Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Pożądanie patrzenia i bycia oglądaną

Pożądanie patrzenia i bycia oglądaną Czasami się zastanawiam dla czego należymy do tych nocnych motyli, które nie zważając na ryzyko. Świadomie czy też nie, przeważnie  wybierają nie tych co trzeba. Nie waniliowych, porządnych facetów, którzy by nosili je na rękach, a takich………, no nie umiem tego jasno określić.  Powiedzmy, że trochę takich niegrzecznych, brutali, może nawet takich słodkich niegrzecznych brutali. I  często potem przychodzi nam nie raz gorzko zapłakać.
P.S.
Ktoś miał do mnie “pretensje” no może nie tyle pretensje co może jakiś żal, że było za mało scen erotycznych więc chyba muszę obiecać poprawę   


                                                   ***
cd.  

………………. A zrzuciwszy ze mnie kołdrę,  dotknąwszy mojego łona, śmiejąc się, bezczelnie pyta.

- Co....?Obolała? Bo moja cholernie…….. ale……….-  

-Ale?- Pytam. Na co ona  z rozrzewnieniem.  

- No nie na tyle  bym się  pogniewała za jakiś riplej. Może już nie dzisiaj ale kiedyś na pewno. - I nie powinnyśmy wówczas nie gasić światła!  Czy to ma być moja kolejna nowa obsesja? [/] Pomyślałam.    

- Zresztą wiesz co, lepiej walmy pod prysznic.- No i trzeba koniecznie zmienić prześcieradło. lepiej by staruszka je takim stanie nie widziała bo dopiero sobie bóg wie co pomyśli. - Dodała wyskakując z łóżka.

- Nie powiesz mi chyba, że staruszka jeszcze wierzy w twoje dziewictwo! - I nawet ją to rozśmieszyło.  

- W to to już na pewno nie wierzy.Albo może jest tak, że ja udaję że jestem nią a ona że w to wierzy. - Odpowiedziała ze śmiechem,  i na siłę wyszarpując z spode mnie prześcieradło, dodaje.  

- No już! Wynocha! To tu, to raczej wygląda na  jakąś niezłą orgię, a nie na to, że może kochałam się z Kajetanem. I koniec końcem prześcieradło z podkładem wylądowało w pralce a my po kolei pod prysznicem.  

                                             ***
Przez następne parę tygodni, temat  zwariowanej nocy  nie wracał już w naszych rozmowach. Choć jeśli  o mnie chodzi, to nie powiem ale  chętnie wyjaśniłbym parę nurtujących mnie rzeczy.  
  
Aż któregoś pięknego dnia, gdy już prawie o wszystkim zapomniałam, jesteśmy w centrum handlowym na zakupach,  i postanawiamy zaliczyć jakąś kawę i dobre ciacho.  
Ewka dłubiąc widelczykiem w swojej bazie z kremem , nie odrywając od tego co robi wzroku w końcu wypaliła.

- A wracając do tamtego……, tylko nie wyskakuj mi tu znów z tekstem, że taka nie jesteś……..! - Powiedziała na tyle głośno że zwróciłyśmy na siebie uwagę siedzących przy sąsiednich stolikach.  

- No więc ty  co taka nie jesteś, powiesz  w końcu jak było?-  

- To najpierw ty mi powiedz skąd się wtedy  u ciebie pojawił Kornel. Przypadek?  Nie sądzę.  Jak rozmawiałyśmy półgodziny wcześniej przez telefon to raczej odniosłam wrażenie, że jesteś sama. A tak w ogóle...... co się działo po tym jak odwiedziliście mnie do domu po imprezie. Bo jak na mój gust, to chłopcy mieli trochę inne plany.  

- A co się miało dziać? Pojechaliśmy do Kordiana na drinka.

- Jasne, na drinka! I pewnie mi jeszcze powiesz, że na tym drinku się tylko skończyło?

- A wyobraź się że tak.

- Nie wierzę! A to u ciebie, zanim mnie podstępnie do siebie zwabiłaś, to też nic nie było? Serio? Tylko czemu zastałam ciebie nago z Kajetanem w łóżku i co tam robił wówczas Kornel, na dodatek tylko w szlafroku?

- Nie Kornel tylko Kordian to raz, a był w szlafroku bo akurat jak przyjechałaś to brał prysznic.

- Czyścioszek  z niego! - Zadrwiłam- Zawsze zaraz po pieprzeniu wali pod prysznic?  

