Smoke and mirrors 2

Smoke and mirrors 2Wróciła na salę z mocno bijącym sercem i wypiekami na twarzy. Lubiła się podobać, ba, była wręcz uzależniona od głodnych spojrzeń, jakimi obdarzano jej zgrabną sylwetkę, długie blond włosy oraz laleczkową twarz. Pomyśleć, że w szkole wyzywano ją od pasztetów! Mianowano ofiarą, którą bezlitośnie ośmieszano, bo gruba, bo tłuste włosy, bo ubrania z PCK...  
Fakt faktem, dużo w siebie zainwestowała od czasów nauki. Dietetyk, fryzjer, kosmetyczka, chirurg… Zrobiła wszystko, by zniszczyć tamtą żałosną, bojącą się własnego cienia, dziewczynkę. Torturowała głodówkami, dręczyła ostrymi treningami, truła nienawiścią, kawałek po kawałku wycinała ją skalpelem ze swojego nowego życia. Niektórzy mówili, że  przesadziła, że ma w sobie więcej plastiku niż mięsa, że przekłamuje rzeczywistość. Nie zwracała na nich uwagi, przypisując ich komentarze zazdrości. Według siebie przechodziła proces samodoskonalenia. Zresztą, opłaciło się - reagował na nią sam Kapitan Kij-W-Dupie.  

   - Lena, gdzie byłaś? - podenerwowany Paweł złapał ją niecierpliwie za ramię. Zapewne potrzebował się nią pochwalić przed zaproszonymi. Czasem Lenę dopadały myśli, że wybrał ją według tych samych kryteriów, jakie stosował przy wyborze auta i domu - drogie, luksusowe, unikatowe.  

   - Usiłowałam wciągnąć Daniela do zabawy.  

   - Och, Daniel… - spojrzenie Pawła omiatało salę, wyszukując znajome twarze, którym mógł posłać czarujący uśmiech - Trzeba przyznać, że odwalił kawał dobrej roboty przy organizacji wesela.  

   - Prowadzi firmę logistyczną. To logiczne, że dobrze je zorganizował - mruknęła blondynka, zerkając kątem oka w lustro. Świeciła się, a to oznaczało szybki numerek z puderniczką.  

   - Yhm… - Paweł objął ją do zdjęcia. Zaskoczona, w ostatniej chwili, zdołała wygiąć usta w uśmiechu - Chociaż grafik był dość napięty - szepnął, rozbawiając kobietę.  

   - Myślałam, że nas zabije, kiedy spóźniliśmy się z pokrojeniem tortu.  

   - Wiesz, jaki jest. Dla ciebie to trzy minuty, dla niego zrujnowany ślub… Teraz, Lena, teraz - błysk flesza przeciął powietrze.  

   - Zawsze był takim samotnikiem?  

   - Daniel…? To jedno z tych cichych dzieci, które pewnego dnia mówią ci, żebyś nie przychodziła jutro do szkoły, a potem w wiadomościach pokazują strzelaninę - zażartował mężczyzna - Cmoknij mnie w policzek, powinno wyjść dobre ujęcie do albumu.  

  Odbębniła kilka kolejnych póz, po czym z ulgą schroniła się w łazience. Puder, pomadka, perfumy oraz krem do rąk pomogły jej odzyskać wewnętrzną harmonię, zburzoną przez ten pieprzony pogrzebowy wieniec, który leżał pod urzędem, kiedy świeżo poślubiona… Stop.  
Miała wesele marzeń, mężczyznę swoich snów i perspektywę długiego, wygodnego życia przed sobą.  
A jednak dzisiaj widziała wszystko w jakimś krzywym zwierciadle. Wesele zdało jej się sennym koszmarem, szpilki piły ją niemiłosiernie, koronka sukni uwierała przy szyi, do tego wszyscy zdawali się mówić wyłącznie o tym przeklętym wieńcu. Mężczyzna jej snów nie słuchał Leny przez większość czasu, traktując jak zabawkę, którą może zaimponować innym dzieciom. Z kolei perspektywa długiego, wygodnego życia, coraz bardziej wywoływała skojarzenie ze złotą klatką. Szczęście, które czuła okazało się chwilowym odlotem z potężnym kacem na końcu.  

   - Ona ładna? No co ty! Zrobiona i tyle, gdzie ona ładna… Dajże spokój… Pustak zwyczajny… Naprawdę nie wiem, co Paweł w niej widzi… Ta Asia, jego była, śliczna dziewczyna, a że nie nosiła cycków na wierzchu… - do oczu Leny napłynęły łzy. Rozmowa tocząca się w toalecie obok rozbiła ją zupełnie. Przecież wcale taka nie jest… Skończyła studia prawnicze. I zawsze zapinała swoje koszule na ostatni guzik. Spódniczki też nosiła do kolan. Rozdygotana opuściła łazienkę, kierując kroki do baru. Jedynie kieliszek wódki mógł uratować "najpiękniejszy dzień życia".  

   - Leńcia, szybko! - Wiki złapała ją za rękę, zanim blondynka zdołała przytulić butelkę - Za trzy północ, musimy iść na taras albo Daniel zrobi z nas testerów ostrości piły mechanicznej - świadkowa zamachała szczegółowym planem wesela przed nosem przyjaciółki.  

   23.55 - Państwo Młodzi oraz goście wychodzą na taras w oczekiwaniu na niespodziankę.   

  Stało jak wół. Lena westchnęła i pozwoliła zaciągnąć się przyjaciółce na zewnątrz, gdzie już czekał zniecierpliwiony Daniel. Na jej widok natychmiast spuścił wzrok.  

   - Gdzie jest Paweł? Jest dwudziesta trzecia pięćdziesiąt osiem. Powinien tu być - rzucił surowo, nadal unikając spojrzenia blondynki.  

   - Obecny, profesorze. Lena, daj rękę.  

   - Pięćdziesiąt dziewięć… Powinniście się pocałować… Fotograf… Gdzie, do chuja, jest pieprzony fotograf?! Czy nikt tutaj nie zna swoich obowiązków?! - wybuchnął rozwścieczony. Lenę zatkało. Nigdy nie widziała Daniela tak… Władczym. Zwykle spokojny i milczący w jednej sekundzie stał się pełnokrwistym dyktatorem. Przygryzła wargę. Miała słabość do silnych charakterów - Pierdolę, za co mu, kurwa, płacę?! Zresztą sam się zajmę…  

   Dalsze narzekania Daniela pochłonęła kanonada eksplodujących fajerwerków. Niebo rozbłysło mocniej niż podczas niejednego sylwestra.  

   - Mówiłem mu, że to było twoje marzenie… Pocałunek przy sztucznych ogniach… Nie wierzę, że to ogarnął… - krzyczał z niedowierzaniem Paweł - Jesteś najlepszy, stary! NAJLEPSZY!  

   - Pocałuj ją, kretynie! - odkrzyknął Daniel. Po chwili poczuła miękkie usta męża na swoich. Zapomniała o wieńcu, o rozmowie w łazience, o złotej klatce i całym codziennym gównie. Żyła tą jedną chwilą, w kolorowej nawałnicy fajerwerków, w ich złudnym cieple.  

   I wówczas jej spojrzenie napotkało spojrzenie Daniela.  

   Tym razem nie uciekł wzrokiem.  

   Tym razem ją naprawdę widział, nie zadowalając się zwykłym patrzeniem jak wszyscy inni.

7 komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AlexAthame

    Gdzie zrobił błąd? Ludzie potrafią sobie tak pięknie komplikować życie... :smile:

  • Somebody

    @AlexAthame Są stworzenia do autodestrukcji

  • AlexAthame

    @Somebody Dokładnie.

  • AnonimS

    Drugi komentarz. Te makijaże i inne upiększenia powodują że człowiek nieraz rano budzi się jak w horrorze :blee:

  • Somebody

    @AnonimS To zależy jak, czym i za ile upiększano. Podróbka niestety może rozczarować  :D

  • kaszmir

    Z kopciuszka przemieniła się w księżniczkę. Tylko czy warto zmieniać się tylko po to aby zaimponować innym?I tak była zabawką w ręku mężczyzny, dla którego liczył się blask fleszy. Mężczyzna z jej snów, ale czy nie szukała przez pryzmat statusu społecznego i pieniędzy? Złota klatka? Prawdziwe określenie tego małżeństwa, bo uczuć nie można kupić.  
    I gorzka prawda w toalecie. Solidarność jajników.  
    Szereg niedomówień i tajemnic nieodkrytych przelatuje pomiędzy Danielem a panną młodą.
    Szczęście, które czuła okazało się chwilowym odlotem z potężnym kacem na końcu… kradnę! Mogę?
    Pozdrawiam
    :kiss:

  • Somebody

    @kaszmir Kradnij śmiało  :przytul: Czasami wydaje się, że coś będzie dobre, że złota klatka zapewni wygodę i bezpieczeństwo. Dopiero po zdobyciu tego, często ogromnym kosztem, okazuje się, że od początku byliśmy w błędzie...

  • Iga21

    No proszę o następną część 😃

  • Somebody

    @Iga21 Postaram się w miarę szybko napisać, słowo harcerki :D

  • AnonimS

    Brawo Ty.  Pozdrawiam

  • Somebody

    @AnonimS Dziękuję

  • Duygu

    Ooo, jak dobrze i przyjemnie poczytać takie arcydzieło przed snem  <3  Cieszę się, że powstał ciąg dalszy. Nieustannie mnie zachwycasz  :przytul:

  • Somebody

    @Duygu Z arcydziełem bym nie szalała, ale miło mi  :redface: Dzięki za motywację  <3

  • agnes1709

    Ta część podoba mi się bardziej. Ta dramaturgia, i te teksty w łazience. Kocham bezczelności w opowiadaniach, a za "Kapitan Kij-W-Dupie" masz u mnie kratę piwa. I teraz będę brechać do północy :lol2:

  • Somebody

    @agnes1709 Do usług  ;) A to piwo to ja ci przypomnę po koronacji  :lol2:

  • agnes1709

    @Somebody Jasne, nie ma problemu. Specjalnie zatrzymam z wypłaty, aby nie było wpadki w razie, jak mnie nawiedzisz. Tak w ogóle to już kombinowałyśmy kiedyś z Black, żeby spotkać się lolowo gdzieś (Warsaw jest mniej wiecej po środku), ale widzisz, ile z tego wyszło. :sad: Choć w sumie nic straconego;)

  • Somebody

    @agnes1709 Mogę przywieźć, będzie więcej :rotfl:

  • agnes1709

    @Somebody Po co dźwigać ciężary, mają tam chyba sklepy. Ale jest jeden problem - jak wrócić pociągiem, jak się człowiek diabelsko zbaka? :lol2: A chu*, można się kimnąć na centralnym, nie takie rzeczy się w życiu robiło :lol2: W kupie siła :D

  • Somebody

    @agnes1709 Nie martwmy się na zapas. Coś się wymyśli jak przyjdzie co do czego

  • agnes1709

    @Somebody Oczywiście :ciuch: