Bo był podobny do taty

Mała dziewczynka siedziała w swoim pokoju, na dywaniku w motylki, głaszcząc jego miękką tkaninę. Lubiła ten dywanik, bo dostała go od mamy. Tak przynajmniej opowiadała jej babcia: mama urządzała ten pokój jeszcze w ciąży. Kupowała wszystko, co miało kolor różowy. Dywanik położyła na samym końcu, wiedząc, że córeczce na pewno się spodoba.
Dziewczynka wiedziała, że musi być cicho, bo tatuś właśnie miał poobiednią drzemkę. Wiedziała, że jeśli go obudzi, tata będzie bardzo zły. Płakała, gdy się na nią złościł, a to rozwścieczało go jeszcze bardziej. Gdyby mama tu była, pewnie nie pozwoliłaby się tacie tak zachowywać.
Tylko że mama była w niebie. Tak mówiła babcia. Że urodziła ją, Lenę, i potem odeszła do nieba.
Gdy babcia opowiadała o niebie, wydawało się dobrym miejscem. Lena zawsze wyobrażała sobie mamę wśród chmur, która machała do niej z uśmiechem na twarzy. Lena niekiedy stawała na środku chodnika i machała do góry, mając nadzieję, że mama ją widzi.
Tylko musiała machać szybko, bo wtedy tata zaczynał krzyczeć, że znowu robi jakieś bzdury.
Lena była głodna. Tatuś nie dał jej obiadu. Normalnie poczekałaby do kolacji, ale dziś jej brzuszek był wyjątkowo głodny: co chwilę wydawał dziwne dźwięki. Ostrożnie podniosła się z dywanu, cicho uchyliła drzwi i na paluszkach przemknęła do kuchni. Była już na tyle wysoka, że sięgała blatu. Chciała zrobić sobie kanapkę, by jakoś wytrzymać do wieczora.
Nóż, który leżał obok masła, był strasznie ostry, ale Lena nie wiedziała, skąd ma wziąć inny. Próbowała ukroić kawałek masła i rozsmarować go na chlebie, ale jej palce były śliskie. Nóż wypadł jej z ręki i z brzdękiem upadł na podłogę, przy okazji zahaczając o jej mały palec u stopy. Różowe rajstopy szybko zaczęły robić się czerwone.
Chciała płakać, ale się bała. Wiedziała, że tatuś się zezłości.
- Kurwa! – Usłyszała wrzask. Aż skuliła się ze strachu. Nóż upadł za głośno. Obudziła tatę. – Cholerne dziecko! Co ty znowu wyprawiasz?!
W oczach dziewczynki pojawiły się łzy, gdy zobaczyła tatę w progu, z paskiem w dłoni i twarzą wykrzywioną wściekłością.
*
*
*
Od razu przykuł jej uwagę. Gdy tylko go zobaczyła, jej żołądek ścisnął się, a serce przyspieszyło. Od razu odwróciła wzrok, usiłując udawać, że wcale jej nie zaimponował. Właściwie, kogo chciała oszukać? Widział jej wzrok. Widział, jak jej oczy rozszerzyły się, gdy wszedł do biura ubrany w elegancki garnitur. Usiadł tuż obok niej. Jego drogie perfumy uderzyły jej nozdrza. Wciągnęła je instynktownie, obdarzając szybkim spojrzeniem jego czarne włosy i bystre, ciemnoniebieskie oczy. Całe spotkanie usiłowała wyglądać na niezainteresowaną.
Chyba jej to nie wyszło, ale następnego dnia, gdy przyszła do biura, na jej biurku czekał ogromny bukiet kwiatów z doczepioną karteczką. Nawet nie śmiała pomyśleć, że to od niego – a jednak. Widać zauważył jej zainteresowanie i odwzajemniał je. Dowiedział się, jak ma na imię i wysłał jej ten piękny bukiet z zaproszeniem na kolację. Oblała się rumieńcem, widząc, jak współpracownicy zerkają z ciekawością w jej stronę. Na dole kartki znajdował się numer telefonu. Wpisała go do komórki i wysłała smsa z jednym słowem: „tak”.
I tak to się zaczęło. Gdy pół roku później stała przed ołtarzem w białej sukni, nie mogła uwierzyć, że spotkało ją takie szczęście. Mężczyzna, który mógł mieć każdą, pragnął właśnie jej. Wiedziała, że ślub był szybki, ale co z tego? Kochali się. Po co mieli czekać?
W głębi siebie wiedziała, że nie tylko jego wygląd ją do niego przyciągnął. Miał w sobie coś takiego, co przypominało jej ojca. Oczywiście, ojca podczas jego lepszych dni – kiedy nie pachniał tanią wódką ani nie chwytał za pasek od spodni czy kabel. Wtedy też był przystojnym biznesmenem, który wszystkich obdarzał uśmiechem. Śpiewał jej wtedy kołysanki i zabierał na lody. Wkrótce nauczyła się, że takich dni może być więcej, jeśli tylko będzie grzeczna i nie będzie rozrabiać.  
Wobec swojego męża też zamierzała być posłuszna. Tego ją nauczono.
Pierwsze miesiące pożycia małżeńskiego były bez zarzutu. Jej mąż wciąż zapierał jej dech w piersiach, a koleżanki obrzucały ich zazdrosnymi spojrzeniami. Ona uśmiechała się w duchu, wiedząc, że na zewnątrz wydaje się być grzeczną dziewczynką, a wieczorem zamienia się w dziką kocicę. Tylko dla swojego męża. Tylko przy nim mogła być taka otwarta. On zawsze brał ją szybko i ostro. Gdy dochodził, jego oczy ciemniały i uwielbiała na to patrzeć.
Do czasu.
Gdy w jesienny wieczór wychodzili na kolację, nie czuła się za dobrze. Od rana miała mdłości i wolała zostać w domu pod kocem, ale mąż się uparł, że musi być u jego boku. Co miała zrobić? Była przecież posłuszna. Ubrała się w piękną sukienkę i później w milczeniu obserwowała towarzystwo biznesmenów, którzy zajadali się drogim, wykwintnym żarciem. Krewetki pachniały wyjątkowo intensywnie – w złym tego słowa znaczeniu. Z każdą chwilą Lena czuła się coraz gorzej. W końcu poczuła falę nadchodzących wymiotów – tak silną, że odskoczyła od stołu bez przeprosin i pobiegła do łazienki. Wymiotowała długo i boleśnie.
Kiedy w końcu wykończona podźwignęła się na nogi, chwilę później leżała znów na podłodze. Nie od razu wiedziała, dlaczego. Dopiero po chwili, kiedy jej głowa przestała wirować, zobaczyła nad sobą męża. Jego oczy były ciemne i rozwścieczone. Dotknęła palcami puchnącego policzka i zrozumiała, że ją uderzył. Przed oczami przemknęło jej wspomnienie taty, kiedy pierwszy raz ją kopnął, bo zepsuła swój rowerek.
Czy była zaskoczona? Tak i nie. Przypominał jej tatę, ale miała nadzieję, że nie w tym aspekcie.
- Upokorzyłaś mnie – syknął, pochylając się nad nią. – I zapłacisz za to.
Starała się być posłuszna, ale od tamtej chwili przestało mu to wystarczać. Zupa zawsze była za zimna, dom niewysprzątany, jego koszule niedokładnie uprasowane. W takich chwilach ciągnął ją za włosy i wrzeszczał do ucha:
- Myślisz, że jak ja zarabiam na nas dwoje, to wolno ci być leniwą dupą i nic nie robić? Nie okazywać mi szacunku?! Uważasz, że będę tolerował takie zachowanie w moim domu?!
Jego krzyki były jak uderzenia, a gdy w końcu jego ręce wymierzały ciosy, Lena traciła przytomność. Za każdym razem przez jej głowę przemykały wspomnienia: tata z butelką wódki w ręce, krzyczący na nią, że ma iść spać. Tata, kopiący ją w żebra, bo zostawiła brudną miskę na stole. Tata, wymierzający jej policzki, gdy dostała w szkole jedynkę.
I mama, której nie było.
- Czemu go wybrałam? – szeptała do siebie Lena, podnosząc się z zakrwawionej podłogi i myśląc o swoim różowym dywaniku w motylki. O mamie, której nie było, by ją chronić. O tym, że nieważne jak się starała, nigdy nie była wystarczająco dobra. – Dlaczego tego nie zauważyłam? Czemu znowu się w to wpakowałam?
Bo jej mąż przypominał jej tatę. A ona chciała w końcu przypodobać się jakiejś jego wersji. Sprawić, że któraś z nich w końcu będzie ją kochać.  
- Będę posłuszniejsza – szeptała, gdy po wszystkim mąż pytał ją, czy ma mu coś do powiedzenia. – Będę się bardziej starać. Obiecuję.
On wtedy łagodniał, przyciągał ją do siebie i całował w skroń.
I nagle znowu wszystko było dobrze. Nadchodziły dobre dni. Wiedziała, że zawsze nadejdą.

