Założyłam górę sukienki,przygładziłam włosy i lekko szturchnęłam nogą Agnieszke.
-Wstawaj świrusko.

-Jeszcze chwilka!

-Wstawaj,bo zaraz to ja ciebie spiorę.;powiedziałam spokojnie.-Jacek tutaj był.Widział nas!

-Wiem,też go widziałam.;odparła szeptem.-Trochę dziwnie wyszło.

-Dziwnie?

-No tak.Trochę.

-Przyłapanie matki z cipką koleżanki na twarzy nie jest “trochę dziwne”,to totalne upokorzenie!Już widzę jego minę! I te docinki!Teraz to dopiero nie da mi żyć!

-Fakt.Masz przechlapane!powiedziała i zaczęła się śmiać.

-Ale zabawne;skarciłam ją,choć samą mnie to rozbawiło.

-Wstawaj wreszcie starucho!

-Monia,naprawdę nie mogę.Nie czuję jeszcze nóg!Boże!To był najlepszy orgazm w moim życiu!

-W moim też :,przyznałam-Przynajmniej z tych które pamiętam.

Dziesięć minut później siedziałyśmy grzecznie na kanapie popijając zimną kawę.Jakby kompletnie nic się nie stało.

-Pieką mnie policzki,;powiedziałam,-co cię napadło żeby mnie bić?Zachowywałaś się jak jakaś piekielna domina.

-Niewiem.pierwszy raz tak miałam,serio.Możesz nie wierzyć,ale wogóle tego nie kontrolowałam.Jeszcze nigdy nie przeżyłam tak odjechanego seksu.I to z kobietą!

-Powiedz to moim obolałym sutkom!

-A ty mojemu tyłkowi!Coś ty mi wkładała?Butelkę po szampanie?

-Nie przesadzaj.To był jeden mały palec.I byłam delikatna!
Popatrzyłyśmy na siebie i parsknęłyśmy głośnym śmiechem.

Po chwili,już poważna,powiedziałam:
-Dziękuję Aga,naprawdę bardzo tego potrzebowałam!

-Niema sprawy,przyjemność po mojej stronie!;odpowiedziała wesoło.

Już całkowicie wyluzowana,opowiedziałam Adze o moich planach przebudowy piętra.
Bardzo ją to zaciekawiło.Snułyśmy różne wizje przepięknych,ogromnych łazienek.
Trochę ją przystopowałam mówiąc że jeszcze nie znam kosztu,i wolę się nie napalać.
Przytuliła mnie i spytała od czego są przyjaciele?Pożyczy mi ile będzie potrzeba,a oddam kiedy będę mogła.Zastrzegła sobie jednak że będzie mogła przynajmniej raz w miesiącu,razem ze mną, posiedzieć w wannie.Odparłam żartem że ok,ale tylko jeśli mnie uprzedzi prędzej, i da czas na pochowanie wszystkich twardych przedmiotów którymi mogłaby mnie bić!
Miałyśmy naprawdę świetne humory,które nie zniknęły nawet po powrocie mojego syna.

Usłyszałam drzwi wejściowe.Wiedziałam że to Jacek.Wchodził od razu na schody.

-Cześć kochanie.Jak minął wieczór?;zawołałam ,mrugając do Agnieszki okiem.

-Normalnie.Trochę pograliśmy.

-Nie dołączysz do nas?Mam wspaniałą nowinę!

-Może za chwilę.Muszę coś sprawdzić;odpowiedział szybko.
Widocznie trochę się wahał.Jednak po chwili pojawił się w drzwiach.Przystanął,niepewny w jakiej sytuacji nas zastanie tym razem.Rozsiadł się wygodnie w fotelu,i spytał:

-No więc,jaka to nowina?

-Mówiłam Agnieszce o przebudowie.Twirdzi że to świetny pomysł;spojrzałam na Agę-I doradziła nam nie ograniczać się za bardzo z kosztami.

-Tak,w końcu robicie to raczej na resztę życia;wtrąciła Aga

-Przynajmniej na kilka lat;poprawiłam ją-Pożyczy nam w razie potrzeby kasę.
Patrzyłam na Jacka,czekając na jego reakcję.

-To faktycznie świetna wiadomość;stwierdził.A po namyśle dodał z sarkazmem:
-Ja może nie “napracowałem” się nad projektowaniem tak bardzo jak ty,ale znalazłem w sieci coś co zdecydowanie przyspieszy termin prac.
Obie z Agą spojrzeliśmy zaciekawione.

-To narazie tylko ogólny zarys planu,jednak na 99% powinien wypalić.

