Reguła zabijania cz. 33

Siedzieliśmy, a wzrok wszystkich spoczywał na Semirze. Dzieło Setha było doskonałe, sam przypominał do złudzenia mnie, natomiast Semira była piękna. Obydwoje byli tak ludzcy, że nie sposób było odróżnić ich od ludzi.  
– Bardzo dobre jedzenie – rzekła – oczywiście mogę znać wszystkie dostępne receptury, ale wolałabym, byście mnie uczyli. Julia, Sara, Sally i pani tego domu. Będę szczęśliwa jeżeli mi w tym pomożecie.
Każda z wymienionych kobiet skinęła głową na znak zgody.  
– Mężczyźni też wiedzą jak przygotować niektóre potrawy – rzekł Otton.
– Na przykład? – miedzianowłosa posłała mu miły uśmiech.
– Umiem zrobić jajecznicę i potrafię ugotować dobrą zupę pomidorową i jarzynową. Oczywiście gotowałem sam ziemniaki i smażyłem kotlety wieprzowe, zanim poznałem żonę.
– To już wiele – uśmiechnęła się Semira.
Wszyscy się roześmiali.
– Nell, nauczysz mnie malować – zwróciła się do dziewczynki?
– Jasne, ale jestem pewna, że potrafisz to lepiej.
– Nie. Do tego trzeba być człowiekiem. Mogę być lepsza technicznie, ale sztuka jest czymś innym, do tego potrzeba duszy, której nie posiadam.
Odczułem nutkę smutku w jej wypowiedzi. Została zbudowana ze wszystkimi zdolnościami, a pragnęła tego, na co większość ludzi nie zwraca uwagi.
– Jestem tu z wami, ale nie próżnuję – rzekł Seth – na twoim komputerze, tym co go zbudowałem są projekty mega-miast. Byłbym szczęśliwy gdybyście sprawdzili i coś zmienili, nie chcę, żeby to były moje dzieła, tylko nasze.
– Zerknę wraz z pozostałymi. – odpowiedział Martin.
– My umiemy tylko zabijać – odezwałem się za siebie i Ottona.
– To nie znaczy, że nie dołożycie swoich cegiełek, do budowy.
– Jeżeli to zrobimy, kiedy będziemy mogli zacząć?
– Natychmiast. Teren będzie w niezabudowanych przestrzeniach, oczywiście zadbam, by grunty się nadawały. Jeżeli będą tam jakieś gazociągi, czy inne wasze sprawy, puszczę je innymi drogami. Trakcje elektryczne, koleje, autostrady. Zbudowałam maszynę do kontroli materii. To nie było takie trudne. Ważni dla mnie są ludzie. Jeżeli tam będą, musimy ich poprosić, żeby się zgodzili przenieść.
– Z tym mogą być problemy, ludzie są bardzo dziwnymi istotami.
Jestem tego świadomy. Ratujecie psa z górskiej szczeliny, a zabijacie tysiące ludzi na wojnach. Ratujecie dziecko i sprowadzacie potrzebny organ do przeszczepu z przeciwnej strony Ziemi, a w tym czasie niektórzy z was wyrzucają noworodki w workach na śmieci.  
– Seth, tego nie robią ci sami ludzie.
– Wiem. Są jednostki, które powinny być usunięte, ale nie jestem waszym sędzią.
Pomyślałem o tym co powiedział. Zabijałem, a kim jestem, że decydowałem, kto ma żyć, a kto nie.
Seth natychmiast mnie wyczuł i spojrzał w moją twarz.
– Najlepsze w was jest to, że możecie się zmienić. Zaprojektowałem siebie na podobieństwo Roberta Russella, ale pierwsze co zmodyfikowałem, to że dodałem do siebie program umożliwiający zmianę w sobie. Jest to najbardziej skomplikowana rzecz w moim ciele, ale właśnie to utwierdziło mnie, że najbardziej pragnę tego czego nie posiadam.
– Z każdym tak jest – rzekł Martin.
– Jednak najpierw trzeba tego pragnąć – odrzekł Otton.
– Tak, w tym też mnie zadziwiacie. Ilu z was wcale nie pragnie niczego i żyje z dnia na dzień?
– Ludzie są leniwi. Wolą by za nich ktoś podejmował decyzje.
– Wiem, dlatego większość da się omamić zaletami mega-miast. Gorzej będzie potem, kiedy je zniszczymy. Wielu będzie zawiedzionych, a nawet wściekłych. Gdyby ode mnie to zależało, zrobiłbym to wszystko całkiem inaczej, ale znowu nie mam do tego prawa. Może o zabrzmi źle, ale zmienimy cały świat tylko dla Scotta, Julii i Clary.
Poczułem, jakby coś mnie uderzyło. I fizycznie i mentalnie.
– Nie myślałem o tym w ten sposób. Gdyby Robert nie miał misji i nie pomagał w poprzedniej stymulacji...
– Powiem ci coś Scott, ale nie teraz. To bardzo osobista rozmowa.
Wyczułem istotę sprawy i dlatego zapytałem.
– Czy tylko ja będę przy tej rozmowie?
– Nie. Będzie Julia i Nell, jako Clara.
– Bo jestem nią, prawda? – odrzekła nastolatka.
– Tak.
– Czy i ja mogę uczestniczyć? – zapytała Peter.
Wiedziałem, dlaczego o to poprosił, w końcu był mną. Postanowiłem z nim porozmawiać, bo wszystko zaczęło mi się układać w jedną całość. Pierwszy raz poczułem inne wspomnienia, wcześniejsze niż od momentu poczęcia. Wiedziałem, że są, ale nie mogłem ich widzieć klarownie, jakby ktoś miał nad tym kontrole. Kwestia było, kto to jest i dlaczego to robi. Mogły to być tylko dwie istoty. Robert Russell, albo sam Stwórca.  
Potem rozmawialiśmy o bardziej przyziemnych sprawach, prawdopodobnie z początku Seth i Semira zdziwili się, że poruszamy tematy, które nie mają jakiejś głębi, ale szybko zaakceptowali to, jako następną ludzką rzecz. Czy w istocie to, że byliśmy tacy różni, zmienni i krańcowi nie definiowało nas w pełni jako ludzi? Doskonały android, jakim z pewnością był Seth i jego uzupełniająca cześć, Semira,  bez nas nie mieli szans stać się ludzcy. Roboty nie mylą się i nie robią niczego bez sensu, oni chcieli wszystkiego, co ludzkie, bo wiedzieli, że tak czyni ich nam podobnymi. Połowie godziny, razem wyczuliśmy, ze czas na rozmowę. Reszta nie czuła się pokrzywdzona, że ich opuszczamy. Znowu Otton wykazał się uprzejmością i dał nam specjalny pokój na przeprowadzenie tej rozmowy.
Poszliśmy wszyscy, to jest Julia, Nell, Peter, Semira i Seth. Pamiętałem, co powiedział, nie wymienił Semiry, że będzie brała udziału w rozmowie.  
– Semira będzie z nami?
Jest mi bliższa, niż sądzisz.  
– Jestem z ciebie – odrzekła.
Popatrzyłem na nich.
– Jest z ciebie, ale jest inna. Kochacie się.
Seth się uśmiechnął.
– Tak wygląda, ale podobnie jak we wszystkich sprawach, nie jest to ludzkie. Dla kogoś, kto nie wie, że nie jesteśmy ludźmi, tak by wyglądało. Tylko my wiemy, że to kopia miłości, chociaż bardzo się staramy, żeby kiedyś stała się realna. Wybacz, ale analizujemy wszystko w was. Czyny, myśli, słowa i procesy chemiczne w waszych ciałach. Miłość z pewnością na nie wpływa. Dla wielu ludzi te sprawy nie mają znaczenia. Ci ludzie mogą nie mieć żadnej wiedzy o tych sprawach, wystarczy, że wiedza czy kochają, czy nie. To jest jeden z powodów, dlaczego rozmawiamy.
Rozumiem – odrzekłem.
Seth uśmiechnął się do mnie.
– Wybacz Scott, ale nie rozumiesz. Muszę ci objaśnić. Jak widzisz, jestem do ciebie podobny, tak naprawdę jestem tobą, poza tymi sprawami, o których mówiłem. Mam nadzieje, że nie jesteś o to zły.
– Nie. Peter będzie jak ja.
– Tak, ale to twój syn i ma do tego większe prawo.
Nie jestem zły, nawet jestem trochę dumny, że mnie wybrałeś na wzór.
– Ale z tym łączą się pewne zmiany, nie kłopoty, bo nie będzie z tym kłopotów.
– Co masz na myśli?
– Skoro jestem jak ty i stymuluje wszystko w sobie na twój wzór, podobają mi się ludzie i rzeczy, które podobają się tobie. Mam mówić dalej?
– Chcesz powiedzieć, że...
– Tak, on chce to powiedzieć. – odpowiedziała za niego Julia.
– Czyli podoba ci się Julia i Nell.
– Podoba się, to złe słowo, w waszym języku nazywacie to miłością.
