Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Room service cz. 7

Room service cz. 7     Obudziły mnie promienie słońca wkradające się do pokoju hotelowego przez nieszczelnie zaciągnięte zasłony. Rozejrzałem sie zdezorientowany jak to często bywa po wyjątkowo męczącej nocy. Gosia spała obok. Włosy kotłowały się w nieładzie na poduszce gilgocząc mnie lekko w ramię. Nagie piersi unosiły się miarowo podczas głębokich,  regenerujących oddechów. Kołdra okrywała ją od pasa w dół.
     Wspomnie tego, co się działo w saunie a następnie w pokoju hotelowym gdy już do niego dotarliśmy, spowodowało, że  krew napłynęła mi do penisa. Widok totalnie obcego faceta dotykającego piersi mojej żony. Palce znikające w łonie. Jej dłoń zaciśnięta na jego przyrodzeniu i ten pocałunek na koniec. Dawniej byłaby to dla mnie abstrakcja, jednak ostatnie miesiące zmieniły kolosalnie dużo w naszym życiu seksualnym.
     Pogłaskałem ją po włosach. Odgarnąłem niesforne kosmyki z twarzy. Dłonią zjechałem na plecy gładząc je opuszkami palców. Drgnęła. Uchyliła oczy. Po chwili dezorientacji skrzyżowała spojrzenie ze mną. Błogi uśmiech wykwitł na jej twarzy. Przeciągnęła się eksponując swoje piersi.
     - Dzień dobry kochanie. - powiedziała lekko.
     Nie odpowiedziałem. W zamian zbliżyłem się do jej ust. Delikatne muśnięcie warg. Ponowne zerknięcie na siebie a następnie głęboki pocałunek z językami ocierającymi się o siebie. Przekręciła się wdrapując na mnie. Dotyk nagich piersi na torsie oraz sztywnego penisa ocierającego się o krocze był obezwładniający. Oderwała się ode mnie i usiadła okrakiem na moich udach ujmując kutasa w jedną z dłoni. Figlarny uśmiech zdradzał jej zamiary.
     - Nie możemy teraz. Spójrz na zegarek, zaraz będzie po śniadaniu! - zauważyłem przytomnie, walcząc z pożądaniem.
     Odwrociła twarz w poszukiwaniu telefonu. Ułatwiłem to sięgając po niego na szafkę nocną. Zostało nam maksymalnie trzydzieści pięć minut do końca wydawania porannego posiłku. Niechętnie podniosła się i nago skierowała się do okna. Jednym ruchem przesunęła zasłonę pozwalając słońcu skąpać cały pokój w późnokwietniowym blasku.  
     - Trudno, później dokończymy. - powiedziała zalotnie, kierując się w stronę łazienki.
     Ubraliśmy się ekspresowo. Ja w beżowe, bawełniane, krotkie spodenki i białą koszulkę polo. Ona w czarne legginsy i białą bluzeczkę z dużym dekoltem, odsłaniającym biustonosz zdecydowanie zbyt często. W restauracji hotelowej śniadanie spożywali już tylko nieliczni. Udało nam się ominąć największy tłok, który standardowo przypadał na godzinę dziewiątą. Weszliśmy do pomieszczenia trzymając się za ręcę i od razu skierowaliśmy kroki w kierunku stanowiska do parzenia kawy i herbaty. Idąc do stolika z parującymi napojami natrafiliśmy na świdrujący nas wzrok Marka, który obserwował nas z na wpół otwartą buzią. Wydaje mi się, że widząc nasze zachowanie względem siebie, poskładał sobie właśnie wszystko w całość, zdając sobie sprawę, że jesteśmy małżeństwem. Gosia uśmiechnęła się i puściła mu oczko. Specjalnie wybrała stolik niedaleko niego a przechodząc obok nachyliła się i szepnęła mu coś do ucha, pozwalając żeby dekolt pokazał piersi okryte biustonoszem.
     - Co mu powiedziałaś? - Spytałem gdy zajęliśmy już miejsce przy stoliku.
     - Podziękowałam tylko za wspólną zabawę - odparła z rozmarzeniem ewidentnie wspominając chwile w saunie.
    My zabraliśmy się do jedzenia a Marek za jakiś czas wstał i jeszcze raz oglądając się na nas skierował kroki do wyjścia. Za moment przy jego stoliki pojawił się bardzo przystojny, dobrze zbudowany kelner by posprzątać po śniadaniu. Zauważyłem, że Gosia z ciekawością zlustrowała jego sylwetkę. Na oko maksymalnie dwadzieścia  pięć lat. Był wysoki i barczysty. Pod białą koszulą odznaczała się jego muskulatura. Miał na niej małą plakietkę z imieniem. Wojciech.  
