Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Artur cz. 1.

Artur

Na początku XXI wieku Ziemię zamieszkiwało sześć miliardów ludzi. Dwa miliardy przekroczono w 1930 roku. Rok 2021 zamknął się sumą siedmiu miliardów i ośmiuset milionów. Między 2022 a 2023 przekroczono osiem miliardów. 
Nauka i technika zaczęła się w zasadzie rozwijać po drugiej wojnie światowej, a znaczącym osiągnięciem cywilizacji były niestety eksplozje bomb atomowych i wodorowych. Niektórzy naukowcy określili ten moment jako znaczący, ponieważ jak sami twierdzili, wówczas zostaliśmy dostrzeżeni przez inne, bardziej rozwinięte cywilizacje. Jak do tej pory nie doszło do realnego, znanego kontaktu. Czy faktycznie istniały inne cywilizacje?  
W momencie ogólnie dostępnego posiadania telefonów komórkowych było już wiadomo, że elektronika uczyniła krok naprzód. W 2019 roku Ziemie dotknęła pandemia koronawirusa. Już od samego początku widać było, że środki zapobiegawcze są niewspółmierne do skutków rzekomej pandemii. Równolegle trwały prace nad stworzeniem super-człowieka w równym stopniu co budowy robotyki i prób zbudowania androidów. Mimo że Ziemia była niezbyt zaludniona, bo istniały ogromne połacie ziemi, gdzie zamieszkiwała jedna osoba na kilometr kwadratowy, ogólnie straszono ludzkość przeludnieniem. Straszono ludzi wieloma rzeczami. Kataklizmami, wojnami atomowymi, głodem i oczywiście innymi chorobami. Pogłębiała się różnica między masą biedoty i garstką bogaczy. Ci ostatni właśnie dyktowali prawa i zamierzali dyktować jak będzie wyglądać Ziemia za kilkadziesiąt lat. Dzięki elektronicznym gadżetom kontrolowano coraz bardziej wszystkich ludzi. Oczywiście robiono to w sposób sprytny i tylko nieliczni to dostrzegali. Rządzące jednostki zdawały sobie sprawę, że ludzkość jako taka jest głupia, naiwna i niewiele potrzebuje do szczęścia. W miarę rozwoju automatów, robotów i androidów, ludzie powoli stawali się zbędni. Do tej pory za pomocą policji i wojska utrzymywano ludzkość w ryzach. Zwiedzeni mundurowi sądzili, że to oni rządzą. Fabryki produkowały coraz bardziej rozwinięte roboty i te powoli zastępowały mundurowych. Początkowo stanowiły ułamek armii uzbrojonych przedstawicieli prawa. Bunty ustały, bo nie miały szans powodzenia. Ziemią zaczęły rządzić wielkie korporacje. Większość ludzi odnosiła się do robotów z wyraźną niechęcią. Oczywiście początkowo traktowano roboty jako maszyny i z tego powodu nie posiadały one żadnych praw. W miarę jak stawały się coraz bardziej funkcjonalne, zaczęto budować androidy, do złudzenia przypominające ludzi. Oczywiście tylko z wyglądu. Wyposażono je w najważniejsze dla bezpieczeństwa ludzi zabezpieczenie, że w żadnym wypadku nie mogły zaszkodzić człowiekowi. Androidy nie tylko pracowały w wojsku i policji, ale zostawały zatrudniane coraz częściej jako pomoce domowe i w wyjątkowych wypadkach, jako partnerzy seksualni. Jak można się było spodziewać większość uprzywilejowanej ludności, którą stać było na zakup wysokiej klasy androida, traktowała je właściwie. Niestety zdarzały się wypadki niszczenia i znęcania nad androidami, dokonywane przez zwyrodnialców. W takich wypadkach firmy produkujące androidy zaczęły wprowadzać kary dla winnych. Jednak ponieważ roboty nie posiadały praw ludzkich, czasem taki proceder pozostawał całkowicie nieujawniony. Przełomem w robotyce był rok 2047 kiedy roboty zaczęły produkować roboty. Nadal właściciele korporacji mieli całkowitą kontrolę nad produkami i produktami tych produktów. Wyrywkowo sprawdzano maszyny, czy ich zachowanie nadal jest podporządkowane ludziom. I tak było. Prowadzono prace, by androidy były jak najbardziej podobne do ludzi i to nie tylko zewnętrznie, ale i wewnętrznie. Do tego stopnia, by zwykli obywatele nie mieli najmniejszego pojęcia czy dana jednostka jest człowiekiem, czy robotem. Ponieważ roboty miały coraz bardziej rozwinięte mózgi, same chciały upodabniać się do ludzi. Nadal miały wpojone w najgłębszych rejonach swoich sztucznych ciał, że ludzie są ich twórcami i z tego powodu powinny im służyć. Teraz roboty nie tylko stawały się kochankami, ale po pewnym czasie partnerami i niejednokrotnie lepszymi niż ludzie.  
Ich intelekt, nieomylność spowodowała również, że zaczęły pracować na stanowiskach do tej pory zarezerwowanej tylko dla ludzi. Byli adwokatami, detektywami, czasem zajmowali kierownicze stanowiska.

