Dzień Kobiet

Witajcie..
Myślałam że nic, nie jest w stanie nas, zaskoczyć...
A jednak..
Dzień kobiet, w 2017.
Kolacja w restauracji, z mężem. Była tylko przystawką.  
Wróciliśmy do domu, napaleni na siebie, jak para nastolatków..  
Gdy brałam kąpiel, mąż zadbał o nastrój.
Przygotował łóżko, w salonie . Świeczki, nastrojowa muzyka, czerwone wino. I kilka gadżetów erotycznych, które dostałam z kwiatami -)  
Założyłam bordową bieliznę, którą specjalnie sobie kupiłam.  

Niestety tym razem nie napiszę, jak było.  
A było fantastycznie..-)  
Dodam, że zabawki, się sprawdziły.  
A napiszę, o tym, co się wydarzyło, w sobotni poranek.  

Było gdzieś, koło dziewiątej.
Jak siedzieliśmy, sobie w wannie. Kontynułując dzień kobiet... -)
W momencie gdy, mój mąż wyszedł, po drinki.. Zadzwonił domofon...
Założył mój kusy szlafrok, w którym śmiesznie wyglądał. I poszedł otworzyć.
Usłyszałam głos, Bernadetty.
Która wparowała, do łazienki...
- hej...
- hej... a ty, co tak z rana i na bani -)  
- wracamy z imprezy..
- właśnie widzę.. ha ha, a gdzie Kamil - spytałam o jej męża.  
- wysadził mnie. Pod domem, i pojechał, po alkohole..  
Obudziliśmy się. i wpadłam na pomysł, że wpadniemy, do was..  
- kochanie proszę... - mąż podał mi drinka.. Wkurzony, na wizytę przyjaciółki.  
- dziękuję..  
- zrób mi też, proszę... -)  
- kurde, przepraszam. Chyba wam zepsułam......  

Telefon Benii.  

- tak kochanie...  
-........ - weź więcej i już.  
-........ - nie uwierzysz..  
-........ - leżę z Sylwką, w wannie i piję drinka... -) akurat przyszłam, gdy się, zabawiali. To pomyślałam że się dołączę... -)  
Wiedziałam że, lubi żartować. Ale teraz przeszła samą siebie. Z trudem powstrzymywałam się, od śmiechu.. Jak i mój mąż, który stał obok..  
W jej przypadku, alkohol robił swoje...  
-........ - nie, kurwa, w bieliznie... -)  
-........ - to szybciutko... Też cię kocham..  

- nie mów że uwierzył - rzekłam.  
I zaczęłam się śmiać..  
- a czemu, miał nie uwierzyć.. -)  
- pięknie go, wkręciłaś - dodał Robert.  
Benia siedząc, na brzegu wanny. Zaczęła się, rozbierać...  
Nas zamurowało...  
To że widziałyśmy, się nago, setki razy.  
I fakt, że wiedziała, ze swoim mężem, o naszych upodobaniach.  
Ale... ta akcja, mnie, nas przerosła... -)  
- Benia co ty robisz...  
- rozbieram się, w obecności twojego męża. Przeszkadza ci to.... -)  
- nieeee - rzekłam po chwili..  
- to super, już dawno, chciałam to zrobić.. - odparła z uśmiechem, wchodząc do wanny..  
Mój Robert stał (dosłownie) wpatrzony, w jej nagie ciało. Przyjaciółkę miałam atrakcyjną, była, trochę, wyższa ode mnie. Miała ładne długie nogi... I świetny tyłek.. Piersi trochę mniejsze, od moich. Ale sutki, dużo większe.. -)  

Usiadła wygodnie, na przeciwko. Śmiejąc się, nie wiadomo z czego...  
- ty jesteś walnięta .... -)  
- co ty nie powiesz - rzekła, dotykając ręką, mojej cipki..  
- ty wiesz, co robisz... - spytałam podekscytowana....  
- dotykam twojej cipy...  
Wsadziła mi, palce do środka, aż jęknęłam..  
Mój mąż, podszedł bliżej... Przyglądając się Beni. Wyciagłam rękę. Rozchyliłam szlafrok. Złapałam, za jego twardego kutasa...   
Klęknęłam w wannie, wypinając się. Gdy przyjaciółka piesciła moje piersi. Ja zajęłam się, mężem.  
Zaczęłam mu obciągać.  
- och.... - syknęłam gdy zaczęła, całować mnie, po pośladkach, i wpychac palce do cipki..  Drugą ręką, pieściła moją, nabrzmiałą łechtaczkę...  
Szczytowałam, z kutasem, w ustach..  
- o matko... Nie wierzę...  

Ciężko oddychając leżałam, zanużona, w wodzie..  
Przyjaciółka uniosła się.  
- podasz mi ręcznik - poprosiła Roberta stojącego nago.  
Staneła obok.  
Uśmiechając się, wycierała swe ciało patrząc na mnie..  
- wisisz mi minetkę..  
- wiem...  
- chodźcie, co tak patrzycie - dodała. Obracając się, złapała Roberta za fiuta.  
Wsadzając mu język, do buzi.  
Lizali się chwilę, bym mogła wyjść..  

Położyłyśmy się, w salonie...  
- kochanie, zrób nam, nowe drinki.   
I może włóż spodenki. Bo Kamil może, różnie zareagować.. -)
- weź przestań - rzekła śmiejąc się.  

Ma się to wyczucie..  
Mąż założył spodenki i otworzył Kamilowi..  
- cześć wam...  
- ja lecę na złamanie karku.  Że nasze kobiety, się kąpią. A tu widzę, że żona mnie wkręciła... -)  
- jesteś pewny - rzekła.  
Odkryła nas, pokazując mu, nasze nagie ciała...  
- o mamusiu. Myślałem poważnie, że żartujesz..  
- daj te reklamówki, bo upuścisz -) - rzekł Robert..  
- muszę się napić..  
Wziął drinka, ze stolika i wypił go na raz..  
- teraz kotek, pójdzie się umyć.. I wróci..  
- tak jest kochanie...  
Nie mogłam.... -)  
- idź do niego.. Chłopak nie wie co robić - rzekł mąż do Beni..  
- niech ruszy mózgiem, a nie tylko fiutem..  
- kochanie możesz na chwilę...  
- i proszę, a nie mówiłem ... -)  
Nie zdążyłam, zagadać do męża, jak blondi wracała...  
Podeszła do Roberta i...  
- nie uwierzcie, on się mnie pyta, czy ma wyjść w slipach...  
- nie kurwa, niech się ubierz, z powrotem..., -) mówiła ściągając mojemu facetowi spodenki...  
Normalnie nie ogarniałam, jej zachowania.. Jakby, to nie była, ona ha ha...  
Jego kutas, wciąż sztywny.. Prężył się, na wysokości jej ust.. Które obięły go. Wsadziła go, głęboko. Trzymając dłońmi za jego tyłek, nie pozwalała, się mu wycofać.  
- wooooow - syknęłam rozchylając nogi..  
Patrząc  jak mu obciąga, zaczęłam się onanizować....  
Pod poduszką miałam zabawki. Wyciągłam fioletowy duży wibrator i zaczęłam, się nim ruchac..  
By po chwili szczytować.  
- jak chcesz, to złej się, mi do buzi - mówiła przyjaciółka, oblizując usta..  
- młoda, ja huja na loterii, nie wygrałem.  
- żonie też, coś się należy.. -)  
- właśnie idzie, coś dla, twojej żony.. - rzekła Benia widząc, zbliżającego, się jej męża...  
Kamil nie był, w moim typie. Nie nawidzę zarostu, na twarzy. I nie tylko. Ale swoim fiutem, powinien mi to wynagrodzić..  
Bernadetta opowiadała, nie raz o swoich, wyczynach w łóżku. I o kutasie Kamila. I faktycznie miał czym ruchać...  
Przyjaciółka, położyła się, obok mnie. Jej mąż, przyssał się, do mojej cipy.. Jego broda i wąsy, trochę mnie drażniły, lecz po kilku, ruchach językiem, nie myślałam, o tym.. Uniósł moje nogi wysoko. W czym pomogła mu, Benia. A jego zwinny język, lizał moje obie dziurki.. Wchodząc, w nie, jak tylko mógł.  
Mój mąż wsadził mi, do buzi. I zaczął mnie ruchać. Nie spodziewałam, się że, coś takiego, się wydarzy.  Z naszymi przyjaciółmi. Którzy pięścili moje ciało.  
- oooch - jęknęłam. Czując w tyłku, czyjeś palce..  
- o tak. Cudownie... Zaraz dooooo...  
Moje ciało, wygieło się, jak łuk..  

Podniecona do granic, pchnęłam kochanka na plecy. By zająć się jego kutasem. Którego obciągaľam jak szalona... Drażniac ząbkami. Wpychając go, jak najwięcej, niemal się ksztusząc.  
- o matko, zwolnij bo się zleję...  
- a co, nie dasz rady, drugi raz... - spytałam. I wróciłam do obciągania.  
- dam raaaa....  
- o boże....  
Jego sperma, wystrzeliła w mojej byzi. Nie byłam wstanie, połknąć wszystkiego. Sporo spłynęło, po mojej, ręce. Zalewając jego fiuta..  
- o boże, ale miałem mocny orgazm. Ja pierdolę, cudownie..  
Uniosłam się, by iść się umyć. Mój mąż lizał, duże wargi sromowe, naszej przyjaciolki... Która szczytowała, najciszej na świecie.. Mówiła mi, nie raz, że ma, pojemną cipkę.  
Widząc jak mój mąż, wyciąga z niej, swoją, rękę. Całą w śluzie. Miałam ochotę, jej wsadzić swoją, w spermie, jej męża. Lecz skuliła się, przeżywają orgazm...  
Poszłam się umyć.  
- napuść wody - poprosiłam Kamila, który mył, swojego fiuta...  
- przynieść drinki.  
- tak proszę, i weź z łóżka różowy masazer, pobawisz się, moja cipką..  
- już się robi..  

- a ci co robią - spytałam.  
Biorąc drinka i wibrator.  
- a co mogą, robić. W pozycji, sześć na dziewięć... -)  
Siedzieliśmy, na przeciwko siebie..  
Jeździłam stopą, po jego kroczu.  
- ale się porobiło - rzekłam.  
- no... Ciekawe co powie, jak wytrzeźwieje.. Ha ha..  
- pobaw się moją cipką - poprosiłam.  
Przybliżył się.  
Rozchyliłam nogi.  
- o tak, tutaj.  
Przyłożył masazer, do mojej łechtaczki. Przyjemne wibracje, rozchodziły się, po mojej cipce.  
Patrząc na niego, przygryzałam wargi.  
- och... Jęknęłam, gdy jego palce weszły, do środka..  
- cudownie...  
Zaczęłam mocniej  nabijać się, na nie..  
- jest, jest.. O tak... Nie przerywaj - prosiłam szczytując...  
Klęknęłam wypinając się , w jego stronę. Rozszeżył moje pośladki. I zaczął lizać, mój dupcie...  
- o tak...
Wsadził jednocześnie, palce, w obie dziurki.. I delikatnie nimi ruszał. Gdy dotknął, drugą ręką, mojej łechtaczki.  
Myślałam że, oszaleje..  
Byłam w totalnej akstazie.  
- o jezuuuu - krzyknęłam.
Jego kutas. Wdzierał się, w mój tyłek..  
- poczekaj - rzekłam jąkając sie.  
Wstałam i wypiełam się, wspierając, nogę na, brzegu wanny.  
- o tak.. Teraz mnie ruchaj. Jego kutas wchodził, do samego końca..  
- o matko...  
Gdy wyciągał go, i ponownie wchodził. Myślałam że oszaleję..  
Jego dłonie, ściskały mocno moje piersi.  
Poprosiłam, by ciągnął mnie za sutki..  
- o kurwa... - zawyłam po chwili.  
Aż mnie wyprostowało...  
- prze.. przepraszam cię... -  rzekłam siadając do wody..  
- spoko..  
- doszedłbyś...  
- jeszcze nie...  
- sory, jestem nadpobudliwa... jak mi dobrze...  
- wiem, wiem, młoda opowiadała.  
Zaczęłam się bawić, jego kutasem. Gdy w drzwiach stanęła, moja przyjaciółka.  
Jej cipa była cała w spermie...  
- on mnie zajdzie... - rzekła wciskając się do wanny.. Jej cipa, była tak rozwarta, czerwona,  jakby ją, ruchał nogą ha ha...  
- boże dupy nie czuję, a o cipie, nie mówię..  
- nawet mnie nie dotykaj. - zrugała Kamila który, chciał ją złapać, za krocze.  
- tu masz - pokazała na mnie..  
- chodź -  rzekłam do Kamila..  
Nie wycierając się poszliśmy, do salonu.  
Mój mąż leżał, na plecach. Zajechany na maksa...  
- a tobie, co kotku..  
- mam dość..  
Kamil kazał mi klęknąć..  
Ponownie zaczął mnie ruchać, w tyłek.  
Wiedziałam że, lubi anal..  
I teraz sama się, o tym przekonałam..  
Przez kilka minut, błagałam, by się, zlał..  
Kac, robi cuda...  
Jebał jak, automat. Byłam przekonana, że się nie spuści... Moje ciało, nie przestawało drżeć. Nie kontrolowałam się.. A on nie przestawał.  
Leżałam jak, worek.... -)  
Gdy na mnie, upadł. Sapiąc jak niedźwiedź.. Jego kutas tkwił, w mojej dupie, i tryskał..  
Nie mogliśmy się ruszyć. Jego ciężar utrudniał mi oddychanie.. Z trudem go, zrzuciłam.  Czułam jak zalewa mnie, jego sperma... Dobrze że, nie mogłam zobaczyć, swojego tyłka...  

Poszłam się umyć z mężem..  
Trochę nam to zajęło, mogliśmy porozmawiać, o tym co się stało.  
Oboje byliśmy, w szoku.  

Gdy wróciliśmy, do salonu.  
Oboje spali. Usiedliśmy obok. By dokończyć drinki..  
- chce mi się ruchać.  
- ty faktycznie, jesteś nimfomanką ha ha.  
- kotku jestem, przed okresem... -)  
Po kilku placówkach i minetkach, i my usnęliśmy.  
Po przebudzeniu.  
Naszych przyjaciół, nie było..  
Była tylko kartka..  

Dzieki - zabieramy jedna wódkę i cole.  
Do sklepu nie dojdziemy.  
Buziaki..  
Ps.
Wisisz mi minetkę..  

Ciekawe kiedy się odezwą...  

Sylwia

Mandaryna

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 2131 słów i 11410 znaków, zaktualizowała 4 paź 2020.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Viking

    Dobre a nawet bardzo dobre !

  • nanoc

    No Mandaryna, świetne, czytałem i czułem się tak jak to ja bym Cię bzykał, wieczorem jeszcze raz przeczytam i ....  :sex2:  :napalony:  :sex:  :P  :sex2:

  • Mandaryna

    @nanoc 😄😄😄 dzięki że się podobało. Pozdrawiam 💋💋