     - Czy potrzebują państwo czegoś? - spytał kelner widząc wzrok Gosi.
     - Jedynie odrobinę szaleństwa. - odparła, zblizając łokcie do siebie i powodując tym samym ponowne odchylenie bluzki od jej piersi.
     - Mam nadzieję, że je pani tu znajdzie. - odparł już tylko do niej i grzecznie się uśmiechając oddalił się.
     - Wariatka! - zmierzyłem ją wzrokiem bez złości będąc zszokowanym jej coraz większą odwagą.
     - No co? Ty możesz się gapić jak w obrazek w tę małolatę z recepcji to i ja sobie troszkę poflirtuje.
     Dzień mijał nam na odpoczynku, basenie i spacerach po lesie. Wypożyczyliśmy też rowery widząc mnogość leśnych ścieżek rowerowych. Widok pośladków żony w wypiętej pozycji na rowerze górskim powodował szybsze bicie serca.
     Po dniu spędzonym na czynnościach pozwalających nam odpocząć od pędu codzienności wróciliśmy do pokoju by przygotować się do kolacji. Gdy siedziałem na łóżku czekając aż Gosia skończy się szykować, drzwi łazienki się otworzyły. Wyszła w komplecie śnieżno białej bielizny. Delikatnie wykrojone majtki opinały pupę koronką a biustonosz podtrzymywał obfity biust. Podeszła do szafy i wyjęła z niej żółtą, pastelową sukienkę tym razem dość mocno zabudowaną od góry. Kończyła się przed kolanem.
     - I jak? - spytała okręcając się jak w tańcu a rozkloszowany u dołu materiał uniósł się i odsłonił bieliznę.
     - Pięknie kochanie. - wstałem. Idziemy?
    Wyszliśmy i skierowaliśmy się na kolację podczas, której oprócz posiłku wypiliśmy butelkę wina. Przyjemnie szumiało nam w głowach. Na stole był długi biały obrus, który szczelnie ukrywał to, jak Gosia gładziła mnie stopą najpierw po łydce by później skupić się na kroczu, w którym coraz bardziej uwierał mnie rosnący penis. Kelnerka pytająca czy podać coś jeszcze lekko się uśmiechnęła słysząc, że chcemy jeszcze po kieliszku tequili. Wypiliśmy, zapłaciliśmy i skierowaliśmy się w stronę pokoju. Był na pierwszym piętrze więc nie korzystaliśmy z windy tylko szliśmy schodami. Specjalnie zostawiłem między nami kilka schodków przerwy, żeby obserwować uda żony. Gdy to spostrzegła udała, że spada jej karta od pokoju i pochyliła się by ją podnieść. Bielizna rozkosznie wpijała się w cipkę w tej pozycji. Zupełnie mnie zaskoczyła gdy drugą ręką sięgnęła za siebie i odchyliła majtki na bok. Przeciągnęła palcem po swoich wargach sromowych. Wyprostowała się, odwróciła i położyła mi je na ustach.
     - Zobacz jaka jestem mokra myśląc o tym jak zaraz we mnie wejdziesz. Chcę to robić przy oknie. Tak jak kiedyś, pamiętasz?
     Pamiętałem. Oblizałem je a później pocałowałem ją w usta.  
     - Chodź bo zaraz nie wytrzymam. - pospieszyłem ją.
     Gdy weszliśmy do korytarza na naszym piętrze zobaczyliśmy kelnera pukającego do jednych z drzwi. Trzymał tacę z dwoma kieliszkami i butelką wina czy szampana. To był Wojciech.  Ten sam, którego spotkaliśmy przy śniadaniu. Widząc nas lekko się ukłonił. Zauważyłem, że Gosia idzie jakoś mocniej kręcąc biodrami. Wiedziałem, że się obejrzy. Każdy by to zrobił. Byłem na to gotowy. Zsunąłem rękę na pupę a gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały, podciągnąłem sukienkę obnażając pośladki żony. Uśmiechnął się z uznaniem a my zniknęliśmy za zakrętem.  
     - Tak lubisz chwalić się moim ciałem? - Rzuciła się na mnie całując w szyję zaraz po przekroczeniu progu pokoju.  
     Błądziliśmy dłońmi po naszych ciałach,  całując się, niesamowicie nakręceni.  
      - Miałabyś na niego ochotę? - odsunąłem ją lekko, zadając pytanie. - Chciałbym to zobaczyć. Jak jest w pobliżu to zachowujesz się jak kotka w rui. - bałem się jej reakcji będąc tak zaskakująco bezpośrednim. Nie byłem pewien co strzeliło mi do głowy.
     - Chcesz pobawić się w podglądacza? Dasz radę? Zniesiesz to jak będzie się ze mną zabawiał? - mówiąc to sciągnęła przez głowę sukienkę.  
     - Mam nadzieję,  że nie będę żałował, ale bardzo chciałbym to zobaczyć. - wypity alkohol i ogromne podniecenie pchało mnie w niebezpiecznym kierunku.
     - Ale zaraz, jak to zamierzasz rozegrać? Przecież nie zadzwonisz na recepcję i nie poprosić żeby przysłać do pokoju Wojtka żeby posunął ci żonę. - powiedziała już bardziej przytomnie.
     - Zamówimy serwis do pokoju. Widać, że on jest za to dziś odpowiedzialny. Wyglądasz tak seksownie, że napewno się skusi. A ja się schowam na balkonie. Widok na łóżko będę miał doskonały.
     - A jak przyjdzie ktoś inny?
     - To otwórz wychylając głowę zza drzwi. Jak to będzie on, wtedy mu się pokażesz.
     - Jesteś tego pewien?
     - Tak. Zajmijmy się tym szybko póki się nie rozmyślę. Nie wiem ile czasu dam radę jeszcze nad sobą zapanować.
     - Kocham cię! - pocałowała mnie i pobiegła szybko do szafy. Rozebrała się ekspresowo i wyciągnęła coś czarnego. Zaczęła wciągać na siebie czarne body. Miało delikatne wstawki z koronki i było ewidentnie mocno wykrojone na pupie jak na standardy mojej żony nie lubiącej stringów. Gdy stanęła przede mną myślałem,  że zrezygnuję.  Wyglądała nieziemsko. Najchętniej od razu to ja zacząłbym się z nią kochać, ale jakoś się opanowałem. Uśmiechnąłem się i pocałowałem ją.
     - Wyglądasz genialnie! - powiedziałem tylko i wyszedlem na balkon szukać miejsca, w którym miałbym dobry widok na łóżko a sam nie byłbym widziany. Dobrze że pokoj był od strony lasu a nie parkingu bo zaraz pewnie ktos wezwałby ochronę. W dodatku nie było jeszcze zbyt wielu gości o tej porze roku i te obok były ewidentnie puste. Widziałem Gosię, sięgająca po telefon. Złożyła zamówienie. Czekałem z mocno bijącym sercem. W głowie mi szumiało.  Co my kurwa robimy?! Nie miałem zbyt dużo czasu na rozmyślanie bo po chwili usłyszałem pukanie do drzwi. Zostawiłem uchylone drzwi na balkon więc wszystko dość dobrze słyszałem. To był on. Żona krótko kokietowała go i pospiesznie poprowadziła do pokoju mówiąc, że muszą się spieszyć bo poszedłem na saunę.
     - Proszę pani, nie chcę mieć problemów. - próbował się jeszcze nieudolnie bronić. - Co będzie jak mąż wróci? - mówił to ale taksował ją wzrokiem jak głodny pies.  
     Zbliżyła się i położyła mu rękę na klatce.  
     - Spokojnie. Zawsze robi sobie seansy na saunie połączone  z kilkoma długościami basenu. Mamy jakieś pół godziny.  
    Podeszła bliżej i przylgnęła piersiami do jego koszuli. Położyła dłoń na jego karku i wspięła się delikatnie na palce. Hamulce puściły.  Zaczęli się dziko całować. Dłonie chłopaka błądziły po jej pośladkach by po chwili ugniatać piersi jakby nie mógł się zdecydować na zabawkę, którą chcę się bawić.  
     Penis uwierał mnie niemiłosiernie. Owładnięty pożądaniem nie miałem w tym momencie żadnych wątpliwości.  Wyciągnąłem go i zacząłem się masturbować patrząc na ten spektakl.  