-Teraz naprawdę nas zaintrygowałeś.;powiedziała Agnieszka.
-Tak,dawaj szczeguły.O ile przyśpieszy?;dodałam.

-No nie wiem,powiedziałem że to tylko pomysł.Ale jak wypali,to myślę że zaczęli by jeszcze w tym miesiącu.

Aż podskoczyłam z radości,a Aga zaczęła klaskać rękami.
-To wspaniale!Mów,co to za pomysł!

-Lepiej nie.Nie chcę zapeszyć!Daj mi dwa dni.Potem wam wszystko opowiem,słowo!

-Ok,dwa dni.;powiedziała Agnieszka-A czy Marek też bierze w tym udział?;dodała.

-Tak.Ale nic wam nie zdradzi!
-I spokojnie Aguś,to nic nielegalnego!

Czy on powiedział Aguś?,zapytałam siebie w myślach.
Aga wyczuła moje zdziwienie,spojrzała na mnie i powiedziała:
-No co?

-Możesz mi wyjaśnić czemu mój syn mówi do ciebie Aguś?A może powinnam o czymś wiedzieć?;spytałam zazdrosna.

-Dobra,masz nas!Mamy z Jackiem romans.Od jakiegoś roku!Potrzebowaliśmy z Markiem trzeciego do trójkąta i twój syn się zgodził;powiedziała z poważną miną.

Zapanowała cisza.
Już miałam zacząć krzyczeć,szykując się do skoku by wydrapać jej oczy,gdy Aga wybuchła głośnym śmiechem!

-Wkręcam cię zazdrosna wariatko!
-Pomyślałam że skoro jesteśmy bliżej niż inne pary znajomych to mówienie do mnie Pani Agnieszko brzmi dosyć dziwnie.Więc poprosiłam Jacka żeby mówił po imieniu.I tyle!

Kamień spadł mi z serca,chociaż zazdrość nie znikła do końca.
Ale moja kumpela nie skończył zabawy:

-Poza tym,nie jestem aż tak zboczona by bzykać się jednocześnie z matką i synem!Zajmę się młodym jak skończę z mamuśką!;droczyła się.

-Aga!Chyba nie chcesz przekonać się jak ciężko oddychać z przegryzionym gardłem?!?

-Ok,już nie będę.

Popatrzyłam na Jacka.Śmiał się do rozpuku.Urządziliśmy mu ładny kabaret!

-Dobra,młodzieży,chyba pora się rozejść.;powiedziała Aga
Wstaliśmy.
-Wpadnę pojutrze.Trzymam kciuki za dobre nowiny.;podeszła do mnie i nie zważając na mojego syna,zaczęła mnie całować.Odwzajemniłam pocałunek i przez minutę lizałyśmy się jak wytrawne lesbijki.
-Narazie kochana.

-Pa słońce.
Wyszła.

-Kochanie,zrobisz sobie sam coś na kolację?Ja nie jestem głodna,zato wykończona.Idę na górę:powiedziałam całując go w usta.
Wchodząc po schodach zastanawiałam się jak bardzo namieszał mu w głowie pocałunek matki z kumpelą, a zaraz potem z nim?

Wykąpałam się i wskoczyłam do łóżka.Jacek przyszedł po pół godzinie.Gdy wycierał się po prysznicu patrzyłam na jego ślicznego siusiaka i słodkie,małe jąderka.Lecz tym razem nie czułam tego nieznośnego mrowienia w podbrzuszu.
Mój kochany zauważył że ciuchy które zwykle zakładam do spania,dalej leżą na krześle.Też zupełnie nagi wślizgnął się pod kołdrę.Przytulił mnie mocno i powiedział:
-Naprawdę cieszę się że tak wam się z Agnieszką ułożyło.Nie jestem wcale zazdrosny.A ty nigdy nie musisz być zazdrosna o Agę,wiesz czemu?

-Nie,powiedz!

-Bo do niczego nie dojdzie.Gdyby tak się miało stać,musiałbym pozwolić Tobie i Markowi na ewentualne,wiesz co.A ja nigdy nie oddam cię innemu mężczyźnie!Za bardzo cię kocham!

-Ja też bardzo cię kocham!Doceniam co dla mnie robisz.Uwierz mi że potrzebowałam tego spotkania z Agą.Moje ciało potrzebowało!Ale to tylko sex.Nic dla mnie nie znaczy,w przeciwieństwie do Ciebie!
Byłam szczęśliwa.Cudownie było zasypiać w ramionach ukochanego!