- Nie wiem czy zawsze po……., ale w tym akurat wypadku to przed.-  

- Znaczy miał  być uroczy trójkącik w którym wam przeszkodziłam? Trzeba było od razu powiedzieć że jesteś zajęta, a nie kazać mi przyjeżdżać  

- Kochana…… po pierwsze nie przeszkodziłaś. Po drugie jak rozmawiałyśmy to go u mnie nie było. A zadzwoniłam po niego zaraz po naszej rozmowie i dałam mu pół godziny na przyjazd i chłop się wyrobił. Bo dla nich nie ma nic  lepszego jak perspektywa dobrego rżnięcia.    A po trzecie ……..! A po trzecie, to nie widziałam byś była z tego powodu jakoś szczególnie niezadowolona. A nawet chyba odniosłam takie wrażenie, że  wręcz przeciwnie. Zresztą byłaś tak napalona, że trzeba ci było pomóc z tym  paskiem od jego szlafroka.

                                        ***
  
- Czyli Ty, to  wszystko zorganizowałaś? - Wracam do nurtującego mnie tematu gdy już wróciłyśmy do domu.

- Samo się jakoś zorganizowało ale chyba nie będziesz miała do mnie o to pretensji, i nie poślesz przyjaciółki na drzewo co? Wina?  

- Nalej Małpo jedna. I masz cholerne szczęście, że cię lubię, inaczej dawno przestałabym się do ciebie odzywać.  

- Ale było fajnie co? I żadnemu nie powiedziałaś nie.- [i]I Musiałam mieć niewyraźna minę bo zaraz dodała.
-   Tylko mi tu teraz nie mów, że nie wiedziałaś że pieprzysz się z obojgiem!  To że są podobni jak dwie krople wody to pełna zgoda, zresztą i tak nic nie było widać. Ale nie wszystko mają identyczne. Ale to akurat powinnaś poczuć. Serio……? Nie wiedziałaś…..?  

- Wiedziałam  nie wiedziałam.  Może  i wiedziałam a tylko nie chciałam się do tego przyznać nawet przed samą sobą.  

- A ty to niby wiedziałaś? Wiedziałaś że twój facet. Tuż obok ciebie i  na twoim łóżku właśnie pieprzy się z twoją najlepszą kumpelą, a ty nic?  I jakby było wszystkiego mało to   na dodatek sama pieprzysz się w tym samym czasie z jego bratem?  To wszystko jest według ciebie normalne? Wszystko jest ok?  

- Anka…..! Seks to seks. Może być dobry, nijaki albo zupełnie do bani. A ja nigdy nie twierdziłam, że będę do końca życia z facetem z którym się prześpię raz czy dwa. Zresztą sama też nie jesteś taka znów święta. Już nie pamiętasz tych swoich fantazji? W końcu się spełniły i co źle? Poza tym   chyba nie muszę ci  wyliczać tych twoich byłych!-  

- Zołza!- Trochę mnie to ubodło.  

- No co? Pewnie nie starczyłoby mi paluszków i to obu dłoni, by ich wyliczyć, coo?! - I ten jej uśmieszek z jakim to mówiła.  

- Policz lepiej tych swoich!- Próbowałam się odszczeknąć.  

- Dobra! Nie ważne. Nie o tym chciałam. Bo widzisz jest taka propozycja….. ale teraz to już bez żadnych podchodów.  Marek  poszedł w odstawkę więc już nie musisz mieć tych swoich moralnych rozterek. I Q…. Anka! I nie patrz tak na mnie jakbyś spadła z księżyca, i nie udawaj tu wielkiej świętoszki bo dobrze  wiem, że ci się podobało!  Że nam się podobało i to, że  obie chciały byśmy to powtórzyć. -  Powiedziała to,  o czym ja skrycie myślałam, i o co ją w głębi duszy podejrzewałam  od samego początku naszej rozmowy.  I sama nie wierząc, że to w końcu powiem wypaliłam.  

-  Powiedzmy że bym się nawet zgodziła. To niby jak sobie to wyobrażasz! Że co? Że zadzwonisz do bliźniaków i co im powiesz? Chłopcy przyjeżdżajcie szybko  bo okropnie nas świerzbią cipki?-  

I obie wybuchamy śmiechem.  Ewka, odstawiła swój i mój kieliszek niedopitego wina na ławę. I patrząc mi w oczy, zbliżywszy swe usta do moich, dłonią sprawdzając reakcje mojej małej, szepcze mi prosto w usta.  

- A twoja to się może się nie odzywa? Nie chce? Nie woła, że chciałaby w sobie poczuć jakiegoś dobrego zaganiacza? Coś żywego, co też czuje i reaguje a nie jakiś tam  bezduszny silikonik na bateryjkę? Oj chyba dała bym sobie anala zrobić, że od tamtego czasu, oprócz silikonu nic innego u ciebie nie było. A twoja mała  wręcz cierpi katusze z tego powodu . -

A ten delikatny dotyk jej dłoni sunącej po moim udzie pod sukienką, zatrzymującej się na mojej małej. Smak jej  warg na moich ustach  przy każdym wyszeptanym  słowie. Wszystko natychmiast powoduje, że mięknę jak wosk świecy  od własnego płomienia. I łapczywie oddaję pocałunki nie pozwoliwszy dokończyć jej zdania. Zresztą nawet nie potrzebowałam.  Bioderka same idą  ku jej dłoni. I obie już wiemy czego tak naprawdę nam potrzeba.  

