Wice śląskie - str 7

  • Babcia opowiada wnukowi bajkę

    Babcia opowiada wnukowi bajkę na dobranoc  
    - Za górami za lasami stał zamek a w nim same dziwy.  
    Na to wnuczek  
    - Eeee babciu to chyba nie bydzie zamek.

  • Spotyko się dwóch ojców Jeden sie

    Spotyko się dwóch ojców. Jeden sie chwoli:
    - Ty Józek, wiesz jak mój Antek fajnie kląć umie.
    - A wiela mu to?
    - Już 4 lata.
    - A rzykać umie to już?
    - Czyś ty głupi, takie małe dziecko?!

  • Francek skąd mosz nowy rower? Ach

    - Francek skąd mosz nowy rower?
    - Ach wiesz byłech z Mariką na kąpielisku. Kąpalimy my sie, potem całowali my sie, potem my sie już zaś kąpali, a potem... Marika powiedziała: "A teroz se Francik weź to na co mosz ochotę". No to mie nie trza dwa razy godać. Łaps za koło i już moje.

  • Panie rechtór mamulka dali pięknie

    - Panie rechtór, mamulka dali pięknie podziękować za nauka i posyłają wom tę kurę - powiedzioł synek w szkole.
    - Powiedz matce, że pięknie dziękuję. To bardzo pięknie, że nie żałowali tak tłustej kury.
    - Naprzód to i żałowali, ale jak widzieli, że Azor ją tak blank na śmierć zadusił, to sie radowali, że aby wom mają co podarować.

  • Dowódca kompanii wzywa kaprala

    Dowódca kompanii wzywa kaprala:  
    - Słuchajcie, Masztalskiemu trzeba delikatnie powiedzieć o śmierci ojca.  
    - Tak jest! Rozkaz!  
    - Kompania, zbiórka! - woła po chwili kapral. - Kto ma ojca, wystąp!... A ty, Masztalski, kaj się pchosz, baranie!

  • Od dziś dzielimy sie robotą pado

    - Od dziś dzielimy sie robotą - pado żona do górnika. Dziecko jest nasze i roz ty go będziesz kolebać a roz jo. W nocy żona budzi męża.
    - Józef! Mały ryczy!
    - To se pokoleb twoją połowę a moja niech ryczy.

  • Dwóch pijoków zamiast po chodniku

    Dwóch pijoków zamiast po chodniku to szło torem kolejowym. Ten jeden cos zmiarkowoł i rzecze:
    - Pierona, Francek - patrz jakie te schody są długie!
    - Te schody, jak te schody, ale patrz jakie te gelendry (poręcze) są niskie
    - To pódź poczekomy bo chyba winda jedzie.

  • Jednemu górnikowi urodziło sie w trzy

    Jednemu górnikowi urodziło sie w trzy miesiące po ślubie dziecko. Koledzy mu na dole doskwierali, że to nie jego, że coś tu nie gro.
    Górnik wypił se jednego na odwagę i dalej do swojej baby. Przychodzi i pado jej, że z tym dzieckiem cos mu nie pasuje. A baba jak gębę nie otwarła:
    - Co nie pasuje ci? Może rachować nie umiesz! Patrz:
    Trzy miesiące jo jest twoja baba.
    Trzy miesiące tyś jest mój chłop.
    A trzy miesiące my są żonaci.
    Wiela to jest razem do kupy? Jest dziewieć miesięcy czy nie?

  • Ty Francek! Chodzisz to jeszcze z tą

    - Ty, Francek! Chodzisz to jeszcze z tą Maryjką od Matlorzów?
    - Nie, już nie chodzę.
    - No to mosz szczęście, boch sie wczoraj takich rzeczy o niej dowiedzioł, żebyś ani nie uwierzył. A po jakiemu już z nią nie chodzisz?
    - Boch sie z nią ożenił.

  • Spotkało sie roz dwóch górników

    Spotkało sie roz dwóch górników i tak rozprowiają:
    - Patrz jaki ten świat dziwny - pado ten jeden - Jak górnik jest chory to sztygar godo, że jest pijany, a jak sztygar są pijani, to sie pado, że są chorzy.

  • Do restauracji w Bytomiu przyszoł taki

    Do restauracji w Bytomiu przyszoł taki fajny młodzik. A w kącie siedzieli przy piwie górnicy. No i ten młodzik pyto sie kelnerki czy może dostać dwa kreple, no ale on pedzioł po gorolsku "pączki". I ta kelnerka przyniosła mu te pączki. A on jej na to:
    - Za te dwa pączki
    Całuję panią w rączki.
    To spodobało się kelnerce i pyto go czy by jeszcze czegoś nie chcioł.
    - No to dwa ciasteczka proszę. - Kelnerka przyniosła a on jej tak:
    - Za te ciasteczka
    Całuję panią w usteczka.
    A ci górnicy przy piwie to ino słuchali, ale jeden nie wytrzymoł i pado na głos:
    - Panie, a możebyście se i zupę obsztalowali!