Moje

3.00, Budapeszt

Przyciskam twarz do lodowatego szkła, chuchając na szybę, by w oparze własnego oddechu wyryć palcem niekształtne serce. Za oknem migoczą miliony świateł wielkiego miasta, a wśród nich dostrzegam ulotny miraż twojej twarzy o barwie cynamonu. Nigdy nie zdołam cię zapomnieć… Migdałowy posmak niewymazywalnie wszedł pomiędzy moje wargi, zabarwiając każdą potrawę nostalgią. Moja skóra nada...

Hanahaki ~ 4

- To właśnie Artur… Artur to Eliza… - przedstawia nas sobie Misia, wystrojona w uroczy fartuszek. Pomidorowo-ziołowy zapach lasagne przywołuje ulotny miraż Włoch. Blondynka biegnie do kuchni, zupełnie pochłonięta naszą Toskanią wyczarowaną na dwudziestu pięciu metrach kwadratowych. - Więc ty jesteś tym doktorem - rzucam, nieśmiało patrząc w ciemne oczy mężczyzny. Nie wygląda ani star...

Drabble - Kraken

Zawsze byliśmy razem. Ja i on. Wspólnie wyłoniliśmy się z macicy, równocześnie wydając pierwszy krzyk. Towarzyszył mi każdego dnia oraz każdej nocy. Nieustannie chodził za mną krok w krok niczym cień. Oplatał mackami najdrobniejszą chwilę szczęścia i zmieniał ją w potwornie długie godziny katuszy. Moje “tak” przeinaczał na “nie”, manipulował, rujnował, odbierał ochotę, wykreślał kolejne ...

Rest in waves | VI | Jonathan

“Houston to najlepsze, co mogłem ci załatwić. Duże, ważne miasto, piękna pogoda… - z trudem zoogniskował wzrok na twarzy szeryfa. Nienawidził tego dusznego biura wypełnionego latawcami kurzu i zapachem ciasta. - Zrobiłeś to, James - powiedział oschle, przewiercając mężczyznę oskarżycielskim spojrzeniem. - Nie masz żadnych dowodów. - Nie zapomnę o tym - mruknął Jonathan hardo....

Mitologia codzienności: Echo

Znowu. Znowu budzę się z wilgocią między udami i twoim imieniem na rozchylonych pożądaniem ustach. Znowu moje ciało drży niekontrolowanie, wedle własnego tajemniczego rytmu. Znowu mam twój obraz przed oczami do złudzenia prawdziwy, do uwierzenia, że jesteś obok. Znowu ubieram koronkowy stanik oraz idealnie dopasowane stringi, chociaż będzie mi niewygodnie w przesadnie fikuśnych fatałaszk...

Drabble - Marazm

- Koniec tego. Nowy rok, nowa ja. Bez ciebie! Mam dość ciągłego smęcenia, pałętania się pod nogami i psucia planów! Wiesz co? Moi przyjaciele mieli rację! Jesteś toksyczna! Nasz związek… - robię dłonią ruch jakbym malowała w powietrzu - To był błąd - patrzysz na mnie zraniona. Odwracam wzrok, nie chcąc oglądać twojego bólu. Czuję się jak małomiasteczkowy bóg - zapomniany mieszkaniec Olim...

Tchórz #3

Kładę się na łóżku, wpatrzona w spokojną biel sufitu. Gładź, którą jest pokryty nosi sieć drobnych pęknięć. Nie zauważyłam ich wcześniej. Obracam się, omiatając uważnym wzrokiem resztę pokoju. Kiedy moje życie zaczęło przypominać plamę rozmytego pustką obrazu? Kiedyś przecież było ostre i wyraźne. A teraz? Kim jestem? Czy w ogóle jestem? 1. Adrian Poznaliśmy się pewnego upalnego la...

The ghostwriter: The end of eternity

Słucham ostatniego nagrania ojca, próbując unikać pełnego widocznej satysfakcji uśmiechu Tony’ego. Jest raczej chłodno, więc szukam odrobiny ciepła u męża. Problem w tym, że nie potrafi on rozgrzać jakiegoś trudnego do określenia wewnętrznego zimna. Obejmuje mnie delikatnie naszym doskonale wypracowanym gestem, tak rozkosznie domowym, tak przyjemnie znajomym. - Mamusiu, zimno tu… - m...

Miesiące malowane marzeniami - marzec

Stałam na szpitalnym korytarzu, wdychając sterylny zapach, który zalegał niczym smog w każdym kącie budynku. Miałam gęsią skórkę i drżały mi dłonie. Ale to nieistotne. Istotny był fakt, dlaczego w ogóle tam tkwiłam. Powód tak oczywisty, że wręcz absurdalny. Filip. Dla niego zapomniałam o Robercie oraz całej reszcie gówna nazywanego moim życiem. - Pani Amelio… - śledczy ostrożnie dotk...

O młodości

Lekkomyślna bez przesądów najszczęśliwsza niewiedzą w czepku i na czterech łapach Z nosem w nie swoich sprawach a z oczami w jego czubku wciskając palec między drzwi trawi w brzuchu pożarte żywcem motyle Przyjmuje krytykę wzruszeniem ramion ironicznym grymasem kwitując problemy Piękna upojna idealistyczna pierwsza niezapomniana niespożyta niezłomna Zbyt szybko niestet...

Zawracanie dupy, cz. 2 - Krytyka vs Hejt

‘Jeśli istnieje jakiś jeden sekret sukcesu to jest to umiejętność przyjmowania cudzego punktu widzenia i patrzenia z tej perspektywy z równą łatwością jak z własnej. ‘ - Henry Ford Powyższy cytat stanowi jedną z najmądrzejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek przeczytałam. Traktuje bowiem o czymś, co dla wielu osób jest sprawą nie do przeskoczenia - krytyce. Na początek może wyjaśnię, czy...

Drabble - Bukiet róż

Bukiet wydzielał przyjemny aromat kwiaciarni. Nigdy nie lubiła róż. Były zbyt pretensjonalne, zresztą analogicznie do ich żałosnej relacji. Pan Wzięty Architekt i Ta Ładna Aktoreczka. To on uparcie kupował kwiaty na ich rocznice. Zawsze o jeden krwisty pąk więcej. Dopiła szampana, zagryzając złote bąbelki truskawkami. Właściwie, zjadła owoce tylko dlatego, że tak przyjęto. Odstawiła kiel...

Złoty strzał

- Nienawidzę cię, nienawidzę cię, nienawidzę cię – poinformował swoje beznadziejnie przeciętne odbicie. Przedwczorajsze siniaki na brzuchu były tak żółte, że mógłby dostać chińskie obywatelstwo. Mógłby. Mógłby też uciec z domu albo podciąć sobie żyły. Niestety, do tego potrzebne były jaja, a on podobno ich nie miał. Oparł się czołem o ścianę. Zimno uśmierza ból, zamraża myśli i… pamięć. ...

Alfabet #Z

Agnieszka wypaliła szybkiego papierosa. Według telefonu powinna już wrócić do pracy, jednak nie miała na to siły. Zresztą tak samo jak każdego dnia. Zegar wskazywał 12.15, lecz czuła jakby dochodziła 22. - Aga, cholera, długo jeszcze mam czekać? - zawołała szefowa. Agnieszka zgasiła papierosa, wgniatając go w ziemię. Stanowił jedyną rzecz, którą mogła zmieszać z błotem. - Idę. - wróc...