                                             ***

- Więc? - Pyta Ewka, ustami bawiąc się moimi sutkami, ocierając kroczem o krocze  gdy już nieco ochłonęłyśmy po wspólnych uniesieniach.

- Co więc? -  Rżnę trochę głupa udając że nie wiem o co jej chodzi.

- Anka……….. wkurzasz mnie, wiesz?  Dobrze wiesz co, a głupio się pytasz.  

- Czyli co? Chodzi ci o bliźniaków i  nas razem w jednym łóżku tak?  A jak ty sobie to wyobrażasz? - Spytałam, odruchowo przytrzymując jej dłoń na swoim łonie gdy jej paluszki zaczęły się ponownie zagłębiać w jego wnętrzu , nie chcąc przerywać zabawy moimi kędziorkami.  

-  Jakość sobie to wtedy wyobrażałaś  i ci to nie przeszkadzało i nie miałaś wówczas żadnych obiekcji. No tak ale ty przecież nie jesteś taka!    

- Nie wiem jak to się wtedy stało. Zaskoczyliście mnie i tyle. - A nie narzekałam bo i nie było ku temu powodu. - Tego jednak na głos nie wypowiedziałam.

- Ok, więc nie chcę cię więcej zaskakiwać, ale do kina ze mną pójdziesz? Mam dwa bilety na pojutrze na  Love pójdziesz.?  

-  A co Kajetan cię wystawił? Nie wiedziałam że jeszcze to grają?  

- W multipleksach już nie, ale to jest to małe kino studyjne, kiedyś już w nim byłyśmy. Pamiętasz?- Jasne że pamiętałam byłyśmy tam na Piękność dnia, stary francuski film, chyba nawet uznany za jeden z pierwszych erotyków choć zbytnio nie było tam odważnych scenek, o tym jak kobieta z towarzystwa, żona lekarza nie mogąc znaleźć spełnienia z mężem w domu   doznaje go dopiero w burdelu.   
  
                                        ***
- Skąd oni tutaj? - Spytałam wskazując gestem głowy na wchodzących do holu kina bliźniaków. -  

- Umówiłam się z nimi. Przeszkadza? -  Odparła jakby to było zupełnie oczywiste, zaś oni zauważywszy nas ruszyli ochoczo w naszą stronę.  

- Cześć dziewczyny! Niezły film wybrałyście …….. Taki trochę z podtekstem co? - Kajetan wita się z nami tymi słowami, dając nam obu całusa w policzek. Kurdę do której to było, z tym podtekstem? Do  mnie czy do Ewki?- Bo dając jej tego buziaka na powitanie, drań nie spuszczał ze mnie wzroku. A Ewce jak zauważyłam wcale to nie przeszkadzało. Nawet widząc jej minę to w pewnym sensie była chyba nawet zadowolona.   Kordian idzie w ślady Kajetana witając się z Ewką daje jej buziaka, więc z grzeczności nadstawiam  swój policzek, i nagle jakby mnie prąd przeleciał od czubka  głowy po palce stóp, gdy nagle czuję jak te jego cholernie seksowne usta ominąwszy nadstawiony polik lądują na swoich wargach.

     Salka malutka, ledwie kilkanaście rzędów,  widzów niewielu  w większości podtatusiali faceci. A że wyjątkiem nas nie było żadnej innej kobiety to wzbudzałyśmy wśród nich pewne zaciekawienie. Nasi panowie  celowo, czy nieumyślnie pokierowali nas do ostatniego rzędu, sadzając nas nas między sobą.  Ewka tak sprytnie wykombinowała, że moje miejsce było między nią a Kordianem. Przeleciało mi przez głowę widząc jak ci dwoje patrzą na siebie a moje wątpliwości nabrały swoich kształtów w momencie gdy Murphy i Elektra poznają nową sąsiadkę, siedemnastoletnią Omi. Kurna! To my przyszliśmy na film, czy do kina?-  

Bo o ile Kordian grzecznie siedział, oglądając, przynajmniej może udając, że ogląda z zaciekawieniem co się dzieje na ekranie. No może nie licząc tego, że splótłszy swe palce z moimi od czasu do czasu delikatnie ściska moja dłoń, przy bardziej odważnych scenach, ukradkiem zerkając od czasu do czasu to na mnie, to na to co się obok nas dzieje,  
     A tam się działo oj działo, bo Ewka z Kajetanem wyraźnie byli bardziej  zainteresowani sobą, niż toczącą się na ekranie akcją, na dodatek całkowicie ignorując naszą obecność. A ten świntuch Kajetan musiał chyba nieźle operować paluszkami w jej majteczkach, że zapierając się nogami,  na całe szczęście o puste fotele przed nami, prężyła się i,  wiła    jak piskorz, a jej pojękiwania chyba wydobywały się Kajetanowi z uszu,   tak dzielnie starał się swoimi ustami zamknąć jej usta.  

     Po seansie będąc już w holu Kordian nagle odciągnął  braciszka na bok, i coś tam sobie nawzajem poszeptali, po czym porywając Ewkę nawet bez pożegnania wybiegli na ulicę. Co do Ewki to  nigdy jeszcze jej takiej nie widziałam. Dopiero co gziła się na całego z Kajetanem a teraz  znika z bliźniakiem.  Najgorsze to to, że ten jej stan udzielił się również i mnie. I chyba nawet byłam trochę wściekła na Konrada, za tą jego elegancką delikatność i powściągliwość. Ale gdybym wówczas wiedziała co ci zboczeńcy wspólnie uknuli, to pewne jak w banku pożegnała bym to całe towarzystwo i wylądowałabym grzecznie w swoim  domku. Wzięła gorący prysznic i leżąc w łóżeczku rozmyślając o tym, co by było gdyby, dokończyła to co rozpoczęte,  wspomagając się swoim pingwinkiem.
  
     Przed kinem już Ewki i Kordiana nie było, pewnie wyrwali jakąś taryfę, a Kajetan zamiast iść w stronę postoju taksówek, niespodziewanie zaproponował spacer.  Noc była ciepła, i gwiaździsta i nie powiem ale nawet przyjemnie było iść tak obok niego, czuć jego obejmujące silne ramię, i widzieć te zazdrosne spojrzenia innych dziewczyn, gdy na Rynku zaliczaliśmy bar po barze po  małego szota. A gdy po którymś z rzędu nie wytrzymałam. Nie wiem, może stałam się bardziej odważna czy raczej to moje drugie ja wzięło górę nad grzeczną dziewczynką. Bo  nie bacząc na nic, wpiłam mu się w usta i pomiędzy jednym a drugim szalonym pocałunkiem, patrząc mu w oczy zdecydowanie powiedziałam.
- Zrób to.-  I w jego oczach widzę lekkie zdziwienie,  może nawet pewne zakłopotanie czy niedowierzanie.
-  Chcę ciebie. - Konkretyzując to czego chcę dyskretnie wkładam mu w dłoń swoje majteczki które chwilę wcześniej zdjęłam w toalecie. Czemu tak? Pewnie  z jednej strony bałam się, że jeśli będzie dłużej zwlekać, to, to moje prawdziwe  JA weźmie górę nad tym drugim ja i da mi  szansę na ucieczkę. I Kajetan chyba to w końcu zrozumiał, dobrze wyczuł targające mną  dylematy, a  majteczki  w dłoni dodały mu wigoru. I już po chwili, trzymana  w jego stalowych objęciach namiętnie całowana, pędzimy uberem   ku przeznaczeniu. Jeszcze tylko parę stopni,  jeszcze ta  wlecząca się w nieskończoność na jedenaste piętro winda. W której przyciśnięta do ściany z zakneblowanymi jego językiem ustami, nie mającymi  szans na słowo protestu czy zgody.  Z paluszkami badającymi moją gotowość . Jeszcze te   nerwowe ruchy przy zamku, i gwałtownie wepchnięta do środka, rzucona na ścianę,  zawieszona na jego szyi i biodrach, oddając pocałunki oddaję mu samą siebie, czując w sobie jego kolejne pchnięcia, jedno drugie trzecie,  i każde następne, które się wprost zlewa z sobą, jest mocniejsze, gwałtowniejsze i głębsze. I gdy już mam dojść to czas jakby się zatrzymał, widzę te jego  przepraszająco błagalne  spojrzenie. Przeprasza i błaga jednocześnie, czekając na moją decyzję, na moje nie albo tak.  Bo w całym tym ferworze, gdzieś nam umknął ten mały drobiazg jak prezerwatywa. I zamiast tego tak    zaciśnięcie się na jego członku, i nóg na jego biodrach widać odebrał prawidłowo bo nagle poczułam jak pulsując gdzieś we mnie wyrzuca z siebie ten cały nagromadzony ładunek, który teraz zmieszany z moimi sokami  wycieka mi po udach. I nagle jakiś odgłos, jakiś ruch w głębi korytarza, mówi mi ze nie jesteśmy  sami,  zmuszając mnie do odwrócenia głowy w tamtą stronę. I przerażona widzę   tam Ewkę z Kordianem uśmiechniętych od ucha do ucha. Oj musieli mieć chyba niezły widok, a teraz chyba mają  jeszcze lepszy jak zeskoczyłam z bioder Kordiana. Ja z zadartą w górę sukienką, bez majtek z jednym cycuszkiem na wierzchu, z sokami spływającymi o udach. A on z spodniami na kostkach, bokserkami na kolanach i   podrygującym okapującym spremą  fallusem, to  raczej nie jest codziennym widokiem. I jeszcze ta jego mina! Zupełnie jakby był całkowicie zdziwiony co też oni robią w jego mieszkaniu. A  chyba nie powinien raczej być tym zaskoczony. Najchętniej bym stąd uciekła, ale nie w takim stanie. I chętnie skorzystałam z pomocnej dłoni Ewki która podawszy mi ją,  wciągnęła mnie do łazienki.

- Tym razem to nie był mój pomysł by cię tu ściągnąć, a facetów. Moje zadanie skończyło się tylko na spiknięciu ciebie z Kordianem i tyle. -Słuchałam tego jej tłumaczenia, przez szum wody z natrysku gdy spłukiwała z  mego łona i ud, jego i moje  soki.

- Kurde! Mnie z nim spiknełaś a sama go  w kinie prawie przeleciałaś. I jak ja mam teraz wracać do domu?  Sukienka w plamach, majtki do prania. Przecież nie wyjdę w takiej sukience i bez majtek albo w mokrych na ulicę. - Patrzyłam z przerażeniem na leżące na podłodze rzeczy.  

- Pomyślimy o tym jutro! - Jasne  prawdziwa z niej Scarlett O’Hara. - Dziś śpimy tutaj. Masz tu i wytrzyj  się, zaraz wracam. - I podając mi ręcznik, bezwstydna , tak jak stała, naga i mokra wyszła z łazienki przynosząc mi po chwili, o wiele za duże jak na mnie,  męskie bokserki i t-shirt.  

- To żebyś się czasem nie spaliła ze wstydu, choć po ostatniej imprezie i tego co przed chwilą wyczyniałaś, to jakoś nie bardzo w ten wstyd wierzę!-  

Widząc w lustrze nasze odbicia, to przy niej, przy tej jej takiej niewinnej nagości, ale  cholernie seksownej nagości,  i roześmianej od ucha do ucha.  To ja z tą swoją  skwaszoną miną, do tego w tym stroju i kurczowo podtrzymujący spadające mi z tyłeczka bokserki, to raczej wyglądałam trochę jak taki strach na wróble.  

- Panowie łazienka wolna,  tylko mi się porządnie umyć! I żeby mi tu były świeże majtki. Bo nie mamy zamiaru wąchać waszych  przepoconych gaci!-  

- To gdzie oni będą spali? -  Spytałam, jak już znalazłyśmy się w sypialni. A dłoń Ewki sunąc po moim udzie, wślizgnąwszy się  przez o wiele za dużą nogawkę sięga tam, gdzie wzrok nie sięga.   I nie bardzo już wiem czy moje pytanie było z tych. Ja niewinna dziewczynka, czy raczej z tych zawiedzionych, co to zamówione a nie odebrane.

- A co mało tu miejsca mamy? Parę dni temu jakoś ci go nie brakowało!

- A ty nie musisz być aż tak wredna by mi to wypominać  i …….! - Nie daje mi jednak było dokończyć zdania knebluje mi usta swoimi.   T-Shirt wraz z bokserkami odleciały gdzieś daleko poza za horyzont łóżka. I  wgnieciona jej ciężarem w materac, czując  ocierające się, rozgniatane na moich nic, jej jędrne “B”. I  te jej cholernie zwinne paluszki w bawiące się kędziorkami u zbiegu moich ud,  podrywające do lotu niesforne motylki w mym brzuchu…….. że jeszcze chwila, a pewnie bym doszła, gdyby nie widok, stojących w nogach łóżka i cholernie zadowolonych z siebie, a może raczej z tego co właśnie widzą,    bliźniaków. Ewka też zaraz wyczuła, że coś jest chyba nie tak, bo skulnąwszy się ze mnie, zarzuciwszy na nas kołdrę   ostro fuknęła na intruzów.  

-   A wy tu po co? Prosił was tu kto?  