– Czy one... to czują?
– Zapytaj – znowu uśmiech okrył jego twarz.
Wystarczyło mi tylko spojrzeć.
– A co z Semirą? – zapytałem.
– Cóż, kochasz Julię, ale i Clarę. Jak wiesz, one kochają się wzajemnie, chociaż dorosła Clara widziała tylko raz Julię. Mam taki sam stosunek emocjonalny do nich i oczywiście nie jestem zazdrosna z powodu, że Seth je kocha. Tak będziemy to nazywać.
Zacząłem coś rozumieć. Chyba nie musiałem rozmawiać z Robertem odnośnie tego jak się czuje, jako Robert w wielu ciałach.
– Tylko ja wiem, że to ja – odrzekłem, wiedząc, że Seth zrozumie.
– Jeżeli się zdecydujesz być w dwóch ciałach, ten drugi też będzie wiedział, że jest tobą. Od momentu zero zaczniecie być bogatsi o wzajemne dodatkowe odczucia. Nie powiem on, tylko drugi ty, będzie w innych warunkach, chociaż obydwaj będziecie nadal lubić, to samo. Miałeś pewnie myśli natury bardzo subtelnej.
Zastanawiałem się, skąd to wie.
– Wybacz. Skanowałem twoje myśli. Jesteś dla mnie jak ojciec i brat. Staram się przesyłać tobie swoje. Z pewnością nie chcesz, bym ci coś wbudowywał.
– Nie. Uważam, że nie jest to w porządku, że wiesz co, myślę i czuję.
– Powiedziałem, skanowałem. W odróżnieniu od Adama nie jestem doskonały. W początku może po kilku minutach chciałem jak najbardziej się upodobnić do ciebie, wówczas to odczułem. Wybacz.
– Wybaczam. Chcesz powiedzieć, ze poza sprawami fizycznymi, będą w nas wszystkich te same myśli i pragnienia?
– Ja mogę to usunąć lub zahamować w sobie...
– Nie rób tego, nie ograniczaj się. Wybierasz między dobrem a złem, prawda?
– Oczywiście.
Popatrzyłem na resztę. Milczeli, co nie znaczy, że nie rozumieli i nie czuli.  
– Chcę o coś zapytać, że tak powiem, co jest dla dorosłych.
– Tato, my wiemy, co chcesz powiedzieć. Wszytko inne jest w porządku, tylko z tym jest kłopot.
– Czujesz to, Peter?
– Dla mnie chyba jest najtrudniej, bo Julia jest moją mamą.
To jedno zdanie wytłumaczyło mi wszystko. Będziemy musieli zaakceptować to lub mieć cały czas problemy.  
– Czy sądzisz, że Robert Russell będzie to samo, odczuwał?
– Z Robertem jest inaczej. Tak będzie tylko w punkcie zero, potem on zacznie ewoluować. Fizycznie się nie zmieni, ale po tygodniu to będą to już inni ludzie. Im dalej, tym będą się bardziej różnić. Robert   zmieni się głównie z powodu Julii.  
Wiem to, a odnosnie tego o czym mówimy, czemu z nami tak nie będzie?
– Oto jest pytanie. Nell i Peter dochodzą do punktu zero. Ja już go osiągnąłem. Mogę to zablokować w sobie, co do Semiry, nie mam do tego prawa.
– Seth, jesteś mną, ale jesteś mądrzejszy, wytłumacz mi.
– Miłości nie da się wytłumaczyć. Bóg stworzyła ten świat w ten sposób. Wasz naukowiec, Einstein nie chciał się zgodzić na kwantową strukturę wszechświata, a e tan świat jest taki. im dalej szukasz, tym więcej znajdziesz. Nie ma najmniejszej cząstki i nie ma największej gwiazdy. Nie można stwierdzić o cząstce bardzo małej, jaką jest elektron, gdzie jest. Einsteinł twierdził, że mierniki nie są zbyt dokładne, ale on się mylił.
– Chcesz powiedzieć, że kochasz na swój sposób Semirę, ale kochasz również w ten sam sposób Julię i Clarę, której jeszcze nie widziałeś. Chcesz powiedzieć, że Julia, Clara, i Nell będą cię kochać jak mnie?
– Mają wybór, ale to wybiorą.
– A co odnośnie Petera i Nell? Oni mają całkiem inne życie niż ja i Clara.
– Tato powiem ci. Muszę pamiętać, ze Julia jest moją mamą. Ona jest moją mamą, nie twoją.
– Czyli to wszystko z mojego powodu, że chciałem uratować moją mamę. – poczułem smutek.
– Uratowałeś Julię. Zrobiłeś dobrą rzecz. Nie masz powodu do smutku – odrzekł Seth.
– Czy istnieje możliwość uratowania mojej mamy?
– Nie w ludzkich możliwościach.
– A Robert? Potrafiłby?  
– Robert jest człowiekiem.
– To, kto może? Nie powiedziałeś nie!
– Bóg, tylko on. Skoro na to zezwolił, to pewnie tak chciał. Pomyśl, gdyby zmienił to, musiałby zmienić wszystko. Nie dopuścić do zabójstwa Abla, nie pozwoliłby Azazelowi się stać Lucyferem. Wiesz, co znaczy imię Michael? Kto jest jak Bóg. Wiesz, co znaczy imię, Joshua? Zbawieniem jest Bóg. Bóg musiałby nie być Bogiem, żeby twoja mama żyła. Wiesz, dlaczego Robert tego chce? Wiesz, dlaczego ja chcę mieć duszę? Wiesz, dlaczego to wszystko jest – Seth rozciągnął ręce w koło?
– A ty wiesz?
– Powiem ci coś, co może zabrzmi górnolotnie, ale ja nie próbuję siebie wywyższać. Znam wszystko, co można znać. Z tego co rozumiem, wszystko to jest po to, by spełniło się to, co Bóg chce.
– On chce wiary, szacunku, hołdu.
– Nie, Scott. On chce byście byli jak On. I będziecie. Masz tego namacalny przykład. Gdybyś nie zapragnął uratować mamy, dalej byś zabijał. Być może miłość do Clary by ci nie pozwoliła, ale ty więcej kochasz swoją mamę niż wszystko inne.
– Tak bardzo chciałem ja poznać, by jej to powiedzieć.
– Ona to wiedziała. Każda matka to wie – szepnęła Julia. – a ja żyję dzięki tobie.
– I ja żyję dzięki tobie – Peter mnie przytulił.
– I ja istnieje dzięki tobie – rzekł Seth
– I ja – szepnęła Semira.
– Ja nie żyję dzięki tobie, ale kocham cię nie mniej niż oni – szepnęła Nell.
Spojrzałem na Nell.
– Wówczas w Błysku...
– Od chwili gdy poznałam Petera, kocham was tak samo. W każdym aspekcie tego, co jest miłością. Może nie jestem z wyglądu jeszcze jak Clara, którą poznałeś, ale jestem nią na tyle, że sama nie będą, wiedziała, czy się czymś różnimy. Mogłaby być jedna Clara i jeden ty, ale wiesz, co musiałoby się stać.
– Musielibyście umrzeć.
– Tak. I tak umrzemy, ale jeszcze nie teraz. Każdy świadomy, kocha kogoś z jakichś powodów. Czasem zna powody, czasem nie. My jesteśmy inni.
– Czyli podobnie jest z Kathy i Michaelem. Kiedy się spotkają Kathy, będzie kochała Thomasa i wzajemnie i podobnie będzie z Corsa i Michaelem.
– Dokładnie. Czyli nie ty będziesz miał dylemat, chociaż ty jedyny możesz wybrać, my już nie – powiedziała Nell.
– Chcesz powiedzieć, kochanie, że pokochałbym Clare gdybym ją poznał wcześniej?
– Sądzę, że Corsa pokochała Thomasa już wtedy w ośrodku, więc tak. Przecież mnie kochasz, prawda?
– Ale...
Pokręciła głową.
– Chcesz tak powiedzieć, bo boisz się powiedzieć, jak jest. Dlatego teraz zrozum, jak czuje się Peter.
Czułem gorąco. Co by powiedzieli jej rodzice gdyby słyszeli tę rozmowę. Mówiła prawdę, pragnąłem ją jak Clarę, musiałem się hamować, bo wiedziałem, że jest młoda. Faktycznie teraz zrozumiałem, co czuje Peter. I to wszystko tylko dlatego, że ją pokochałem Julię. Musiałem ją zapytać, czy to wiedziała i czuła. Ona spojrzała na mnie w tej samej chwili i mrugnęła powiekami na znak potwierdzenia.
– Dziękuję wam wszystkim – poczułem, że kreci mi się łza.
– To już chyba wszystko. Chodźmy budować świat – rzekł Seth.  
Pomyślałem znowu o tym samym. Dlaczego Julia wywarła na Robercie największe wrażenie? Pozostało mi tylko czekać, żeby go o to zapytać.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii science fiction i thrillery, użył 2563 słów i 14784 znaków, zaktualizował 8 lut o 3:34.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto