Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Dziwny jest ten świat (I)

                                  1 - Koniec i Początek



   Dolałam śmietanki do kubka i wzięłam pierwszy łyk.
-Uhhhm!Pyszna kawa po ciężkiej nocy-mruknęłam do siebie pod nosem.
Odkąd zaczęły się problemy z tym cholernym kolanem,mogłam dzielić noce na te znośne,
i te naprawde okropne.Dzisiejsza była gdzieś pośrodku tej skali.Cóż,45 lat na karku,pomyślałam,pora przyzwyczajać się do maści,tabletek i innych “eliksirów”.
Uśmiechnęłam się mimowolnie na słowo eliksiry.
Stojąc tak przy kuchennym blacie i wpatrując się w odległy las za oknem,próbowałam sobie przypomnieć moment w którym znikła wesoła,beztroska,wolna “ja”.I nie potrafiłam!
Z ponurej zadumy wyrwał mnie hałas na piętrze.
-Czyżby Jacek już wstał?Przecież jest sobota,nie ma dzisiaj szkoły.
Głośne kroki zbiegania po schodach tylko zwiększyły moje zdziwienie.

-Cześć mamo-usłyszałam nim zdążyłam obrócić głowę za siebie.

-Cześć kochanie- odpowiedziałam i spojrzałam na ścienny zegar. 7:35
-Nie za wcześnie jak na ciebie?

-Rodzice Marka kupili mu hulajnogę elektryczną i jedziemy ją przetestować

-To fajnie-odparłam odwracając wzrok z powrotem na okno.  
-Mam nadzieję że kask tez mu kupili?Wiesz co o tym myśle.

-Wiem.Mamy kask i ochraniacze.Twój kochany synuś wruci w jednym kawałku-odpowiedział z głośnym śmiechem.

-Miło to słyszeć.
-Ale jeszcze milej by było gdyby zdążył przed obiadem-dodałam również się śmiejąc.

Wpatrzona w okno słuchałam krzątaniny syna za moimi plecami.

-Dobra,spadam.Będę koło południa-usłyszałam zza siebie.

Podszedł bliżej i poczułam cmoknięcie w tył głowy.

-Kocham cię mamo-powiedział prawie szeptem.

-Ja też cię kocham synu-odparłam również ściszając głos.  

W kolejnej chwili poczułam jak moje ciało samowolnie prostuje się jakby rażone prądem!
Pierwsza myśl-co się stało?
Spojrzenie w dół.Kolejny szok.Moje obie piersi mocno ściskane przez czyjeś dłonie!
Nim mój mózg w pełni pojął co się dzieje,tajemnicze ręce wycofały się z pod moich ramion
i usłyszałam jak ktoś za mną wybiega z kuchni,a zaraz po tym trzask zamykanych drzwi wejściowych.
Nie ruszyłam się.Sekunda,dwie,trzy…. Zapadłam w jakiś trans.Ktoś tutaj był,ktoś mnie dotykał!
I nagle do mnie dotarło.Jacek.Mój syn mnie obmacał!!!
Nogi zrobiły mi się jak z waty.Musiałam usiąść.
Podeszłam do stołu i odsunęłam sobie krzesło.Usiadłam,oparłam łokcie na blacie a twarz schowałam w otwartych dłoniach.Przez głowę przelatywały setki myśli.
-Nie.Muszę się uspokoić.
Wstałam.Wyjęłam z szafki butelkę koniaku który zwykle używam do ciasta.Zabrałam szklaneczkę i wróciłam do stołu.Nalałam ćwierć szklanki i wypiłam jednym łykiem.
-Ok.Więc twój siedemnastoletni syn złapał cię za cycki-myślałam.
-To dziwne.I karygodne!Ale… nie możesz  reagować od razu gniewem.Ma osiemnaście lat a to okres ciekawości i odkrywania.Normalne że interesują go kobiece piersi.Po części to też twoja wina.Nigdy nie rozmawiałaś z nim na te tematy.Zawsze brakowało ci odwagi.I oto są efekty!
-Dobrze,czeka mnie dzisiaj poważna rozmowa z synem-powiedziałam w myślach do siebie wstając od stołu-I weź się babo za sprzątanie bo ci dnia zabraknie-dodałam głośno.

  Reszta przedpołudnia minęła szybko.Pranie,sprzątanie,przygotowanie obiadu.Standard.
Zbliżało się południe a mi zaczęło udzielać się zdenerwowanie.Chyba każdy rodzic omija tematy sexu z własnym dzieckiem.Ale ja nie miałam wyboru.

W południe zaparzyłam sobie małą kawę i usiadłam przy kuchennym stole czekając na powrót Jacka.W żołądku czułam nieprzyjemne łaskotanie.
-Uspokój się kobieto-myślałam-to tylko rozmowa,mamy czasy wszechobecnego internetu i twój nastoletni syn wie o sexie tyle co ty albo i więcej.Zrobisz pięć minut pogadanki,ochrzanisz za poranny incydent i po sprawie!-pocieszałam sama siebie.

Łyk kawy i zerknięcie na zegar-12:05
Już powinien być.

…..

12:10
Trochę się spóźnia.

…..

12:15
Czemu jeszcze go niema?

…..

12:20
Pewnie jest skołowany tym co zrobił.Może boi się mojej reakcji?


12:25
Słychać jak ktoś otwiera drzwi wejściowe.Potem je zamyka.I nic.Cisza.Żadnych kroków ani odgłosów.
-Jacek?-zawołałam.
Cisza.
-Jacek to ty?
Dalej żadnej odpowiedzi.Po chwili jakiś szmer i w drzwiach pokazał się mój syn.
Zatrzymał się w progu ze spuszczoną głową i nic nie mówiąc.
Nagle zrobiło mi się go bardzo żal.