- Podobno poszłyście już spać. Ale jeśli nie śpicie, co zresztą widać, to może pozwolicie, że my was do tego snu trochę utulimy.  Będziemy grzeczni obiecuję.-
  
Powiedziawszy to Kajetan, nie czekając na nasze przyzwolenie czy protest, ściągając bokserki,  wpycha się pod kołdrę obok Ewki. Kordian też nie pozostaje mu dłużny i wpycha się pod kołdrę po mojej stronie, przy okazji gasząc nocną lampkę stojącą na stoliku. Robi się trochę ciasno, bo cztery osoby w jednym łóżku  na to  kołdra jest stanowczo za wąska, którą i bliźniacy ściągają ją nawzajem z siebie. W tym zamieszaniu nikt nie pomyślał by zaciągnąć  kotary i dzięki temu nie panowała w nim  ta całkowita ciemność jak wówczas. A wpadające przez wielkie okno światło księżyca w pełni, nadawało nieco  nastrojowego półmroku.   Leżąc ściśnięci trochę jak takie sardynki w puszce. Choć nie dałabym głowy za to, że za bliźniakami nie było jeszcze nieco miejsca i nie musieli nas tak ściskać.   A przyciśnięte  do siebie, twarzą w twarz z Ewką, czując jak się porusza .   A na swych plecach tors Kordiana,  jego gorący oddech na szyi, jego parzącą dłoni na piersiach,  i potęgujące się u niego podniecenie, twardo odciskające się na moich pośladkach. Które  jakoś tak dziwnie bezwiednie, ochoczo  same przylgnęły do niego. I ta mimiką  Ewki.  Jej zagryzane do białości  warg, przewracanie oczyma i  wbijające się  w mój pośladek jej pazurki,  wyraźnie świadczyły o tym, że co jak co ale Kajetan, nie jest aż tak grzeczny jak się wcześniej deklarował. I słysząc te jej, tłumione w sobie westchnienia, jęki, czując drżenie jej ciała.  I te jej nagłe nerwowe ucieczki biodrami to do przodu to do tyłu. A a może to nie ona a na skutek pchnięć Kajetana,  nasze łona raz za razem zderzają się z sobą. Do tego to wprost można powiedzieć, że w jakiś sposób zwierzęce oblicze Kajetana gdy nagle powróciwszy Ewkę na brzuch, i owinąwszy na swojej dłoni jej włosy odciąga jej głowę w tył i dosłownie pieprzy ją teraz od tyłu, a jednocześnie  wprost pożera mnie  swym  dzikim wzrokiem. Wszystko to uświadamia mi, że właśnie ją posiadł. I posiadł ją brutalnie, mocno i głęboko, a Ewka z twarzą wciśniętą poduszkę, rwąc pościel zaciśniętymi dłońmi, rzucając się pod nim w spazmach, szczytuje jak rzadko kiedy i z kim. By po chwili już spokojna, zadowolona i uśmiechnięta patrzeć mi w oczy. A ten jej uśmiech i wzrok  mówi za nią wszystko. A może nie mówi a  pyta, tylko nie bardzo wiem o co?    
I czy to był ten bodziec że  we mnie nagle coś też pęka.? Że zapominając o świecie, o Ewce, Kajetanie, gdzie jestem i co ja tutaj robię, ogarnia mnie  coś, czego jeszcze nigdy nie zaznałam. Coś niewytłumaczalnego i dzikiego a przy tym zupełnie irracjonalnego. Z jednej strony  jakiś dziwny strach. Strach przed tym czymś co  przed chwilą widziałam i to  w prawie całej swej okazałości, a co teraz     odpiskuje się na moich pośladkach.  Z drugiej zaś strony, coś jakby w zupełnej sprzeczności do tego lęku, strachu, czy czegoś tam jeszcze, ogarnia mnie wprost  przemożne pragnienie doznania tego uczucia całkowitego wypełnienia. Wypełnienia, które doprowadziłoby mnie  do  tej przeżywanej w snach,  ale nigdy nie doznanej dotąd, tej cienkiej, ulotnej  granicy  pomiędzy bólem a rozkoszą.  Czy Kordian może mi to dać? Nie wiem. I to moje drugie ja chyba postanowiło się o tym właśnie przekonać.  Bo kiedy jak nie dziś, i jak nie teraz zaraz, zanim się rozmyślę, póki jestem gotowa. Co z nim to trudno jest przewidzieć gdyż w dalszym ciągu, czuję go  spokojnie leżącego za sobą, wtulonego we mnie na łyżeczkę. Z dłonią na  mych piersiach, odciskając swoje potężne podniecenie na moich pośladkach. I wiem że teraz ruch należy do mnie,  Odwróciwszy się na plecy, spojrzawszy w jego stronę, widzę że ten jego wzrok jest równie pożądliwy, jakim jeszcze przed chwilą, pożerał mnie Kajetan pieprząc Ewkę.  
On chce mnie i moje drugie JA, dominujące teraz moje ciało chce jego. I to właśnie to drugie moje JA zabiera jego dłoń z mojej piersi i przesuwając ją w dół kieruje wprost na moje łono, rozchylając uda wpuszcza ją tam jakby  sugerując pieść mnie tam. Jednocześnie spoglądając w dół jakby mówiąc pierwszemu, wzdrygającemu się na widok tego monstrum co to tkwi między jego nogami - I co ty się boisz głupia, chcesz tego więcej niż ja-   I zanim to moje  pierwsze JA zdąży odpowiedzieć, Kordian czując dłonią jaka jestem tam mokra,  podejmuje za nie decyzję. Jednym zdecydowanym ruchem podciąga moje nogi, rozwiera i już klęczy między udami i jego żołądź początkowo ocierając się o wargi, by w końcu  napierać na nie z całą siłą, usiłując wyważyć wrota twierdzy, której to nie wiem czemu a wystraszona broniłam z całych sił, jak ks. Kordecki Częstochowy. Nie wiem jak i kiedy, ale za sprawą Ewki znalazłam się nagle na Kordianie okrakiem, i trzymana przez nią za biodra posuwana w przód i tył ocierałam waginą o jego prącie, że poczułam jakie zrobiło się śliskie i klejące od moich soczków. I ten właśnie moment wykorzystała, unosząc mnie w górę naprowadziła jego prącie na szeroko otwarte już wejście do mojej groty. I chyba właśnie tego mi było potrzeba, przezwyciężając swój strach, swoje obawy osiadając ostrożnie i powolutku czułam jak zagłębia się we mnie rozpychając na boki. Poczuwszy lekki ból odruchowo poderwałam się w górę jednak nie wypuszczając go ze mnie, ponawiając próbę. Przy trzecim nieudanym podejściu poczułam Ewkę klęcząca za mną, ściskając  mnie za biodra szepcze mi do ucha.  

- To tylko siedzi w twojej głowie. -  

I z całej siły spycha mnie w dół,  aż pośladkami uderzam o jego krocze, przyjmując go chyba w całej okazałości na co kompletnie nie jestem przygotowana  I ten  ból rozrywania, pomieszany dziwnie pomieszany z przyjemnością,  ale też nie taki którego się tak panicznie bałam. I to silne uderzenie tam gdzie jeszcze tego nie czułam. Moje ciało chyba chcąc czuć go jeszcze więcej, jeszcze  głębiej i  w szalonych podrygach to odginam się w tył to kładę na Kordianie. I nagle świat wiruje wokół, gdy dosłownie rzucona  na plecy, z nogami na jego ramionach, kurczowo trzymana za ręce nad głową, raz po raz czując jego mocne pchnięcia rozpychające się jak nigdy dotąd i gdy czuję go we mnie, gdzieś tam głęboko,  jestem już na samym szczycie by po chwili, cała drżąc, dygocząc   spadam w czarną  bezdenną nicość z której niespodziewanie wyrywa mnie piekące ciepło rozlewające się po pośladku. Wyrwana z błogostanu, wracając do świata żywych. Czując jego mocny chwyt na swoim karku dosłownie wciskający mą twarz w poduszkę i  słysząc znów to głośne plask, po którym rozlewa się to bolesne i piekące ciepło tyle że na drugim pośladku, nagle dociera do mnie, że leżąc na brzuchu,  odbieram razy raz za razem to na ten to na drugi pośladek i   tracę już pomału orientację który to już jest z kolei. A z tego boleśnie piekącego ciepła pozostaje już tylko to cudownie rozlewające po całym ciele  ciepło.  I jest jeszcze coś! To coś to nagłe pragnienie poczuć go w sobie raz jeszcze. I nagle, jakby we mnie czytał jak w otwartej księdze, puszcza mój kark, rozszerza me uda i prawie brutalnym pchnięciem czuję go znów w sobie. Raz za razem, mocno i głęboko jednak czuję, że coś w nim nie jest tak jak było.  Ta jego dotychczasowa stanowcza  delikatność zamienia się w bycie brutalniejszym, bardziej szorstkim, kanciatym. I mimo że moje biodra instynktownie same poddają się  w górę, to jednak te uderzenia nie są takie, nie tak głębokie i nie ma tego obłędnego uczucia, za ciasnej dziurki do za grubego członka. Uczucia tej jakże  ulotnej granicy bólu i rozkoszy.  Chęć osiągnięcia tego pryska jak bańka mydlana, gdy kątem oka dostrzegłam Kordiana u wezgłowia łóżka, bawiącego się myszką   Ewki siedzącej mu na udach. Obserwujących z diablikami w oczach  i dziwnym uśmieszkiem to co się przed nimi właśnie dzieje. I już wiem co jest nie tak, gdy dociera do mnie brutalna prawda, że jeden brat bliźniak odstąpił mnie drugiemu bliźniakowi. I doszłam. Doszłam na ich oczach i im patrząc w oczy. I tak to moich dotychczasowych fantazji, pożądań, fetyszy, doszło jeszcze jedno. Pożądanie patrzenia i samemu być oglądaną.  A przecież ja taka nie jestem.  
                              ***
I może jak w poprzednich częściach  poproszę o kciuk w górę lub w dół, w zależności jak to ocenisz czytelniku, i może  choć króciutki komentarz od serca co ? .   🙂

abigail

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użyła 5354 słów i 27827 znaków, zaktualizowała 8 paź o 14:58.

