Reguła zabijania cz 5

— Scott, a co z tobą. Tobie też czyszczą pamięć?

— Mam zabezpieczenie, ale kto wie, być może czegoś nie wiem. Od dwudziestu lat szukam kto zlecił zabicie mojej mamy.

Znowu mocniej przycisnęła moją dłoń i przez jej twarz przeszedł grymas.

— Powiedziałeś, że trochę ja poznałeś...

— To unikalna cecha, którą posiadam. Pamiętam. Badano mnie wielokrotnie, od kiedy byłem pod opieką Ottona Baxtera i próbowano znaleźć powód tego fenomenu, oczywiście dla celów wojskowych, ale nie znaleziono. Moja pamięć sięga do poczęcia. Pamiętam jak byłem w jej łonie i oczywiście pamiętam swój poród. Jej krzyk, a potem radosne łzy. Niestety za minutę już nie żyła. Zabito tego, kto to zrobił, ale mimo wysiłków nie wiem do tej pory kto to zleciła. Wiem, że jednego dnia odkryję tę tajemnicę i jeżeli ten człowiek będzie żył, znajdę go i zabiję.

— Masz wyrzuty sumienia, że zabijasz?

— Nigdy, a to pewnie dlatego, że ci, których zabijałem byli złymi ludźmi. Może nawet nie zasługiwali na miano ludzi.

— A czy ciebie nikt nie usiłował zabić?

— Wiele razy — zdjąłem koszulę.

Clara patrzyła na moje blizny i po chwili zaczęła je dotykać, swoimi miękkimi opuszkami palców. Pozwoliłem jej na to, ale kiedy zaczęła całować mój tors, wówczas się zawahałem, bo wiedziałem, do czego to doprowadzi.

— Muszę usunąć to z twojej głowy.

— Możesz to zrobić po tym.

Zaakcentowała ostatni wyraz.

— Jesteś pewna, że tego chcesz?

— Od chwili jak cię zobaczyłam w biurze. Ale nie chodziło tylko o to, ja wiedziałam, że ty jesteś dla mnie.

Pokręciłem głową. Chwilę potem poczułem jej usta na swoich.

Starałam się pamiętać każdy moment i z pewnością mi się to udało. Syciłem swój wzrok widokiem jej pięknego ciała, smakowałem każdy centymetr kwadratowy jej ciała i rozkoszowałem się zapachem jej skóry. Ponieważ i zmysł węchu miałem rozwinięty, więc było to dla mnie wielką rozkoszą. Już na początku zapytała o to i kiedy jej powiedziałem, pozwalała mi poznawać zapach każdej części ciała i dosłownie wszystkiego. Nie każdy, a lepiej prawie nikt nie czuje oczu, a jej błękity cudnie pachniały. Odwzajemniała się jak potrafiła. Nie miałem porównania, ale z pewnością była cudowną kochanką. Jedyny moment przerwy mieliśmy, kiedy przestała być dziewicą. Na szczęście ból minął po trzech minutach i mogliśmy cieszyć się sobą przez następnych kilka godzin. Bo nie pozostaliśmy na jednym razie. Przerwy pomiędzy miały również wiele uroku. Tylko ten, kto kocha wie, że całowanie intymnych miejsc nie jest więcej rozkoszne, w sensie duchowym, niż oplatanie włosów z głowy koło palca lub zwykłe patrzenie w oczy, czy obserwowanie poruszających się nozdrzy, podczas oddechu.

Obudziłem się rano i wyczyściłem jej umysł z tych informacji, które mógłby być przy ujawnieniu dla niej i dla mnie niebezpieczne. Zrobiłem lekkie śniadanie i obudziłem ją delikatnym pocałunkiem w usta. Obudziła się od razu i nie pozwoliła mi zabrać ust.

— Dobrze spałeś, Scott?

— Bardzo, a ty?

— Cudownie. Och moja praca! Która godzina?

— Otton wysłał twojego sobowtóra.

— A mam takiego?

— Teraz już tak.

— A co z umysłem?

— Masz podzielność uwagi. Będziesz przez jakiś czas ze mną, a jednocześnie będziesz tam i nawet w swoim domu. Deermild się nie pozna. Zresztą wielokrotnie ty sama sądziłaś, że to on, a przysyłał androida.

Moja kochanka zmarszczyła nosek.

— Nie chcę, żeby maszyna karmiła Ramzesa.

— Spokojnie. Prawdopodobnie dostaniemy go za kilka godzin.

Poznała dopiero teraz.

— Scott, coś mi mówiłeś o sobie i nie pamiętam.

— Zostały odczucia. Zaakceptowałaś to, co robię.

— Tak, nadal uważam, że jesteś dobrym człowiekiem. Nie wyglądałeś mi na człowieka wielkich interesów, nie rozumiem, dlaczego będziesz pracował na stanowisku szefa ochrony w Remixsie.

— Dla dobra firmy i Calfy.

— Rozumiem. Czy wiesz coś więcej odnośnie do zamachu?

— Na razie nie. Zobaczmy co podają wiadomości.

Włączyłem ekran. Od razu zauważyliśmy, że wczorajszy zamach jest na wszystkich kanałach na całej Ziemi. Ale w wiadomościach nie podano słowa o nas. Według informacji ogólnych był to zamach i nikt nie wie kto za tym stoi. I w tym momencie o czymś pomyślałem.

— Poczekaj skarbie, zaraz zjemy coś razem, tylko muszę skontaktować się z moim ojcem.

— Pójdę się umyć — dostrzegła suknię, którą dla niej kupiłem.

— Czy to dla mnie — spojrzała tak, że choćby za to, warto było kupić tę piękną suknię z naturalnego jedwabiu.

— A czy widzisz tu jakąś inną prześliczną i dobrą kobietę, której mógłbym to podarować?

Wstała nago z łózka i przytuliła mnie czule.

— Nie myłam zębów i nie robiłam siusiu, więc wybacz, że cię nie pocałuję w tej chwili, chociaż już to chyba zrobiłem. — musiała sobie przypomnieć słodkie przebudzenie.

— Nie wiem, czy będę mógł — zrobiłem groźną minę.

Pobiegła do łazienki. Musiałem w jednym ją oszukać. Od tej pory będzie oglądać moje ciało pozbawione blizn. Musiałem to zrobić, a przecież w całym naszym wczorajszym zbliżeniu jej pocałunki na moich dawnych ranach, były najsłodsze.

Nie byłbym mężczyzna, gdybym nie powiódł oczami za jej delikatnie falującymi pośladkami. Wiele mnie kosztowało, by przemóc niezmierną chęć zaczekania na nią i powtórzenie całego wczorajszego rytuału. Poddałem się, bo ważniejsze sprawy czekały. Poszedłem do gabinetu. Połączyłem się z Ottonem.

— Witaj. Mam dobre wieści. Siedem osób z Alteru zostało aresztowanych, oczywiście właściciel nic o tym nie wiedział.

— Zastanawiam się, czy ten zamach miał cokolwiek wspólnego ze mną i z kontraktem.

— Badamy wszystko. Jak wiesz w NX nie ma możliwości wglądu w rozmowy i obrazy, dlatego prawdopodobnie chciano wykończyć ewentualnego świadka, czyli ciebie i dziewczynę.

— Nikt nie przeżył, prawda?

— Nie. Taktyczna rakieta woda-ziemia o mocy jeden i pół kilotony. Podobna i druga. Prywatne domy mają ochronę w Mega tonach, a NX było bezbronne, to błąd. Od teraz zaczną przebudowywać inne wykwintne restauracje. To pierwszy taki wypadek od dwudziestu lat. Zlokalizowano miejsce wystrzelenia pocisków. Trzy tysiące kilometrów na zachód. Statek został zniszczony. Należał do Alteru, oczywiście nieoficjalnie. Nie uwierzysz, ale podłoże miało podkład osobisty. Jonas uwiódł żonę głównego managera Alteru, rok temu. Prawdopodobnie Uriasz Mewrok zostanie zutylizowany. Jeżeli firma go wspomoże dostanie dożywocie. Ale jaka firma by w takiej sytuacji pomogła? Świat nauki stracił geniusza — dokończył Baxter.

— A dzieci opłakują matkę i ojca — dodałem.

— Czy rozmawiałeś z Xsi Mingiem? Uchodził za człowieka towarzystwa.

— Nie miałem przyjemności, wyszliśmy szybko.

— Tym prawdopodobnie uratowałeś życie swoje i panny Wilkinson.

— Czy uzyskano jakieś inne dane ze statku, który wystrzelił rakiety?

— Niestety, obawiano się ataku na inne cele i zaraz po zlokalizowaniu, zniszczono.

— Rozumiem. Dla bezpieczeństwa panna Wilkinson pozostanie ze mną przez następne trzydzieści sześć godzin.

— Dobrze, synu. Powodzenia.

— Dla ciebie również, ojcze.