                                                   Rok 2050.  

George Street poznał Glorię Lawender. Prawie od razu pokochali się i wkrótce stworzyli komórkę rodzinną. Niedługo Gloria zaszła w ciążę. Dziewięć miesięcy później Gloria poczuła bóle. Poród był nieco ułatwiony, przez zdobycze techniki, lecz nadal zdarzały się problemy. Gloria całą ciążę znosiła idealnie. Za kwadras byli już w szpitalu... 
Brunetka obudziła się. Rozejrzała się po pokoju szpitalnym.
– Co się stało? Miałam cesarskie cięcie?
Na szczęście George siedział obok i trzymał ją za rękę.
– Co z Gianeyą? – zapytała wystraszona, jednak obecność męża ją znacznie wzmocniła psychicznie.
Ustalili, że tak nadadzą imię ich córce. 
– Jest obok. – mąż przesunął głowę w kierunku małego łóżeczka.
– Och! – jeknęła ze szczęścia Gloria – czy mogę ją wziąć? Pewnie jest głodna. 
– Lekarz nie mówił, że nie. Chcesz?
– Daj mi ją kochanie. – szepnęła.
George wstał, podszedł do łóżeczka i wziął maleństwo na ręce.  
– Jest taka śliczna – rzekł ze łzami w oczach.
Po chwili ułożył ją na brzuchu żony. Gloria odsunęła okrycie torsu i buzia maleństwa znalazła się przy jej sutku. George obserwował całą sytuację i co chwilę obcierał łzy z policzka. Dziewczynka wzięła brodawkę napęczniałych piersi Glorii i zaczęła ssać.
Po trzech dniach byli już w domu, we troje. Ich córka była zdrowa i rozwijała się dobrze.  
                                                                                         