3 komentarze

 
  • Użytkownik Sapphire77

    Jeśli mozna wtrącę się do dyskusji. To prawda, że erotyka jest piękna i pobudza zmysły. Wspomniałaś Abigail, że ludzie to zohydzają. I tu jest klucz do dyskusji. Nadal jest kwestia: Ty lubisz truskawki, ja lubię maliny. Gdzie jest granica za ktorą juz to nie jest erotyka, tylko porno i to w wersji rynsztokowej? Nie ma gatunku porno, a byc powinien. Moim zdaniem I to juz pisałem wiele razy nikt tu nie pisze erotyki I tylko jedna osoba sie do tego zbliżyła. Oczywiscie nie mam siebie na mysli. Kiedy w opowiadaniu jest nazwa organow podczas czynnosci z tym związanych, to juz jest porno. Porownaj filmy. Sa erotyczne. Oni to robią ale nie widać ich narządów. O ile pamietam Emanuella ale nie pierwszy odcinek to miała. Czarny robil dobrze białej I na chwile pokazali. Kiedy sa pokazane organy podczas czynienia czynnosci, to film jest porno. Erotyczny moze byc dotyk I to nie stref erogennych, spojrzenie, sposob mowienia, oddychania. Wszelkie dotykania, calowania tych miejsc, opis że cos jest mokre, twarde, duze itd to porno. Pewnie sie nie zgodzisz. Och nikt by wtedy nie czytał! Moze I nie. Gdyby lol24 stworzył gatunek porno i erotyczne to wowczas bym chętnie chciał poczytać dobry erotyk. Poczytaj Pieśń nad pieśniami z Bibli. Podobno to Salomon napisał. To jest erotyk. Poza tym ma inne przesłania.

    41 minut temu

  • Użytkownik Jakub

    Pomijam że tematyka którą lubię..:) podglądanie..

    7 godz. temu

  • Użytkownik abigail

    @Jakub a bycia podglądanym? :D :D

    7 godz. temu

  • Użytkownik Jakub

    @abigail pewnie.. a Ty..?

    7 godz. temu

  • Użytkownik Jakub

    Lubię Twoje opowiadania nie tylko za pikanterię, ale przede wszystkim za to, ile w nich ludzkiej natury. Bo chyba każdy z nas ma w sobie takie drugie „ja”, którego czasem boi się nawet przed sobą przyznać. A Twoje nocne motyle? Jest w nich coś pięknego, ale i odrobinę smutnego. Jak w życiu, kiedy serce i pragnienia nie zawsze słuchają rozsądku. Pisz po swojemu, bo oprócz odwagi masz w sobie coś znacznie cenniejszego — wrażliwość. I chyba właśnie za nią lubię Cię najbardziej.

    7 godz. temu

  • Użytkownik abigail

    @Jakub dzięki :) cieszę się że to tak odbierasz, jestem waniliowo paprykowa :D :D i uważam że to co jest między dwojga jest zbyt cenne i piękne by sprowadzać to do rynsztoka :)

    7 godz. temu

  • Użytkownik Jakub

    @abigail I chyba właśnie ta Twoja waniliowo-paprykowa mieszanka sprawia, że tak dobrze się Ciebie czyta 😊 Bo można pisać odważnie, zmysłowo, a jednocześnie z klasą i wrażliwością. Erotyka nie musi odbierać bliskości piękna, przeciwnie — potrafi je jeszcze mocniej podkreślić. I mam wrażenie, że Ty doskonale to rozumiesz.

    7 godz. temu

  • Użytkownik abigail

    @Jakub ale sam powiedz czy erotyka nie jest piękna? czy nie daje nam cudownych przeżyć?  :) i dlatego nie rozumiem jej zohydzania czy wulgaryzowania :/

    7 godz. temu

  • Użytkownik Jakub

    @abigail każdy ma inne potrzeby i wrażliwość.. inaczej rozumiemy często erotykę,.

    6 godz. temu

  • Użytkownik Jakub

    @abigail się erotyka jest piękna i pobudzająca zmysły i wyobraźnię..

    6 godz. temu