Historia jak z filmu.

Cześć, opowiem wam historię, która przydarzyła się Basi. Jest to moja przyjaciółka i postanowiła przyjechać do mnie w odwiedziny. Zaproponowałam więc kawę, lecz stwierdziła, że jednak woli napić się melisy, ponieważ kawa dodatkowo tylko podniosłaby jej ciśnienie. Sobie zrobiłam kawę latte, a jej zaparzyłam melisy, tak jak mnie o to poprosiła. Zapytałam, o co chodzi, a ona opowiedziała mi całą historię, która się wydarzyła.
Powiem Wam, że gdyby mnie spotkało takie coś, bałabym się panicznie zostać sama w pokoju a co dopiero spać sama, gdy w domu jestem tylko ja i cisza... Baśka ma jeszcze małe bliźniaki, którymi się zajmuje, więc wieczorami jest, praktycznie sama cały czas.
Wieczorem wyjątkowo poprosiła męża, aby zajął się bliźniakami, ponieważ jej mama poprosiła ją, aby Barbara przyjechała, ponieważ ma dla niej przygotowane jajka. Jej mama zajmowała się rolnictwem. Dodatkowo hodowała kury. Koty i psy to norma na wsi. Nie ma to świeże jaja i to prosto od kury. Baśka nie wahała się, tylko pojechała, skoro bliźniaki miały zapewnioną opiekę, to kobieta mogła być o wszystko spokojna. Posiedziała u swojej matki jakieś czterdzieści minut i stwierdziła, że będzie już wracać, bo za oknem jest już ciemno, a trzeba jeszcze wykąpać i położyć, spać małe szkraby.
To nie było tak, że Basia nie mogła liczyć na swojego męża Tomka, bo było wręcz przeciwnie, ale to ona jednak praktycznie cały czas się zajmowała maluchami, kiedy jej mąż pracował. Często było tak, że Tomek wyjeżdżał, do Niemiec na delegacje różnego typu, no a dodatkowe pieniądze przy bliźniakach zawsze były mile widziane.
Żeby dojechać, do swojego domu Basia mogła wybrać dwie drogi. Albo jechać prostą drogą przez las, albo zakrętasami przez wieś pełną domów. Basia wybrała prostą drogę. Jadąc prosto, na swojej drodze zastała konar leżący na ziemi. Kobieta zatrzymała się i zaczęła się rozglądać czy z przeciwka nie jedzie jakiś mężczyzna, aby mógł jej pomóc. Konar nie wydawał się, być bardzo ciężki, ale nie ma to jednak jak pomoc mężczyzny. Nagle za jej samochodem stanął kierowca tira, który zaczął strasznie trąbić i migać kobiecie światłami. Barbara zdenerwowała się, że mężczyzna nawet nie wysiadł, aby jej pomóc, przy przesunięciu konara tylko ją bezczelnie popędzał. Kobieta wreszcie przesunęła przeszkodę tak, że mogła przejechać. Wsiadła zła do samochodu i ruszyła przed siebie. Jechała przepisowo, lecz kierowca jadący za nią cały czas trąbił i trąbił, nie dając kobiecie spokoju. Dodatkowo oślepiał ją, ponieważ migał długimi światłami. Kobieta pomyślała, że za nią jedzie, jakiś nienormalny gościu, więc dodała gazu. Po jakiś pięciu minutach minęła całkowicie las. Kierowca tira cały czas podążał za nią, nieustannie trąbiąc. Po upływie dwudziestu minut kobieta dojechała do swojego domu, wysiadła z samochodu i szybko pobiegła po męża. Mężczyzna tira wjechał za kobietą, cały czas trąbiąc. Wreszcie jaśniepan z tira wysiadł.
-Proszę pana, jest późno, jakby pan nie zauważył, a nasze dzieci śpią. Chce je pan obudzić?! Co pan do kurwy nędzy odpierdala?!- Zapytał wkurzony Tomek, podchodząc bliżej do mężczyzny.
