Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Przeklęty diament cz. 1

Przeklęty diament

                                           Wstęp.

Diamenty od dawna uznano za cenne klejnoty. Od kiedy, trudno określić. Ponieważ obok złota posiadają wielką wartość, często przynoszą ludziom radość, ale też smutek, łzy i śmierć. Za diamenty ratowano życie, ale również dla ich posiadania, zabijano. Największym znanym diamentem jest Cullinan, czyli Gwiazda Afryki. Przed oszlifowaniem ważył ponad 3106 karatów. Karat odpowiada wadze 0,2 grama. Pierwotnie ważył 1063,65 karatów. Ostatecznie podzielono go 105 kamieni, 9 dużych i 96 małych. Wielka Gwiazda Afryki w kształcie kropli o wadze 530,2 karata, zdobi brytyjskie berło królewskie. Drugi, zwany Drugą Gwiazdą Afryki o wadze 317,4 karata umieszczono w brytyjskiej koronie państwowej. Trzeci o wadze 94,4 karata umieszczono w koronie królowej Marii, czwarty ma wagę 63,6 karata. Dalej lista jest pogmatwana, ponieważ nie zawsze większy diament uznano za bardziej cenny i sławny. Jednym z największych jest diament Regent o wadze 410 karatów, znajduje się również w Anglii. Jednym z najsłynniejszych diamentów jest Koh i-noor. W oryginale zwany Górą światła. Podobnie jak Regent pochodzi z Indii. Jego historia jest pełna tragizmu. Łączy się z legendą, że został wydłubany z posagu Sziwy, gdzie znajdował się w czole jako trzecie oko. Oczywiście legendy są legendami. O diamencie tym mówi sanskryt. Ten diament może nosić kobieta lub Bóg. Cztery państwa ubiegają się o prawo własności do klejnotu. Indie, Pakistan, Iran i Afganistan, lecz diament znajduje się w Wielkiej Brytanii. 
Historia każdego dużego diamentu jest naznaczona krwią. Zdobywców i pokonanych. Może tylko współczesne diamenty są od tego wolne. Przykładem jest największy czysty, o niebieskawym odcieniu kamień znaleziony w 1999 roku, który nazwano Gwiazdą Millennium. Ważył 777 karatów, po oszlifowaniu 203,4 karata. 
Jednym z najbardziej owianym złą legendą diamentem jest niebieski diament Nadzieja( Hope). Nazywano go również Krewskim klejnotem lub Światłem Francji. Hope przyjął nazwę od nazwiska właściciela Filipa Henryka Hope. Tak jak i inne diamenty jego historia łączy się z Indiami. Legenda mówi, że wydłubano go z posagu Buddy, inna, że był okiem w posagu bogini Sita, żony króla Ramy, siódmego awatara boga Krishny. Diament waży tylko 45,52 karata. Ma ciemnobłękitny, wręcz fioletowy kolor. Według legendy lub przekleństwa każdy, kto go posiada lub nawet dotknie, umrze. Wiadomo, że każdy kiedyś umrze, ale tu raczej chodzi o przedwczesną śmierć. Według niektórych ma on na sumieniu, jeżeli można tak powiedzieć,  sto trzydzieści osób, według innych tylko kilka koronowanych głów, bankierów i innych bogatych ludzi. Dotyka to dynastii Ludwików, króla Anglii i sułtana tureckiego. Obecnie należy do Narodowego instytutu historii naturalnej Smitsonów w USA. Zainteresowanych odsyłam do artykułów lub filmików na youtobe o dziejach niektórych sławnych diamentów. Przeklęty diament jest historią fikcyjną, lecz ma kilka prawdziwych elementów. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Jak w wielu moich opowiadaniach zawarte jest przesłanie miłości. W moim opowiadaniu diament odgrywa pewną rolę, lecz nie kluczową.
                                                       *
                                        Przeklęty diament.

Wszytko zaczęło się podczas bitwy pod Czarnym Ostrowem 20 lipca 1657 roku. Wojska Stefana Czernickiego, czyli połączone siły polskie, litewskie i tatarskie pokonały księcia Siedmiogrodu Jerzego Rakoczego. Wróg Polski żył jeszcze trzy lata i zginął w bitwie pod Floresti 7 czerwca 1660 roku.