-Czemu się nie odzywasz?Czy coś się stało?
Nie odpowiedział.
-Wejdź,usiądź.zaraz będzie obiad.
Powoli podniósł twarz i spojrzał na mnie.miał w oczach łzy.Płakał!
Zrobiłam krok w jego stronę rozkładając szeroko ręce.Chciałam go przytulić.
W tej samej chwili odwrócił się na pięcie i wbiegł na schody.
Usłyszałam trzaśnięcie drzwi do jego pokoju.

Zostałam w kuchni sama.Nie tak to miało wyglądać.Co teraz?Powinnam pójść do niego i go pocieszyć,uspokoić.Ma tylko mnie.Jednak gdzieś w głowie zapaliła się ostrzegawcza lampka.
“uwaga,coś tutaj nie pasuje”Tylko co?
Dotykanie kobiecego biustu to jedno.Ale łzy?Od dziesięciu lat nie widziałem żeby płakał.Nigdy!Dorastanie bez ojca bardzo go zahartowało.Był niebywale silny.
Coś ewidentnie nie gra,i dowiem się co!

Pewnym krokiem ruszyłam na piętro.Zatrzymałam się przed jego drzwiami.Słychać było że wciąż płacze.Zapukałam lekko.Nie odezwał się, ale płacz ucichł.Odczekałam pół minuty i zapukałam ponownie.

-Synku mogę wejść?
Cisza.

-Możemy porozmawiać?

-Nie!!!- odkrzyknął.

-Prosze,porozmawiaj ze mną

-Nie!!!
-Odejdź,chcę być sam!!!

-Nie odejdę dopóki nieporozmawiamy-upierałam się

Nie odpowiedział.Usłyszałam za drzwiami jakiś ruch i odgłos otwieranego zamka.
Nacisnęłam klamkę i weszłam do środka.
Jacek leżał na swoim łóżku w  pozycji embrionalnej z twarzą wciśniętą w poduszkę.
Powoli podeszłam i usiadłam na skraju tuż przy jego kolanach.Instynktownie położyłam rękę na jego głowie i zaczęłam gładzić jego włosy.
Zastanawiałam się jak zacząć.

-Pamiętasz,gdy byłeś miejszy uwielbiałeś zasypiać przy takim głaskaniu.

-Nie
-Ależ tak! Pewnie nie pamiętaż.
Jacek odsunął poduszkę i spojrzał na mnie.

-Nie mamo.Niechciałem zasypiać.Chciałem czuć twuj dotyk,twoją bliskość.Ale za każdym razem był tak cudowny że poprostu odpływałem.Naprawde starałem się nie zasypiać.

-To miłe co mówisz-zrobiłam przerwę i zmieniłam temat.
-Czuję że coś cię trapi. Możesz ze mną porozmawiać o wszystkim.
Wciąż milczał więc dodałam;

-Jeśli myślisz że gniewam się za dzisiejszy poranek to wiedz że wcale tak niejest.
Jacek nerwowo się poruszył i spuścił wzrok na swoje kolana.

-Oczywiście nie pochwalam takiego zachowania-kontynuowałam-ale jestem w stanie choć częściowo je zrozumieć.
-Możesz nie wierzyć ale twoja stara matka też była kiedyś nastolatką-dodałam z uśmiechem

Wzrok Jacka powrócił na moją twarz.Usta lekko się uśmiechnęły.
-Udało się-pomyślałam

Spojrzałam mu prosto w oczy.Widać było że coś sobie układa,zbiera odwagę.Nie chciałam mu przerywać.Czekałam.

Wreszcie powiedział;

-Kocham cię

-Też cię kocham synku-odparłam
Nabrał  głęboko powietrza i mówił dalej;

-Ale ja naprawde cię kocham mamo.Nie tak jak syn matkę,jak mężczyzna kobietę.

Moja ręka na włosach Jacka zatrzymała się.Nie Wiedziałam co powiedzieć.Po prostu zamurowało mnie.

-Ale jak?Czemu?-wypaliłam bez namysłu zabierając dłoń z jego głowy.
Spojrzał na nią,potem w moje oczy i schował twarz w poduszkę.

-Rozumiem.Chyba.-powiedziałam.
Nastała niezręczna cisza.Myślałam o tym co powiedział przyglądając się jego skulonemu ciału.Mój syn jest we mnie zakochany.Położyłam rękę na jego ramieniu delikatnie je ściskając.

-Jacku.Jestem tutaj dla ciebie.Mów do mnie,Proszę.
Jego klatka piersiowa szybko podnosiła się i opadała.Postanowiłam podejść do niego od innej strony.

-To przykre że nie chcesz pogadać z mamą-zaczęłam niepewnie.
-Ale jak sam powiedziałeś jestem też twoją kobietą.i jako taka chcę porozmawiać ze swoim
mężczyzną!
Jak przypuszczałam słowa “twoja kobieta” podziałały momentalnie.
Powoli obrócił głowę i popatrzył mi w oczy.

-Naprawdę?-spytał

-Tak,naprawdę chcę z tobą rozmawiać-odparłam.

-Nie,naprawdę możesz być moją kobietą?
Jego spojrzenie zdradzało jedno-Nadzieja.

-Kochanie,jestem twoją kobietą od osiemnastu lat.I nic nigdy tego nie zmieni-powiedziałam najczulej jak tylko potrafiłam.
-Jesteś całym moim światem.Moim największym skarbem!

-Wiem mamo.Ale nie o tym mówię.

-Więc o czym?Jestem przy tobie,zawsze będę.

-Tak.Tylko że zawsze jako moja mama.A ja tak niechcę.-jego wzrok znów skupił się na własnych kolanach a palce zaczęły nerwowo skubać narzutę.Widać było jak ciężko mu  
było ubrać w słowa to co czuł i myślał.

