Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Paczka Namiętności

Paczka NamiętnościDzień w centrum miasta zaczynał się od gęstego, wilgotnego powietrza i szumu budzącego się ruchu. Poprawiłam pasek ciężkiego skanera przy pasie i spojrzałam w lusterko dostawczego vana. Słońce lekko odbijało się w moich zielonych oczach, podkreślając złocistą opaleniznę ramion, odsłoniętych przez dopasowany, czarny top bez rękawów. Złapałam w dłoń luźne, falowane pasma blond włosów, przeczesałam je palcami i pozwoliłam, by swobodnie opadły mi na ramiona. Zjechałam wzrokiem niżej czarne, krótkie spodenki idealnie opinały moje biodra i odsłaniały zgrabne, opalone nogi, które wypracowałam na treningach. Przy moim wzroście 164 cm i drobnej, ale wysportowanej budowie ciała, biust o miseczce 70C wyglądał w tym topie bardzo apetycznie. Uśmiechnęłam się do swojego odbicia. Tam w domu czekała na mnie żona i dziecko, moje bezpieczne, poukładane i szczęśliwe życie, które szczerze kochałam, ale była też we mnie druga strona, ta, która łaknęła pokus, dreszczyku emocji i czystej adrenaliny. To właśnie te małe, skrywane grzeszki sprawiały, że czułam, że naprawdę żyję.

Zabrałam paczki przeznaczone dla urzędu i ruszyłam w stronę okazałego, przedwojennego budynku. Chłodne powietrze na klatce schodowej przyniosło mi ulgę, gdy sprężystym krokiem pokonywałam stopnie na pierwsze piętro, kierując się do zachodniego skrzydła. Przekroczyłam próg dobrze znanego mi pokoju. Dwa duże biurka pod ścianami uginały się pod ciężarem segregatorów, z kąta dobiegał miarowy szum pracującej drukarki, a w powietrzu unosił się zapach parzonej kawy. Za pierwszym biurkiem siedziała urzędniczka, zasypana dokumentami, ale mój wzrok bezbłędnie powędrował na drugą stronę pomieszczenia. Za drugim biurkiem siedziała dziewczyna. Od kilku tygodni nie mogłam oderwać od niej oczu. Brunetka o zmysłowej urodzie miała dzisiaj na sobie czarny, dopasowany golf bez rękawów. Materiał mocno opinał jej pełny biust, a do tego dobrała sportową, elastyczną spódniczkę. Ten jej nieoczywisty styl, łączący elegancję z luzem, niesamowicie działał na moje zmysły. Była dokładnie mojego wzrostu, a jej kształty po prostu prosiły się o dotyk.  

Gdy otworzyłam drzwi, podniosła wzrok. Nasze oczy spotkały się natychmiast, tak jak przy każdej z ostatnich kilku doręczeń. Pomiędzy nami od razu wytworzyło się to gęste, elektryzujące napięcie, od którego przechodziły mnie przyjemne dreszcze.
– Dzień dobry – powiedziałam z lekkim uśmiechem, powstrzymując swój niski, lekko chropowaty głos.
– Cześć – odpowiedziała, a w kącikach jej ust pojawił się uśmiech. Pociągający, wyraźny, dający mi jasny sygnał.
Podeszłam bliżej jej biurka, celowo zwalniając krok i eksponując nogi. Dziś grafik miałam wyjątkowo luźny, a van na dole mógł zaczekać. Położyłam karton na blacie i podałam jej czytnik. Gdy sięgała po rysik, nie przesunęła dłoni jak zwykły klient. Jej ciepłe, delikatne palce przesunęły się po mojej skórze, zatrzymując się na niej o ułamek sekundy dłużej, niż wymagała tego sytuacja. Poczucie tego dotyku sprawiło, że serce zabiło mi szybciej.
– Dużo pracy dzisiaj? – zapytałam cicho, opierając się lekko dłonią o krawędź jej biurka i ignorując drugą urzędniczkę w kącie.
– Zawsze za dużo – odpowiedziała, nie spuszczając ze mnie zielonkawo-brązowych oczu. Bardzo twardo i odważnie taksowała wzrokiem moje odsłonięte ramiona i dekolt. – Ale miło, gdy ktoś przełamuje tę rutynę.
– W zasadzie... do tej pory nawet się sobie nie przedstawiłyśmy, chociaż widujemy się tu dwa razy w tygodniu. Jestem Jagoda.
– Gosia – odparła, odkładając czytnik. Jej głos brzmiał niezwykle miękko i kusząco. – Wreszcie mam do tej twarzy jakieś imię.
Uśmiechnęłam się łobuzersko, wypinając lekko klatkę piersiową i poprawiając koszulkę.
– Skoro znamy już swoje imiona... Może dałabyś się wyciągnąć na kawę po pracy? Mam dzisiaj spokojniejszy dzień, z chęcią porozmawiałabym bez tego biurka między nami.
Gosia przyglądała mi się przez chwilę w milczeniu. W jej oczach błysnęła czysta iskra zainteresowania i zmysłowej gry. Przygryzła lekko dolną wargę, po czym skinęła głową.
– Bardzo chętnie. Kończę o szesnastej.
– Będę czekać przed budynkiem – odparłam z puszczeniem oka, zabierając skaner.

Szesnasta zbliżała się nieuchronnie. Po skończeniu trasy pojechałam przebrać się i odświeżyć wieczór wymagał zupełnie innej oprawy niż kurierski strój. Gdy o wpół do czwartej zaparkowałam niedaleko urzędu, czułam przyjemne mrowienie w dole brzucha. Zaparkowałam vana kawałek dalej i podeszłam pod główne wejście. Miałam na sobie czarno-białą, pasiastą sukienkę, kusą, sięgającą zaledwie do połowy uda, która bezbłędnie eksponowała moje opalone nogi. Do tego założyłam czarne, skórzane kozaki na wysokiej szpilce, zakończone ostrym szpicem, sięgające tuż pod kolano, a na wierzch narzuciłam dopasowaną, skórzaną ramoneskę. Szpilki stukały rytmicznie o chodnik, przyspieszając moje tętno.

Punkt czwarta ciężkie, drewniane drzwi urzędu uchyliły się i wyszła z nich Gosia. Na jej widok aż zaciągnęłam się głębiej powietrzem. Wyglądała obłędnie. Miała na sobie ten sam strój co rano, na to zarzuciła czarną, dżinsową kurtkę. Gdy mnie dostrzegła, jej twarz rozświetlił szeroki, zmysłowy uśmiech. Zeszła po stopniach, a stukot jej butów mieszał się z moim.
– Wow... – mruknęła Gosia, mierzona mnie wzrokiem od stóp do głów, gdy zatrzymała się tuż przede mną. Spojrzała na moje nogi w wysokich kozakach, po czym przeniosła wzrok na moją twarz. – Jagoda... w pracy ukrywasz całkiem sporo atutów.
– Ty też nie zostawiasz wiele dla wyobraźni, Gosiu – odpowiedziałam łagodnie, taksując wzrokiem jej dekolt i zmysłowe usta. – Wyglądasz niesamowicie.
– Dziękuję – zaśmiała się cicho, a lekkie pąsowe rumieńce wykwitły na jej policzkach. – To gdzie mnie zabierasz?
– Znam przytulną kawiarnię dwie ulice stąd. Cicho, kameralnie, dobre małe stoliki w kącie.