Podczas bitwy pod Czarnym Ostrowem pewien szlachcic o imieniu Vlada wszedł w posiadanie szabli zdobionej zlotem i pięknym kamieniem, jak się potem okazało prawie czystym diamentem o wadze osiemnastu karatów. Szlachcic dostał szablę od bogatego tatara, któremu uratował życie podczas bitwy. Vlada ukrył szablę w skóry i tak wydostał ją i nie przeszła w ręce zwycięskiego wojska polskiego. Wrócił na swoje ziemie i dożył lat pięćdziesięciu sześciu. Szabla pozostała w rodzinie przez kilka pokoleń. Potem bieda nawiedziła rodzinę, która przyjęła nazwę Popescu, i z tego powodu ówczesna głowa rodu musiał sprzedać szablę, ale bez diamentu. Diament schował w skórzaną sakiewkę i od tego czasu szlachetny kamień przekazywano z pokolenia na pokolenie. Podczas zawieruchy wojennej w drugiej wojnie światowej rodzina Popescu kilka razy ledwo uniknęła całkowitej zagładzie. Nikolae Popescu uchodził z żoną Marią, kierując się na północny zachód, w kierunku Francji. Maria była w trzecim miesiącu ciąży kiedy spotkali innych uchodźców z ziemi rumuńskiej. Nocowali w szczerym polu pod zwykłym namiotem. Na nieszczęście dla Nikolae wyjął zza pazuchy sakwę i upewniwszy się, że nikt nie widzi, chciał chociaż przez kilka sekund popatrzeć na piękny kamień. Nieszczęśliwie, ponieważ pewne oko dostrzegło jakby iskierkę w dłoniach Nikolae Tym człowiekiem okazał się inny wygnaniec, który ze wszystkimi podążał w tym samym kierunku, Jorge Manu.
- Co tam macie bracie? - zapytał.
Nikolae szybko wsunął kamień do sakwy i schował za konopną koszulę.
- Coś wam się wydawało, bracie. Może to iskra z ogniska wpadła do namiotu.
Jorge Manu nie był o tym przekonany. Zaprzyjaźnił się z Nikolae i jego żoną. Miesiąc później stało się tak, że ludzie zaczęli się rozdzielać, bo większej grupie trudniej było być w bezpiecznie. Byli już na terenie Francji. Wszyscy wiedzieli, że losy wojny są przesądzone. Maria miała już widoczny brzuch kiedy obciągnęła mocno sukienkę.
- Co zamierzasz Nikolae? - zapytał Jorge
- Co masz na myśli bracie?
- Zostaniesz we Francji?
- Nie, chcę popłynąć do Ameryki jak skoczy się wojna.
- Chce ci się płynąć, kiedy zona za kilka miesięcy urodzi. Moja zginęła pół roku temu. Ciężko mężczyźnie samemu. W sercu żal, ale nie stary jeszcze jestem, bo dopiero trzydzieści osiem lat na karku to i pewnie znajdę jakąś pannę a i młodą wdową nie pogardzę. Zostanę tu, a jak los okaże się łaskawy, to do kraju wrócę. Bo gdzie lepiej niż w ojczyźnie.
Nikola jednak miał już dawno postanowienie w swoim sercu. Przybyli w pobliże Calais. Nocowali w stodole u jakichś ludzi. Jorge i Nikolae wybrali się, by poszukać pracy. Niestety nie wrócili. Maria czekała dwa dni i została w miejscu, gdzie spali kilka nocy. Gospodarze przygarnęli biedną kobietę. Nigdy nie dowiedziała się, co stało się z jej mężem ani Jorge. Po roku wyszła za młodego Francuza o nazwisku Piotr Fornier. A o to co wydarzyło się tego dnia, dwudziestego sierpnia 1944 roku.
Mężczyźni szli już kilka kilometrów i w oddali widać było pierwsze zabudowania portu. Pusta droga i kilka drzew. Doszli do stawu i małej rzeczki do niego płynącej.
- Czas odpocząć, mamy jeszcze z dziesięć kilometrów. Żadnego samochodu czy pieszych. Może się ochłodzimy – rzekł Jorge Manu.
- Mieliśmy znaleźć pracę, nie jest tak daleko.
- To, chociaż zjedzmy jadło, zgłodniałem – namawiał Jorge.
- Zjeść możemy – zgodził się Nikolae.
Zaczęli jeść.
- Znamy się już trochę i nabrałem do ciebie ufności. Mam z sobą trochę złota. Znajdę uczciwy bank to i zdeponuje. - rzekł Jorge.
- To dobrze bracie dla ciebie. Ja nic nie posiadam poza rekami i głowie na karku.
Manu zaczął się śmiać.
- Nie ufasz mi. Pamiętam, że coś oglądałeś i to świeciło pięknie w promieniach ogniska.
Nikola poczuł się dziwnie.
- Mówiłem ci, ze ci się zdawało, jeszcze to pamiętasz?
- Nosisz na szyi skórzaną sakiewkę i nigdy jej nie zdejmujesz. - rzekł zmienionym głosem kompan.
- Toś ty brat czy wróg? - zapytał Nikolae.
- A ty kto? Bratem mnie zwiesz, a kłamiesz.
- Bo nic ci do tego. Ja cię o twoje złoto nie wypytuję.
- Boś inny niż ja. Głupi.