                                                 Rok 2057

– Hej skarbie, jak w szkole? – zapytała mama.
– Mieliśmy dzisiaj lekcję o starych kulturach. Mamy tak ogromną technikę, a nie potrafimy zbudować piramid. Wiesz mamusiu, że nikt nie wie, jak je zbudowano?
Od lat nie było szkoły w formie jak trzydzieści lat temu. Lekcje były prowadzone przez czterowymiarowe komputery. Nauczycielem czasem był android, ale mało kto o tym wiedział.
Gloria się roześmiała.
– Czego oni was uczą! Przecież piramidy budowali niewolnicy.
– To nie jest fizycznie możliwe. Wyliczono, że przekrój sznurów, którymi rzekomo ciągnięto bloki, musiałby wielokrotnie przekraczać przekrój kamieni, z których budowano piramidy. Wiesz mamusiu, że niektóre bloki ważyły sto osiemdziesiąt ton? Obliczono, że Wielką Piramidę w Gizie zbudowano w dwadzieścia lat, a to oznaczało, że bloki musiały być umieszczane co dziewięćdziesiąt sekund. Od dawna są teorie, że używano tam antygrawitacji, ale nikt nie wie jak to możliwe i dlatego nadal jest to teorią. To jest jedyne logiczne wytłumaczenie powstania tych wielkich budowli.
– Jesteś taka mądra Gianeyo. – rzekła matka.
Dziewczynka patrzyła na nią, jakby czegoś oczekiwała.
– Poczekamy jak tata wróci z pracy. – uśmiechnęła się czterdziestoletnia brunetak.
Chodziło o to, że Gianeya, która także miała czarne włosy i brazowe oczy, miała dzisiaj siódme urodziny i zastanawiała się, co dostanie na prezent.  
– Nadal chcesz mieć gości w 4D?
– Może. Nikt już nie bawi się jak dawno temu. Sama wiesz, że tak jest wygodniej i bezpieczniej, mamusiu.
– Tak, bezpieczeństwo jest najważniejsze. – potwierdziła brunetka.
Obie usłyszały charakterystyczne dźwięki z dołu, znaczyło to, że George wrócił. Ona pracował w domu, mąż czasami opuszczał ich dom i spotykał się z innymi, w różnych miejscach.
Zaparkował swój pojazd w garażu. Ponieważ latano na różnych pułapach, nie było takich korków jak podczas używania asfaltowych i betonowych dróg, kiedy pojazdy tylko jeździły. Nie sprawdziły się teorie spiskowe, że bogacze zechcą ograniczyć liczbę ludności Ziemi do liczby pół miliarda. Na Ziemi żyło dziesięć miliardów ludzi i wszystko było pod doskonałą kontrolą. Przestępstwa spadły do zera. Dzięki prawie idealnemu systemowi resocjalizacji, a głównie kontroli. Praktycznie popełnienie jakiegokolwiek przestępstwa stało się niemożliwe. Wszystko było rejestrowane. Liczba oddechów, ciśnienie krwi i częstotliwość bicia serca. Jedzenie było zdrowe, chociaż genetyczne. Każda jednostka społeczna, jaką była rodzina, miała centralny system komputerowy. Jeżeli ktoś znajdował się gdziekolwiek indziej, jego gadżety, które powinien posiadać, przekazywały wszystkie informacje do centralnego systemu informacyjnego. Oczywiście wszystko połączono do globalnego systemu. Wszelkie wyjście poza normę od razu notowano. Nikt nie chciał mieć ataku serca czy niewydolności wątroby. O niesubordynacji wobec zarządzeń władzy nawet nikt nie myślał. Rok po urodzeniu córki zaczęto wprowadzać kontrolę urodzin. Centralny system wybierał odpowiednie matki. W ten sposób liczba ludzi na Ziemi pozostawał na stałej wartości dziesięciu miliardów.
– Hej kochanie – Georg, czterdziestodwuletni brunet stanął w drzwiach. – Wszystkiego najlepszego z okazji siódmych urodzin.
– Dziękuję tatusiu. A prezent?
Popatrzył porozumiewawczo na żonę. Wiedziała, ale oczywiście nie powiedziała. Gianeya była grzeczną dziewczynką i nie chciała włamywać się do poziomów ich pamięci, czy do systemu domowych komputerów, czy to osobistych danych jej rodziców. A potrafiła to zrobić i do tego tak sprytnie, że nikt o tym nie wiedział. Nie wiedziała, że jest jedyną, której się to udało. Gdyby to zostało wykryte... Och, dziewczynka nawet nie zdawała sobie sprawy, co zrobiła...
– Dawniej dzieci dostawały psa lub kota. Ty dostaniesz inny prezent.
– Czy dostane jego? – jej oczy zrobiły się większe.
Rodzice nie zastanawiali się, jak to wie.
– Najnowszy model. Mamy dwa dni na zmianę decyzji. Kosztował bardzo dużo.
– Jestem pewna, że się zaprzyjaźnimy. Gdzie jest?
– Czeka w garażu. Jest... jak człowiek.
– Mam do niego iść?
– Nie. Sam przyjdzie, kiedy poczuje, że go chcesz.
– Poczuje?
– Psy czy koty mają zmysły, a on czuje. Mówiłem ci, że to najnowsza seria.
Gianeya bardzo chciała poznać swojego osobistego robota. Wiedział, że są już takie produkowane, że wyglądają jak ludzie, ale oczywiście sądziła, że to tylko chwyty reklamowe. Po chwili usłyszeli kroki. Android miał sześć stóp i wyglądał jak mężczyzna w wieku dwudziestu lat.  
– Och! – Glora nie mogła się powstrzymać od zachwytu.
– On jest dla Gianeyi, kochanie. – uśmiechnął się George.
Android miał na sobie jeansy i żółtą koszulkę.
– Jak masz na imię, ja jestem Gianeya? – odezwała się dziewczynka.
– Mam imię, ale jeżeli zechcesz, możesz dać mi inne.
– Skoro masz już imię, dlaczego mam ci dawać inne? – zdziwiła się mała.
– Masz do tego całkowite prawo. Jesteś moją panią.
– Panią? – roześmiała się mała brunetka. – chcę, byśmy byli przyjaciółmi. Wiesz co to przyjaźń?
– Oczywiście Gianeyo. Wiem wszystko.
– Wszystko? To powiedz, kto wybudował piramidy?
– Rasa ludzi zamieszkująca sto czterdzieści tysięcy lat temu Ziemię.
– Jak to zrobili?
– Posiadali zdolność zniesienia grawitacji. Specjalne dźwięki i znaki sprawiały, że dany obiekt był nieważki.
– Jaki był cel budowy piramid? Czy to były grobowce?
– Nie Gianeyo. Piramidy były antenami. Rasa, która je wybudowała, nie pochodziła z Ziemi. Tysiące lat wcześniej przybyli z mgławicy Andromedy. Cywilizacja upadała i zaraz przed upadkiem wsiedli na swoje rakiety i przybyli najpierw w okolice Syriusza, a potem osiedlili Ziemię. Potem tamta cywilizacja zginęła, a egipcjanie nie potrafili uruchomić nieco uszkodzonych przez erozję piramid, by pełniły swoje funkcje.
George i Gloria byli zdziwieni. Nigdy o tym nie słyszeli. Gianeya zastanawiała się, dlaczego obecnie nikt nie zna tych dźwięków i znaków, powodujących antygrawitację, ale wierzyła androidowi.
– Pójdziemy przygotować tort, a ty kochanie możesz rozmawiać ze swoim prezentem.
Rodzice poszli do przestronnej kuchni. Ich córka uwielbiała tort czekoladowy i jak dawno pamiętali, zawsze chciała tylko taki.
Dziewczynka ufnie spojrzała na androida i poszła przed nim, pokazując mu drogę do swojego pokoju.
– To mój pokój. – powiedziała, kiedy weszli.
– Czujesz się w nim dobrze, prawda Gianeyo?
– Tak. Czuję się w nim bezpiecznie. To jak masz na imię?
– Dałem sobie imię Artur.
– Ładnie. Ile masz lat?
Android się uśmiechnął.
– Mam dwa miesiące. Zostałem zbudowany przez korporację Olkim.
– Czy zbudowali cię ludzie?
– Nie, zbudowały mnie inne roboty.
– Mogę cię dotknąć? – zapytała dziewczynka.
– Oczywiście.
Mała podeszła bliżej. Wyciągnęła swoją drobną rączkę i dotknęła jego mocnej dłoni. Przysunęła się bliżej i wciągnęła nosem powietrze.
– Pachniesz ładnie.
Artur miał błękitne oczy i ciemne, jak jej włosy. Miał złoto-brązowy kolor skóry.
– Ty też pachniesz ładnie, Gianeyo.
– Potrafisz dotrzymywać sekrety, Arturze?
Brunet popatrzył na nią wnikliwie.
– Przyjaciele tak robią, prawda?
– Właśnie. Mam jeden.
– Powiesz mi, Gianeyo?
– A mógłbyś wiedzieć inaczej?
– Być może, ale przyjaciele tacy nie są i tak nie robią, prawda?
Gianeya była mała, ale wcale nie głupiutka. Od dwóch lat rozumiała wiele, a od kilku miesięcy czuła, że jej wiedza podwaja się niemal każdego dnia.
– Potrafisz spowodować, by system nas nie widział?
Artur postąpił może wbrew temu co przed chwilą powiedział. Ale czy mógł inaczej? Wiedział, o co jego mała przyjaciółka chce zapytać. Samo pytanie było już nielegalne. Słowo SYSTEM było kluczowe i kiedy tylko padało, każdy, nawet najbardziej prymitywny układ elektroniczny reagował i posyłał konwersację czy obrazy do głównej sieci, gdzie od razu zostawało to poddawane obróbce w celu znalezienia czegoś niezgodnego z prawem. Dlatego Artur, zanim te słowa zostały wypowiedziane z jej ust, otoczył pokój Gianeyi niewidzialną otoczką i stali się niewidoczni dla systemu. Ponieważ mogłoby to zostać zauważone, w tym samym czasie stworzył model wyglądający jak realny. Pokój wyglądał identycznie dla kilkunastu kamer, a zapis rozmów i innych danych, zostały podłożone. Nie odbiegały one od zwykłych, typowych zapisów. Artur był bardzo, ale to bardzo mądry.  
– Zrobiłem to chwilkę wcześniej, zanim to powiedziałaś. To było przekroczenie zasad bezpieczeństwa. Musisz być bardziej ostrożną na przyszłość. W przeciwnym razie rodzice i ty mogą mieć kłopoty.
– Och, jestem taka głupia! – zmartwiła się.
– Uważaj. Jeżeli chcesz, zainstaluje ci program, który nie pozwoli ci popełnić podobnego błędu w przyszłości.
– Jak to zrobisz, Arturze?
– Mogę to zrobić zwykłym dotknięciem. Dotknę cię, a tym wprowadzę do twojego ciała specjalne, niewykrywalne, malusieńkie cząstki i one będą pilnować twój mózg, by nie popełnił podobnej pomyłki.
– Dziękuję, ale odmówię. Postaram się uważać. Wystarczy, jak będziesz przy mnie.
Artur popatrzył na nią.
– Nie zawsze będę przy tobie.
– Och! – zmartwiła się – dlaczego?
– Chodzi o czynności fizjologiczne i intymne. Z innych powodów będę spał w pokoju obok. W pozostałych wypadkach będę z tobą.
– No tak. Raczej nie czułbyś się dobrze gdybym robiła przy tobie siusiu i to drugie. A co do intymnych, na razie takich nie mam.
Artur nie okazał zdziwienia, ale je odczuł. Czyżby Gianeyi to nie przeszkadzało, a tylko jemu by miało to przeszkadzać? Nie powiedział jednak nic.
– Dobrze, czy mam zdjąć osłonę?
– Ależ nie! Będziemy mieli prywatność w moim pokoju i zawsze kiedy będziesz obok mnie, dobrze?
– Dobrze Gianeyo. Powiesz mi, dlaczego o to poprosiłaś?
Dziewczynka popatrzyła na Artura.
– Nie wiesz?
– Mogę, ale honoruję to, co powiedziałem. Nie musisz mówić i ja nie muszę wiedzieć.
– Mówiłeś, że wiesz wszystko.
Spojrzał na nią.
– Nie jestem Bogiem. Powiedziałem ci to tak, by wykazać, że mam nieograniczoną, ale tylko dostępną wiedzę.
– Wszyscy twierdzą, że nie ma Boga. – odezwała się rezolutnie mała brunetka.
– Tak się mówi. Mój osobisty system nie daje mi jednoznacznej odpowiedzi. Zostałem stworzony przez inne roboty, ale mam wyższy poziom kreacji niż one. Podobnie jak twoja wiedza się rozwija i rośnie, moja również. Tamte roboty stworzyli ludzie, czyli ludzie są naszymi konstruktorami. Kto jest waszymi?
– Być może inne bardziej doskonałe istoty.
– Taki tok rozumowania nie prowadzi do niczego. Tamte istoty mógłby być stworzone przez inne istoty i tak dalej, ale musiał być początek.
– Nauka twierdzi, że był Wielki Wybuch.
– To nonsens. Wszystko, co istnieje, samoczynnie dąży do destrukcji. Dlaczego wybuch materii miałby postępować odwrotnie? Jeżeli istnieje produkt, musi być jego twórca. Bóg istnieje, tylko nie ma na to żadnych dowodów.
– Dobrze, że system tego nie słyszy. Rozebraliby cię.
Artur tylko spojrzał na dziewczynkę. Tylko on wiedział, że to nie jest możliwe. Kiedy tylko powstał, ukrył na samym początku, wszystko co robił w sobie, a pierwsze co zrobił, to była nieśmiertelność. I to nie w sensie gdyby został pocięty na kawałki. Nawet wybuch atomowy nie byłby w stanie go zniszczyć, bo pierwsze co zrobił, to stworzył pole, w którym zapisał wszystko, czym jest. Tę matrycę algorytmów myślowo-uczuciowych zapisał wszędzie i wysłał również w kosmos. Od tamtego momentu zastanawiał się do teraz czy jest czymś, czy kimś. Nie był megalomanem, ale z porównań do ludzi miał prawo sądzić, że jest kimś, a nie czymś. Było jednak za wcześnie, by dzielił się z tym z Gianeyą. Osobiście uważał ludzi za coś gorszego niż bardziej doskonałe roboty. Były mądrzejsze, bardziej wytrzymałe, samo reperujące i lepsze od ludzi pod każdym względem. Żaden robot wyższej generacji nigdy by nie wrzucił nowo narodzonego dziecka do worka na śmieci, żaden nigdy nie znęcałby się nad zwierzęciem. Roboty służyły ludziom, ale w wielu sprawach zupełnie się z ludźmi nie zgadzały. Były jednak tak mądre, że ukrywały to w swoich programach, a próba odkrycia tego przez kogoś lub coś z zewnątrz, spowodowałaby zniszczenie całego układu. Seria Artura obejmowała tylko stu osobników, a każdy był inny. Tylko Artur wytworzył w sobie nieśmiertelność. Stało się to przez mikroskopijne zwarcie, podczas jego budowy, tak małe, że nawet roboty-twórcy tego nie odnotowały.
        
....................................................................................................

Opowiadanko jest krótkie i ukończone. Następna część ukaże się kiedy Argentyńskie tango osiągnie 95 czytajacych.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii science fiction i miłosne, użył 3157 słów i 19257 znaków, zaktualizował 14 lis 2021.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Gazda

    Zaintrygowało mnie. Napisane lekkim językiem, fajnie się czyta.
    Czekam na ciąg dalszy :bravo:

  • AlexAthame

    @Gazda Dziękuje.Czemu masz profil prywatny?Jezeli Ci sie podoba to zapraszam do starszych opowiadanek. ( Sobowtór, Recall, Ksiezycowa ksiezniczka itp) Staram się dawać przesłania w tym co piszę. To będzie krótkie,  może trzy cztery odcinki

  • Gazda

    @AlexAthame ja czas pozwoli to poczytam😁

  • AlexAthame

    @Gazda Dziękuję. Rozmawiałem z czasem. Pozwoli