Ruszyłyśmy obok siebie. Idąc ulicą, czułyśmy na sobie spojrzeń przechodniów, ale liczyły się tylko te krótkie, ukradkowe spięcia między nami. Przelotny dotyk ramion, zapach jej perfum zmieszany z nutą skóry z mojej kurtki, wszystko to rozpalając we mnie coraz większą ciekawość.

Kawiarnia była skąpana w ciepłym, przyćmionym świetle. Usiadłyśmy w głębi lokalu przy niewielkim, okrągłym stoliku. Usiadłam tak, by móc lekko wyciągnąć nogi i opuścić dłoń na blat. Gosia usiadła naprzeciwko, krzyżując nogi i opierając się łokciami o stół, co jeszcze bardziej wyeksponowało jej piękny biust. Zamówiłyśmy dwie podwójne kawy. Pomiędzy pierwszymi łykami gęste napięcie zaczęło powoli ustępować miejsca szczerej, intymnej rozmowie.
– Muszę przyznać, że czekałam na ten moment od dawna – zaczęła Gosia, bawiąc się uchem od filiżanki. Jej palce musnęły przypadkiem moje na blacie i tym razem żadna z nas nie cofnęła dłoni. – Za każdym razem, gdy wchodziłaś do pokoju z tą swoją pewnością siebie, po prostu odcinało mi myślenie.
– Wiesz, że działało to w obie strony? – uśmiechnęłam się, gładząc delikatnie wierzch jej dłoni kciukiem. – Masz w sobie coś takiego, że trudno od ciebie oderwać wzrok, ale powiedz mi... co robisz po godzinach? Ktoś na ciebie czeka w domu?
Gosia powstrzymała oddech na ułamek sekundy, po czym zniżyła głos do miękkiego szeptu.
– Tak. Mam narzeczoną, Anię. Jesteśmy razem od trzech lat.
Spojrzałam jej głęboko w oczy, nie puszczając jej dłoni.
– A ja mam żonę i dziecko. Od sześciu lat budujemy wspólne życie.
Na chwilę zapadła cisza, ale nie była ona ciężka czy pełna poczucia winy. Była czystym, wzajemnym zrozumieniem dwóch kobiet, które wiedzą, kim są i czego pragnęły od chwili gdy się zobaczyły w urzędzie.
– Kocham Anię – powiedziała szczerze Gosia, przesuwając palcami po moich kostkach. – Ale brakuje mi dreszczu, adrenaliny, tego uczucia, kiedy całe ciało płonie tylko na samą myśl o kimś nowym.
– Doskonale wiem, o czym mówisz – odparłam cicho, pochylając się lekko w jej stronę. – Kocham moją rodzinę, moje życie jest poukładane i szczęśliwe, ale kocham też pokusę. I szczerze? Od kiedy pierwszy raz spojrzałam ci w oczy, mam na ciebie ogromną ochotę, Gosia.
Gosia przygryzła dolną wargę, a w jej oczach pojawił się niebezpieczny, dziki błysk.
– Ja na ciebie też, Jagoda. Nawet nie wiesz, jak bardzo.

Gosia nie spuszczała ze mnie wzroku. Gdy z moich ust padły słowa o ochocie na nią, powoli przygryzła dolną wargę, patrząc na mnie z bezwstydnym pożądaniem. Widząc jej reakcję, sama zrobiłam to samo, czując, jak fala gorąca rozlewała się po moim ciele. Między nami nie było już żadnych wątpliwości ani niedomówień. Obie pragnęłyśmy dokładnie tego samego.

Zapłaciłam za kawę, po czym wstałyśmy od stolika. Stukot moich szpilek i Gosi niósł się cichym echem po kameralnej sali. Kiedy wyszłyśmy na zewnątrz, chłodniejsze wieczorne powietrze uderzyło w moje rozgrzane policzki, ale w środku aż płonęłam. Bez słowa ruszyłyśmy w stronę pobliskiego parku. Latarnie rzucały długaśne cienie na aleje, a gęste korony starych drzew tworzyły wokół nas idealny, dyskretny parawan. O tej porze park był pusty. Szłyśmy blisko siebie, ramie w ramię, aż wreszcie zboczyłyśmy z głównej ścieżki w głąb ciemniejszej, ustronnej alejki. Zatrzymałyśmy się przy masywnym, starym dębie, którego pień osłaniał nas od strony alei. Przycisnęłam Gosię plecami do szorstkiej kory drzewa. Zapach jej perfum, połączony z nutą spódniczki i chłodem wieczora, działał na mnie jak najsilniejszy afrodyzjak.
– Nie masz pojęcia, jak długo o tym myślałam – szeptałam, opierając dłoń na pniu tuż obok jej głowy, a drugą powoli przesuwając po jej talii.
– To sprawdźmy, czy Twoje wyobrażenia dorównują rzeczywistości – odpowiedziała cicho Gosia.

Jej dłonie natychmiast wylądowały na moich biodrach, przyciągając mnie do siebie. Uniosłam dłoń, zatapiając palce w jej miękkich, ciemnych włosach, i pochyliłam się. Nasze usta połączyły się w pierwszym, spragnionym pocałunku. Początkowo głęboki i badawczy, pocałunek szybko przerodził się w dziką, pełną namiętności eksplozję. Gosia uchyliła wargi z cichym jękiem, wpuszczając mój język głębiej. Zacisnęłam dłoń na jej biodrze, czując pod palcami miękki materiał spódniczki, i mocniej docisnęłam swoje ciało do jej kształtów. Jej obfity biust opierał się o moje piersi, a reakcja naszych ciał na ten intymny kontakt była natychmiastowa i elektryzująca. Gosia przesunęła dłonie po skórzanej ramonesce na moje plecy, przyciągając mnie jeszcze mocniej, jakby chciała zlikwidować jakąkolwiek przestrzeń między nami. Kiedy na chwilę oderwałam usta od jej warg, by złapać oddech, zeszłam pocałunkami na jej linię szczęki i wrażliwą szyję. Delikatnie przycisnęła głowę do pnia drzewa, wypuszczając drżący oddech.
– Jagoda... – mruknęła, zatapiając paznokcie w moich plecach. – Jesteś niesamowita.
– To dopiero początek – odparłam z zmysłowym uśmiechem, wracając do jej spragnionych ust.