Nikola nie zdołał nic zrobić a tylko zobaczył szybki ruch prawicy Jorga. 
Nikola nie zdołał nic zrobić a tylko zobaczył szybki ruch prawicy Jorga. Stracił przytomność. Ocknął się, ale czuł się bardzo słabo. W oczach migotały mu ciemne plamki. Manu dostrzegł go, że jego ofiara żyje. Złoczyńca trzymał w zakrwawionej dłoniach drogocenną zdobycz.
- Sprawdzałem, szlachetny to kamień, diament czystej wody, warty pewnie fortunę.
- Ty złodzieju, znajdę cię. - Nicola dopiero spostrzegł, że jego ręce i nogi ma skrępowane grubym sznurem.
- Nie zdołasz, bo zaraz skończysz żywot. - odrzekł złoczyńca.
Schował diament do skórzanej sakwy i podniósł zakrwawiony kamień, nieco większy niż jego pieść, zamierzył się, by jeszcze raz uderzyć biedaka.
- Będziesz się w piekle poniewierał, łotrze. - jęknął nieszczęśnik.
- Nie pierwszego ciebie pozbawiam życia. Nie wierzę, że coś jest potem, a za ten kamyczek wezmę wielką fortunę. Chcesz coś powiedzieć na koniec, bracie?
- Żebyś przepadł w piekle, a kamień coś ukradł, był w moim rodzie trzy wieki i szczęście mi przynosił, lecz dla ciebie i twojego rodu przyniesie chorobę i śmierć.
Roześmiał się tylko Jorge i uderzył mocno w samą skroń biedaka, aż kość pękła. Wsunął kilkanaście kamieni do kieszeni trupa i wrzucił ciało do wody. Ręce obmył, skończył jeść kanapkę i ruszył w kierunku miasta.  
Prace znalazł, a także po pewnym czasie niebrzydką kobietę. Wojna jeszcze trwała kiedy w wiosnę tego roku, gdy Rosjanie i alianci zdobyli Berlin, urodziła mu pierwszego syna. Nadano mu imie Radu. Kiedy pierworodny skończył lat osiemnaście, Jorgo podzielił się z nim tajemnicą. Oczywiście nie powiedział mu całej prawdy, a właściwie prawie we wszystkim skłamał.
- Radu, posiadamy w banku piękny kamień. Odziedziczysz go kiedy znajdziesz żonę, a ona da ci syna.
- Mam już dziewczynę i jest w ciąży. Co to za kamień, ojcze?
- Wielki brylant o wadze osiemnastu karatów.
- Skąd go macie ojcze?
- Dostałem od przyjaciela, co mu wyświadczyłem przysługę. Na łożu śmierci mi go dał w podzięce.
- Nie wiedziałem ojcze, że miałeś takiego przyjaciela. Dla nas dobry jesteś, ale powiadają ludzie, że w sercu masz kamień.
- Wiesz, że za to co mówisz, mogę ci nie dać klejnotu?
- Ojcze, możecie uczynić, co chcecie, ale prawdę mówię. 
Jorge jednak nie zmienił swojej woli. Jeszcze tego samego miesiąca Radu wziął ślub, a kilka miesięcy potem, urodził mu się syn i dali mu z żoną Nadią imię Konstanty. Stało się to w lutym 1963 roku.
Jorge nie taki stary był jeszcze, kiedy testament spisał. Nic mu nie było, ale co noc widział zjawę Nikoli z zakrwawioną głową. Kiedy wnuk miał rok, zaczął czuć ból głowy. Po jakimś czasie doszły bóle w jamie brzusznej. Zaczął wymiotować krwią, a ból głowy stawał się nieznośny. Lekarze nie wiedzieli jak pomagać. Odkryli guza w głowie, a żołądek gnił od środka. W końcu Jorge wiedział, że dni jego policzone i zaczął żałować w duszy, że zabił kilka osób, a szczególnie nie dawało mu spokoju, że zabił dla zysku Nikolae.
- Przebacz mi bracie. Nie wiem gdzie twoja żona. Postąpiłem podle. 
Modlił się nie do Boga, w którego nie wierzył, ale do ducha człowieka, którego zabił. Wiedział, że dwóch dni nie przeżyje, ale ulgi żadnej nie otrzymał. i nagle którejś nocy, kiedy wiatr huczał na dworze, cichy szept usłyszał.
- To, co zrobiłeś, pozostanie między tobą a Bogiem, ale ja ci przebaczam. Co do brylantu, słuchaj. Pozbądź się go i pieniądze na sieroty i wdowy przeznacz. Szpital lub sierociniec. Jeżeli tego nie uczynisz, śmierć będzie ci tylko przynosił i każdemu pierworodnemu z twojego pokolenia.
- Sprzedam i zrobię, co mówisz – jęknął, bo ból straszny odczuwał w głowie i w całym środku ciała.
