W bezimiennym trójkącie

Kiedy świadomość gaśnie i pojawia się ten drugi...

Odnajdywała w sobie wielką siłę, żeby przeżyć, by po chwili przejść w niemoc. Nic nie wiedziała o lękach, a przecież się bała. Nigdy nie mówiła o wdzięczności, jego obecność i pomoc była tak oczywista, że nie zastanawiała się nad tym.  
Darowane słyszała.  
Pycha ocalonej, czy istnieje? Czy to jedynie jej pycha wrodzona, której nie zmieniły przeżycia? Nigdy nie pochwaliła jego odwagi. Nie umiała być wdzięczna, bo upokorzenie anuluje odruch wdzięczności. Może także tępi instynkt współodpowiedzialności.  
Nie czuła się winna.

Jej metryka zawsze zdawała się wielką niewiadomą. Matka jedna, lecz jak bardzo daleka i zamglona jej twarz za żółtymi zazdrostkami w oknie.  
Ojcowie zmieniali się w sekwencji dokumentów i życiorysów. Ktoś tym rządził, zastanawiała się, gdy już była zepsuta przez nich. Gdzie przebiegała linia dozwolonego manewru?  
Pytała tamtą dziewczynę.
Jesteś znajdą – słyszała głosy dookoła siebie. Jej wnętrze i zewnętrze to dwa inne światy, światy odmienności. Nigdy nie była sama, zawsze tamta szła wraz z nią, i w niej chowała nienawiść do siebie. Ile miała lat, kiedy weszła za bramę sierocińca... nie pamięta już.

Pamięta jednak kiedy wyszła i pamięta cenę, jaką zapłaciła za paszport do wolności. To było jak spięcie elektryczne jak zaciśnięte gardło jak alarm. Wzmożona czujność i słabość jednocześnie potęgowała zamęt myśli.  
Pragnienie bezwarunkowej swobody nakazywało poddanie się i uległość. Jego śmiech i słowa rzucane jak kamienie raniły, lecz nie bolały... zawsze będziesz znajdą "mała kurewko", słyszy do dzisiaj.  
Kiedy w końcu dopadła drzwi, waląc ramionami na oślep, wiedziała, że musi uciec stamtąd. Tamta też o tym wiedziała. Otworzyła zaryglowane drzwi.
Biegły w nieznane.
Musisz być czujna i nie wolno ci uśpić tej czujności słyszała. Naucz się bronić; gryźć, drapać i kopać, bić pięściami. Tylko nie krzycz, bo krzyk to rodzaj słabości. Biegnij co sił, głos w takt jej kroków brzmiał nieskończenie. Jeszcze tylko pięć minut miała do odjazdu pociągu. Wskoczyła w biegu. Zdążyła.

Nazajutrz stała na plaży i patrzyła w morze na zachód Słońca. Była sama. Sama bez rodziny i bez okien na jutro. W kieszeni kurtki dotykała mydła. Tak bardzo chciała zmyć brud przeszłości. Plaża opustoszała, cały apartament był dla niej, łącznie z wielką wanną.
Ze snu obudziły ją szum fal i promienie wschodzącego Słońca. Była wreszcie czysta. Nikt na nią nie czekał i ona też na nikogo nie czekała.
Skierowała wzrok w kierunku lądu, by po chwili ruszyć leśną drogą. Przystanęła nagle oślepiona światłem. Tarła oczy. Kiedy otworzyła, zobaczyła mężczyznę na motorze. Rzucił w jej kierunku jabłko. Złapała, a zapach wyzwolił w niej głód. Dlaczego tamta milczała? Zastanawiało ją.

Głód też zapoczątkował jej nowe istnienie. Tamta odeszła razem ze świadomością, a pojawił się on. On i nieważne imię... bezimienny. Była z nim, lecz nie umiała radości, jakiej od niej wymagał. W zaklętej przestrzeni pomiędzy nim nie istniała tamta, uciekła.  

Tęskniła.
Znowu słyszała głosy. Taka znajda jest zdolna do wszystkiego... szemrano za jej plecami. Miała wrażenie, że jest inną. Wszędzie, gdzie się pojawiała, czuła spojrzenia i szepty. Była ładna, o kocim wdzięku, lecz chłodna i nigdy nie kochała nikogo i niczego.
Starał się przez lata, lecz nie udało mu się rozbić tej szklanej ściany, jaka istniała pomiędzy nimi. Był opiekunem i kochankiem. Stale przypominał, że istnieje. Chciał w jej losie znaleźć radość, jednak jego zmagania przypominały lot ćmy do ognia.  
Odjechał.

U niej czas stał w miejscu, powróciła tamta, ale ona jak ptak zamknięta w swojej klatce powoli umierała.

1 621 czyt.
100%244
kaszmir

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i dramaty, użyła 733 słów i 3931 znaków, zaktualizowała 11 lip o 17:42.

4 komentarze

 
  • Somebody

    Somebody · 14 lipca

    Uchwyciłaś coś niezwykle trudnego w sposób niezwykle łatwy... Jestem pod wrażeniem  

  • Duygu

    Duygu · 12 lipca

    Ponownie zachwycam się Twoim tekstem. Wspaniale piszesz, coś niesamowitego    Totalnie odleciałam razem z tymi wspomnieniami i emocjami w Twój świat...  

  • AlexAthame

    AlexAthame · 12 lipca

    Bardzo ciężko wyjść z przeszłości, szczególnie kiedy jest smutna.Wowczas całe życie niesie się worek kamieni. Masz swoisty rodzaj pisania ,widać że nie jesteś amatorem. Odrobina cukru nie zaszkodzi. Dla ciebie   a dla niej   

  • AnonimS

    AnonimS · 11 lipca

    Zestaw na tak. Pozdrawiam