1 475 czyt.
92%137
candy

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i inne, użyła 1442 słów i 7743 znaków, zaktualizowała 24 maj o 22:39.

7 komentarzy

 
  • cicha2591

    cicha2591 · 29 maja

    Takie historie niestetyz
    , ale się zdarzają, kobiety nie mają na tyle siły psychicznej by odejść z takiego piekła. Najgorsze jest to że czasem patrzą na to dzieci  

  • Iga21

    Iga21 · 27 maja

    Smutne :(

  • agnes1709

    agnes1709 · 26 maja

        

  • AlexAthame

    AlexAthame · 25 maja

    18 na moich stronach z 19 sierpnia 2017. Tylko tam.matka jest potworem a ojciec aniolem.Powinnas polubić.

  • AlexAthame

    AlexAthame · 25 maja

    Czuje jej cierpienie.Tylko jak się to skonczy?Kilka scenariuszy juz znamy. Przeczutaj, jak chcesz moje Czerwień i biel.Tekst różny, a niemal identyczny.

  • MrHyde

    MrHyde · 25 maja

    posłuszna, posłuszna, posłuszna, posłuszniejsza... - słowo klucz?

  • Speker

    Speker · 24 maja

    Osz kur...!!
    Mężczyzna uderzający kobietę to śmieć, nic nieznaczący parch, puch do sprzątniecia. Każdy kto myśli, że przemoc jest oznaką siły, jest słaby i miękki.
    Ojciec bijący dziecko, nie zasługuje na bycie autorytetem, bo każdy rodzić powinien starać się zostać autorytetem dla swojego dziecka. Kara za użycie przemocy powinna być adekwatna do zbrodni. Krew za krew, ból za ból, siniak za siniak.

    Szacunek przez strach nic nie znaczy, spraw by Cię szanowano i się Ciebie nie bano.
    Mocny tekst.