Docisnęłam Gosię do pnia starego dębu, czując, jak ogień pożądania przelewał się przez całe moje ciało. W głowie kołatała mi tylko jedna myśl, miałam niewiele czasu. Obowiązki, dom, żona i dziecko czekały, a ten pierwszy raz musiał być krótki, ale niezwykle intensywny. Zależało mi, by ten pocałunek wypalił w nas obu ślad, którego nie zatarłby żaden upływający dzień. Nasz pocałunek był głęboki, namiętny, pełen dzikiej pasji i żarliwości. Nasze języki tańczyły w zmysłowym, dojrzałym rytmie, bez zbędnej nieśmiałości. Moje dłonie błądziły energicznie po jej plecach i biodrach, czując pod palcami miękkość spódniczki, podczas gdy Gosia przyciągała mnie do siebie tak mocno, jakby chciała stopić nasze ciała w jedno. Gdy w pewnym momencie obie potrzebowałyśmy złapać tchu, z trudem oderwałyśmy wargi. Patrzyłyśmy na siebie z głośnym oddechem, wiedząc doskonale, że to nie koniec, a jedynie głęboki przecinek przed tym, co nieuchronnie nadejdzie.
– Muszę się zbierać... – powiedziałam cicho, głaskając kciukiem jej zaróżowiony policzek, chociaż całe moje ciało krzyczało, by zostać.
– Wiem – odparła Gosia z miękkim uśmiechem, nie spuszczając ze mnie wzroku. – Ale i tak było warto na tę parę chwil. Biorę każdą sekundę z tobą.
– Chciałabym więcej – szepnęłam, a w moim głosie wybrzmiała czysta, niepohamowana szczerość.
– Ja też, Jagoda. Nawet nie wiesz jak bardzo.
Przygryzłam lekko wargę, patrząc na nią z szelmowskim, prowokującym uśmiechem.
– W takim razie musimy nadrobić resztę innym razem... – Przez chwilę intensywnie myślałam, po czym w moich oczach błysnęła iskra. – Za tydzień po pracy możemy spotkać się w mieszkaniu mojego brata. Wyjeżdża na parę dni nad jezioro, a ja mam klucze.
Gosia wydała z siebie cichy, zachwycony jęk, a jej oczy rozbłysły.
– To świetny pomysł! Tylko jak ja do cholery doczekam przez ten cały tydzień?

Uśmiechnęłam się tylko figlarnie i skradłam jej jeszcze jeden, szybki, słodki pocałunek na dobranoc. Poszłyśmy jeszcze na krótki spacer, ciesząc się swoją obecnością, po czym rozstałyśmy się, wracając do swoich światów.
***

Tydzień wlókł się w nieskończoność. Każdy dzień w pracy był dla mnie próbą cierpliwości. Gdy dostarczałam paczki do jej pokoju w urzędzie, w powietrzu aż gęstniało od skrywanych emocji, spojrzeń pełnych pożądania i przelotnych, elektryzujących dotyków przy przekazywaniu czytnika.

Wreszcie nadszedł upragniony piątek. Zapowiedziałam w domu, że wrócę wyjątkowo późno, tłumacząc to dodatkowymi obowiązkami na magazynie po skończeniu trasy. Spakowałam przygotowany wcześniej strój do torby i tuż po rozładowaniu vana, pojechałam na pobliską stację benzynową, by się przebrać. W łazience zrzuciłam kurierski mundur i zaczęłam powoli wkładać na siebie to, co przygotowałam na ten wieczór. Najpierw czarne, zmysłowe, koronkowe stringi oraz pas do pończoch, do którego przypięłam pończochy z koronkowymi manszetami. Na to nałożyłam oliwkową, kusą sukienkę bez ramion, która idealnie opinała moje wysportowane ciało. Cekinowe naszywki przy dekolcie i w pasie przyciągały wzrok, a druga część materiału spływała luźno z przodu, zwieńczona ozdobnym wiązaniem na szyi. Dopełnieniem były szare, sznurowane botki na wysokiej szpilce. Spakowałam rzeczy do torby i wyjechałam po Gosię pod galerię handlową w pobliżu jej pracy.

Kiedy Gosia wyszła z galerii, po prostu odebrało mi mowę. Wyglądała zjawiskowo. Miała na sobie ciemną, cekinową sukienkę mini o kopertowym kroju z długim rękawem, z pod której przy każdym kroku bezwstydnie wyłaniały się szerokie manszety pończoch. Na nogach miała klasyczne, wysokie szpilki. Wsiadła do samochodu z szelmowskim, pewnym siebie uśmiechem.
– Cześć, piękna – przywitałyśmy się krótkim, ale gorącym buziakiem.
– Wyglądasz obłędnie, Gosia... Ta sukienka to grzech – powiedziałam, taksując wzrokiem jej dekolt i odsłonięte uda.
– Próbuję ci po prostu dorównać – odparła, patrząc zachwyconym wzrokiem na moją oliwkową kreację i opalone ramiona. – Jesteś zjawiskowa, Jagoda.

Zamieniłyśmy jeszcze parę słów prozaicznego dialogu o tym, jak minął dzień, ale obydwie wiedziałyśmy, że to tylko zasłona dymna dla rosnącego podniecenia. Zajechałyśmy pod blok mojego brata i weszłyśmy do mieszkania. Wnętrze wymalowane było na stonowane, szare odcienie, dając chłodne, nowoczesne tło. Gdy tylko zamknęłam drzwi na klucz, nagle dopadła mnie prozaiczna, ale nieunikniona potrzeba fizjologiczna, musiałam pilnie skorzystać z łazienki.
– Przejdź proszę do sypialni, za chwilę do ciebie dołączę – poprosiłam Gosię.
Gdy zamknęłam się w łazience, dopadła mnie lekka obawa. Pomyślałam sobie ze złością, że tak zwyczajna, prozaiczna potrzeba może zepsuć ten misternie budowany, zmysłowy nastrój. Szybko jednak odepchnęłam te myśli, poprawiłam włosy w lusterku i wygładziłam oliwkową sukienkę.

Wyszłam z łazienki i skierowałam się prosto do sypialni. Gosia siedziała na fotelu tuż przy dużym łóżku. Kiedy mnie zobaczyła, jej twarz rozjaśnił uśmiech rozbrajający, hipnotyzujący, odganiający wszelkie moje wcześniejsze obawy. Podszyta pewnością siebie ruszyłam w jej stronę kocim, zmysłowym krokiem. Zatrzymałam się tuż przy fotelu i pochyliłam w jej stronę, napinając mocno materiał sukienki. Wysunęłam jedną nogę do przodu, celowo odsłaniając delikatnie koronkową manszetę pończochy. Przyłożyłam dłoń do gładkiej szyi Gosi. Zaczęłam ją delikatnie głaskać, przesuwając palce wyżej, zatapiając je w jej ciemnych włosach. Patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy. Na samym dnie naszych spojrzeń przemknął cienki cień wątpliwości, pytanie, czy na pewno dobrze robimy, mając swoje partnerki w domu... Ale ta wątpliwość natychmiast przegrała z olbrzymim, niepohamowanym pragnieniem, które nas spalało. Gosia uniosła dłoń i zaczęła czule gładzić moją rękę, przesuwając palcami po mojej skórze. Nasze twarze znalazły się niesamowicie blisko. Czułam jej gorący, przyspieszony oddech na swoich ustach, czułam narastające podniecenie i falę emocji, która unosiła nas obie. W pewnym momencie Gosia delikatnie wsunęła dłoń w moje blond włosy z tyłu głowy, przyciągając mnie do siebie. Uniosła wargi i zaczęła mnie miękko, czule całować, z pełną zmysłowością. Odpowiedziałam na ten pocałunek natychmiast, roztapiając się w jej dotyku i wbijając paznokcie w oparcie fotela. Pocałunek był powolny, długi i niesamowicie czuły, a jednocześnie przesiąknięty głęboką pasją, która z każdą sekundą roztapiała wszelkie zahamowania. Rozpalałyśmy swoje zmysły bez pośpiechu. Moje dłonie delikatnie błądziły po jej gładkiej szyi, smukłej twarzy i miękkich włosach, podczas gdy dłonie Gosi przesuwały się czule po moich ramionach. Czułam, jak temperatura w pokoju rosła, a we mnie narastała fala gorącego, paraliżującego wręcz podniecenia. Po chwili Gosia przyciągnęła mnie jeszcze bliżej siebie i fotela, zdecydowanie obejmując mnie w pasie. Jej powolne dłonie zjechały niżej, wsuwając się pod materiał mojej oliwkowej sukienki i odsłaniając koronkowe manszety pończoch.  

Na moment przerwałyśmy pocałunek. Patrzyłyśmy na siebie ze szelmowskim, pełnym obietnicy uśmiechem, łapiąc płytkie oddechy. Korzystając z tej chwili napięcia, zaczęłam delikatnie obkręcać się połowicznie w prawo, a potem w lewo, prezentując jej moją figurę. Gosia nie odrywała ze mnie wzroku. Podwinęła przednią część mojej sukienki jeszcze wyżej, odsłaniając nie tylko gładkie pończochy, ale i misternie wykonany pas. W odpowiedzi obsunęłam wewnętrzną, górną część sukienki w dół, aż do pasa, uwalniając swoje piersi. Gosia uśmiechnęła się zmysłowo, złapała po obu stronach za zewnętrzną część materiału stanowiącą wiązanie wokół szyi i bez wahania zatopiła usta w pieszczocie mojej wypiętej klatki piersiowej. Zaczęła żarliwie i z ogromnym wyczuciem ssać i lizać moje sutki oraz brodawki. Co chwilę unosiła wzrok, by spojrzeć mi prosto w oczy, podczas gdy ja co jakiś czas odgarniałam opadające na twarz blond pasma włosów. Moje ciało wiło się przy tej pieszczocie w tanecznym, zmysłowym rytmie, a z moich ust wyrywały się ciche westchnienia zachwytu. Gdy to słodkie palenie stało się niemal nie do zniesienia, przerwałyśmy ten moment, by powrócić do głębokiego, bezwstydnego pocałunku. Pochyliłam się niżej, dociskając Gosię do fotela. Siedziała z założoną nogą na nogę, a spod jej cekinowej mini wyłoniły się pończochy. Podparłam się pewnie dłonią na jej miękkim udzie, czując pod palcami bijące od niej ciepło. Gosia sprawnym ruchem przerzuciła przez moją szyję zewnętrzną, wiązaną część sukienki, odsłaniając w pełni mój nagi tułów.  

Przeszłam tuż przed nią i obróciłam się tyłem. Wijąc się tanecznie i zmysłowo, zaczęłam obsuwać po swoich biodrach i opalonych nogach pozwijany materiał oliwkowej kreacji. Kiedy sukienka opadła aż do kostek, wypięłam się lekko, by ją zrzucić, i w tym samym momencie poczułam gorący dotyk oraz miękkie, porywające pocałunki Gosi na moich pośladkach. Przez moje ciało przeszedł prąd. Obróciłam się płynnie i od razu położyłam na dużym łóżku. Szybko wysunęłam stopy z sukienki i zrzuciłam szare botki na szpilkach, zostając jedynie w koronkowej bieliźnie, pasie i pończochach. Kusiłam ją każdym ruchem, ułożeniem ciała i drapieżnym spojrzeniem. Reakcja Gosi była natychmiastowa, jej oczy płonęły czystym pożądaniem. Przysunęła się i uklękła przy krawędzi łóżka. Uniosłam swój tułów, opierając się na łokciach, i po raz kolejny zatopiłyśmy się w namiętnym, coraz bardziej łapczywym i spragnionym pocałunku, nie zważając już na nic innego. Nasz pocałunek trwał, przesiąknięty gęstniejącym z każdą sekundą żarem, gdy Gosia zwinnie wpełzła na szeroki materac, spychając mnie głębiej w głąb łóżka i kładąc się na mnie swoim rozgrzanym ciałem. Napięcie między nami gęstniało, a każdy ruch rozpalał zmysły do granic możliwości. Pocałunki stawały się coraz głębsze i bardziej łapczywe. Gosia zniżyła się na chwilę, a jej usta i ciepły oddech znów powędrowały w stronę moich piersi. Zaczęła żarliwie ssać i lizać moje sutki oraz wrażliwe brodawki, sprawiając, że mój oddech drastycznie przyspieszył, a pierś sama wypinała się ku niej w niemym błaganiu o więcej.  