Wyłączyłem się i niezwłocznie poszedłem do salonu. Po drodze pomyślałem, że zbyt szybko zniszczono statek. Clara wyglądała ślicznie w białym. Jedyną dekoracją prostej sukni stanowiły haftowane ręcznie różyczki w miejscach guziczków. Poza tym miała gładki krój, ale to tylko podkreślało długie i idealnie zgrabne nogi, biodra i piersi Clary. Jej złote włosy spadały na ramiona i sięgały do piersi.

— Jest śliczna, dziękuję.

Podeszła do mnie i pocałowała mnie w usta. Na razie nie miałem ważniejszych spraw więc mogłem odwzajemnić jej subtelne muśnięcie warg i po mniej niż minucie znaleźliśmy się z powrotem w łóżku. Już wczoraj nie była zbyt wstydliwa, a dzisiaj jeszcze bardziej się rozwijała we wszystkim, co robiła, bo postanowiłem oddać jej prowadzenie, przynajmniej przez większość tego miłego czasu. Trwało to prawie dwie godziny i pewnie nasze słodkie zmagania nie skończy by się tak szybko, ale dostałem informację, że jest przesyłka polecona. Wiedziałem czego mogę się spodziewać, ale dla formalności sprawdziłem.

— Co to? — zapytała Clara, przeciągając się jak samka geparda.

— Listonosz, przyniósł rachunki do zapłacenie. Zalegam za energię.

Założyłem cienki szlafrok z bawełny i poszedłem do drzwi. Potwierdziłem odebranie przesyłki i robot zniknął równie szybko, jak się pojawił. Ramzes mruczał przyjaźnie i zachowywał się jakbyśmy się już długo znali.

— Och, kochany jesteś, Scott. Postaram się odwdzięczyć.

Dałem jej kota i rzekłem.

— Ciekawi mnie jak to zrobisz, chyba wyczerpałaś już arsenał możliwości.

— Nie znasz mnie jeszcze. Zakochana kobieta jest nieobliczalna.

Poczułem ciepło w okolicy serca.

— Czy mam to odebrać jako wyznanie.

— Jak najbardziej. Kocham cię.

— Jest mi miło — pocałowałem ją delikatnie.

Posmutniała i wiedziałem dlaczego.

— Zaczekaj.

Poszedłem do moje pracowni. Wiedziałem gdzie to umieściłem, ale zajęło mi to chwilkę. Poza antykami miałem też oryginalne, drukowane książki, a to już było zupełnym rarytasem. W książce o zmaganiu z białym wielorybem wsunąłem trzy lata temu kartkę. Wyjąłem ją i poszedłem do sypialni.

— Zwróć uwagę na datę — powiedziałem.

Napisałem tam, że nigdy nie połączę się z kobietą w intymnym uniesieniu, jeżeli jej najpierw nie pokocham.

Uśmiechnęła się.

— A czy możesz to powiedzieć, ma to dla mnie znaczenie.

Podszedłem do łóżka i usiadłem obok, ująłem jej głowę w dłonie i pocałowałem jej usta o kolorze maliny z mlekiem.

— Kocham cię, Claro.

— Miłość przyszła do nas tak szybko, ale to dobrze. Jestem bardzo szczęśliwa.

Zaczęliśmy się całować i po chwili Ramzes zeskoczył z łóżka i poszedł do salonu. Mądry kot zostawił nam całkowitą prywatność.

*

Po trzecim razie musiałem się wziąć do pracy, chociaż moja śliczna Clara nie za bardzo chciała mnie puścić.

— Nie odchodź, jest tak cudownie.

— Muszę, kochanie.

— Nie puszczę cię — pocałowała mnie, a kiedy skończyła, nadal trzymała w objęciach.

Delikatnie wyzwoliłem się i dostała soczystego klapsa w swój zgrabny tyłeczek.

— Och — to boli.

— Czasami trzeba stosować łagodne metody perswazji.

— To częściej będę nieposłuszna, bo od razu polubiłem łagodne metody perswazji — uśmiechnęła się słodko.

— Masz prawo, przyszła pani Siena.

Popatrzyła na mnie ucieszona.

— Szybka męska decyzja. Zawsze chciałam mieć takiego faceta.

— To masz — cmoknąłem ją w usta i założyłem spodenki.

Czułem, że mnie obserwuje. Delikatnie odsunęła prześcieradło, którym byliśmy nakryci i wysunęła prawą nogę, potem lewą i powoli je rozsunęła. Mimo jej starań naprawdę musiałem się wziąć do pracy. Pomyślałem, że skoro już będzie ze mną, nie mogę przed nią ukrywać mojego prawdziwego ja. Postanowiłem to zrobić, ale dopiero kiedy przestanie pracować dla Remixu, a jej kontrakt kończył się dopiero za trzy miesiące i Ito prawdopodobnie zamierzał go jej przedłużyć. Wróciłem do łóżka, co przyjęła radosnym uśmiechem.

— Nie wróciłem po to, co myślisz. Wiesz o mnie wszystko, bo ci powiedziałem. Ze względu na bezpieczeństwo musiałem usunąć te dane, lecz pozostawiłem odczucie tego, o czym się dowiedziałaś. Wiem, że to niesprawiedliwe i ja wiem o tobie więcej niż ty o mnie, ale do czasu jak pracujesz jako sekretarka dla Remixa, nie może być inaczej. Dlatego zrobimy tak, że możesz wszystko, poza wchodzeniem do jednego pokoju, w którym pracuję. Ufam ci, ale dla pewności, ilekroć tam wejdziesz zostaniesz uwięziona w polu siłowym i tylko ja będę mógł cię uwolnić.

Zmarszczyła brwi i oczywiście wyraziła dezaprobatę.

— To niesprawiedliwe. Nie ufasz mi, że tam nie wejdę?

— Nie o to chodzi. W momencie jak opuścisz ten dom i będziesz w polu fal, od razu pójdą w świat informację, że Clara Wilkinson jest ze Scottem Sieną i to jest w porządku. Jednak są pojedynczy ludzie, którzy będą chcieli to wykorzystać. Istnieją środki, że ty wejdziesz do tamtego pokoju bez swoje wiedzy, a ja mogę wówczas być daleko. Postaram się wpłynąć na pana Ito, żeby zerwał z tobą kontrakt wcześniej, lub natychmiast, ale nie chciałbym sobie robić wroga z szefa Remixu.

— Dobrze, niech tak będzie. Wiesz, chyba, że gdybym wiedziała o tobie wszystko, nikomu bym nie powiedziała z własnej woli — posmutniała i natychmiast się rozchmurzyła — ty robisz to, by mnie chronić, tak?

— Tylko i wyłącznie. Ci, co by chcieli, wiedzą, że ja z pewnością powziąłem takie środki.

Popatrzyłem na nią i powiedziałem.

— Jest jeszcze jedna możliwość. Porozmawiam z moim ojcem i być może dostaniesz takie zabezpieczenia, jakie ja mam. To spowoduje u ciebie niemożność kasowania informacji z pamięci, jak i ich uzyskania i wówczas będziesz mogła wszystko o mnie wiedzieć.

— Czy to spowoduje, że będę bardziej bezpieczna, czy raczej mniej?

— Będziesz o mnie wiedziała wszystko, tylko to.

Podniosła się i pocałowała ponownie moje usta, ale wiedziałem, że to jest tylko podziękowanie.

— Być może będę mogła ci się przydać — zamyśliła się.

— W czym i dlaczego?

— Podobnie jak ty, wyczuwam ludzi i ich odczucia, tylko prawdopodobnie dużo bardziej niż przeciętni ludzie, a może nawet bardziej niż ty. Na przykład wczoraj w restauracji. Pamiętasz co powiedziałam o tym Chińczyku?

— Tak, że by wściekły i że będzie się chciał zemścić.

— To mi nie dawało spokoju. Nie miałam dużo czasu, ale kochanie z tobą dobrze na mnie wpływa. Jestem czegoś prawie pewna, co ty pewnie uznasz za pomyłkę.

— Powiedz, czuję, że to ważne.

— To nie był człowiek. Wcześniej, a właściwie do momentu, kiedy powiedziałeś mi, że niejednokrotnie widywałam doskonała kopię Deermilda, zrozumiałam, że tak właśnie czułam. I nie dotyczyło to tylko jego. Ty odczułeś, że pierwszy przyszedł android, bo go widziałeś. Ja doszłam do tego inaczej, mimo że nie widziałam cieleśnie Xsi Minga.

Popatrzyłem na nią poważnie.

— To, co mówisz ma sens i zmienia wszystko. Skoro to nie był człowiek to z tego powodu można wysnuć kilka teorii. Albo Ming chciał zabić Jonesa, o ile tam był prawdziwy szef zakładów produkujących broń, lub obydwaj wysłali swoje sobowtóry, lub androidy i to jest jeszcze ciekawsze.

— Ale kto wydaje tyle pieniędzy by android zjadł obiad?

— Tak, to również ma sens, co mówisz. O ile gra nie jest o dużo większą stawkę.

Patrzyłem na nią. Była tak piękna, ale w tym wypadku chodziło mi o coś innego.

— Komuś muszę ufać. Ufam ci i ufam Ottonowi. Ubierz się, jedziemy do niego.

— Teraz? Dlaczego?

— Zdejmę zabezpieczenie z twojego umysłu. Ponownie będziesz wiedziała wszystko, bo tylko tak odbierzesz całkowicie Ottona. Widzisz, znam go dwadzieścia lat, a ciebie kilka godzin, ale co do ciebie mam pewność. Jeżeli mi potwierdzisz, że Baxter jest czysty wobec mnie, będziemy szukać dalej. Ta sprawa bardzo mi się nie podoba. I muszę zobaczyć Thomasa Bramsa.

Zobaczyłem jej wystraszoną twarz.

— Słyszałam to nazwisko pan Ito i Deermild o nim rozmawiali.

— Ubierz się.

Sam założyłem spodnie i koszulę. Spojrzałem na nią.

Wejdziesz w moje spodnie, masz dłuższe nogi, ale biodra węższe. Nie chcę byś jechała do niego w tej ślicznej sukience. U niego, na miejscu, dostaniesz specjalny strój. Poczekaj.

Poszedłem do mojej drugiej sypialni. Znalazłem tam spodnie, które noszono przeszło dwadzieścia lat temu. Z niebieskiej bawełny, a produkowała je legendarna firma Levi Strauss, rywalizująca z bardziej popularną w tamtych czasach firmą, Wrangler. Clara miała dwa centymetry mniej niż ja, czyli sto siedemdziesiąt osiem centymetrów, ale jej nogi miały z dziewięćdziesiąt pięć centymetrów. No cóż, Otton tylko zobaczy jej śliczne kostki nóg, pomyślałem. Znalazłem też koszulkę, na mnie zbyt obcisłą i dorzuciłem do tego skarpetki. Na szczęście Clara miała płaskie sandałki. Wszystko to zaniosłem do sypialni i położyłem na łóżku.

— Załóż to, proszę.

Odwróciłem się co przyjęła śmiechem.

— Krępujesz się Scott?

— Nie, ale tak jest lepiej.

— O tym porozmawiamy potem — mruknęła.

Ubrała się szybko. Wówczas wziąłem ją za rękę i zaprowadziłem do czyściciela pamięci. To trwało chwilę.

— Och, zabijasz ludzi. Tylko do tej pory zabijałeś złych. A teraz masz zlecenie na Bramsa. — pokręciła głową.

— Otton nie będzie zadowolony jak odkryje, ale może i nie odkryje, że wszystko o mnie wiesz.

Zainicjowałem połączenie.

— Witaj Scott, a to panna Wilkinson, prawda.

— Tak to ja. — rzekła uprzejmie.

Otton miał sześćdziesiąt lat i wyglądał dobrze. Nie stosował nawet koloru włosów, tak jak ja, nie za bardzo lubił zmiany ciała. Opalony i wysportowany. W jednej sekundzie poznałem, że Clara mu się podoba, czyli dobrze, że ubrałem ją w jeansy i koszulkę. Chociaż... kiedyś wyczytałem w bardzo starej książce, że piękna kobieta jest nawet piękna w worku na ziemniaki. Kiedyś w pewnych partiach świata jedzono takie jarzyny.

Żona Ottona, Abby miała czterdzieści siedem lat i nie jedna trzydziestoletnia kobieta mogłaby jej pozazdrościć wyglądu. Nie mogłem być zły, że podobała się mojemu długoletniemu opiekunowi, Clara mogła zdobyć miss świata, gdyby chciała uczestniczyć w zawodach.

— Ojcze, Clara ma pewne informacje i chociaż wiem, że linia jest bezpieczna, wolałbym porozmawiać prywatnie.

— Chcesz przyjechać z panną Wilkinson, rozumiem. Będę miał czas za dwie godziny. To widzimy się o piątej. Nadal nic więcej nie wiadomo o zamachu. Podobno firma rywalizująca z Michaelem Jonesem zaprzecza. Najpierw się przyznali, a teraz to odwołali. Coś tu nie gra. Dobrze, porozmawiamy o tym więcej, kiedy się zobaczymy.

Tym razem on przerwał połączenie.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii science fiction i thrillery, użył 3242 słów i 18515 znaków, zaktualizował 21 gru 2020.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto