Moje

Rest in waves | IV | Jonathan

- Vica nie było na zajęciach. Pewnie siedzi w domu. A co znowu narobił? - w głosie studenta pobrzmiewała rezygnacja. “Nic, kurwa, zniknął”, pomyślał policjant. - Kiedy ostatnio miałeś z nim kontakt? - zapytał Jonathan beznamiętnie. Przynajmniej miał nadzieję, że wyszło beznamiętnie. Ostatecznie, tego go przecież uczono. - Wyszedł w piątek ode mnie… Jakoś tak koło pierwszej? Stras...

Tchórz - błędy i wnioski

Kładę się na łóżku, wpatrzona w spokojną biel sufitu. Gładź, którą jest pokryty nosi sieć drobnych pęknięć. Nie zauważyłam ich wcześniej. Obracam się, omiatając uważnym wzrokiem resztę pokoju. Kiedy moje życie zaczęło przypominać plamę rozmytego pustką obrazu? Kiedyś przecież było ostre i wyraźne. A teraz? Kim jestem? Czy w ogóle jestem? 1. Adrian Poznaliśmy się pewnego upalnego la...

The ghostwriter: The end of eternity

Słucham ostatniego nagrania ojca, próbując unikać pełnego widocznej satysfakcji uśmiechu Tony’ego. Jest raczej chłodno, więc szukam odrobiny ciepła u męża. Problem w tym, że nie potrafi on rozgrzać jakiegoś trudnego do określenia wewnętrznego zimna. Obejmuje mnie delikatnie naszym doskonale wypracowanym gestem, tak rozkosznie domowym, tak przyjemnie znajomym. - Mamusiu, zimno tu… - m...

Miesiące malowane marzeniami - marzec

Stałam na szpitalnym korytarzu, wdychając sterylny zapach, który zalegał niczym smog w każdym kącie budynku. Miałam gęsią skórkę i drżały mi dłonie. Ale to nieistotne. Istotny był fakt, dlaczego w ogóle tam tkwiłam. Powód tak oczywisty, że wręcz absurdalny. Filip. Dla niego zapomniałam o Robercie oraz całej reszcie gówna nazywanego moim życiem. - Pani Amelio… - śledczy ostrożnie dotk...

O młodości

Lekkomyślna bez przesądów najszczęśliwsza niewiedzą w czepku i na czterech łapach Z nosem w nie swoich sprawach a z oczami w jego czubku wciskając palec między drzwi trawi w brzuchu pożarte żywcem motyle Przyjmuje krytykę wzruszeniem ramion ironicznym grymasem kwitując problemy Piękna upojna idealistyczna pierwsza niezapomniana niespożyta niezłomna Zbyt szybko niestet...

Mitologia codzienności: Harpia

Siedzę w naszej ulubionej kawiarni - tej, gdzie mają to dobre ciasto i kawę, jakiej nigdzie indziej nie dostaniesz. Pada ciepła, przyjemna mżawka. Jej subtelność z pewnością oszczędziłaby cukier. Sączę coś czekoladowego przez cienką, czarną słomkę. Nie wiedziałam, że chłodne napoje serwują tu w ozdobnych słoikach zamiast użyć standardowej zastawy. Wyciągam pomadkę, za której cenę byś mni...

Zawracanie dupy, cz. 2 - Krytyka vs Hejt

‘Jeśli istnieje jakiś jeden sekret sukcesu to jest to umiejętność przyjmowania cudzego punktu widzenia i patrzenia z tej perspektywy z równą łatwością jak z własnej. ‘ - Henry Ford Powyższy cytat stanowi jedną z najmądrzejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek przeczytałam. Traktuje bowiem o czymś, co dla wielu osób jest sprawą nie do przeskoczenia - krytyce. Na początek może wyjaśnię, czy...

Bukiet róż (drabble)

Bukiet wydzielał przyjemny aromat kwiaciarni. Nigdy nie lubiła róż. Były zbyt pretensjonalne, zresztą analogicznie do ich żałosnej relacji. Pan Wzięty Architekt i Ta Ładna Aktoreczka. To on uparcie kupował kwiaty na ich rocznice. Zawsze o jeden krwisty pąk więcej. Dopiła szampana, zagryzając złote bąbelki truskawkami. Właściwie, zjadła owoce tylko dlatego, że tak przyjęto. Odstawiła kiel...

Złoty strzał

- Nienawidzę cię, nienawidzę cię, nienawidzę cię – poinformował swoje beznadziejnie przeciętne odbicie. Przedwczorajsze siniaki na brzuchu były tak żółte, że mógłby dostać chińskie obywatelstwo. Mógłby. Mógłby też uciec z domu albo podciąć sobie żyły. Niestety, do tego potrzebne były jaja, a on podobno ich nie miał. Oparł się czołem o ścianę. Zimno uśmierza ból, zamraża myśli i… pamięć. ...

Alfabet - Z jak zakończenie

Agnieszka wypaliła szybkiego papierosa. Według telefonu powinna już wrócić do pracy, jednak nie miała na to siły. Zresztą tak samo jak każdego dnia. Zegar wskazywał 12.15, lecz czuła jakby dochodziła 22. - Aga, cholera, długo jeszcze mam czekać? - zawołała szefowa. Agnieszka zgasiła papierosa, wgniatając go w ziemię. Stanowił jedyną rzecz, którą mogła zmieszać z błotem. - Idę. - wróc...

Czerwony balonik

Patrzą, jakbym była kolejnym balonem, proszącym się o przebicie. Może nim jestem - jaskrawym kawałkiem gumy, zagubionym w czasoprzestrzeni niby bezmyślnie puszczony latawiec. Ostrzą igły, by radośnie zostawić mnie dziurawą, płaską i pustą wewnątrz. Chwytam miękki materiał sukienki, pilnując, aby nie podjechała zbyt wysoko. Czuję chłód klimatyzacji na okrytych czarnymi kabaretkami udach. ...

Portret toksyczności

Patrzę jak śpisz. Spokojnym snem dziecka. Blade niebo wkrada się na nasze poddasze, które mogłoby, ze względu na wszechobecne drewno, uchodzić za paryską barkę tańczącą do subtelnej melodii Sekwany. Ty i ja tonący w gasnącej gwieździe impresjonistów, czyż nie byłoby pięknie? Nie byłoby. Masz rację. Nie byłoby. Twój umysł pragmatyka zawsze przypomina moim wybujałym, zdecydowanie nieadekw...

Potwory

Wierzysz w potwory? Nie te spod łóżka, czy ze stron książki. Mam na myśli te, które żyją w naszych wnętrzach. Te, które znają każde nasze pragnienie. Które żerują na naszej nienawiści. Które tylko czekają, aby się uwolnić i pożreć wszystko, czym jesteśmy. Wszystkie marzenia i nadzieje, zamieniając je w wystygłą lawę bez szansy na odrodzenie. Wierzysz? Ja wierzę. Zapytasz: dlaczego? Dla...

Deszcz ciemnych gwiazd #finał

Nadeszła wiosna, a wraz z nią wiele pozytywnych zmian. Co prawda, Hardine nie dostrzegała żadnego piękna w ohydnej, błotnistej papce, zalegającej na drogach, niemniej ludziom wyraźnie ulżyło. Jakby uwolniono ich od jakiejś mrocznej klątwy. Ulice wybuchły dziką radością, pijanych ciepłem mieszkańców. Wieże Silen rozbrzmiewały właśnie mosiężnym pokrzykiwaniem dzwonów, które oznajmiały nade...