Na krótką chwilę wróciłyśmy do desperackich, głębokich pocałunków, lecz narastające pragnienie i dzika pożądanie wzięły górę. Gwałtownym, zdecydowanym ruchem przekręciłam się, zmieniając pozycję i spychając Gosię na plecy. Bez wahania usiadłam okrakiem na jej twarzy, odcinając jej drogę ucieczki. Gosia nie tracąc ani chwili, sprawnie odsunęła pasek skąpych, koronkowych stringów, a jej gorący, zręczny język natychmiast zanurzył się głęboko w mojej kobiecości, smakując mnie i doprowadzając na skraj obłędu. Z gardła wyrwał mi się głośny, dławiony jęk, a moje biodra same wykonały instynktowny, taneczny ruch w dół, pragnąc jeszcze mocniej zatopić się w tej niesamowitej pieszczocie. Język Gosi pracował z niesamowitą pasją, rytmicznie i coraz bardziej zachłannie, uderzając w najczulsze punkty i wywołując powoli narastającą, błogą falę gorąca. Moje ciało wiło się powoli w idealnej korelacji z jej ruchami, a z gardła wydobywały się coraz głośniejsze mruki i zmysłowe jęki. Każdy wdech był coraz płytszy i szybszy, a wydawane przeze mnie dźwięki wyznaczały Gosi tempo, za którym ślepo i bez wahania podążała. W pewnych momentach nasze spojrzenia się krzyżowały, widziałam w jej rozszerzonych źrenicach czyste, dzikie oddanie, po czym moje powieki same opadały pod naporem falującej rozkoszy, pozwalając mi w pełni skoncentrować się na tym, co czułam. Moje dłonie błądziły chaotycznie, nie mogąc odnaleźć jednego, stałego miejsca: raz zatapiały się palce w ciemnych włosach Gosi, przytrzymując ją bliżej siebie, to znów wędrowały do moich własnych włosów, gładziły rozgrzaną do czerwoności skórę na brzuchu albo kurczowo łapały za mój własny biust. W porywie nagłej, przytłaczającej potrzeby wzięłam dłoń Gosi i mocno przyłożyłam ją do jednej ze swoich nabrzmiałych piersi, pozwalając jej palcom poczuć, jak bardzo drżałam i jak bardzo jej pragnęłam. W głowie kotłowały mi się tysiące skrajnych myśli i emocji. Świadomość tego, gdzie byłam i kim jestem – żoną i matką z poukładanym życiem – walczyłam z czystą, niczym nieusprawiedliwioną ekstazą, ale ta zakazana adrenalina zamiast hamować, tylko potęgowała ogień. Chciałam więcej, głębiej, bez żadnych kompromisów. W kulminacyjnym momencie tego szału Gosia niespodziewanie zmieniła pozycję. Zdecydowanym, płynnym ruchem przewróciła mnie na plecy, zsuwając z moich bioder i zdejmując ze mnie koronkowe stringów. Zanim zdążyłam w ogóle zareagować, jej ciało z powrotem zawisło nade mną, a gorący, zręczny język natychmiast powrócił do bezwstydnej, głębokiej pieszczoty, wznosząc moje emocje na zupełnie nowy, nieosiągalny wcześniej poziom. Moje ciało wiło się pod nią w błogiej, czystej rozkoszy, a z gardła wyrywały się naprzemiennie głośne, przeciągłe jęki i niskie, drżące mruki. Gosia była w pełni skupiona na tej niesamowitej pieszczocie, jej język pracował z żarliwością, wirując szaleńczo i dosłownie wypełniając mnie falą pulsującego, rozgrzanego do granic możliwości ciepła. W kulminacyjnym momencie, gdy napięcie we mnie osiągnęło zenit, a mięśnie brzucha zaczęły drżeć, Gosia sprawnym ruchem zastąpiła usta palcem, a zaraz potem dwoma. Jej smukłe, zręczne palce naprzemiennie zanurzały się głęboko w moim wnętrzu, nadając temu rytm, który sprawiał, że traciłam poczucie rzeczywistości. Gdy fala orgazmu zaczęła we mnie narastać, Gosia uniosła się wyżej na ramionach. Wykorzystując ten moment, błyskawicznie objęłam ją oburącz za szyję, przyciągając jej twarz tuż do siebie. Patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy z bliskiej odległości, wymieniając ciężkie, rwane oddechy, podczas gdy z moich ust wciąż wyrywały się ciche mruki aprobaty i zachwytu. Palce Gosi penetrowały mnie coraz dynamiczniej, gwałtownie uniosłam tułów i wpiłam się w jej usta z łapczywym, dzikim głodem. Fala błogiej rozkoszy zalewała mnie z taką siłą, że opadłam z powrotem na materac, a całe moje ciało zaczęło się wić i falować w rytm jej ruchów.  

Gosia na moment oderwała się od moich warg, a jej usta i ciepły oddech powędrowały w dół, całowała moją rozgrzaną szyję, zjeżdżała niżej na piersi, podczas gdy ja dociskałam ją mocno do siebie, wplątując drżące palce w jej miękkie włosy. Co jakiś czas wracała do moich ust, ale jej uwaga i moje pożądanie skupiały się teraz całkowicie na tym niesamowitym, pulsującym kontraście między jej ustami na skórze, a palcami pracującymi we mnie z rosnącą, zmysłową intensywnością. Jej palce poruszały się coraz energiczniej, a moje ciało reagowało na to błogim wiciem się na pościeli i coraz głośniejszymi, urwanymi jękami. W pewnym momencie ta potężna, narastająca błoga fala rozrywająca mnie od środka osiągnęła punkt krytyczny. Przeszła przez moje ciało gwałtownym wstrząsem, zamieniając się w czystą, spazmatyczną ekstazę. Moje mięśnie spięły się w nagłych skurczach, a cały organizm zaczął drobnymi, przyjemnymi drgawkami reagować na ten potężny szczytowy moment.

Gosia, czując każdą moją reakcję, natychmiast nachyliła się nad moją twarzą. W tym samym ułamku sekundy wpiłam się w jej usta łapczywie, desperacko, chłonąc każdy centymetr jej warg. Pocałunki były głębokie i pełne niesamowitej wdzięczności, a moje dłonie kurczowo ujmowały oburącz jej twarz i gładziły smukłą szyję.  

W miarę jak opadałam z fali najsilniejszych skurczów, Gosia powoli zwolniła ruchy palców, przechodząc do niezwykle czułych, uspokajających pieszczot. Jej dłoń delikatnie głaskała moją nabrzmiałą kobiecość, przesuwając się wyżej po wewnętrznej stronie ud aż do koronkowej manszety pończochy i zatrzymując się na lekko falującym, zmęczonym oddechem brzuchu. Odzyskując powoli siły po spazmatycznej ekstazie, chwyciłam Gosię za ramiona i zmysłowym, płynnym ruchem uniosłam nas obie do pozycji klęczącej na środku szerokiego łóżka. Nie tracąc ani chwili, powolnym, pożądliwym gestem pozbawiłam ją cekinowej sukienki, zsuwając ją przez jej ramiona, a zaraz potem zapięcia czarnego, koronkowego stanika. Materiał opadł na pościel, a moim oczom ukazało się jej niezwykle seksowne, rozgrzane ciało. Gosia została tylko w czarnych, koronkowych stringach i czarnych pończochach samonośnych ozdobionych szerokimi, koronkowymi manszetami, które idealnie podkreślały linię jej ud. Przez chwilę klęczałam przed nią, rozkoszując się tym widokiem. Jej piękne, okazałe piersi falowały w rytm przyspieszonego oddechu. Nie potrafiłam dłużej czekać. Natychmiast przywarłam do niej, obejmując jej plecy i talię oburącz, a moje usta i język od razu zatopiły się w gorącej, oralnej pieszczocie jej piersi. Ssałam i lizałam jej stwardniałe sutki oraz wrażliwe brodawki naprzemiennie, nadając temu żarliwy, niemal nienasycony rytm. Z piersi Gosi wyrywał się głęboki, urywany dech i niskie, gardłowe mruki rozkoszy. Nasze spojrzenia krzyżowały się co chwilę. patrzyłyśmy na siebie z nieukrywanym żarem i niesamowitym, dzikim pragnieniem, podczas gdy Gosia drżącymi palcami co jakiś czas nerwowo, ale czule odgarniała ciemne pasma włosów opadające jej na twarz.  

