Oszukać umysł [2]

Oszukać umysł [2]Po śmierci Kaszmir, Jaśmina miała czas na pozbieranie myśli i odpoczynek. Spała bez przerwy trzy dni i trzy noce.
Sen okazał się równie dobrym, jak narkotyk czy nikotyna – pozwalał odsunąć wszystkie wspomnienia. Problem stanowiła tylko nieuchronna konieczność przebudzenia.
Jednak coś wytrąciło ją z głębokiego jak śmierć snu. Otworzyła oczy i gwałtownie wciągnęła w płuca powietrze; było cierpkie i drapało w język. Ukośny promień słońca przebijał ciemną roletę jak sztylet i padał na poduszkę. Oślepiający nakłuwał siatkówkę oka niczym igła. Przewracała się na bok, przeklinając blask, sięgnęła dłonią obok. Pustka. Chłodna pustka. Dopiero teraz przypomniała sobie, gdzie jest, gdzie zniknęła dziewczyna wyjątkowa i nieskażona niczym. Jej istnienie obok niej było jak patrzenie na płatek śniegu, który roztapiał się, jeśli na niego chuchnęła. Codziennie odradzała się na nowo. Czuła ciągle jej obecność i zapach.

Po chwili ciszy odwróciła wzrok. Wiedziała, że to już koniec, wiedziała też, że musi pomścić śmierć Kaszmir. Musi odwrócić to zło, nad którym pracowała, do którego przyłożyła rękę. Musi kiedyś stanąć przed przeszłością i zrobić rehabilitację duszy.
Rzuciła wzrokiem po pokoju, przyzwyczajając oczy do mroku, jaki panował. Jej rzeczy leżały na stole, ale zamiast srebrnego zimnego kombinezonu zobaczyła kolorowe tkaniny. Za szarą zasłoną znajdowała się kabina prysznicowa. Zsunęła z siebie koszulę, wzięła do ręki pachnącą kostkę i zbliżyła do nosa. Wróciły wspomnienia z przeszłości, z domu, kiedy mama myła jej drobne ciałko.

— To dobrze — wyszeptała. — Lustro, gdzie jest lustro? — pytała w myślach. Tak bardzo pragnęła zobaczyć siebie. — Gdzie jest okno? — Następne pytanie bez odpowiedzi.
Uwagę zwrócił prześwit pomiędzy drzwiami — żółte światło, za którym też tęskniła.
Otworzyła, zaskrzypiały zawiasy.
— O, Jaśmina — usłyszała kobiecy głos.
Zaniemówiła. Przy niewielkim stole siedziała młoda dziewczyna. Wokół twarzy kłębiły się złociste świderki. Oczy jednak były zamglone szarością i spoglądały poza siebie.
— Nela — uśmiechając się, wyciągnęła stalową dłoń. — Chodź — powiedziała.
Szła za dziewczyną wzdłuż ciemnego korytarza. Stąpała delikatnie i bezgłośnie jak kot.
Na końcu tej ciemnej otchłani tkwiły drzwi, które odsłoniły pomieszczenie. Mężczyzna siedzący przy monitorze spojrzał w ich stronę.
— No nareszcie obudziłaś się Jasma, pozwól, że tak cię będę nazywał — oznajmił.
Nela podeszła i czule pocałowała go w usta.
Doskonale umiała skoncentrować się na niewidocznej dla innych obserwacji. Przefiltrowała obraz i zobaczyła swój segregator... przeliczyła się. Została rozszyfrowana. Konstanty okazał się lepszym od niej.
— Wiem, że zabrałem bez twojej zgody — odpowiedział na moje bezgłośne zapytanie. — Ale musiałem ukryć dane, aby nie dostały się w ręce wroga. W czasie twojego snu rozegrały się... ale ty pewnie jesteś głodna — Irina zawołał donośnym głosem.
Po chwili siedziała przy stole i próbowała coś zjeść. Jednak nic nie przechodziło jej przez gardło.


Cztery doby wcześniej po ucieczce Jaśminy.
Armia Gibonów podążała na zachód. Andrew chory z nienawiści szukał pośród zgliszczy Numeru 7. Przeszukiwał metr po metrze obszar. Wszędzie porozwieszano listy gończe z twarzą zdrajczyni. Najwyższe odznaczenie państwowe i milion euro wynosiła nagroda dla śmiałka, który odnajdzie szkodliwą dla systemu jednostkę. Pomimo szerokiej akcji poszukiwawczej i zbrojnego natarcia na wały obronne NRK, nie udało się Armii Gibonów przedrzeć. Atak odparto i zdobyto kilkadziesiąt sztuk lasera bojowego.


Dziewięć miesięcy wcześniej.
Kraj zniszczony, wypalone pola i lasy, zmienione koryta rzek. Podzielony na północ i południe, rozdarty na dwie połowy;
Południe mocny bastion mający bezwzględnego dowódcę i Armię Gibonów zaopatrzonych militarnie w najwyższej jakości broń laserowego uderzenia. Instytut produkujący hipermutantów pozbawionych ludzkich odruchów. Przestał istnieć, kiedy gotowy schemat zamknięty w elektronicznym segregatorze został wywieziony poza instytut przez Numer 7.

Północ to armia powstała na zgliszczach spalonej ziemi. Nowa Równowaga Kraju pod dowództwem Konstantego. Zespoliła się nad morzem w starej bazie NATO. Betonowe mury o grubości osiemdziesięciu centymetrów sterczały nad powierzchnią i stanowiły obwód dziewięćdziesięciu tysięcy metrów sześciennych. Trzy ogromne zbiorniki z paliwem, kotwicowiska dla tankowców i okrętów pancernych i bojowych czołgów. Przed laty zneutralizowano bazę i zabetonowano. Jednak pozostawiono tajemne wejście pod ziemię. Ukryte u podnóża klifu i połączone z płaskowyżem schodami. Tam po śmierci Kaszmir przed najazdem Armii Andrewa przewieziono śpiącą Jaśminę.


Dwa miesiące później
Siedziała nad rozpracowaniem antidotum. Tym razem na wyeliminowanie z umysłu zła. Trzeba było jak najszybciej odwrócić bieg eksperymentu. Dane zapisane na ekranie komputera przerażały ją. Andrew po wynalezieniu szczepionki superadaptacyjnej, chciał otoczyć Ziemię biohermetyczną osłoną, żeby ludzkie robactwo znalazło się w jednym miejscu. Potem pragnął zawładnąć Wszechświatem.
Patrzyła przerażona, usta odmawiały posłuszeństwa, jakby gdzieś pomiędzy mózgiem a mową impulsy nerwowe wypadły z torów, a synapsy odebrały jej zdolność głosu. Musiała szybko działać, więc pracowała dzień i noc. Odpoczywała pomiędzy.

Powoli powracały wspomnienia i uśmiech na twarzy.

502 czyt.
100%93
kaszmir

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i science fiction, użyła 978 słów i 5773 znaków, zaktualizowała 4 wrz o 20:09.

3 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 7 września

    Ciekawie się rozwija akcja.Jak na razie mało wiemy. Tylko jak zawsze odwieczna walka dobra ze złem. Czy kiedys sie skonczy? Po raz kolejny ktoś chce być Bogiem. Tacy są najgorsi, niestety.

  • Duygu

    Duygu · 4 września

    Bardzo ciekawa część. Podobał mi się ten przeskok w czasie. Masz dużą wyobraźnię i fajnie to wszystko kolorujesz    Mrok, chęć zemsty, tajemnice, plany- wszystko pięknie układa się w logiczną całość. Czekam na kolejną część  

  • AnonimS

    AnonimS · 4 września

    Ciekawe co.nam dalej zaserwujesz. Pozdrawiam