-Ja bardzo przepraszam, że zakłócam ciszę nocną, ale tak w ogóle to pani powinna mnie po stopach całować... - Mężczyzna z tira złapał się za głowę.
-Słucham? Nie pomyliło się coś panu... Może nam pan to wszystko wyjaśnić? - Zapytała zdenerwowana kobieta.
-No tak nie przesłyszeliście się, miała pani szczęście, że pani na mnie trafiła. Kiedy pani wysiadała z samochodu, aby, przesunąć konar widziałem, jak na pani siedzenie w tyle pakuje dupsko jakiś typ w kominiarce. Ja naprawdę nie wiem, jakie on miał zamiary i szczerze mnie to nie interesuje, ale gdybym skubańca nie odstraszył, to mogłoby zdarzyć się wszystko...
-Ja pierdole... - Tomek spojrzał na Basię, która aż zbladła z wrażenia.
Podszedł do samochodu i otworzył drzwi samochodu. Znalazł sznur, trytytki (opaska zaciskowa, elastyczna), czarny worek i nóż ostry jak brzytwa.
-O mój boże... -Tomek wziął te rzeczy i spakował je do worka.
-Jedziemy na policję, nie zostawimy tak tego...-Tomek spojrzał na Basię.
-A co z dzieciakami? Poczekaj, zadzwońmy na policję, niech oni przyjadą, my opowiemy im o wszystkim, może jeszcze złapią tego typa?- Zapytała Basia.
-To nie głupi pomysł, ja jestem świadkiem całego zajścia, więc chętnie poczekam, i złożę swoje zeznania. Nie chciałbym pani straszyć, ale kto wie, gdzie ten świr teraz jest. A może nie tylko pani mogła zostać jego ofiarą? - powiedział kierowca tira.
Basia zadzwoniła na policję. Na czas czekania na funkcjonariuszy małżeństwo zaproponowało mężczyźnie wejście do środka i napicie się czegoś. Mężczyzna postawił na herbatę. Młodzi rodzice Dowiedzieli się, że kierowca tira ma na imię Gerard.
Po dwudziestu minutach policja przyjechała na miejsce, jeden z funkcjonariuszy został w mieszkaniu, a drugi pojechał, ponieważ dostał wezwanie w okolicy. Wszyscy złożyli zeznania policjantowi. Po upływie kilkunastu minut Basia poszła otworzyć drzwi, ponieważ usłyszała pukanie do drzwi. To był drugi z policjantów.
-Pani Barbaro my będziemy już uciekać, ale pocieszymy panią, że nie ma się czego już bać, ponieważ schwytaliśmy rabusia. Co więcej, przyłapaliśmy go na gorącym uczynku.- Mężczyzna zaczął mówić dalej.
Okazało się, że to był poszukiwany człowiek, który uciekł z więzienia i dotarł aż tutaj. Szukał transportu i nie chciał być zauważony. Pocieszyli kobietę, że mężczyzna nie uwziął się na nią, lecz po prostu szukał celu i znalazł. Basia po prostu miała szczęście w nieszczęściu, ponieważ kobieta najadła się strachu.
Mężczyźni opuścili mieszkanie. Kobieta nie spała całą noc, ponieważ się bała. Nazajutrz zawiozła dzieci do swojej mamy, a potem postanowiła odwiedzić mnie swoją przyjaciółkę i opowiedziała mi o wszystkim.
Współczułam jej z całego serca i szczerze się przyznam, że nie chciałbym, aby mnie spotkało coś takiego. Dobrze jednak, że to się skończyło tylko tak, bo mogłam stracić przyjaciółkę już na zawsze. Nie wiadomo co takim ludziom chodzi po głowie.

737 czyt.
100%31
Kocica69

opublikowała opowiadanie w kategorii thriller i obyczajowe, użyła 1149 słów i 6450 znaków.

1 komentarz

 
  • AHopeS

    AHopeS · 28 czerwca

    o matulu, dobrze, że to tylko fantazje... FIUUUU