Nazajutrz wstałam rześka,wyluzowana i pełna energii.Od wielu dni nie czułam się tak dobrze!W pracy dzień mijał nadzwyczaj szybko.Koło dziesiątej zadzwonił Darek.Projekt był prawie gotowy,dostarczy go do końca tygodnia.Ale potrzebował jeszcze raz zrobić pomiary instalacji CO.Spytał czy może wpaść dzisiaj na dosłownie 5 minut.Powiedziałam że w każdej chwili,bo w domu został mój syn,i zaraz zadzwonię go uprzedzić.
Po południu zaś zadzwoniła Aga.Przepraszała że przeszkadza w pracy,ale po wczorajszym wieczorze dużo myślała i jedna rzecz nie dawała jej spokoju!To nie był temat do rozmowy przez telefon,lecz po prostu musiała wiedzieć,czy to był jednorazowy numerek,czy coś poważniejszego.Uspokoiłam ją mówiąc że to było zbyt cudowne żeby skończyło się na jednym razie,i już nie mogę doczekać się kolejnego.Słysząc jej piski zachwytu po moich słowach czułam się jeszcze lepiej!

Po pracy,szybko wróciłam do domu.Jacek opowiedział że majster był koło południa,pomierzył,i stwierdził na tyle mało przeróbek że plan i kosztorys będzie gotowy na jutro.Skakałam z radości.Powiedziałam że dzisiaj zjemy na mieście.Poza tym chciałam kupić kilka rzeczy i potrzebowałam fachowej opinii.
Pojechaliśmy na kebaba.Był pyszny i ogromny!Żadne z nas nie było w stanie dojeść do końca.Kupiłam napoje i poszliśmy do parku.Usiedliśmy na ławce.Było ciepło,przyjemnie,trochę romantycznie.
-Co za wspaniały dzień!;stwierdziłam,dyskretnie trzymając syna za rękę.-Nareszcie wszystko zaczyna się układać.
Siedzieliśmy w ciszy,delektując się tą cudowną chwilą.W końcu spytałam:
-A jak idzie z przyspieszeniem budowy?  

-No właśnie.Nie złość się,ale dopiero jutro będę wiedział kiedy zaczynają.

-To znaczy?;nie do końca rozumiałam.

-Czy wchodzą w poniedziałek,czy dopiero we wtorek.

-Jak to w poniedziałek?W ten poniedziałek?!;prawie krzyknęłam!Zerwałam się na równe nogi,wzięłam twarz Jacka w obie dłonie i mocno pocałowałam w usta!

-Mamo!Ludzie!!!:odsunął moją głowę.
Momentalnie ochłonęłam,przygładziłam dół sukienki i spowrotem usiadłam.

-No to opowiadaj!Jak udało wam się tego dokonać!

-Obiecałem powiedzieć jak doprowadzimy sprawę do końca.A jeszcze ekipa nie weszła,prawda?

-No fakt.Ale jestem tak strasznie ciekawa jak to zrobiliście!

-Wszystkiego się dowiesz.obiecuję.A teraz mów co takiego chcesz kupić,że muszę przy tym być?

-Bieliznę.Jeden komplet na imprezę z tobą,konkretnie urodziny,a dwa dla Agi.

-Ej helo.Dla czego twoja kochanka ma dostać więcej?To niesprawiedliwe!;udawał obrażonego.

-Ponieważ mój kochany synu jeden już specjalnie dla ciebie kupiłam,a po drugie po co mi bielizna skoro i tak śpimy nago?

-No fakt.Jednak dalej nie rozumiem do czego jestem ci potrzebny.

-To proste!W niedzielę masz urodziny.Chcę żebyś wybrał dla mnie strój który najbardziej będzie ci odpowiadał.Mam zamiar cały dzień,od rana do wieczora,chodzić tylko i wyłącznie w nim.Więc zastanów się dobrze!A co do Agi,to jeśli jakiś komplet podnieci ciebie,to jej się również powinien spodobać.

-W porządku.Mam pytanie.Gdybym chciał żebyś nie zakładała na siebie nic ,i cały dzień chodziła nago,zgodziłabyś się?

-Przecież wiesz że tak.Skoro tego pragniesz.Zrobię dla ciebie wszystko.Tylko czy aby na pewno chciałbyś abym świeciła ci przy obiedzie gołą dupą?

-Pewnie że tak! Choć wolę pozostać przy bieliźnie.

-Dziękuję,będę czuła się bardziej komfortowo.

Ruszyliśmy na zakupy.Całe szczęście że galeria była otwarta do godziny 21.
Musiałam przymierzyć dziesiątki kompletów,zanim mój ukochany wybrał z nich trzy.
Panie z obsługi były mocno poruszone wiekiem mojego kochanka!Jedna nawet podeszła i dyskretnie zapytała czy aby napewno Jacek nie jest za młody na sex?
Odparłam że nie,i może pokazać dowód osobisty.A wolę młodego kochanka bo potrafi mnie zadowalać nawet przez 4 godziny bez przerwy!Na koniec powiedziałam jej:
-I wie pani co?Zamiast wpychać nos w nie swoje sprawy,powinna Pani spróbować!Poczuła by Pani co znaczy być dosłownie WYPOMPOWANĄ!