Najlepiej byłoby teraz wstać i wyjść z jego pokoju.Ale rozumiałam że nie mogę go zostawić z tym problemem samego.Choćby nie wiem jak był absurdalny.

-Usiądź proszę-powiedziałam.
Niechętnie zaczął się podnosić siadając ze skrzyżowanymi nogami przodem do mnie.Jego palce wciąż nerwowo ocierały się o siebie. Wyciągnęłam ręce biorąc je w swoje dłonie.Zadrżał ale nie cofnął ich.

-Powiedz mi jak to się zaczęło-poprosiłam.
Myślał.

-Sam niewiem.Chyba zawsze tak było.Tylko że od jakiś dwóch lat czuję to coraz mocniej.

-To znaczy?-spytałam

-Nie mogę przestać o tobie myśleć.Gdy cię widzę,serce zaczyna mi walić i jedyną rzeczą którą chcę zrobić to cię dotknąć,przytulić.-odparł jednym tchem.

-Więc to co stało się dzisiaj rano nie było zwykłą ciekawością kobiecego ciała?
Najwyraźniej zaskoczyło go to pytanie.Oblał go rumieniec ale odpowiedział;

-Nie.Nieinteresują mnie inne kobiety.Chciałem dotknąć te jedyne konkretne ….-przerwał jakby nie wiedział jakiego słowa użyć.

-Piersi?-dokończyłam za niego.

-Tak-przytaknął, kiwając przy tym głową.
To wyznanie uświadomiło mi że udało mi się do niego dotrzeć.Czuł że może się przede mną otworzyć.

-Skarbie.Nie widzę nic strasznego w tym co mówisz.Naprawde bardzo wiełu chłopców w twoim wieku przechodzi to samo.Mama to pierwsza kobieta w ich życiu.I najbliższa.Ale ta fascynacja mija.Poznają w końcu swoje prawdziwe miłości.Ty masz o wiele gorzej bo mieszkamy sami.Miłość którą zwykle daje dwojga rodziców dostajesz tylko ode mnie.  

Gdy to mówiłam czułam że dłonie Jacka wysuwają się z moich i chwyta mnie delikatnie tuż powyżej łokci.To był bardzo miły,czuły dotyk.Na przemian spoglądał na moje usta i w oczy.Zaczął bardzo powoli pochylać się w moją stronę.
Odległość między naszymi twarzami niebezpiecznie malała.Mój syn chciał mnie pocałować i  to nie miał być zwykły buziak.Wpadłam w panikę.Nasze usta dzieliło może dwa centymetry a ja widziałam w jego oczach ogień pożądania.Moja dłoń instynktownie znalazła się między naszymi twarzami.palce spoczęły na jego ustach i delikatnie odepchnęłam jego głowę.

-Nie Jacku.Tak nie można!-starałam się mówić normalnym głosem.

Jego mina była połączeniem zdziwienia i zawiedzenia.

-Są granice których nigdy nie wolno ci  przekroczyć.Choćbyś nie wiem jak mocno mnie kochał,to zawsze będziemy matką i synem!-to mówiąc uwolniłam ręce z jego uścisku,choć tym razem ich nie zabrałam.Ujęłam jego dłonie swoimi i oparłam je na skrzyżowanych kolanach syna.Spojrzałam na nie lecz od razu moją uwagę przykuł inny szczegół! Sportowe spodenki syna w żaden sposób nie mogły ukryć jego potężnej erekcji!Szybko podniosłam wzrok na jego twarz.Jacek zrozumiał.Popatrzył na swoje spodenki,potem na mnie i znów oblał się rumieńcem.Poczułam że chce zmienić pozycję. Nie pozwoliłam mu na to dociskając jego kolana do łóżka.Chciałam by poczuł że nie musi się krępować.

-To nic-powiedziałam z udawanym spokojem-Nie musisz się wstydzić!Rozmawiamy o intymnych sprawach i twoja reakcja jest całkowicie zrozumiała!

-Dziękuję mamo.Ale i tak przepraszam.-odparł cicho.

-Niemasz za co.Obiecaj mi tylko że od teraz będziemy rozmawiali częściej i o wszystkim.

-Ok,obiecuję.

-Wiesz co?Może zejdziemy na dół i zjemy w końcu ten obiad?-zmieniłam temat wstając z łóżka.

-Świetny pomysł.-poparł, stając obok mnie.
Dopiero w tym momencie dotarło do mnie jak mój mały synek bardzo wyrósł.Był prawie o głowę wyższy ode mnie!

-Tylko zrób coś ze swoim małym przyjacielem-powiedziałam opuszczając wzrok na jego  
spodenki i wciąż sporej wielkości namiot-nie chcę żeby nas rozpraszał przy obiedzie-dodałam z uśmiechem.

-Jasne mamo,daj mi dziesięć minut-odpowiedział,tym razem bez skrępowania.
Przytuliłam go mocno,starając się nie dotknąć jego penisa,pocałowałam w czoło i ruszyłam do kuchni.

Podczas przygotowywania obiadu myślałam o ostatnich trzydziestu minutach.
Byłam niebywale szczęśliwa.Wiedziałam że od teraz mogę być z synem naprawdę blisko.
Myślałam że go rozumiem,jego potrzeby i marzenia.Jak bardzo się myliłam!
Zrozumiałam że to czas w którym muszę mu poświęcić o'wiele więcej uwagi.
Niedługo dorośnie i odejdzie.Ale do tego momentu chciałam być dla niego kimś  
więcej niż matką.Przyjaciółką?Nie.Jedno słowo uparcie krążyło po mojej głowie;
dziewczyna.TAK!Będę jego dziewczyną!

Nakryłam do obiadu i usiadłam przy stole czekając aż zejdzie.Minęło już prawie pół godziny.

