Reguła zabijania cz 9

Musiałem naprawdę się starać, by zmusić ją do spania. Wyglądało, że chce się kochać przez całą noc...

Po porannej toalecie byliśmy gotowi do wyjścia.

— Odwiozę cię do pracy, a potem się zobaczymy. Ty nie pamiętasz dokładnie wszystkiego, tylko to, co ci opowiedziałem, więc ci przypomnę, jak było. Ciekawe czy Deermild przyjdzie jako android, czy tym razem jako rzeczywisty. Kiedy cię odbiorę po pracy wiesz co masz robić?

— Mam spotkać się z Jonesem. Co będzie, jeżeli mnie odstawi?

— Nie jest gejem, z pewnością cię przyjmie, w końcu wie kim jesteś. Prawdopodobnie będzie mocno zaskoczony. Chyba jeszcze nie wie, że będzie chciał ciebie i całą naszą czwórkę, zabić. A może już wie...

— Sądzisz, że będę wiedziała co zrobić?

— Z pewnością. Nie wiem jak go zabijesz, ale jeżeli to zrobisz, to z pewnością uruchomi w tobie program. Ja postaram się jak najszybciej przybyć po ciebie. Masz to — podałem jej coś o wielkości puderniczki.

— Co to takiego?

— To samo będę sam używał. Zabiję Xsi Minga i Starego Japończyka. Wcześniej znajdę i ukryję w bezpieczne miejsce, tę młodą Japonkę z restauracji, och przecież jeszcze nie wiesz o kim ja mówię. Nie jestem pewny czy kiedy zabiję Jonesa i Xsi Minga, również będą chcieli rozwalić restaurację NX.

— Zobaczysz, ale... czy nie zginiemy?

— Postaramy się. Jesteśmy teraz w innej rzeczywistości. To znaczy ja jestem i cała nasza czwórka. Nie ogarniam tego. Teoria mówi, że skoro ja jestem inny to i wszystko inne takie jest również. Prawdę mówiąc, nie zauważyłem różnicy. Jesteś tak samo gorąca.

Zarumieniła się pięknie.

— Zawsze sądziłem, że jestem skromna. A wcale się przy tobie nie wstydzę.

— A czemu miałabyś. Czekaliśmy na siebie całe życie.

— Tak, ale nie powiedziałeś co to robi — pokazała pudełeczko.

— To rozwali okno, choćby było super pancerne, a pewnie jest. Po wybuchu przez nie wyskoczysz, bo pozostanie w budynku nie daje ci wielkich szans na przeżycie. To bardzo zaawansowana technologia. Kokon. Będziesz w kuli o średnicy trzech metrów. Pozostaniesz tam niewidoczna, a tylko ja będę wiedział gdzie jesteś. Poczekasz tam na mnie. Przylecę po ciebie Błyskiem.

Popatrzyła poważnie.

— A co będzie, jeżeli nie przylecisz?

— Po piętnastu minutach poziom tlenu osiągnie krytyczną wartość, wówczas powoli zejdziesz na ziemię. Postaraj się uciec i wówczas Baxter cię znajdzie. Wyślę mu wiadomość. Polecicie do Bramsa, wrócicie do czasu z wczoraj i mnie odnajdziecie.

— Tak można w kółko — uśmiechnęła się rozkosznie.

— Teoretycznie tak, ale chyba nie chcesz byśmy byli uwięzieni w tych dwóch dniach?

— Nie byłoby tak źle — ponownie na jej buzi pojawił się swoisty uśmiech.

— Jesteś bardzo niegrzeczną dziewczynką, Claro — pogroziłem jej palcem.

Pocałowała mnie krótko.

— To lećmy. Chyba lubisz jak jestem niegrzeczna, prawda?

Po mniej niż kwadransie doleciałem do budynków Remixu. Pożegnałem się z moją cudną blondynką. Kiedy tylko zniknęła mi z oczu, zacząłem działać. Wysłałem zaszyfrowana wiadomość do Ottona. Prawdopodobnie ciężko mu będzie uwierzyć, ale nie pozostawiałem mu wielkiego wyboru. Nastawiłem współrzędne na NX. Restaurację otwierano o dziewiątej, miałem kilka minut. Wiedziałem z praktyki, że dziewczyna już powinna być. Sprawdziłem, zanim wszedłem jej dane biometryczne. Znajdowała się tuż za drzwiami.

Otworzyłem drzwi. Po chwili podeszła, sprawdziła dane na swoim ekranie i zobaczyłem zakłopotanie na jej ślicznej buzi.

— Dzień dobry panu. Ma pan rezerwacje na siódmą wieczór.

— Tak, ale musiałem coś sprawdzić.

— Och, nie rozumiem.

— To nic. Jest wszystko w porządku. To moje zamówienie. Proszę podać je niezwłocznie kucharzowi, są tam również bardzo ważne instrukcje da pani. Dobrze będzie zaraz to przeczytać, to ważne.

Obecnie nie posługiwano się kartkami. Z wyjątkiem... dawnej Japonii. Na kartce napisałem w jej języku wiadomość. ,,Jeżeli chcesz żyć, wyjdź za minutę siódma z restauracji. Nie zawiadamiaj nikogo''.  

Kartka miała się rozsypać i ulotnić po otwarciu. Takie osoby raczej wykonywały polecenia czy prośby klientów. Miałem nadzieję, że dziewczyna okaże się na tyle rozsądna, by nie zawiadamiać o tym nikogo.

Miałem się tu pojawić i zabrać ją za minutę siódma.

Kiedy oddaliła się w kierunku kuchni, wyszedłem. Po chwili już leciałem moim pojazdem. Przypomniałem sobie dokładnie co robiłem w poprzednim czasie i postarałem się dokładnie kopiować wykonywane czynności. Wiedziałem, że prawdopodobnie to będzie bez znaczenia.

O oznaczonej porze podjechałem pod kompleks budynków Remixa. Uśmiechnąłem się do siebie, bo wiedziałem, że zaraz zobaczę Clarę.

— Witam, panie Siena, pan Deermild pana oczekuje.

— Doprawdy? Proszę się upewnić.

— Sprawdzałam dwa razy. Zaprowadzę pana do gabinetu.

— Dziękuję. Zamierzam zabrać panią dziś wieczorem do restauracji.

Uśmiechnęła się.

— Regulamin zabrania spotkań.

— Proszę się nie martwić o drobiazgi. Mam swoje sposoby, żeby zmienić ten punkt w regulaminie.

Clara szła przede mną a ja nie mogłem oderwać wzroku od jej zgrabnego tyłeczka. Zapukała do drzwi gabinetu swojego szefa.

— Proszę wejść — odezwał się Ronald.

Był oryginalny. Czyli nie będę mógł znaleźć haka.

— Witam — rzekłem sucho.

— Proszę usiąść. Mam zaszczyt przedstawić panu propozycję od pana Usinoko. Mój szef Ito Usinoko proponuje za odpowiednią sumę wynagrodzenia stanowisko szefa ochrony w Remixsie.

— Tak, znam warunki umowy. Chciałbym coś zmienić. Zamierzam zabrać pannę Wilkinson na kolację.

Ronald nieco zmienił się na twarzy.

— Nie sądzę by to było możliwe. W warunkach umowy sekretarki zakładów Remix istnieje wzmianka, że ta osoba nie może się umawiać z klientami.

— Rozumiem. Zmienisz to albo rozwiązuje umowę, to znaczy jej nie podpiszę.

— Panie Siena, będę zmuszony skontaktować się z panem Ito.

— Proszę to zrobić, jeżeli pan musi. Ma pan żonę, Ronaldzie?

— Tak.

— O to chodzi. Kiedyś trzeba zrobić ten krok. Panienka Wilkinson wydaje się idealna dla mnie, to poważna sprawa.

— Tak nagle?

— Podejmuję zwykle szybkie i zdecydowane decyzje.

— Dobrze, czy wartość wynagrodzenia nie ulegnie zmianie?

— Chcesz coś utargować, Deermild? Od razu wiedziałem, że się dogadamy. Proszę zawiadomić pana Usinoko, że obniżam kontrakt o milion kredytek.

Uśmiechnął się szczerze.

— W takim razie nie muszę zawiadamiać szefa. Czyli zgadza się pan na dziewiętnaście milionów. W umowie zaznaczę sumę dziewiętnastu tysięcy. Tak jak ustaliliśmy. Napije się pan czegoś?

— Macie dobry koniak?

— Znakomity. Ludwik XIII z 1976 roku.

— Dobry rocznik.

Deermild zawiadomił Clarę by podała dwa kieliszki. Po chwili przyniosła je na gustownej tacce.

Spojrzała na mnie i czekała, aż wezmę kieliszek.

— Czy mogłabym jeszcze coś dla panów podać lub zrobić?

— Panno Wilkinson, proszę napisać i wydrukować umowę o pracy dla pana Sieny. Kontrakt na rok z wynagrodzeniem dziewiętnastu tysięcy kredytek. Wszystko inne jest identycznie jak w poprzedniej umowie.

— Dobrze, panie Deermild. Będzie gotowe za trzy minuty.

Uśmiechnęła się pięknie i wycofała do swojego miejsca pracy.

— Jest miło robić z panem interesy, panie Siena.

— Dziękuję. To za miłą współpracę.

Uniosłem szeroki kieliszek i czekałem aż utworzy się bukiet. Koniak był bardzo dobry. Deermil z pewnością nie był koneserem, ponieważ wypił od razu cały kieliszek.

— Niezły — odrzekł.

— Czy pije pan ciepłą whiskey?

Zrobił oczy.

— Nigdy, piję z lodem. Czemu pan pyta?

— Nie jest pan miłośnikiem koniaku.

— Nie specjalnie — przyznał.

— Tak właśnie myślałem.

— A pan?

— Przeciwnie.

— To, czemu pan nie wypił?

— Koniak, szczególnie dobry ma bukiet zapachowy, który zaczyna się tworzyć, kiedy trunek się ogrzeje ciepłem dłoni. Picie z lodem jest gwałtem. No ale skoro pan nie przepada, to trudno.

Usłyszeliśmy pukanie.

— Proszę wejść, panno Wilkinson.

Clara przyniosła srebrną tackę, a na niej nową umowę.

— Co mogę jeszcze zrobić? — zapytała.

— Dziękuję panno Wilkinson, to wszystko.

Delikatnie kiwnęła głowa i wyszła.

— Cóż, czas na mnie.

— Do zobaczenia — rzekł Ronald.

— Być może.

Wyszedłem z jego pokoju i wszedłem do sekretariatu. Rzuciłem okiem an wszystko.

— Do zobaczenia, Claro.

— Do zobaczenia, panie Siena.

Wyszedłem z budynku. Z cała pewnością służby bezpieczeństwa nie miały tu nasłuchu, ale Clara pewne była bardzo ostrożna.

Pojechałem do domu. Ramzes już od progu chodził koło moich nóg.

— No stary, nie mogę zmieniać harmonogramu dlatego wybacz, że nic ci nie dam.

Kot potowarzyszył mi jeszcze chwilkę i usiadł w rogu kanapy. Wszedłem do mojej pracowni. Usiadłem przy konsoli. Wysłałem wiadomość do Ottona. Prawdopodobnie będzie mocno zaskoczony jego treścią. Wróciłem do salonu, a kiedy usiadłem na kanapie, Ramzes od razu znalazł się na moich udach. Miałem już plan. Wejście z bronią raczej nie wchodziło w grę, a poza tym lubiłem wykorzystywać swoje ciało. Zawsze, gdziekolwiek się znajdowałem mnóstwo przedmiotów, które mogły stać się narzędziem zbrodni. Obejrzałem sobie plac przed biurem Ito Usinoko. I w tym momencie coś sobie uświadomiłem. Jaką miałem pewność, że w tej rzeczywistości mają identyczny plan? Deermil przyszedł w naturalnej postaci, czy to świadczyło, że Usinoko i Xsi — Ming nie planują czegoś złego? To nie świadczyło o niczym. Może tylko potwierdzało teorie, że jest inna sytuacja niż w poprzedniej rzeczywistości. I znowu pewnie tylko ja wiedziałem, że jest inna rzeczywistość i tylko dzięki nadzwyczajnemu darowi pamiętania rzeczy, których pamiętać nie powinienem.

Postanowiłem wykorzystać tylko swoje ciało, by zabić zarówno Xsi— Minga jak i Ito Usinoko. Kwadrans przed zakończeniem pracy Clary pojechałem po nią.

— Witaj — rzekłem na jej widok.

— Witaj Scott. Naprawdę chcesz to zrobić?

— Oczywiście. Zawiozę cię do zakładów gdzie jest szefem Michael Jones. O osiemnastej zabiję Xsi — Minga i Ito Usinoko. Powinnaś zabić Michaela Jonesa.

— Zupełnie nie wiem jak to zrobię.

— Wystarczy, że się z nim spotkasz. Będzie zaskoczony, a następnie będzie Cię chciał aresztować i potem zabić. Wówczas to uruchomi to, co masz w sobie. Zobaczysz.

— Mówisz z takim przekonaniem. Zupełnie tego nie widzę.

— Zawiozę cię i zobaczysz. Nie musisz, możesz odmówić. Nie mogę Cię zmusić.

— Zrobię to, bo cię kocham. Wierzę, że mnie nie zawiedziesz.

— Nigdy, Claro.

— Możemy jechać, Scott.

Ruszyliśmy. Zakłady, których właścicielem był Jones znajdowały się po przeciwnej stronie Calfy. Wyleciałem na wysokość dziesięciu kilometrów. Oczywiście wiedziałem, że czujniki zarejestrują jednego obywatela Calfy, który opuścił miasto bez zezwolenia. Nie powiedziałem Clarze, o tym. Być może zdawała sobie sprawę, że i tak pakuje się w większe kłopoty. W międzyczasie postanowiłem nie lecieć z nią do NX tylko zaraz po zamachu chciałem lecieć do Thomas Bramsa i jego żony. Usiedliśmy łagodnie przed głównym budynkiem. Z powietrza widziałem wielkie, ciągnące się kilometrami hale. Pocałowałem krótko Clarę.

— Powodzenia.

Nie wyglądała na zaskoczoną. Ruszyłem ostro. Mieliśmy piętnaście minut do osiemnastej.

Wróciłem za pięć szósta pod inną część Remixu. Dom Ito znajdował się wiele mil za Calfą, tam maiłbym minimalne szanse. Nie dysponowałem bombą o sile sto pięćdziesiąt milionów ton.

Wszedłem do wielkiej sali. Znajdowało się tu około czterech tuzinów ochroniarzy. Podszedłem do głównego blatu. Siedziała tam młoda kobieta, bardzo piękna brunetka, ale nie tak ładna, jak Clara.

— Czym mogę służyć? — zapytała.

— Nazywam się Scott Siena. Mam ważną osobistą informację dla pana Ito.

— Pan Ito ma teraz spotkanie.

— Wiem, jest z panem Xsi — Mingiem.

— Tak właśnie — odrzekła zdziwiona. — zapytam. Proszę poczekać.

Szedłem na ostro. Liczyłem, że pozwolą mi wejść. W końcu przed kilkoma godzinami dano mi ofertę za dwadzieścia milionów kredytek.

Czekałem tylko minutę. Dziewczyna się uśmiechnęła.

— Proszę wejść, pan Usionoko i Xsi—Ming Pao, czekają.

Minąłem dodatkowy tuzin ochrony. Ubrani jak dawne grupy antyterrorystyczne tylko od tamtego czasu technologia poszła bardzo do przodu. Wiedziałem, że dwaj panowie w życiu nie przypuszczają co ich czeka. Sprawdziłem czas. Miałem dokładnie szóstą. Clara powinna również zacząć ostatnia rozmowę z Jonesem.

Usinko trzymał się dobrze, chociaż nie tak jak mój przybrany ojciec, Baxter. Obaj mężczyźni siedzieli przy stole z naturalnego hebanu, dekorowanym złotem. Pili dobry szampan. Czułem aromat. Xsi— Ming się uśmiechnął, ale niezbyt szczerze.

— Cóż za spotkanie. Właśnie rozmawiałem z panem Ito o panu. O ile wiem, mamy zjeść o siódmej w NX i chciałem pana poznać, ale okazja nadarzyła się teraz.

— Gratuluje wyboru. Czy Clara Wilkinson jest warta milion kredytek? — zapytał Ito.

— Clara jest bezcenna. Ciekawe jest to, panie Usinoko, że wynajął mnie pan bym zabił Bramsa i sam mu pan zamierza o tym powiedzieć. I zaplanowaliście we trójkę zabić nas bombami wodorowymi. Chodzi o maszynę czasu, prawda?

Jeżeli ktokolwiek kiedykolwiek zdziwił się mocno, to taki wyraz twarzy dostrzegłem na ich twarzach.

— Skąd pan to wie — rzekł powoli Usinoko.

— Właśnie z powodu maszyny czasu. Miliard androidów z mózgiem geniusza i duchem Kuby Rozpruwacza.

— Cóż, skoro to wiesz mamy dla ciebie propozycję. Dołącz do nas. W sumie kolejna dwójka niczego nie zmieni.

— Co za hojność. Czy pan Usinoko ma młodsza wersję swojej żony? A tak na marginesie. Nie zabije pan Mikao Tagano. Czekać tyle lat na zemstę, niebywałe. W tej sytuacji... No tak, w końcu pojąłem. Te rakiety miały zabić tylko ją.

Twarz Usinoko przybrała wyraz jakby zjadł coś bardzo gorzkiego.

— W takim razie musimy zrezygnować z pana usług. — rzekł stary Japończyk.

Widziałem, że wyciągnął rękę w kierunku przycisku alarmowego.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii science fiction i thrillery, użył 2408 słów i 14569 znaków.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Almach99

    Wiedzialem, ze z zabawy czasem nic dobrego nie wyjdzie

  • AlexAthame

    @Almach99 Wyjdzie, zobaczysz. :D

  • Helen57

    Ciekawe..................

  • AlexAthame

    @Helen57 Dzięki.Czytalas od początku?Starsze opowiadanka sa lwpsze.Byc moze wznowie jedno sf, Krysztal, bo usunąlem