Po zakupach,i powrocie do domu,Jacek chciał jeszcze oglądać w internecie łazienki.Ja jednak spasowałam.Dzień,choć cudowny,jednak był męczący.Poprosiłam by zajął się przez chwilę moim kolanem a potem może sobie siedzieć do rana.Jako że zabieg był po mojej kąpieli,leżałam nago na plecach,chłonąc przyjemność masażu.Dla wygody Jacka,nogi miałam dosyć szeroko rozsunięte.Zastanawiałam się czy zauważył moje podniecenie.Wargi musiały być napęczniałe i lśniące,a łechtaczka mocno odstająca!
Po 20 minutach zakończył,a ja podziękowałam i dałam buziaka w policzek.
Wyszedł,obróciłam się na bok i od razu zasnęłam.
Nie wiem po jakim czasie przyszedł do łóżka.Poczułam że jak zwykle mocno się przytula.Czekałam na jeszcze jeden ruch z jego strony.Robił tak odkąd zaczęliśmy spać razem.W końcu jest!Przysunął biodra maksymalnie do mnie,dociskając twardego penisa do mojego tyłka.Lekko się poprawił i stojący siusiak ułożył się wygodnie w rowku między pośladkami.
Mogliśmy spać.

Odezwał się budzik w telefonie.Jako że były wakacje,miałam włączone tylko wibracje i był pod poduszką.
Spojrzałam na syna,spał smacznie.Najdelikatniej jak potrafiłam przeszłam nad jego ciałem.Pachniał cudownie.Seksownie!Poruszył się nieznacznie,ale nie obudził.
Zapomniałam mu wczoraj powiedzieć że postaram się urwać z pracy szybciej.Z tego co mówił Jacek,Darek miał podrzucić dokumenty do godziny 15.Później nie mógł bo miał umówione ważne spotkanie.A chciałam mu podziękować osobiście.Widać było że się starał,szanował klienta,a nie olewał jak wiele firm na rynku.
Ze zwolnieniem się prędzej nie będzie problemu,gorzej z dojazdem.Mieszkamy w niewielkiej miejscowości pod jednym z największych miast w Polsce.Wydostanie się z korków to koszmar!W najgorsze dni przejechanie 5 kilometrów zajmuje półtorej godziny!
Jakoś dam radę.A nawet jeśli nie, to będzie Jacek.Kochany synek!Kolejny raz pokazał że można na nim polegać
W pracy byłam trochę poddenerwowana.Klientów mało,dzień się dłużył.W końcu czternasta!Biegiem do auta!Gdzie tylko mogłam,gnałam jak szalona.Nie wiem ile przepisów złamałam.Na pewno sporo!
Podjechałem pod dom.Samochód Darka jeszcze stał.Spojrzałam na zegarek. 14:50
Weszłam do środka,odłożyłam torebkę i klucze na szafkę w przedpokoju.Zajrzałam do kuchni,pusto.Poszłam na górę.Jeden pokój,pusto.drugi,to samo.-Co do cholery?
Pozostał salon i garaż.Zbiegłam na dół.Przechodząc przez kuchnię do salonu,kątem oka dostrzegłam ruch za oknem.Podeszłam bliżej.Ciężko opisać to,co ujżałam.

Na tarasie,w ogrodowym fotelu siedział Darek.Przodem do mnie.Oczy miał zamknięte,a głowę odchyloną do tyłu.Dłonie trzymał na głowie Jacka,który klęczał plecami do mnie,między szeroko rozstawionymi nogami Darka.Ruchy jego głowy nie pozostawiały cienia wątpliwości.Jacek właśnie obciągał Darkowi!!!Odskoczyłam od okna!To co zobaczyłam było tak surrealistyczne,że nie uwierzyłam oczom!Powoli wróciłam do okna.Jednak naprawdę tam byli!!!Odwróciłam się,zabrałam kluczyki i torebkę.Pobiegłam do auta i odjechałam.Po przejechaniu może kilometra zatrzymałam samochód na poboczu.W około były same pola.Oparłam głowę o kierownicę i zaczęłam płakać.Cały mój świat runął!Wszystko co mówił Jacek okazało się kłamstwem!Wyznania miłości,pożądanie,to była zwykła bujda.Zrozumiałam dlaczego nie chciał sexu ze mną!
Nie bolało mnie to że był gejem,potrafiłabym zrozumieć.Ale świadomie mnie w sobie rozkochał ,do szaleństwa,sprawił że straciłam dla niego głowę,oddałam mu nie tylko ciało!
A on to wszystko po prostu zdeptał!!!

Od tyłu wyminęło mnie jakieś auto.Poznałam samochód Darka.
Nie było sensu dalej tutaj stać.Postanowiłam wracać.
Gdy weszłam do domu Jacek siedział na kanapie oglądając telewizję.Zanim zdjęłam buty,był już koło mnie.Nachylił głowę by mnie pocałować.Odruchowo odsunęłam twarz.

-Co się stało?;zapytał zdziwiony.

-Nic;odparłam spokojnie i skierowałam się do schodów.Jednak na pierwszym stopniu zatrzymałam się,odwróciłam głowę i powiedziałam:-Widziałam was,ciebie i Darka,na tarasie.

-No i ?I tak miałem ci powiedzieć.

-To miło z twojej strony.Szkoda tylko że dopiero teraz.
Czułam jak łzy napływają mi do oczu.Nie chciałam żeby widział jak płaczę.Odwróciłam głowę i poszłam do swojego pokoju.Zamknęłam drzwi na klucz,padłam na łóżko i się rozryczałam.


Ktoś zapukał do drzwi.

-Mamo,możesz zejść na dół?Masz gości.;usłyszałam głos Jacka

-Zaraz zejdę.
Spojrzałam na zegarek,była prawie dziewiętnasta.
Ogarnęłam się,przebrałam,i zrezygnowana zeszłam  na parter.
Trochę mnie zaskoczyło,gdy zobaczyłam Jacka,Marka oraz Agnieszkę siedzących przy stole w kuchni.Stanęłam w progu,i spojrzałam na syna:
-Co się tutaj dzieje?Czy to kolejna z twoich gierek?;spytałam zdołowana.

-Nie mamo.To żadna gra.Ja ich zaprośiłem.Uznałem że potrzebny nam wieczór prawdy.Całej naszej czwórce!Łączy nas więcej niż myślisz,niż każdy z nas myśli!
Jest między nami wiele niedomówień i tajemnic,przez co zawsze ktoś z nas cierpi!Usiądź proszę.:wskazał na krzesło-Chcesz herbaty?

-Tak,napiję się.;odparłam siadając przy stole.
Jacek wstał by zaparzyć mi napój.Aga i Marek siedzieli naprzeciwko mnie,po drugiej stronie stołu.Mieli poważne miny i oboje patrzyli mi w oczy.
-Co się tutaj dzieje?;ponownie spytałam poddenerwowana.

-Spokojnie mamuś,zaraz wszystkiego się dowiesz.;powiedział,podając mi herbatę.
Usiadł,oparł łokcie o blat i w ciszy lustrował każdego z nas.Zbierał myśli.

-Najpierw musisz wiedzieć że nie byłaś jako jedyna nieświadoma sytuacji.;spojrzał na mnie.-Agnieszka dowiedziała się godzinę temu.Gdy byłaś w swoim pokoju,poszedłem do nich i mieliśmy podobną rozmowę.Widziałem w jakim stanie byłaś po powrocie.Nie dziwię się,i bardzo cię przepraszam.
Przerwał na chwilę,wziął kilka głębokich oddechów,po czym kontynuował:-Chyba tylko Ja znałem całą prawdę,i szczerze nie czułem się z tym najlepiej.Zacznę od ogólnych faktów bo to na początku może wydawać się  skomplikowane!Dla mnie było,zanim wszystko sobie poukładałem.Otóż,jest nas czworo,a właściwie to sześcioro.Ja,ty mamo,Agnieszka,Marek,Pan Tomek mąż Agi i Darek.Dwaj ostatni to powiedzmy,statyści.
Ja kocham ciebie,ale nie uprawiamy sexu,za to uprawiam sex z Markiem i Darkiem choć ich nie kocham.Ty kochasz mnie lecz sex uprawiasz z Agnieszką.Marek kocha Agę ale sex ma ze mną i Darkiem.I na koniec Aga,Kocha Marka,i ciebie,ale sex uprawia z tobą i swoim mężem choć go nie kocha.
Jak widzicie,łańcuch zależności jest długi i skomplikowany.Każdy kogoś kocha,z kimś się bzyka i wszyscy jesteśmy BI.
Teraz kilka faktów dla ciebie,mamo i Agnieszki.
Uprawiamy z Markiem sex od kilku lat.Najpierw była to zwykła ciekawość.Wspólna,a potem wzajemna masturbacja,potem eksperymenty oralne i w końcu stosunki.Ale obaj lubimy też kobiety!Darka poznaliśmy niedawno,i to dzięki tobie.Chcieliśmy sprawdzić Darka i jego firmę.Zauważyliśmy kilka sygnałów typowych dla ludzi homo.Postanowiliśmy to wykorzystać.Zaproponowaliśmy mu że jeśli przyspieszy termin,to codziennie,do końca remontu któryś z nas zaspokoi go oralnie.Tylko spokojnie!To nie jest poświęcenie!Musicie pamiętać że dla mnie i Marka również jest to przyjemne!Mieliśmy wam powiedzieć prawdę po rozpoczęciu przebudowy.
Przerwał.Czekał na reakcję ,spoglądając na nasze twarze.Jednak ani ja,ani Aga nie wypowiedzieliśmy słowa.
-Co do nas mamo,to naprawdę cię kocham.Wiem że ty mnie też.Na zawsze będziemy razem.Ale natura zrobiła nam niezły żart i od czasu do czasu będziemy potrzebowali odmiany!Pamiętasz jak kiedyś ci powiedziałem że nigdy nie będę zazdrosny o żadną kobietę?Wierzę że zachowasz się podobnie w stosunku do mnie i innych mężczyzn.
Znowu przerwał i tym razem skierował wzrok na Agnieszkę.
-Ty masz najgorzej,i bardzo ci współczuję!Wiemy że kochasz Marka.A on ciebie!A twoje uczucie do mojej mamy jest równie silne.Niestety, Monika nigdy nie będzie w stanie w pełni go odwzajemnić.Masz jeszcze Tomka,choć wątpię byś kiedykolwiek czuła że naprawdę jest twoim mężem.
Myślę że to już wszystko.Teraz każdy zna prawdę.;zakończył Jacek.
Zapadła cisza.Tak jak mówił mój syn,każdy układał sobie to co usłyszał.
Pierwsza odezwała się Agnieszka.
-To jednak jeszcze nie wszystko.Są dwie sprawy które chcę poruszyć.
Po pierwsze,to co powiedział Jacek o moim mężu to prawda,ale niecała.Jesteśmy z Tomkiem w separacji.A sam rozwód to tylko kwestia czasu.
Wszyscy byliśmy zaskoczeni,a Aga mówiła dalej:
-Gdy Tomek zaczął wyjeżdżać zarobkowo było super.Nowy dom,nowy samochód,kasa.Jednak z biegiem czasu rozłąka bardzo nas od siebie oddaliła uczuciowo.Parę lat temu,zupełnie przypadkiem, wyszło na jaw że ma tam kobietę.Żyją jak małżeństwo.Urodziła mu już dwójkę dzieci.Przyjeżdżał wyłącznie przez wzgląd na Marka.

-Cóż,czasem tak bywa,;starałam się ją pocieszyć- Ale masz wspaniałego syna no i nas.Zawsze możesz na nas liczyć!

-Dzięki Monia.Nie potrzebuję pocieszenia.Już dawno przestałam się tym przejmować.;uśmiechnęła się ujmująco gdy Marek ją przytulił.Chyba sam nie wiedział co powiedzieć.
-A teraz druga sprawa.Ważniejsza.Jak zauważył Jacek,całkiem słusznie,naszą czwórkę łączą różne związki:miłość,sex,rodzicielstwo.Zastanowiłam się dobrze,przemyślałam wszystkie “za i przeciw”, i doszłam do jednego wniosku:powinniśmy zostać jedną prawdziwą rodziną!
Na te słowa Marek puścił Agę,ja zakrztusiłam się herbatą a Jacek prawie spadł z krzesła.
Lecz to nie był koniec niespodzianek!
Aga wstała od stołu,obeszła go podchodząc do mnie.Uklękła przede mną,wzięła mnie za obie dłonie i powiedziała:

-Moniko,czy uczynisz mi ten zaszczyt i oddasz mi swojego syna Jacka za męża?

I to była prawdziwa bomba!
Popatrzyłam na Jacka,potem na Marka.Obaj byli nie mniej zaskoczeni ode mnie!
Znów spojrzałam na syna.Zrozumiał co chcę zrobić i zaczął kiwać przecząco głową.
Pochyliłam głowę spoglądając Agnieszce w oczy i powiedziałam:

-Najdroższa,wiem że zasługujesz na wspaniałego męża.Na szczęście,miłość,radość.Na to co najlepsze.Wiem też że Jacek zrobiłby wszystko,nawet wbrew sobie,żeby tak było.Więc TAK,ZGADZAM SIĘ!

Zerwała się z piskiem,rzuciła mi na szyję i zaczęła całować po całej twarzy!

-Aga,już wystarczy;broniłam się-Przestań!Już dosyć!
Wreszcie uspokoiła się.
Marek który do tej chwili milczał,spytał rozbawiony;
-To kiedy ślub?

Skierowałam wzrok na Jacka.Miał spuszczoną głowę.Wpatrywał się w blat stołu.Doskonale wiedziałam co teraz czuje!
Złość,gniew,żal,zdradę.Ale instynkt podpowiadał że zrobiłam dobrze.
-Co ty na to wszystko powiesz kochanie?;


Podniósł oczy na mnie.Był w nich ogień!
-Czy możemy porozmawiać na osobności?;głos miał spokojny,opanowany.

Pomyślałam chwilę.Aga i Marek również patrzyli mi w twarz.

-Nie najdroższy,nie możemy!Teraz jesteśmy rodziną.Dosyć tajemnic!

-Nie jesteśmy!!!;jego spokój zniknął.-To czyste szaleństwo!Dobrze wiesz że jej nie kocham!;prawie wykrzyczał.

-Owszem,wiem.;zdziwił mnie samą spokój  z jakim wypowiadałam te słowa-I rozumiem też położenie w jakim się znalazłeś.Wszyscy tutaj uważamy że połączenie naszych rodzin to doskonały pomysł.Pomoże nam wspólnie bronić się przed okrutnym światem!To małżeństwo nas zjednoczy.Nie musisz Agnieszki kochać,wystarczy że będzie miała w tobie oparcie!Tak samo jak Ja i Marek.Zrozum jedno.Zbierając nas dzisiaj tutaj,kolejny raz udowodniłeś swoją dojrzałość i troskę o wszystkich.Potrzebujemy opiekuna! I czy ci się to podoba czy nie,mój najdroższy,jesteś od teraz głową naszej rodziny.A my wszyscy ślubujemy ci miłość,wierność i oddanie!
Podeszłam do Jacka i pocałowałam go w usta.Agnieszka i Marek bez słowa zrobili to samo!

Jacek zrozumiał że dalszy opór mija się z celem.Jego twarz złagodniała.

-A więc dobrze.Skoro wszyscy tego chcecie.Zgadzam się.Stawiam jednak pewien warunek!Jeśli ma nam się udać,potrzebna jest szczerość!W każdą pierwszą niedzielę miesiąca,usiądziemy razem przy stole i porozmawiamy o tym co nas boli.Zgoda?

-Doskonały pomysł.;przytaknęłam,a Aga z synem pokiwali głowami.

-Super!A więc?Jak by to wszystko miało wyglądać?;zapytał Jacek.

Postanowiłam zacząć naszą pierwszą rodzinną naradę:
-Ja,podobnie jak Aga,wybierając związek z synem wyłamałam się poza normy które narzucili sobie inni ludzie.Więc czemu i tym razem miałoby być inaczej?Ceremonię zorganizujemy sobie sami.Tylko w naszym gronie.Możemy to zrobić w tę niedziele.I tak miało być przyjęcie urodzinowe Jacka.Bez problemu zdążymy z obrączkami,sukienką i przystrojeniem.
Jacek patrzył na mnie trochę nie pewnie.Zrozumiałam.

-Nie martw się najdroższy.Nie będę zazdrosna.O ile od czasu do czasu pozwolisz żeby moja synowa i mnie zadowoliła;dodałam żartem by rozładować resztki napięcia.

-Masz to jak w banku;skwitował

-Czy mogę coś dodać?wtrąciła Aga-Jeśli chodzi o noc poślubną to naprawdę nie przejmuj się słońce.Nie musisz robić nic na siłę.

-O nie,kochana!zaoponowałam-Musi!Wiemy jak to robią faceci z facetami.Skoro tak go kręci to pozwolisz mu w tyłek!I bez dyskusji! Ma spełniać obowiązki męża!

Moja stanowczość w takiej sprawie bardzo wszystkich rozbawiła.
Reszta zebrania minęła na ustalaniu szczegółów nadchodzącej uroczystości.
Było już sporo po północy gdy w końcu się rozeszliśmy.
Tego wieczoru, w łóżku,mój najdroższy tulił się do mnie wyjątkowo mocno.
-Kocham cię mamo;wyszeptał trzymając mnie za pierś i zasnął.

Przyszła sobota.Wstaliśmy bardzo wcześnie.Według ustalonego planu mieliśmy być u Agi o 7:00.Chłopaki mieli zająć się sprzątaniem,dekoracjami i przygotowaniem salonu do ceremonii .Natomiast ja z Agnieszką ruszyłyśmy do miasta po sprawunki.Pierwsze napoje i jedzenie,potem do jubilera i po sukienkę dla panny młodej.Dalej był fryzjer.Na koniec po tort.Kwiaty były zamówione z dostawą na godzinę 9.Wszystko poza suknią poszło szybko i sprawnie.Ale Aga chciała wyglądać dla Jacka szałowo,więc musiała przymierzyć całą górę ciuchów!Chociaż planowaliśmy zacząć imprezę o czternastej ,nie było problemu by przesunąć ją o godzinę lub dwie.
Gdy w końcu wróciłyśmy,w domu wszystko było już przygotowane.Nasi panowie naprawdę postarali się!Cały salon po prostu tonął w kwiatach,balonach i kolorowych szarfach.Na największej ścianie wisiało ogromne serce z białych i złotych balonów,wypełnione kolorowymi kwiatami,z których wyłaniały się dwie duże,złączone obrączki.Po bokach serca stało po 2 świece na wysokich złotych świecznikach.Natomiast przed nim,na podłodze zrobione było nie wysokie podwyższenie przykryte białym materiałem.Krzesła dla pary młodej przy stole nakryte były białym płótnem z dziesiątkami niewielkich kwiatów.
Wszystko to robiło wspaniałą,wyjątkową atmosferę.
Podziwiając dzieło chłopaków,obie z Agą miałyśmy w oczach łzy.
Dochodziła 13:30 więc wróciliśmy z Jackiem do siebie, przygotować się do tego wielkiego wydarzenia.Po kąpieli szybko założyłam sukienkę na ślub.Wiedziałam co ubierze  Aga,i wybrałam skromną,jasno szarą dla siebie.Panna młoda miała być najpiękniejsza.Z Jackiem był większy problem.Uparł się na cały,kompletny garnitur.Za nic nie mogłam go odwieść od tego zamiaru.
-Kochanie,zrozum w końcu że to fatalny pomysł! Jest ponad 30 stopni!Zanim zdążysz stanąć przed panną młodą będziesz mokry od potu!Pozatym będzie ci niewygodnie!
Uwierz że biała koszula z krótkim rękawem i krawat będą idealne.Agnieszce będziesz się podobał,cokolwiek założysz!
W końcu jakoś go namówiłam.Ceremonia miała być u Agi,więc musieliśmy przejść koło kilku sąsiadów.Oczywiście postarałam się by wszyscy wiedzieli że to impreza urodzinowa.

Dotarliśmy na miejsce.W salonie było pusto.Krzyknęłam w stronę schodów że już jesteśmy.
Usiadłam przy stole.Jacek zajął miejsce obok.Czekaliśmy.Poczułam jak złapał mnie za rękę,była spocona i lekko drżała.Mi też zaczęło udzielać się zdenerwowanie.Po chwili do pokoju wpadł Marek.Zapalił świece przy podwyższeniu i włączył spokojną muzykę
-Już schodzi.;powiedział i poleciał na górę.
Dłoń mojego syna zacisnęła się na mojej.
-Spokojnie kochanie.Jestem przy tobie.
Usłyszeliśmy kroki na schodach,wstalismy.Po chwili do salonu wszedł Marek,prowadząc pod rękę Agnieszkę.Wyglądała cudownie!Promieniała!Momentalnie oczy podeszły mi łzami!Miała na sobie jasno beżową sukienkę na ramiączkach z dużym dekoltem obszytym koronką.Dół również miał koronki a plecy głębokie wycięcie.Włosy upięte do tyłu a w nich diadem z białych kwiatów.Widok po prostu powalał!
Podeszli do podwyższenia.Gdy Jacek zrobił to samo,Marek wycofał się,i stanął obok mnie.Dopiero w tej chwili rozpoznałam że muzyka która leciała to jakaś spokojna wersja marszu Mendelsona.Byłam coraz bardziej wzruszona!
Pan i Pani młoda weszli na podwyższenie.Stanęli twarzami do siebie trzymając się za ręce.
Marek wszystko nagrywał.
Pierwsza odezwała się Agnieszka:
-Jacku.Jesteś mym spokojem,moim sekretem,ukojeniem.Pragnę dzielić z tobą każdy dzień,każde szczęście i każdy smutek.Na zawsze.

-Agnieszko,jesteś moim sercem,moją duszą,moim niekończącym się marzeniem.Pragnę być z tobą na zawsze,nierozłącznie,wiecznie.

Jacek wziął tackę na której leżały dwie obrączki.Podał jedną Agnieszce.Delikatnie wsunęli je sobie na palce.Aga mocno przytuliła i pocałowała swojego nowego męża.A ja,choć płakałam z ich szczęścia to poczułam ukłucie w sercu.


C.D.N.

Dodaj komentarz