     Gosia klęknęła przed Wojciechem i rozpięła mu pasek. Po chwili stał przed nią w obcisłych bokserkach,  ze spodniami zsuniętymi do kostek. Pod nimi odznaczał się wyjątkowo duży penis. Rozpinał koszulę ukazując świetnie wyrzeźbione ciało. Przeciągnęła ustami po jeszcze schowanym pod majtkami kutasie. Był zachwycony. Uwiesiła się palcami na gumce od majtek i powolnym ruchem uwolniła go i od tej części garderoby. Bardzo duży kutas wystrzelił przed jej twarz, będąc w pełnym wzwodzie. Chwyciła go w prawą dłoń i schyliła się jeszcze bardziej by przesunąć językiem od samych, gładko wygolonych jaj, aż po czubek. Patrzyła mu przy tym w oczy. Dłonią wykonała ruch w dół zsuwając mu napletek tak, że gdy dochodziła do góry od razu mogła wziąć do buzi błyszczącą z podniecenia końcówkę penisa. Chłopak westchnął głośno odchylając głowę do tyłu. Po chwili znowu złapali kontakt wzrokowy a Gosia zaczęła ruszać głową w przód i tył robiąc mu loda. Wplutł palce w jej włosy i ewidentnie mocno za nie chwycił. Wydawało mi się, że za mocno. Nie wiedziałem czy nie zareagować.
     - Podoba ci się suczko? - spytał jakby odmieniony chłopak.  
     - Yhm. - odpowiedziała tylko nie przestając obciągać.  
     Wciąż trzymając ją za włosy odciągną usta od penisa.
     - Odpowiedz!  Chcę to usłyszeć!  
     - Tak bardzo! Zerżnij mnie w buzię!
     Czułem się jak rażony piorunem. Z jej ust, rzadko dało się słyszeć podobne słowa. Ręka mocniej zacisnęła się na moim penisie przechodząc w szalony ruch. Gdyby nie wypity wcześniej alkohol pewnie spuściłbym się już dawno.
     Kelner posuwał jej usta wchodząc coraz głębiej. Piersi falowały. Schylił się i uwolnił je zsuwając ramiączka które podtrzymywały body. Ścisnął mocno za jedną z nich zwalniając uscisk z tyłu głowy.  Po chwili ją lekko klepnął. Był ostry, nawet bardzo, ale Gosia wydawała się zachwycona. Pchnęła go na łóżko  a on stracił równowagę i na nie upadł skrępowany spodniami w kostkach. Odpięła guzik w kroku. Body podwinęło się ukazując jej lśniącą z podniecenia cipkę.
     - Masz gumki? - spytała.  
     Sięgnął do kieszeni poniewierających się po podłodze spodni i wyciągnął małą paczuszkę jakby zawsze był na to gotowy. Założył ją pospiesznie. Leżał na wprost balkonu z nogami spuszczonymi z łożka. Usiadła na nim okrakiem, tyłem do mnie pocierając chwilę penisem swoje krocze. Poczułem się bezpieczniej nie mogąc być przez niego dostrzeżonym dlatego wychyliłem się mocniej stojąc z fiutem w dłoni. Widziałem, że chłopak błądzi dłońmi po piersiach mojej żony. Gdy uniosła się nacelowując kutasem na wejście do cipki, odwróciła głowę do tyłu. Dostrzegła mnie. Uśmiechnęła się błogo i opuściła biodra powoli nadziewając się na potężnego członka. Chwycił ją obejmując za plecy i przyciągnął do swojej głowy. Całowali się. Dłonie przesunął na biodra a zaraz z nich na pupę. Wymierzył klapsa. Mocnego. Czerwony ślad został na pośladku. Znowu się wystraszyłem, zastanawiając się czy nie powinienem wkroczyć widząc jaki jest brutalny, ale Gosia zareagowała jakby to był znak do galopu. Zaczęła go ujeżdżać głośno przy tym jęcząc. On także dołożył ruchy swoich bioder mocno na nią napierając i próbując się zsynchronizować. Co chwila kolejny klaps lądował na jednym lub drugim pośladku. Musiałem przestać się masturbować bo nie wiem czy dałbym radę to oglądać nie będąc tak bardzo podnieconym. Po kilku minutach ostrego rżnięcia przeplatanego głosnymi odgłosami obijających się o siebie ciał wyślizgnął się spod niej. Przyjęła pozycję na pieska będąc bokiem do mnie. Schowałem się ponownie bo jedno obkręcenie głowy przez Wojciecha ponownie celującego penisem do wnętrza mojej żony i byłbym widoczny jak na dłoni. Wszedł w nią. Mocno. Ostro. Od razu do końca. Gosia wygięła głowę do tyłu oparta na przedramionach. Ponownie narzucił zabójcze tempo. Odgłos klaskania niósł się napewno daleko poza nasz pokój. Jęki również. W ogóle się nie hamowali. Nagle on zwolnił i splunął na palce szybko przystawiając je do kobiecego odbytu i zaczynając rozprowadzać ślinę.
     - Nie! - zareagowała natychmiast zasłaniając przy okazji jedną z dłoni rowek.
     - Na pewno? Wydaje mi się, że tylko na to czekasz!  
     - Rozerwałbyś mnie chyba! Skup się na cipce.
     - Wedle życzeń. - uśmiechnął się lubieżnie i wrócił do roboty.  
      Wydawało mi się, że pracuje jeszcze mocniej. Wychylałem się co chwila żeby popatrzyć. Zebrał jej ręce do tyłu chwytając w swoją jak w kajdanki na plecach. Opierała się na policzku patrząc mętnym wzrokiem w stronę balkonu.  Gdy mnie dostrzegła uśmiechnęła się błogo. Nie mogła nic zrobić. Była skrępowana jego uściskiem i przyjmowała tylko ruchy bioder powodujące wysuwanie się i ponowne zanurzenie wielkiego fiuta we wnętrzu. Puścił jej dłonie. Chwycił jedną ręką za włosy i podciągnął ją mocno do góry. Drugą zaczął ugniatać pierś. Była na skraju. Skupiła się na sobie. Patrzyła przed siebie już prawie wyjąć z rozkoszy. W jednej chwili głośno krzyknęła i wygięła sie jak struna. Szczytowała. Kelner zaczął gubić rytm także będąc u granic możliwości. Wykonał jeszcze kilka mocnych pchnięć podczas których zaczął pompować nasienie do prezerwatywy i opadł na nią ciężko dysząc.
     Leżeli tak chwilę uspokajając oddechy. Dopiero po tym czasie powoli mieknąc wyszedł  z niej. Zsunął obficie wypełnioną prezerwatywę i polozył ją na stoliku zawiązaną. To bylo dziwne. Ubierał się bez słowa. Gosia wciąż leżała cięzko oddychając, starając się do siebie dojść.
     - Masz zajebistą suczkę w domu, zazdroszczę ci stary. Dawno nie miałem takiego ruchania! - powiedział głośno.
     - O co ci chodzi? - uniosła głowę opierając ją na dłoni?
     - Maleńka, od razu widać co z was za ziółka. Myślicie, że jesteście jedyni?  Kilka razy w roku trafiam na taką parę co mąż chce popatrzyć jak bzykam mu żonę. Czasami siedzi na fotelu, czasami się ukrywa jak twój na balkonie. Nie oceniam. Korzystam! Tymbardziej jak mam doczynienia z taką kobietą jak ty!
     Nie odezwała się. Była zszokowana. Ja zresztą też. Stałem jak idiota z penisem w dłoni, wiedząc, że chłopak nas rozegrał jak chciał.
     - Zobacz ile spermy wypompowała ze mnie twoja żonka!  Zostawiam ci na stole!
     Był już ubrany. Jeszcze raz spojrzał na Gosię leżącą na łozku z body przewieszonym w pasie. Była cała spocona, włosy posklejane. Pośladki czerwone od klapsów. Nie odezwała się. On też już tego nie zrobił. Klepnął tylko ją jeszcze raz w tyłek i po chwili usłyszałem zamykające się drzwi.  
     Wpadłem do pokoju z opuszczonymi spodniami. Myślałem, że oszaleję. Marzyłem żeby w nią wejść. Przekręciła się na plecy nie mówiąc ani słowa i rozchyliła nogi. Wszedłem w nią od razu. Była luźna. Niesamowicie mokra. Całowaliśmy się jak szaleni. Czułem słony smak po lodzie, którego z takim zaangażowaniem jeszcze przed chwilą robiła. Całowałem jej usta, szyję, gryzłem ucho. Szeptałem że ją kocham a ona odpowiadała mi tym samym. Zrobiłem jeszcze tylko kilka ruchów i spuściłem się uwalniając całe podniecenie, które wzbierało we mnie przez te dwadzieścia minut na balkonie. Dwadzieścia minut, przez które obcy, młody facet traktował moją żonę jak przedmiot do sprawiania sobie uciech. Dwadzieścia minut, przez które jeszcze nigdy nie słyszałem tyle jęków, klapsów i lubieżnych słów.  
     Padłem na nią cięzko oddychając. Spojrzałem na stolik przy łóżku na którym leżała wypełniona prezerwatywa.
     - To było szalone. - wyszeptałem. - Podobało ci się?
     - A tobie? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.
     - Czasem chciałem już to przerwać widząc jaki jest ostry, ale twoje spojrzenie mnie uspokajało. Gosia. To było takie pierwotne, ale... chyba bardzo mi się podobało.
     - Cieszę się, bo chciałabym to kiedyś powtórzyć.

Geometryczny

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 3569 słów i 19155 znaków, zaktualizował 15 paź o 20:14. Tagi: #żona #zdrada #podglądanie

Dodaj komentarz