- Prosiłeś szczerze, ale znam cię lepiej niż ty sam. Nie pozbędziesz się klejnotu. Oto widzę jasność i już z tego świata odchodzę. Jeżeli nie oddasz kamienia, musisz w domu go trzymać. Pierworodnemu przekażesz i pouczysz, że nigdy go nie dotknie ani nie ujrzy. Jeżeli to zrobi, umrze jak ty w cierpieniu. Zjawa znikła i ból na chwilę zelżał. Zebrał się z łoża, kartkę znalazł i długopisem napisał wiadomość.
- Radu, Radu – zaczął jęczeć.
Młody mężczyzna wraz z żoną i dzieckiem razem mieszkał, a pozostali bracia w innym miejscu byli. Przybył do ojca.
- Jak bardzo cierpicie ojcze, żal mi was. Morfina nie pomaga, jak widzę.
Jorge za rękę go złapał i szepnął cichym głosem.
- Jak umrę, natychmiast z banku kamień do domu przynieś. W skórzanej sakiewce go trzymaj. Tak zrobić musisz. Jednak nigdy nie wolno ci spojrzeć ani dotknąć kamienia. Jeżeli to zrobisz, umrzesz w bólach jak ja, bo kamień ten jest przeklęty. A kartkę co napisałem, do sakiewki z diamentem schowasz, ale dopiero przed oddaniem swojemu synowi odczytasz. Przekaż swoim synom, by pilnie tego strzegli co napisałem
Radu chciał zapytać, dlaczego, ale Jorgo zawył z bólu ogromnego i umarł, wymiotując krwią czarną. Radu zrobił dokładnie, jak ojciec przekazał, dopiero kiedy swojemu synowi Konstantynowi diament przekazał, odczytał na pożółkłej kartce tekst tuż przed śmiercią napisany.
,,Diament ten zabrałem człowiekowi imieniem Nikolae Popescu. Zabiłem go, a tak osierociłem jego żonę Marię, która w ciąży była w chwili śmierci męża, Nikole Popescu. Brylant ten, jak mi rzekł przed śmiercią, należał do jego rodu od lat trzystu. Przekleństwo minie dopiero kiedy kamień w ręce, prawowitych właścicieli wróci".
Trzy dni po śmierci ojca Radu do banku się udał i kamień zabrał. Zgodnie z poleceniem nie dotknął go ani nie zobaczył. Kilka dni po pogrzebie do najbogatszego złotnika w mieście poszedł z dwoma świadkami. Zdziwił się jubiler kiedy dowiedział się, że ma kamień wycenić, a właściciel nie będzie do nawet oglądał. Radu zażądał pod przysięgą, że świadkowie nie zdradzą, że do banku szkiełko zwykłe trafi, a oryginał do domowej kasy pancernej trafi. Jako że wielkiej wartości kamień posiadał, dostał kredyt ogromny i zaczął inwestować w przemysł. Radu w odróżnieniu Jorga był człowiekiem dobrym i uczciwym i dorobił się znacznego majątku z pracy własnych rąk i dobrych i mądrych posunięć. Kiedy jego najstarszy syn Konstanty skończył wiek dojrzałości, ojciec zapisał mu w spadku kamień i pouczył go o klątwie. Pozostali synowie i córka Radu dostali po równo części jego majątku. Radu zmarł w wieku lat siedemdziesięciu podczas snu w roku 2015. Mało chorował i wszyscy go uważali za człowieka dobrego i prawego.
Maria Popesku miała również dzieci z Francuzem. Córka Marcelina została we Francji a jej syn Jacque, popłynął do Ameryki i osiedlił się w Chicago.  
Najstarszy syn Radu, Konstanty także poleciał do Ameryki, ale dopiero w 1980 roku w wieku lat siedemnastu i osiedlił się w Kaliforni. Kilka razy odwiedził ojca i matkę. Zgodnie z poleceniem ojca trzymał klejnot w domowym sejfie. Prawie zaraz po przybyciu o Kaliforni poznał dziewczynę i po jedenastu miesiącach urodził się im syn ilan. Pierworodny Konstantyna nie był bardzo poważny i dlatego ojciec dopiero w 19 urodziny przekazał mu w posiadanie klejnot. Stało się dokładnie w milenium, w 2000 roku.
Rodzina Manu była bogata i prowadziła kilka interesów adwokackich i ubezpieczeniowych. Martwił się Konstancy, bo Ilan był inny niż on i dziadek. Nie zawsze postępował uczciwie. Wiele razy robił nieuczciwe interesy. Kochał bogactwo i piękne kobiety, starał się również mieć tylko wpływowych przyjaciół.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii thriller i miłosne, użył 2701 słów i 15727 znaków, zaktualizował 4 mar o 3:48.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto