Reguła zabijania cz 34

Pojawił się jak zawsze bez zapowiedzi. Dlatego oczywiście wszyscy poczuli się dziwnie, nawet ja.
– Nie dacie rady beze mnie – rzekł Russell.
– Nawet ze mną? – zapytał Seth.
– Witaj – spojrzła na niego – wybudowanie mega–miast to nie wszystko. Nawet jak dacie radę ze wszystkim, pozostają ludzie. Nigdy się nie zastanawiałeś Scott, że tak szybko rozwinęła się wasza cywilizacja?
– Skąd miałem wiedzieć? Przeniesiono mnie z Arki do Ottona. Byłem za mały, żeby rozumieć.
– Cóż, pomagałem wam wejść do pięknego więzienia. Oczywiście wszyscy globaliści mieli taki pomysł, chociaż nie tak piękny. Muszę zrobić to samo.
– Byłeś na swojej planecie? – zapytałem.
– Tak, rozmawiałem z sobą. Jak wiesz, kilku Robertów tu jest. Reszta Robertów czeka. Początkowo nie chcieli przyjąć tego planu, ale moje odczucia o Julii i Clarze zrobiły swoje. Chłop to jednak chłop. Może nie mieć kobiety setki tysięcy lat, ale jak już ma szanse ją mieć, to nie może się doczekać jutra.
– Rozumiem teraz, co masz na myśli, Robercie. Jak zrobiłeś poprzednio?
– Większość się zgodziła. Niektórzy świadomi, wiedzieli czym to grozi i stawiali opór. Tamtych wysiedlono i dano im żyć, a nawet pomagano. A potem wiesz, że to się zmieniało, jeżeli ich miejsce zamieszkania przeszkadzało korporacjom. Wiedzieli, że nie mogą się bronić, ani szukać u kogokolwiek poparcia. To jakby ktoś z Rolce Royca przesiadł się na furmankę. Tak ludzie z mega-miast ich odbierali. Niektórzy z wolnych ludzi zaakceptowali wolność w złotych klatkach. A potem już system im zmieniał wolę.
– A co teraz zrobimy? – zapytałem
– Teraz zrobimy inaczej. Tym obudzonym zapewnimy wszystko i będziemy ich chronić, bo to oni poprowadzą ludzkość kiedy zniszczymy system.
– Czy nie można od razu tak zrobić? – zapytała Julia.
– Nie, bo wówczas obecna rzeczywistość i ta, w której żyje Clara, Thomas i Corsa się rozejdą i oni znikną.
– Znikną? – zdziwiłem się mocno.
– Zatrzymałem rakiety, ale nie zniszczyłem androidów. Damy szanse trzem asom, ito Osinoko, Xsi-Mingowi i Jonesowi. Myślę, że kiedy zmienimy świadomość androidom na świadomość Setha, jeden kłopot będzie z głowy.
– Chcesz, by androidy żyły z nami na ziemi? A jeżeli się zbuntują przeciw nam?
– Zawsze mogą szukać światów do zamieszkania. Nie masz pojęcia, kim jest Seth – rzekł Robert. – większość go posłucha. Problem jest odwrotny, co będzie jeżeli ludzie nie zaakceptują robotów? Do tej pory żyli w śnie, a system tylko ten stan pogłębi. Nie zawsze wolność idzie tylko w dobrym kierunku. Jesteśmy bardzo dziwną rasą, która przelała oceany krwi. Po nic.
– Czy chodzi też o duszę – zapytała Julia.
– Tak, Julio. Kiedy masz wszystko, tylko tego pragniesz.
– Ale one mogą żyć wiecznie. Teoretycznie, jeżeli nie będzie zagłady planety.
– Życie wieczne musi mieć sens, wierz mi. Czy sądzisz, że gdyby było inaczej, tak łatwo byś na mnie wpłynęła?
– Ja nie próbowałam na ciebie wpłynąć – zdziwiła się.
– Oczywiście, że nie. Scott zastanawia się jak to być w wielu ciałach. Oczywiście myśli czasem skąd ma kilka procent genów nie z Ziemi, a ty tylko czasem, z powodu skromności zastanawiasz się co, ja w tobie takiego widzę. A nie zastanawiasz się, co w tobie widzi Scott? Wy sądzicie, że ja jestem najmądrzejszy z ludzi i pewnie to prawda. Ale mądrość nie jest najważniejsza.
– Miłość jest – odrzekłem.
– Tak, Scott. Dzięki temu to istnieje – Robert pokazał dłońmi.
– Co jest takiego w Julii.
– Ty nie możesz tego dostrzec, bo ja kochasz. Pomyśl.
– Nie chcesz powiedzieć, że...
– Oczywiście, że tak. On wie, że nie może ci dać na tym świecie matki, bo jest w innym, więc dał ci Julię. Ja mam swoje pytanie. Dlaczego nie umarłam? Nigdy nie myślałem o tym, do czasu jak wysłano mnie, bym zniszczył Ziemię.
– A gdyby wysłano kogoś innego? – zapytała Nell.
– Ty powinnaś to rozumieć.
Dziewczynka się uśmiechnęła.
– Rozumiem. Czy możesz mi trochę pomóc?
– I mnie – powiedział Peter
– Nie mogę. Każdy ma swoją walkę i swój wybór. Musicie na to popatrzeć inaczej.
Tylko ja domyślałem się, o co chodzi. Nie wiedziałem wówczas, z czym wszyscy się będziemy musieli zmierzyć, kiedy zdecydowałem się uratować Julię. Skąd mogłem to wiedzieć? Bóg istniał i podał prawo. Tylko jak mamy je interpretować w takiej sytuacji. Kocham Clarę a Nell jest Clarą. Peter jest synem Julii, ale jest mną, albo lepiej stanie się mną. Moja miłość do Julii, zdeterminowała go. Zanim zapragnąłem Julię, uświadomiłem sobie, że nie jest moją matką, a Peter wiedział, że jest jego. Czyli ja za dwanaście lat będę inny w ciele Petera? Czy i taka relacja i zmiana występowała wśród Robertów Russellów? Jednak musiałem się skupić na sobie. Ja jako ja. Ja jako Peter i ja jako Seth. Tylko dlatego Peter kochał Julie jak ja, tylko dlatego Nell kochała mnie jak Clara. Tylko dlatego Semira mnie kochała. Miłość w tym układzie była najbardziej zaraźliwa niż najgorsza choroba, tyle że prawdziwa miłość nie może być zła. Pozostawały tylko kwestie moralne w ciele danego mojego ja.  
– Robert powiedz mi tylko jedno. Jak będę się czuł jeżeli zdecyduje się rozdzielić dla Clary i Julii.
Uśmiechną się.
– Przecież pewnie o tym myślałeś właśnie teraz. Podobnie jak Seth, ja również nie wchodzę w twoje myśli. On nie musi i tak je, zna, bo jest i tobą. Peter jest prawie tobą i stanie się taki za dwanaście lat. Jak może się domyślasz i czujesz, twoje blokady są ich blokadami. Miłość ma w sobie pragnienie. Dlatego Peter kocha Julię jak ty. Ma tylko taki problem, że Julia jest jego matką. Jeżeli porozmawiasz z Peterem i Sethem, zrozumiesz jak się, będziesz czuł. i pamiętaj, że każdy z was czuje to samo. Po jakimś czasie, każde doświadczenie Setha, stanie się twoim, to samo dotyczy Petera. Nawet Julia i Clara staną się identyczne w środku, chociaż cieleśnie są inne.
– Czyli co zrobisz, Robercie? – zapytała Julia. – chodzi mi o ludzkość.
– Trochę na nich wpłynę.
Zaczęliśmy jednocześnie. Inaczej by się zorientowali, że coś jest nie tak. W końcu działy się cuda. Rozwijał w nich pomysły, pobudzał. Budowy ruszyły w oszałamiającym tempie. W tydzień zbudowano kilkadziesiąt mega-miast, ze wszystkim, co trzeba. Robert pomagał budować fabryki jedzenia. Od razu zaczęła się powiększać granica między bogaczami a resztą. Ci, co mieli pomysły, zaczęli budować fabryki narządów. Naprawdę dbano o czystość. Sztuczne jedzenie było nie do odróżnienia dla ludzi o normalnym powonieniu i smaku. Powoli likwidowano dewiacje. Kryminalność spadła do zera po miesiącu. Robert prowadził indywidualna resocjalizacje. Jednak niektórzy byli źli i nie chcieli zostawić swoich interesów. Głownie dotyczyło to narkotyków, dziecięcej przemocy handlu ludźmi i dziećmi, handlu bronią. Zginęła wielu ludzi, w przeważającej większości po stronie tych złych. Jednocześnie uporał się z orientacjami seksualnymi. Zaczęła rosnąć miłość hetero, jednak pozostały jednostki, które nie chciały z tego zrezygnować. Sam nie wiedziałem, że w moim czasie gdzie poznałem Clarę, żyli homoseksualiści i lesbijki. Zmniejszyło się to tysiące razy, ale nadal pozostało. Ludzie stawali się czyści. Sami ludzie pozostawili wybór komputerom, w kwestii co chcą, by ich dzieci robiły. W moim świecie nie było wyboru, w tym Robert pozostawił furtkę dla tych, którzy mimo rozwoju w jednym, konkretnym kierunku, chcieli jednak robić coś innego. A co z nami?  
Cóż, to szło powoli. Zaczęło się może dwa tygodnie potem. Czekałem na Julię, bo poszła się myć. Kiedy drzwi się otworzyły weszła Nell. W samej koszulce.
– Co tu robisz, Nell? – zapytałem.
– Julia jest z Peterem.
– Czy oni...?
– Jesteś zły?
– To jego mama.
– On jest tobą, przecież wiesz. inaczej co bym tu robiła.
– Nell, posłuchaj. Poproś ich tutaj.
– Teraz? Może już zaczęli, co ja chcę z tobą...
– Teraz.
Nieco zaszokowana wyszła, a ja zbierałem myśli. Czy to było w porządku? Po chwili weszli we trójkę.
– Uważasz, że nie powinnam? – zapytała Julia.
– Wiem, że to brzmi perwersyjnie, ale zrób to ze mną i niech oni zrobią to teraz, tutaj.
– Peter i Nell?
– Tak. Kochaliście się już ze sobą? – zapytałem młodych.
– Jeszcze nie – odrzeka Nell.
– To mnie chciałaś oddać dziewictwo?– zapytałem zdziwiony i spojrzałem na Nell.
– Jestem Clarą, czyż nie byłeś jej pierwszym?
– Kochanie, nie jesteś Clarą, jeszcze nie. Jeżeli chcecie tego, to proszę, ja poczekam na Clarę.
– Wiesz, że Semira cię pragnie również, a Seth mnie.
– To jest szalone. Sądziłem, że potrafię rozdzielić miłość od kochania, ale nie. Jednak jeżeli to możliwe, chciałbym poczekać na Clarę.
– Dobrze skarbie – spojrzała na syna.
– Poczeka synu?
– Jasne. Może przez te dwanaście lat zrozumiemy, ale będzie ciężko.
– Scott – zapytała mnie Julia.
– Tak kochanie.
– Powiedz mi jedno. Czy pragniesz Nell? Teraz.
– Oczywiście, przecież to młoda Clara.
– To, czemu nie chcesz – zapytała nastolatka – czy dlatego, że mam czternaście lat?
– Nie dlatego. Zawsze sądziłem, że będę przestrzegał jednej reguły, zabijania. Teraz wiem, że jest druga. Reguła kochania. Zostawmy to, proszę. Zbudujemy ten świat, ale z tym wstrzymamy się, aż nasze światy się połączą i wtedy zobaczymy. Clara i Julia podejmą za mnie decyzje czy zostanę w jednej, czy w dwóch postaciach. Rozumiem was. Wy nie macie tych wspomnień, które ja mam.
– Mam je i Nell je ma. Pamiętamy, co ty przeżyłeś.
– A co z tobą Julio?
– Ja? Wiem, że jestem jego matką, ale dla mnie on jest tobą i chciałam mu to dać, oczywiście za twoją zgodą. 
– To ciężka decyzja dla mnie.
– Gdybyś nie kochał Clary nie byłoby tego. Ponieważ Clara cię kocha, kocha mnie. Jest to na dwie strony. Posłuchamy cię, bo jesteś pierwotny, jedyny łącznik dwóch światów.
– Odnośnie tego co powiedziałeś, tato, nie będziesz w jednej lub dwóch osobach tylko w trzech – odezwał się Peter.
Popatrzyłem na niego.
– Czujesz się czasem jak mój ojciec?
– Czasami, to bardzo dziwne uczucie, wówczas nie mogę zrozumieć, jak możesz się kochać ze swoją matką. Z tego powodu powstrzymuje się, by nie być z Nell, mimo że chce tego.
– I ja je mam. Wszystko przychodzi mi łatwiej niż to. Spróbujmy z tym nie walczyć. Moje zdanie znacie, jednak ja pozostawiam wam wybór.
Czego się nie spodziewałam, zrozumieli i zaakceptowali. Tęskniłem za Clarą, ale troszkę obawiałem się co wówczas będzie. Wiedziałem, że to nie wyszło od Julii. To Peter ja chciał i oczywiście nie jako matkę. 
To się nigdy nie powtórzyło. Nie twierdzę, ze nie chcieli. Skoro ja chciałem, on też tego chciał. Co do uczucia Nell nie miałem wątpliwości od pierwszego razu, kiedy lecieliśmy razem Błyskiem.
Czas płynął. Już dwa lata przed czasem Zero, Nell wyglądała jak Clara, tak bardzo, że czasem musiałem pamiętać, że to nie jest Clara. Czy tak naprawdę nie była nią? Syn upodabniała się do mnie już w tych mikro szczegółach.  
Świat stawał się coraz bardziej podobny do tego, jaki zostawiłem. Już słyszeliśmy o Remiksie i drugiej ogromniej korporacji, w której pracował Thomas Bramhsa, Clark – Johnson. Sława Xs i– Ming Pao rosła.  
Dostałem zlecenie na zabicie Bramhsa. Oczywiście to był Michael. Poznałem innego managera i innego ito Osinoko, który nazywał się teraz isamu Suzuki. Xsi – Ming nosił nazwisko Wong – Kar – Wai. Z wyglądu byli identyczni. Mieliśmy problem. Sądziłem, że takich podobieństw będzie więcej. Musiałem zapytać o to Roberta i Setha.  
– Co się stanie w czasie Zero? – zapytałem wprost, tłumacząc moje wątpliwości.
– Bez obaw, Scott. Tylko wąska grupa zostanie podwójna.
– Jak bardzo wąska?
My. Wszyscy inni będą w pojedynczych osobach. ONi są tymi samymi osobami. W momencie kiedy zapobiegłem wybuchowi bomby wodorowej, cały świat się zasymiluje.  
– Czyli zabiję tych, których zabiłem wcześniej.
– Oczywiście. Wszystkich. Możesz to zrobić z Nell. Powinieneś. We wszystkim innym możesz robić z nią wszystko, ale bardziej wskazane będzie, jeżeli Petrer to zrobi. Chodzi mi o kwestie zwane przez was, intymne. Tylko ty jesteś zabójcą.
– Czyli to do końca będzie ze mną?
– Nie wiem, sam nie wiem, co będzie, po czasie Zero. Wierz mi, ze nie wiem. Tylko dwoje ludzi na świecie będzie wyjątkowych. Ty i Julia. Ty jesteś łącznikiem dwóch światów, a Julia nie powinna istnieć w tym drugim.
– Zginie?
– Nie wiem, mam nadzieje, że nie.
– Jeżeli tak się stanie, wrócę jeszcze raz i jeszcze raz. Będę zmieniał światy tak długo, żeby nie zginęła.
– Nawet za cenę życia wszystkich innych? – zapytał Robert.
– Kocham ją. Sam mówiłeś, że jest wyjątkową i ja o tym wiem.
– Tak. Wierzę, że stanie się cud. Jaki, nie wiem. To jest bardzo powiązane z tym czy będziesz pojedynczy, czy podwójny. Ty. Nie Peter. Staniemy przed wyborem. Jeżeli świat stałby się inny niż twój z przeszłości, a dla tego świat przyszłości, Clara, Thomas i Corsa znikną. To wiem ze stymulacji. Jeżeli doprowadzimy do czasu Zero, może zniknąć Julia. Dlatego musisz podjąć decyzję czy będziesz podwójny czy pojedynczy, ZANIM nastąpi czas Zero. Może sekundę wcześniej i nie wcześniej. Przykro mi...

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii science fiction i thrillery, użył 2400 słów i 13829 znaków.

Dodaj komentarz