-No ileż czasu można się masturbować?!-pomyślałam-Zostawiłam go w takim stanie że powinno to potrwać góra pięć minut!Sama lubię czasem uwolnić ciśnienie i zajmuje mi to  
max piętnaście minut!

Wreszcie usłyszałam jak schodzi.Usiadł a ja zaczęłam podawać do stołu.
Zajęłam miejsce naprzeciwko Jacka i zaczęliśmy jeść w milczeniu.Zauważyłam że co chwila  
na mnie zerka.Czekał aż zacznę rozmowę.Zastanawiałam się jakie tematy mogę poruszyć.
Postanowiłam być jego nieoficjalną dziewczyną,ale bałam się że może to opacznie zrozumieć.Chciałam mu zaoferować całkowitą otwartość w naszych rozmowach i zachowaniu.Jednak Jackowi mogło to nie wystarczyć.W Końcu już raz mnie dotykał i
próbował pocałować.Zdecydowałam że poświęcę resztę tego weekendu na wybadaniu  
mojego syna.
  
-Strasznie dużo czasu zajęło ci zejście na obiad-zaczęłam z uśmiechem gdy skończyliśmy jeść.

-Musiałem ogarnąć kilka spraw-odparł lekko speszony.

-Masturbowałeś się?-spytałam,choć znałam odpowiedź.

-Mamo!!!

-No co,jestem ciekawa!

-Czy prosząc żebym obiecał rozmawiać o wszystkim miałaś na myśli i takie tematy-spytał lekko zdziwiony.

-Owszem,między innymi.-przytaknęłam-Ty również możesz pytać mnie o co chcesz.

-O wszystko?
-Tak!-odparłam.

-Więc tak.Masturbowałem się.Zadowolona?

-Bardzo.A o czym wtedy myślałeś.Lub o kim?
Jacek aż się zakrztusił sokiem który właśnie pił

-Słucham?!

-No powiedz,proszę!
Spojrzał mi w oczy.

-O tobie.
Wyciągnęłam rękę i położyłam ją na dłoni Jacka.

-Opowiedz mi kochany,jaka byłam w tej fantazji.Czy byłam tam nago?-droczyłam się.
Tego było już dla mojego syna za wiele.

-Mamo,co jest grane?-prawie wykrzyknął-Czy ty to robisz z zemsty za dzisiejszy poranek?
Gdybym cię nie znał to bym pomyślał że jesteś pijana!Jak możesz bawić się moim uczuciem?!

-Nie bawię się tobą-próbowałam go uspokoić-Chcę być twoją dziewczyną.Szerze!Czy nie o tym marzyłeś?
W tym momencie Jacek musiał przeżyć szok.Moje słowa najwidoczniej odebrały mu mowę.
Patrzył na mnie wielkimi oczami a ja kontynuowałam;

-Kocham cię synku.Ponad wszystko.I nie mogłabym żyć ze świadomością że ranię najdroższą mi osobę.Nawet niezamierzenie!-przerwałam by przetrawił moje słowa i po chwili dodałam;
-Więc jeśli jesteś w stu procentach pewny że wolisz starą babę zamiast swojej rówieśniczki  
jako swoją dziewczynę to ja również chcę być z tobą!

Zapadła cisza.  

W końcu Jacek się odezwał;
-Mówisz poważnie mamo?

-Poproś mnie o chodzenie z tobą i sam się przekonaj-odparłam.

Widać było że dalej nie dowierza,jednak zapytał;

-Mamo,czy zechcesz zostać moją dziewczyną?

-Tak kochanie,z największą przyjemnością!

Jacek patrzył na mnie w skupieniu, i nagle wybuchnął!Zerwał się od stołu,obiegł go i zatrzymał się obok.Też się podniosłam. Pozwoliłam by mnie objął i uniósł do góry.Zbliżył twarz do mojej.Mażył by mnie pocałować lecz wiedział że mu nie wolno.Uśmiechnęłam się i nadstawiłam policzek.Przylgnął do niego jak małe dziecko.Gdy przerwał zarzuciłam mu ręce na szyje,czule pocałowałam w czoło i spytałam zalotnie;

-Czy zdradzisz swojej nowej dziewczynie jakie masz wobec niej plany na wieczór?  

-Może seans filmowy na kanapie we dwoje?

-Brzmi interesująco.-powiedziałam.
Nagle Jacek spoważniał,poluźnił uścisk i nieznacznie się odsunął

-Skarbie co się stało-spytałam zaniepokojona

-Bo widzisz mamo,-przerwał a mi zamarło serce-Mogę być z tobą,ale nie mogę cię mieć-dokończył.
Tak.Miał rację.

-Niechcę ci robić złudnych nadziei.Nie będę udawała twojej dziewczyny.Naprawde nią zostanę. Oddam ci każdą cząstkę duszy i serca.Pragnę byś był szczęśliwy.Ale proszę byś pamiętał że jestem twoją matką i nie zmuszał mnie do pewnych rzeczy.

-Masz na myśli sex?-spytał

-Tak kochanie-odparłam-Już sama myśl o stosunku kazirodczym z nieletnim synem napawa mnie obrzydzeniem.Więc błagam cię najdroższy,bądź dla mnie dobrym mężczyzną i nie proś o to.

-Nie będę mamo.masz moje słowo!
Przysunął się bliżej,ujął moją twarz w dłonie i czule pocałował w jeden policzek,potem drugi a na koniec w sam czubek nosa.

-Kocham cię mamo-powiedział,a ja poczułam się najszczęśliwszą kobietą na ziemi!
Chciałam by ta chwila trwała wiecznie.Lecz wiedziałam że to niemożliwe.

-No dobra mój przystojniaku.Będziemy mieli dla siebie jeszcze wiele czasu.Pozwól matce zająć się domem a ty smaruj posprzątać swój pokój.Chyba nie chcesz by twoja nowa dziewczyna spała w takim bałaganie?!

-Jak to u mnie?-spytał z niedowierzaniem-Naprawde?Ale tam jest tylko jedno łóżko.

-Wiem.Jestem już dużą dziewczynką i sama decyduję gdzie chcę spać.-skwitowałam-No chyba że będę cię krępowała-dodałam z udawanym żalem.

-Nie,wcale!Już pędzę sprzątać-odpowiedział wybiegając z kuchni.

-Tylko zmień pościel!-krzyknęłam za nim.  

-Młodość-szepnęłam do siebie śmiejąc się z entuzjazmu Jacka.
Postanowiłam nie włączać zmywarki lecz umyć naczynia w zlewie.
Szum płynącej,ciepłej wody odprężał mnie i pomagał myśleć.
W myślach jeszcze raz przeżywałam dzisiejszy dzień.Najbardziej szalony dzień mojego życia.Akcja z piersiami,łzy Jacka,jego radość gdy powiedziałam TAK.
W głębi duszy miałam wątpliwości.Nie chciałam odbierać synowi szans na normalną młodość.Z drugiej strony nie mogłam patrzeć z boku jak cierpi w samotności.
Z zadumy wyrwał mnie głos Jacka;

-Mamo którą pościel mam założyć?

-Obojętne synku,byle nie tę jedwabną.Szeleści i zsuwa się z łóżka- odpowiedziałam nie odwracając głowy.

-Ok.To wezmę tę w stokrotki.

-Będzie idealna-poparłam pomysł.

Jacek wyszedł.
Idealna do czego?-pomyślałam.Zaczęły ogarniać mnie wątpliwości czy noc w jednym wąskim łóżku z synem to był dobry pomysł?Wycofanie się teraz nie wchodziło w grę.Biedak by się załamał.Ale co jeśli szalejące hormony w młodym ciele wezmą górę nad rozumem?
Czy dam radę go powstrzymać?NIE!-odganiałam ponure myśli-Jacek mnie kocha.Niemógł by mnie skrzywdzić.
Skończyłam zmywać i postanowiłam pojechać na zakupy.W końcu mam zaproszenie na wieczór filmowy,przydałyby się jakieś przekąski.Swoją drogą nieźle to wymyślił.To prawie jak pierwsza randka w kinie.Prywatnym kinie.



Spojrzałam na zegarek; 18:35.Nie jest tak źle.Miałam kupić tylko przekąski,ale musiałam wstąpić do tego sklepu z damską bielizną!Nie mogę pokazać się synowi w starej znoszonej  
koszuli nocnej.A ten komplet koronkowej bielizny?W dodatku w kolorze którego nie znosze?
Ciemny błękit.Nie ma się co oszukiwać.To ulubiony kolor Jacka!Oczywiście nie pokażę mu cię w nim.Ale miło mu będzie wiedząc że kupiłam i założyłam go tylko dla niego.

Przygotowałam chrupaki i napoje,rozłożyłam kanapę i pościeliłam duży koc.Pora się wykąpać i przebrać w coś wygodnego.Wchodząc na piętro zauważyłam że drzwi do pokoju Jacka są otwarte.Postanowiłam zajrzeć.Usłyszałam odgłos prysznica z łazienki syna.
Bierze kąpiel,pomyślałam.Wsunęłam głowę do środka.Pokój był idealnie wysprzątany,a na środku łóżka z pościelą w stokrotki leżała czerwona róża.Wiedziałam że wyciął ją z naszego ogródka,ale i tak było to bardzo romantyczne!Poszłam do siebie.Zdjęłam ciuchy i w samej bieliźnie weszłam do łazienki.Stanęłam przed lustrem.Nie ma tragedii pomyślałam patrząc na swoje odbicie.Kilka małych zmarszczek na twarzy,skóra na szyi już nie taka jędrna.Ale czego wymagać w moim wieku.Zdjęłam stanik rzucając go na kosz z brudnym praniem.
Ujęłam obie piersi w dłonie,zacisnęłam i uniosłam do góry.Dwa meloniki w rozmiarze C
jeszcze niejednemu facetowi mogły by zawrócić w głowie.
Złapałam brzegi majtek i zsunęłam je w dół.Kopnęłam w stronę kosza.
Spojrzałam na swoje łono w lustrze.
-No moja droga,ten numer nie przejdzie!-powiedziałam do siebie.Duża,zmierzwiona kępa włosów wyglądała tragicznie!
Wyjęłam z szuflady nożyczki i maszynkę.-Pora opanować ten busz!

Po depilacji i prysznicu szybko wskoczyłam w luźny t shirt i spodnie od dresu.Uczesałam włosy zgrabny warkocz i obejrzałam się w lustrze.
-Wygodnie i schludnie,pomyślałam.-Tylko co powie Jacek?Czy mu się spodoba?
Miło jest znowu dla kogoś się starać.
Tak rozweselona zeszłam na dół.Jacek już leżał na kanapie.Również miał na sobie koszulkę i spodnie dresowe.Usiadłam obok niego.

-Witaj najdroższy,tęskniłeś za mną?-spytałam zalotnie.

-Nawet nie masz pojęcia jak bardzo-odpowiedział uśmiechając się.

Pochyliłam głowę całując go w brodę.Jacek instynktownie wyciągnął rękę kładąc ją na moim biodrze.    

Szybkim ruchem przekręciłam ciało kładąc się przodem na brzuchu syna,i przetaczając się po nim znalazłam się na kanapie po jego lewej stronie.
Jacek cicho jęknął czując moje ciało na swoim.

-No więc mój panie,czy wybrałeś już co będziemy oglądać?

-Na Netflixie jest parę nowości,może sprawdzimy?-odpowiedział pytając.

-Ok.Dawaj.

Przełączył kanał i zaczęliśmy szukać.W końcu wybraliśmy jakiś kryminalny miniserial.
Osobiście nie przepadam za kryminałami ale skoro Jackowi pasował to chętnie się
zgodziłam.Rozpoczęliśmy oglądanie.Leżąc na prawym boku,z głową podpartą ręką  
częściej spoglądałam na syna niż na telewizor.Na ekranie trwał pościg za jakimś bandziorem a ja przyglądałam się jego ciału.Za dwa mieśiące skończy 18 lat i faktycznie niewiele zostało z tamtego mojego małego Jacusia.Stawał się mężczyzną.
Zabrałam dłoń i położyłam głowę na ramieniu syna.Lewą ręką położyłam jego brzuchu i zaczęłam powoli przesuwać od pępka do szyi i z powrotem.Patrzyłam jak jego klatka piersiowa podnosi się i opada.
Jacek spojrzał na mnie.

-Uwielbiam twój dotyk mamo.-powiedział,po czym kontynuował oglądanie.

Gładziłam dalej jego tors.Nie miałam na myśli żadnych podtekstów seksualnych.Poprostu chciałam by czuł że jestem przy nim.
Lecz jego ciało zaczęło to odbierać inaczej!Nie dało się niezauważyć wybrzuszenia w jego luźnych spodniach dresowych,które powoli się powiększało.Jacek nerwowo się poruszył i przykrył swoją erekcję prawą dłonią.Zatrzymałam swoją rękę.
Po około minucie zabrał dłoń z krocza i położył ją na mojej dając jasno do zrozumienia że chce bym kontynuowała masowanie jego brzucha i klatki.  
Wybrzuszenie w jego spodniach osiągnęło około 10 cm.Miał pełny wzwód!
Wpatrywałam się w to zjawisko z niekłamaną satysfakcją;
Raz,że Jacek naprawdę czuł moją bliskość,czego miałam naoczny dowód,a dwa że odsłaniając się pokazał pełne zaufanie.W końcu,mimo wszystko,to był dopiero nasz pierwszy dzień przemiany.
Miałam też bardziej przyziemny powód do zadowolenia.Jeśli pomogę mu teraz dać upust młodzieńczej energii,to później w łóżku mój skarbuś pójdzie grzecznie spać.
Zastanawiałam się jak mu pomuc.To znaczy w innej sytuacji nie miałabym takiego problemu.Ale to mój syn.Szepnęłam mu do ucha;

-Jeśli chcesz,możesz się dotykać.Nie będzie mi wcale przeszkadzało.

Myślał przez 5 sekund,po czym wsunął prawą dłoń pod gumkę spodni.
Ruchy jego ręki były spokojne,rytmiczne.
  
-Wiesz najdroższy że kupiłam dzisiaj coś specjalnie dla ciebie?-szeptałam-koronkową bieliznę.Błękitny stanik i majteczki.Mam je teraz na sobie.
Jego ręka wyraźnie przyspieszyła.

-Rozbierz się-powiedziałam-Będzie ci wygodniej!

Przerwał masowanie,usiadł i zdjął koszulkę.Znów się położył,uniósł biodra i chwyciwszy brzegi spodni zaczął je zsuwać.Zamknęłam oczy.Wstałam z kanapy i nie patrząc na Jacka poszłam do kuchni.
Wróciłam trzymając rolkę papierowych ręczników.Stanęłam obok kanapy i przyjrzałam się synowi.Leżał zupełnie nagi z przykrytym dłonią penisem.Wyglądał bosko!

-Wejdź pod koc-poleciłam,sama zajmując poprzednie miejsce.

-Zamknij oczy i kontynuj.Jestem przy tobie!

Jego ręka zaczęła się poruszać.Tym razem szybciej.Położyłam dłoń na jego odkrytym,nagim torsie.Przysunęłam usta do jego ust na dwa milimetry.Wiedziałam że czuje mój oddech.Zaczęłam szeptać;

-Mój najdroższy. Mój skarbie.Już nie musisz o mnie marzyć,teraz tutaj jestem.Prawdziwa.Cała twoja.Tylko twoja.Czujesz mój dotyk,mój oddech na wargach?
Jestem twoją dziewczyną,twoją kochanką,twoją niewolnicą.Masuj swojego pięknego penisa
dla mnie.

Ręka Jacka pracowała w szalonym tempie!

-Tak kochanie!Dojdź dla mnie!Pokaż mi jak tryskasz!Błagam,daj mi swojej spermy!-podniecałam go jak tylko mogłam.

Efekt przeszedł moje oczekiwania!
Jacek zawył,podkulił nogi zaraz potem je prostując i ściągając z siebie koc.
Chwycił przyrodzenie obiema rękoma i mocno wypchnął biodra w górę.
Zamarł w tej pozycji drżąc na całym ciele!
Nie widziałam jego penisa,tylko kolejne fale nasienia tryskające z pomiędzy dłoni na 30 centymetrów w górę!

Gdy orgazm minął,mój ukochany padł wyczerpany na plecy z rękoma wzdłuż ciała.
Ciężko oddychał.
Byłam w totalnym szoku!Jednocześnie radość i duma wypełniły moje serce.
Nie mogłam mu dać prawdziwego seksu ale wiedziałam że właśnie przeżył coś wyjątkowego!
Wzięłam papierowe ręczniki.Jego brzuch był cały pokryty spermą.Zaczęłam delikatnie wycierać.
-Boże,ile on tego z siebie wylał!-pomyślałam zdziwiona.
Spojrzałam niżej.Jego penis wciąż był duży.Napletek nie był zsunięty,ale widać było główkę,z której sączyła się strużka białego płynu.
Leżał na jego brzuchu,co kilka sekund zabawnie podskakując.
-Wymęczony słodziak.
Widziałam już kilka penisów,nie jestem jakąś cnotą.Ale ten był wyjątkowy.Nie budził we mnie podniecenia.Przeciwnie.Czułam dziwną,trudną do opisania miłość!Mimo swoich rozmiarów,wciąż był kochanym Siusiaczkiem mojego,małego synka.
Zastanawiałam się czy powinnam go wytrzeć.
Stwierdziłam że lepiej nie.Zamiast tego oderwałam jeden ręcznik i go przykryłam.
Mocniej przytuliłam głowę do ramienia Jacka dalej głaszcząc jego ciało.

-Dziękują mamo,to było cudowne!-powiedział Jacek i trzykrotnie pocałował czubek mojej głowy.
Podniosłam twarz i pocałowałam go w policzek,tym razem przy samym kąciku ust.

-Nie ma sprawy.-odpowiedziałam z uśmiechem.
-Czy jako twoja dziewczyna należycie spełniam swoje obowiązki?spytałam zalotnie.

-Tak mamo,kocham cię.

Podniosłam głowę i spojrzałam mu w oczy.

-Wolała bym żebyś w takich sytuacjach mówił do mnie kochanie,skarbie,najdroższa,czy jak ci pasuje.Matka nie powinna leżeć w objęciach swojego nagiego syna.Nie czuję się do końca komfortowo.-poprosiłam-Ja na przykład uznałam że od teraz będę używała słowa siusiaczek-powiedziałam i stuknęłam palcem przykryty papierem penis syna.  
Jacek odruchowo położył dłoń na przyrodzeniu.

-Nie sądzisz że odrobinę za późno na chowanie swojego skarbu?-zaczęłam się śmiać.
Zabrał rękę i położył ją na mojej,leżącej na jego piersi.Lewą przełożył ponad moją głową wsuwając ramię pod moje łopatki.Mocno mnie objął wtulając twarz w moje włosy.  
Poczułam błogi spokój.Leżeliśmy tak przytuleni przez 15 minut.Bez słowa.Każde z nas biło się z własnymi myślami.Moje krążyły wokół jednego pytania.Odganiałam je całą mocą!Lecz ciągle powracało.W końcu musiałam je sobie zadać;

-Czy ja właśnie zakochuję się we własnym synu?
Z niechęcią podniosłam głowę i usiadłam.  
Która to już może być?Na pewno późno.

-Wiem kochany jak ci dobrze,ale myślę że powinniśmy już pójść do łóżka.

Na twarzy Jacka pokazał się szeroki uśmiech!Sama się uśmiechnęłam bo wiedziałam jak to zabrzmiało.
  
-Tylko sobie nie wyobrażaj bóg wie czego.Masz być grzecznym synkiem.-dodałam.

Wstałam z kanapy i wyszłam do kuchni dając Jackowi czas by się ogarnął.
Napiłam się soku i kierując się do schodów powiedziałam głośno;

-Weź prysznic.Spotkamy się u ciebie.

Będąc w swoim pokoju usiadłam na łóżku.Czułam się zmęczona.Kolano też zaczynało o sobie przypominać.Zrzuciłam spodnie i koszulkę. Wyjęłam z szafki maść i zaczęłam wcierać ją w bolące miejsce.Po skończonym “zabiegu” zdjęłam stanik potem majtki.Łono trochę swędziało po depilacji ale fryzurka była tego warta.Trzycentymetrowy pasek krótkich włosków wyglądał sexy.
Założyłam nowo kupioną koszulę nocną.Nie mieli w sklepie błękitnych więc wzięłam  morski.Przejrzałam się w lustrze.Kolor był ładny.Wąskie ramiączka,nie za duży dekolt.Sięgała do kolan.Niechciałam Jacka prowokować.
Nabrałam głęboko powietrza i poszłam do pokoju obok.Był pusty.Muj kochany brał jeszcze prysznic.Wskoczyłam szybko pod kołdrę nakrywając się po szyję.

-Co ja wyprawiam,pomyślałam.
Odkryłam się do połowy brzucha.Obróciłam na bok w stronę łazienki i podparłam ręką głowę.  
Szum wody ucichł.Po chwili z drzwi wyszedł Jacek owinięty w pasie ręcznikiem.
Spojrzał w moją stronę i stanął zaskoczony.  

-O kurczę,mamo!

-Tylko tyle?spytałam z uśmiechem

-Jesteś śliczna!

-Dziękuję.

Podszedł do szafki w której trzymał bieliznę i bez skrępowania zrzucił z siebie ręcznik.
Zdążyłam zamknąć oczy.Po chwili usłyszałam;

-Czemu je zamknęłaś?
Spojrzałam ponownie,miał już na sobie spodenki.

-Wybacz słońce,naprawdę jest na co patrzeć,wierz mi!Ale potrzebuję trochę czasu żeby przywyknąć.A teraz skończ marudzić i chodź tu do mnie!
Posłusznie zgasił światło i wsunął się pod kołdrę.Wzięłam jego rękę i obróciłam się na drugi bok tak że objął mnie w pasie.Czułam jego ciepły oddech na karku.Jacek zaczął delikatnie masować mój brzuch.Po minucie jego ręka zaczęła powoli przesuwać się w górę mojego ciała.Przeszły mnie dreszcze.Dłoń uparcie sunęła dalej.Poczułam zdenerwowanie.Było  jasne gdzie zamierza dotrzec!Poczułam jak zaczyna dotykać spodu moich piersi.I nagle zatrzymała się.
Jacek silniej przylgnął do moich pleców  a jego penis mocno naparł na mój tyłek.No to pięknie,pomyślałam,znowu mu stał!Poruszył kilkukrotnie biodrami i teraz całą swoją długością wciskał materiał mojej koszuli między pośladki!Czułam jak unosi głowę i zaczyna całowac mój kark a potem ucho!  
-Boże,nie!Proszę,niech przestanie!-myślałam spanikowana.

Nagle zapytał;
-Najdroższa,jaka pozycja była zawsze twoją ulubioną?

Zawirowało mi w głowie.Ręka na moich cyckach,całowanie,twardy kutas przy mojej dupie.
?I ciekawość o pozycję!Jednak najbardziej przeraziło mnie to że powiedział najdroższa a nie mamo!
Chciał seksu! Miał zamiar się ze mną kochać!!!
Jego usta zeszły na moje łopatki.
Byłam roztrzęsiona,spanikowana i wystraszona!
Sama się o to prosiłam!Sama,jak idiotka,wlazłam napalonemu gówniarzowi do łóżka!
Co ja sobie myślałam?Że pomogę mu zwalić i pójdziemy grzecznie spać?!Kretynka!  
Nie miałam złudzeń że dostanie co chce!Bez najmniejszego wysiłku zrobi ze mną wszystko!
Zacisnęłam zęby.Łzy zaczęły płynąć mi po policzkach.Czekałam na nieuniknione.

Wtem odezwała się moja dawna,buntownicza natura!
Odepchnęłam na ile mogłam od siebie Jacka!Obróciłam się na plecy i powiedziałam z  płaczem;

-O nie mały gnojku!Jestem twoją matką!I nie będziesz mnie gwałcił od tyłu jak jakąś tanią dziwkę!
Szybkim kopnięciem nogi zsunęłam z siebie kołdrę.Chwyciłam dolną krawędź mojej koszuli nocnej i podciągnęłam ją na wysokość pępka.Rozsunęłam uda i mówiłam dalej;


-Wiedz że robisz mi krzywdę!Jeśli tak masz zamiar okazać mi miłość,to trudno,zrób to!

Mój płacz zastąpiła ogromna złość!

-Ale na moich warunkach!-zrobiłam pauzę,nabrałam głęboko powietrza i dokończyłam;
-Zrób to szybko!Nie łap mnie za piersi i nawet nie próbuj mnie całować!Nie wolno ci skończyć w środku!Masz go wyjąć przed dojściem,rozumiesz?Po wszystkim pozwolisz mi stąd wyjść! A jeśli zerżnięcie własnej matki to dla ciebie za mała podnieta,to od dziesięciu lat nie uprawiałam sexu i będzie bardzo bolało!!

Ucieszyłam się że w półmroku nie widzę jego twarzy.Zarys jego głowy zaczął się przybliżać do mojej.

-Chyba wyraziłam się jasno?!-warknęłam.
-Bez całowania!!

Zatrzymał się.Sekundy były jak godziny.A on nic nie robił.
Pewnie napawa się tą sytuacją!Jak zwierz cieszący się swoją zdobyczą!No zrób to wreszcie!-Pomyślałam z rozdrażnieniem.Naprawdę chciałam mieć to już za sobą.
  
I wtedy położył dłoń na moim brzuchu.Moje ciało napięło się aż do bólu!Znowu poczułam bezsilność i nieopisany żal.Bałam się .Bezwiednie wyszeptałam w ostatniej próbie ratunku;

-Proszę cię synku,nie rób tego.Błagam cię!

Nie odpowiedział.Jego ręka poruszyła się w dół,w kierunku mojej kobiecości.
Zamknęłam oczy.Jeszcze mocniej zacisnęłam zęby.Jak to możliwe że dotyk osoby którą kocha się tak bardzo, może być aż tak odpychający.
Milimetr po milimetrze dłoń zsuwała się coraz niżej.A wraz z nią skraj mojej koszuli.Albo to moja wyobraźnia.Nie!Jacek spowrotem nakrywał mi cipkę!Tylko czemu?Co tym razem wymyślił!?

-Nie wystarczy ci że leżę tutaj naga,zdana na twoją łaskę?Musisz mnie poniżyć do końca?Po prostu zrób co masz zrobić i miejmy to już za sobą-powiedziałam obojętnym głosem.

-Ale ja nie mam zamiaru nic robić!-powiedział w końcu Jacek
-To ty ciągle wygadujesz  jakieś głupstwa i zachowujesz się conajmniej dziwnie!

W tym momencie całkowicie zgłupiałam.
-Więc nie planowałeś mnie przelecieć?

-No co ty?Skąd w ogóle taki pomysł?

-To czemu pytałeś w jakiej pozycji lubię się kochać?

-Z ciekawości!Sama dzisiaj mówiłaś że mogę pytać o wszystko,pamiętasz?Ja chciałem tylko przytulić się do ciebie.Nic poza tym!

-A całowanie w kark i plecy?
- l w ucho-dodałam.

Przecierz niechcesz żebym całował cię w usta.To w co wkońcu mi wolno?W tyłek też raczej nie!-odpowiedział już naprawdę poirytowany.

-Czułam na sobie twojego ogromnego penisa.A może to też tylko mi się wydawało?!-zripostowałam.

-Pokaż mi faceta któremu w takiej sytuacji przy tobie by nie stanął!  

I tutaj mnie miał.Skończyły mi się pytania,a to oznaczało jedno:Naprawdę zrobiłam z siebie idiotkę!
Skompromitowałam się w oczach syna na całego!Jak jakaś smarkula.
Dobrze że mrok ukrył moje zażenowanie i rumieńce na policzkach.

-Przepraszam kochanie.Strasznie mi głupio.-wybełkotałam.
Odnalazłam w ciemności jego twarz i pocałowałam.tym razem w usta.

Poszliśmy spać.  

Dodaj komentarz