Znowu on #7

Znowu on #7Dopiero po godzinie, gdy Krystian wyszedł z sali by ochłonąć Diana się uspokoiła. Wszystko jeszcze raz przemyślała i dopiero zaczęła myśleć racjonalnie. Krystian nie mógł być ojcem tego dziecka. To nie możliwe, minęło zbyt mało czasu, aby to on mógł nim być. Emocje, które się w niej zebrały były tak silne, że nie była w stanie nad nimi zapanować, wybuchła. Łzy spływały jej po policzkach, najpierw jedna, dwie... potem już całe strumienie. Siedziała na łóżku, zastanawiając się jak to wszystko będzie teraz wyglądać. Była przekonana, że to koniec związku jej i Krystiana, mimo że nawet nie było początku.
Po chwili do sali wrócił Krystian, jedno ich spojrzenie i oboje wiedzieli, że myślą o tym samym.

- To nie może być moje dziecko, to wręcz nie możliwe. - Powiedział siadając obok niej.

- Masz rację... przepraszam. - Odparła patrząc na swoje dłonie. Bawiła się palcami, nie potrafiła spojrzeć mu w oczy. Wiedziała, że to dziecko to nie jej wina, że nic nie mogła zrobić, ale mimo to było jej wstyd. To było silniejsze od niej.
Krystian położył swoją dłoń na jej i wziął głęboki oddech.

- Kocham cię Diana, to dziecko może i nie będzie moje, ale za to ty jesteś. Tylko musisz mi obiecać, że od niego odejdziesz. Jeśli to zrobisz zajmę się tobą i dzieckiem.

- Ale Krystian ja... - Nie skończyła bo mężczyzna jej przerwał.

- Nie ma żadnego ale, oboje wiemy, że on nie nadaje się na bycie ojcem. Chcesz żeby bił to dziecko tak samo jak ciebie? Kurwa Diana pomyśl logicznie. - Wpatrywał się jej w oczy.

- Ale on mi na to nie pozwoli, nie da mi spokoju, a jak dowie się, że jestem w ciąży to będzie robił wszystko żeby mi zniszczyć życie bo będzie miał więcej możliwości. - Powiedziała smutna.

- Musisz spróbować, kochanie ja nie mogę pozwolić ci abyś dalej z nim żyła... zaufaj mi błagam. - Przytulił ją mocno.

- Dobrze, postaram się, ale musisz dać mi czas, dobrze? Proszę daj mi czas. - Pogłaskała go po policzku, a on się zgodził.

Jeszcze tego samego dnia Diana wyszła ze szpitala, a Krystian odwiózł ją do jej mieszkania po czym pojechał do siebie. Kobieta całą noc myślała o tym co ma zrobić, następnego dnia Jakub przyjechał do niej aby pożegnać się, ponieważ miał wyjechać na weekend. Diada pożegnała się z nim nie mówiąc kompletnie nic o dziecku. Cały weekend spędziła u Krystiana planując wspólną przyszłość. W niedziele czekała na Jakuba, który po powrocie miał do niej przyjechać. Gdy przyjechał wpuściła go, widać było, że jest zdenerwowana. On usiadł na kanapie, a ona krążyła po całym salonie.

- Jakub musimy się rozstać... - Powiedziała drżącym głosem. On gdy to usłyszał najpierw zaczął się śmiać, ale gdy spojrzał na twarz Diany nie było mu tak do śmiechu.

- To jakiś głupi żart tak? - Wstał z kanapy i podszedł do niej.

- Nie Kuba... to koniec, nie chce już z tobą być. - Powiedziała patrząc na niego, a on od razu ją spoliczkował.

- Ty naprawdę myślisz, że tak po prostu pozwolę ci odejść? - Uderzył ją znowu tym razem mocniej, a ona upadła. - Masz kogoś tak? Znalazłaś jakiegoś frajera, który poprzewracał ci w głowie? Nie! Nie odejdziesz, bo jesteś moja ty głupia idiotko! - Kopnął ją w nogi.

- Nie, błagam przestań, proszę - zaczęła płakać i zasłaniać brzuch. W tym momencie właśnie zaczął dzwonić do niej Krystian. Jakub podszedł do jej komórki, spojrzał na kontakt i wrócił do niej.

- Czyli to prawda, masz kochanka ty szmato! - Zaczął kopać ją jeszcze mocniej, kucnął przy niej i spojrzał na jej zapłakaną twarz. - Nie daruje ci tego, puszczasz się będą ze mną? Myślisz, że ci na to pozwolę? Wybiję ci to z głowy! - Zaczął walić ją pięścią, a ona tylko płakała bezsilnie.

Krystian zaniepokojony tym, że Diana nie odebrała żadnego połączenia, wsiadł natychmiast do samochodu i pojechał do niej. Jakub w tym czasie odsunął się od Diany i spojrzał na nią.

- Idę na piwo, a jutro już nie chcę słyszeć, że chcesz się rozstawać. - Powiedział po czym wyszedł, a dosłownie kilka minut później do mieszkania wpadł Krystian.

Podbiegł do Diany u usiadł przy niej.
- Boże kochanie co się stało? To ten drań? - Sięgnął po telefon i zadzwonił po karetkę.

- Krystian ja... ja... - Płakała

- Już spokojnie jestem z tobą, już nic ci nie grozi. - Trzymał ją za rękę - Karetka zaraz będzie.

- Ja krwawię! - Krzyknęła z żalem, a Krystian spojrzał przerażony na jej zakrwawione spodnie. Chwilę później na miejscu była już karetka, zabrali kobietę do szpitala, a Krystian pojechał zaraz za nimi.

Pisareczka07

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 905 słów i 4741 znaków.

3 komentarze

 
  • AnaidPrincess

    A więc powiem tak, czytając cała historie mogę stwierdzić iż bardzo szybko dzieją się wydarzenia, nie dajesz czytelnikom poczuć jakiejś tajemnicy albo dać wyobraźni zagrać. Pomimo tego, interpunkcja oraz ortografia 10/10. Pozdrawiam

  • Almach99

    Nie wiem co napisac. Opowiadanie napisane ladnym jezykiem. Akcja dzieje sie w Nowym Yorku, a bohaterowie nosza polskie imiona. Nienawidze damskich bokserow, sceny z chlopakiem naszej bohaterkii byly za kazdym razem brutalnie przedstawione. Nie rozumiem parcia Na sex przy pierwszym spotkaniu.

  • Pisareczka07

    @Almach99 co do imion faktycznie jest to błąd, zauważyłam to dopiero po dodaniu bodajże dwóch lub trzech części. Stwierdziłam, że nie będę już tego korygować. A co do bohaterów to tak ich stworzyłam i tacy są. Jakub jest brutalny i sceny w których to pokazuje też muszą takie być, może niebawem się to zmieni nic nie obiecuje.  Mimo wszystko dziękuję, że poświęciłeś czas by przeczytać to co stworzyłam i napisać komentarz.  :kiss:

  • PLMatrix

    Kiedy kolejna część

  • Pisareczka07

    @PLMatrix Postaram się wrzucić ją jak najszybciej, ale aktualnie pracuje również nad drugim opowiadaniem i nie jest to takie proste.  ;)