Na moment oderwałam usta od jej ciała i zsunęłam się z łóżka, czując, jak chłodniejsze powietrze muskające moją rozgrzaną skórę potęguje dreszcze. Podeszłam do porzuconej na podłodze torby i sięgnęłam do jej wnętrza. Wyciągnęłam z niej buteleczkę dobrego lubrykantu oraz strap-on z solidnym, czarnym pasem i robiącym wrażenie, przezroczystym drągiem, który realistycznie imitował męskość. Odwróciłam się w stronę łóżka. Gdy Gosia zobaczyła, co trzymam w dłoniach, na jej twarzy pojawił się szeroki, drapieżny uśmiech, a w oczach błysnął ten niesamowity, dziki ogień. Natychmiast przesunęła się na kolanach do samej krawędzi materaca, gotowa na to, co miało nadejść. Podeszłam bliżej, a nasze usta spotkały się w krótkim, ale niezwykle intensywnym pocałunku, podczas którego w mojej głowie kłębiły się tysiące emocji od szaleńczego podniecenia, przez dreszczyk zakazanego owocu, aż po całkowite zatracenie się w tej chwili.

Zaczęłam sprawnie zakładać na siebie pasy strap-ona, dopasowując je do bioder. Gdy skończyłam, obróciłam się plecami, a Gosia, klęcząc za mną, zręcznymi i lekko drżącymi palcami pomogła mi zapiąć klamry i dociągnąć paski, mrucząc coś z zachwytu tuż przy mojej skórze. Gdy wszystko było gotowe, odwróciłam się dynamicznie i wpełzłam na łóżko na czworakach. Popchnęłam Gosię nieco głębiej w miękką pościel, po czym złączyłyśmy się w głębokim, szalenie namiętnym pocałunku. Nasze dłonie błądziły chaotycznie, gorączkowo gładząc nawzajem rozgrzane ciała, ramiona i plecy. W ferworze pragnienia Gosia jednym płynnym ruchem zaczęła zsuwać z siebie czarne, koronkowe stringi. Pomogłam jej w tym, po płynnym ruchem odwróciła się do mnie plecami i lekko wypięła pośladki, zapraszając mnie do dalszej bliskości. Pochyliłam się nad nią bez wahania, zatapiając usta w pieszczocie jej pośladków. Całowałam rozgrzaną, gładką skórę, wodząc po niej czubkiem języka i delikatnie gładząc dłońmi jej ciało. Moje palce powędrowały niżej, wzdłuż jej niezwykle wilgotnej i rozgrzaną do granic możliwości kobiecości. Wodząc po niej opuszkami, wywołałam u Gosi cichy, głęboki mruk rozkoszy, który odbił się echem w cichej sypialni. Sięgnęłam po buteleczkę lubrykantu. Niewielką ilość wylałam na jej pośladki i drżącą kobiecość, a następnie obficie rozprowadziłam środek po całej długości przezroczystego drąga mojego strap-ona. Zbliżyłam się do niej, ustawiając tuż za jej plecami, i zaczęłam delikatnie ocierać się o jej wrażliwe miejsce, rozpalając Gosię do czerwoności i wywołując u niej kolejny, urwany oddech. Napięcie osiągnęło punkt kulminacyjny, a jej ciało było już całkowicie gotowe i spragnione, powoli, niesamowicie zmysłowo i czule wsunęłam się w jej wnętrze, dając nam obu odczuć każdą sekundę tego długo wyczekiwanego zjednoczenia. Wsuwałam się w nią powoli i płytko, mocno, lecz z wyczuciem chwytając Gosię za pośladki i biodra. Z każdym moim wejściem z gardła Gosi wyrywał się coraz głośniejszy, niższy mruk. Stopniowo przyspieszałam, nadając naszym ruchom głębszy, bardziej zdecydowany rytm. Delektowałam się każdym calem jej rozgrzanego ciała, chłonąc ten widok i jej reakcje w tej pozycji. Moje pchnięcia stawały się bardziej energiczne, choć celowo momentami zwalniałam, by podkręcić i tak rozgrzaną do czerwoności atmosferę. Ciało Gosi idealnie współpracowało, wypinała się mocniej, a jej biodra zaczęły rytmicznie kołysać się w tył, korelując każdy mój ruch. Jej dotychczasowe mruki szybko zamieniły się w ciche, pełne pożądania jęki. W pewnym momencie Gosia podparła się dłonią o materac, a drugą ręką zaczęła energicznie pocierać swoją pulsującą łechtaczkę, nakręcając się jeszcze bardziej. Zaczęłam zanurzać się w niej coraz głębiej, a moje biodra z głośnym, zmysłowym klaskaniem uderzały o jej pośladki. Z ust Gosi wyrwał się głośny, rwany szept:  
– Och... kurwa... – jęknęła, tracąc panowanie nad głosem.

Widząc, że zbliżała się do swojego szczytu, a napięcie między nami osiągało punkt wrzenia, płynnie zmieniłyśmy pozycję. Nie przerywając bliskości, ułożyłyśmy się na boku w pozycji „na łyżeczkę”. Gosia przycisnęła się plecami do mojego ciała, a ja, obejmując ją mocno w pasie, kontynuowałam płynne, głębokie ruchy posuwisto-zwrotne, nadając tempo, które miało zanieść nas obie na sam skraj ekstazy. Nadawałam coraz bardziej dynamiczne, wręcz zachłanne tempo, a jej biodra kontrowały moje ruchy z niesamowitą siłą. Co chwilę Gosia odwracała głowę do tyłu, łaknąc mojego dotyku i warg. Nie przerywając jednostajnych, głębokich ruchów posuwisto-zwrotnych, natychmiast chłonęłam jej usta w łapczywych, gorących pocałunkach. Jej dłoń wychyliła się do tyłu, mocno chwytając mnie za kark, włosy i szyję, przyciągając jeszcze bliżej, jakby bała się, że ta chwila zaraz ulotni się. Jej rozgrzane ciało falowało i wiło się w moich ramionach. Przyspieszyłam rytm, uderzając biodrami o jej pośladki z rosnącą intensywnością, podczas gdy Gosia w tym samym momencie wierzgała nogami, a jej dłoń z niesamowitą prędkością i żarem pocierała pulsującą łechtaczkę. Napięcie osiągnęło punkt krytyczny. W jednej sekundzie ciało Gosi spięło się gwałtownie, a jej wnętrze zacisnęło się wokół drąga w potężnym skurczu. Jej orgazm wybuchł z ogłuszającą siłą. Przekręciła się gwałtowniej na plecy, ciągnąc mnie za sobą, i obiema rękami wplątanymi w moje włosy i szyję przyciągnęła mnie do swojej twarzy. Wpięła się w moje usta w desperackim, głębokim pocałunku, podczas gdy całe jej ciało drżało w spazmatycznych konwulsjach czystej, obezwładniającej ekstazy.

Ciało Gosi wciąż lekko drżało po fali ostatnich skurczów. Obie leżałyśmy na szerokim łóżku, ciężko i głęboko dysząc, a nasze rozgrzane skóry stawały się mokre od potu. Patrzyłyśmy sobie prosto w oczy z twarzy nie schodziły nam szerokie, pełne autentycznego ukontentowania uśmiechy. W tym spojrzeniu było wszystko: ulga, spełnienie, a przede wszystkim świadomość, że poszłyśmy za głosem absolutnie bezwstydnej, dzikiej namiętności i dałyśmy się jej ponieść bez trzymanki. W mojej głowie kłębiły się tysiące myśli. Z jednej strony czułam ten niesamowity, endorfinowy haj, który odbierał zdolność racjonalnego myślenia, z drugiej dziwny spokój. Nasze ciała, wciąż w miłosnym uścisku, lekko się ocierały przy każdym, coraz bardziej unormowanym oddechu.
– Trzymaj się... – szepnęłam cicho i ostrożnie wysunęłam strap-ona z wnętrza Gosi.

Natychmiast przyciągnęłam ją bliżej siebie. Zaczęłyśmy się całować, już nie tak drapieżnie i łapczywie jak chwilę wcześniej, ale niezwykle czule, miękko, celebrując każdą sekundę tej bliskości. Nasze dłonie wędrowały po plecach, ramionach i taliach, gładząc się powoli, podczas gdy bicie naszych serc powoli wracało do normalnego rytmu.

Po długiej chwili milczenia, wtulona w jej ramię, odezwałam się cicho:
– Potrzebowałam tego... Bardziej, niż sama zdawałam sobie sprawę.  
Gosia odgarnęła mi pasmo włosów z czoła, uśmiechnęła się ciepło i odpowiedziała szeptem:  
– Ja też. Od momentu, kiedy zacząłeś... kiedy zaczęłaś doręczać do nas paczki, fantazjowałem o tym... fantazjowałam o Tobie niemal bez przerwy.  
Posłałam jej szelmowski, lekko zawadiacki uśmiech, delikatnie muskając palcem jej podbródek.  
– Komplement przyjęty, pani urzędniczce. Choć muszę przyznać, że sama też nie potrafiłam o tobie zapomnieć od pierwszego wejrzenia.
Przez chwilę w sypialni panowała błoga cisza, przerywana jedynie szumem miasta dobiegającym z zewnątrz. Nagle na twarzy Gosi pojawił się cień refleksji. Jej oczy pociemniały, a w głosie pojawiła się nuta wahania.  
– Jagoda... myślisz, że jesteśmy złymi ludźmi? – zapytała cicho, dotykając mojego ramienia. – Przecież dla chwili czystej namiętności zdradzamy kobiety, które w domach kochamy...
Zamilkłam na moment, pozwalając tym słowom wybrzmieć. Przez lata poukładanego życia z żoną nigdy nie planowałam niczego takiego, ale też życie pokazało mi, że rzeczywistość rzadko jest czarno-biała.
– Zdrada bywa krzywdząca, to prawda... – zacząłem powoli, ważąc każde słowo, patrząc jej głęboko w oczy. – Ale bycie głuchym na własne pragnienia, na to, czego domaga się twoje ciało i dusza, też potrafi być cholernie bolesne. Nie jesteśmy złe, Gosia. Jesteśmy po prostu... ludzkie. Pragnące żyć na sto procent.

Gosia patrzyła na mnie przez dłuższą chwilę w całkowitym milczeniu. W jej oczach nie było już lęku, była tam głęboka ulga i absolutne, nieme zrozumienie. Wiedziała dokładnie, co czuję. Chcąc rozładować ten delikatny moment i dowiedzieć się o niej czegoś więcej, przesunęłam dłoń po jej ramieniu i zapytałam miękko:  
– A opowiedz mi o Ani... Jaka ona jest? Jak to się w ogóle zaczęło między wami?
Gosia westchnęła lekko, uśmiechnęła się pod nosem na wspomnienia i zaczęła opowiadać, delikatnie bawiąc się kołdrą.  
– Jest ode mnie nieco niższa, ma około 160 centymetrów wzrostu i waży jakieś 50 kilo. Biust w okolicach 75B, a kasztanowe włosy sięgają jej do połowy pleców... – zamyśliła się na chwilę. – Z Anią zaprzyjaźniłyśmy się jakiś czas temu. Na początku to było tylko zwykłe „cześć”, ale szybko zaczęłyśmy częściej i dłużej rozmawiać. W końcu zaprosiłam ją do siebie i od tego czasu regularnie przychodziła na babskie pogaduchy. Zwierzała mi się ze swoich problemów, szukała rady jak u starszej siostry. Nie od razu zainteresowała mnie jako kobieta. Nie dlatego, że była mało atrakcyjna, po prostu nie o każdej osobie od razu myślisz w ten sposób. – Jej ton stał się nieco bardziej rozbawiony, gdy kontynuowała: – Rzecz zmieniła się po jakimś czasie. Coś we mnie pękło, przestawiło się. Dodatkowo... rozmowa z poznaną przez internet dziewczyną niesamowicie nakręciła mnie na zdecydowanie bliższe poznanie Ani. Dostałam wtedy mnóstwo cennych wskazówek na temat uwodzenia kobiet, które wcześniej nie były mi do niczego potrzebne. Uzbrojona w tę wiedzę i potwornie zdeterminowana, postanowiłam spróbować. Bardzo się bałam, że zaryzykuję cudowną znajomość, której nie chciałam stracić... ale pokusa była silniejsza. – Gosia spojrzała w sufit, wracając pamięcią do tamtego dnia. – W końcu zamknęłam laptopa i podeszłam do szafy. Jak na złość, czas pędził wtedy jak szalony – nieubłaganie zbliżała się godzina wizyty Ani, a ja robiłam się coraz bardziej kłębkiem nerwów. Cały miniony wieczór zastanawiałam się, co na siebie włożyć. Wtedy z tą dziewczyną z sieci ustaliłyśmy, że założę dżinsową, luźną mini, która nie do końca zakrywała moje pośladki – dawno w niej nigdzie nie chodziłam. Do tego biały, koronkowy top i... to wszystko. Byłam gotowa, a przynajmniej bardzo chciałam w to wierzyć. – Na jej twarzy wykwitł szeroki, czuły uśmiech. – Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Serce podeszło mi do gardła. Wiedziałam, że to ona. Przyszła nawet kilka minut wcześniej, jak to ma w zwyczaju. Przywitała mnie pięknym, szczerym uśmiechem – miała na sobie oliwkową sukienkę na cienkich ramiączkach i sandałki. Taka kokieteria, pokazywanie walorów... no i od słowa do słowa skończyło się na seksie. Relacja zaczęła się rozwijać, aż w końcu rok temu mi się oświadczyłam.
Słuchałam jej opowieści z ogromną ciekawością, gładząc palcami jej gładkie ramię.  
– Masz całkiem bogatą historię…– wyszeptałam z figlarnym uśmiechem, pochylając się, by złożyć na jej ustach kolejny, powolny i słodki pocałunek.
Gosia po swojej opowieści oparła podbródek na dłoni, patrząc na mnie z ciepłym, zaciekawionym wyrazem twarzy.
– A ty, Jagoda? – zapytała cicho, muskając palcami moje ramię. – Opowiedz mi o swojej żonie. Jak to się wszystko zaczęło?
Uśmiechnęłam się na te wspomnienia, odgarniając z czoła kosmyk włosów.  
– Poznałyśmy się na boisku – zaczęłam miękkim głosem. – Angelika jest drobną blondynką, niesamowicie zgrabną i seksowną. Od pierwszego spojrzenia wpadłyśmy sobie w oko. Potem były randki, a jedna z nich – pamiętam to, jakby to było wczoraj – zakończyła się w łóżku. Zaczęłyśmy się spotykać regularnie, a związek po prostu rozkwitał. Obie poczułyśmy do siebie głębokie uczucie. – Wzruszyłam lekko ramionami, czując pod skórą ciepło tamtych wspomnień. – Po roku znajomości to ja się jej oświadczyłam, a rok później wzięłyśmy piękny, humanistyczny ślub. Dwa lata po ślubie zdecydowałyśmy się na dziecko. Maluch pojawił się dzięki in vitro, bo obie bardzo, ale to bardzo tego pragnęłyśmy. Nasza miłość i namiętność wciąż tam są, towarzyszą nam na co dzień... ale tak jak rozmawiałyśmy w kawiarni – gdzieś głęboko we mnie zawsze była i jest ta ukryta potrzeba dreszczyku, adrenaliny i pokusy.
Gosia pokiwała głową ze zrozumieniem, lekko ściskając moją dłoń.  
– Rozumiem to doskonale – przyznała z nutą refleksji w głosie. – Czasami nawet w najszczęśliwszym, najbardziej poukładanym związku człowiek tęskni za czymś... nieuchwytnym. Za iskrą, która pali od środka.

Zamilkłyśmy na chwilę, a w sypialni powoli zaczęła opadać ta głęboka, emocjonalna powaga, ustępując miejsca czemuś lżejszemu. Spojrzałam na rozsypane wokół nas poduszki, na ubrania zrzucone w pośpiechu na podłogę i na leżący niedaleko strap-on.
– Choć z drugiej strony... – uśmiechnęłam się lekko, wodząc palcem po obojczyku Gosi – ta cała prozaiczność życia ma też swoje uroki. Na przykład to, że teraz musimy kiedyś wstać, przebrać się i wrócić do robienia zakupów na obiad albo prania.
Gosia cicho parsknęła śmiechem, zsuwając się nieco niżej na poduszce.  
– O nie, nie mów mi o prozaiczności, kiedy leżę tu z tobą w połowie rozebrana, pani kurierko – mrugnęła figlarnie, a w jej oczach znów pojawiły się te złote iskierki. – Pranie może poczekać. Chociaż... czy nasza dzisiejsza prozaiczność obejmuje też kawę zrobioną przez kogoś innego, kto akurat nie ma w domu męża ani żony?
– Kto wie – odparłam z szelmowskim uśmiechem, przechylając głowę i badawczo wodząc wzrokiem po jej rozgrzanych wargach. – Zależy, jak bardzo postaramy się przedłużyć tę naszą „prozaiczną” chwilę.
W tej samej sekundzie cała powaga uleciała z pokoju, ustępując miejsca nagłej fali czułości i rosnącego pożądania. Nachyliłam się nad nią, a nasze usta znów się odnalazły, najpierw delikatnie, z figlarnym uśmiechem ukrytym w kącikach warg, który szybko przerodził się w głęboki, namiętny i ciepły pocałunek. Nasze splecione ciała znów zaczęły się do siebie tulić, a dłonie błądziły po skórze, jakbyśmy chciały na nowo zapisać każdy centymetr.

Minęły długie minuty, zanim ostatecznie zmusiłyśmy się do tego, by oderwać od siebie i zacząć zbierać swoje rzeczy. Ubieranie się w milczeniu, z rzucanymi ukradkiem rozbawionymi spojrzeniami, miało w sobie coś niesamowicie intymnego. Gdy miałyśmy już wychodzić, a ja otwierałam drzwi wejściowe, Gosia zatrzymała się na progu. Spojrzała na mnie spod rzęs, z tym swoim urzekającym, lekko niepewnym, ale i prowokującym uśmiechem.
– Jagoda... – zapytała cicho, opierając dłoń o futrynę. – Powiedz mi... powtórzymy to kiedyś?
Odwróciłam się w jej stronę, oparłam biodro o framugę i posłałam jej szeroki, szelmowski uśmiech, w którym mieszała się cała słodycz i zakazany dreszczyk emocji tamtego popołudnia.
– Nie wiem... – zwlekałam z odpowiedzią, dając jej chwilę niepewności, po czym pochyliłam się, by złożyć na jej ustach szybki, czuły buziak. – Ale bardzo bym chciała. I zdecydowanie nie miałabym nic przeciwko…

iskra957

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użyła 8301 słów i 46229 znaków, zaktualizowała 4 lis o 8:43. Tagi: #lesbijki #zdrada #romans

2 komentarze

 
  • Użytkownik Agnieszka73

    Ależ pyszne opowiadanie. Bardzo przyjemnie się czytało. Rozpalasz wyobraźnię :*

    5 godz. temu

  • Użytkownik Jakub

    Kiedy padają słowa „Jagoda… jesteś niesamowita”.„To dopiero początek…” wiem, że przed nami coś wyjątkowego. Bo opowiadanie wyjątkowo do mnie trafilo. Przeczytałem Twoje opowiadanie z ogromną przyjemnością!  Masz niesamowitą wyobraźnię i odwagę w opisywaniu emocji, pragnień i namiętności. Bardzo podoba mi się, jak ze zwyczajnej, codziennej sytuacji potrafisz stworzyć historię pełną napięcia, zmysłowości i oczekiwania na to, co wydarzy się dalej. Szczególnie urzekło mnie to stopniowe budowanie fascynacji  — od pierwszych spojrzeń i przypadkowych dotknięć aż po chwile, w których emocje biorą górę nad rozsądkiem. Podoba mi się również, że za całą tą namiętnością kryją się ludzkie rozterki i pytania, na które nie zawsze istnieją łatwe odpowiedzi. Piszesz z pasją i naprawdę czuć, ile serca wkładasz w swoje historie. Cieszę się, że dzielisz się swoją twórczością. Pisz dalej, bo masz w sobie piękną Iskrę, której nie warto gasić!

    6 godz. temu

  • Użytkownik iskra957

    @Jakub A dziękuję. Cieszę się, że kolejna historia znajduje uznanie :p

    5 godz. temu