Oboje na tym skorzystamy X

Oboje na tym skorzystamy X– Co? – Nie byłam pewna, o co chodzi Kevinowi. – Przecież... właśnie to robimy. Między innymi ten wyjazd miał temu służyć, żebyśmy się poznali.

Mężczyzna pokręcił głową.

– To prawda, ale... Masz już o mnie obraz w głowie, fałszywy zresztą co mówiłem, a chciałbym, żebyśmy się zaczęli poznawać od teraz bez jakichkolwiek uprzedzeń – wyjaśnił.

– Jak chcesz to zrobić?

– Słuchaj – powiedział, przygryzając wargę. – Nie widzieliśmy się dwa lata, a to sporo czasu, w ciągu którego mogło się wiele zmienić. Oczywiście – zaśmiał się pod nosem – nie możemy udawać, że się nie znamy, a to jest nasze pierwsze w życiu spotkanie. Jednak, wydaję mi się, że możemy, nie tylko udawać, ale postawić sprawę tak: nie widzieliśmy się przez dwa lata, mogliśmy się zmienić, więc poznając siebie, nie będziemy wspominać o dawnych cechach. A najlepiej w ogóle o nich nie pamiętać. – Zastanowił się chwilę, po czym dodał: – Rozumiesz, o co mi chodzi czy za bardzo to skomplikowałem?

Chwilę milczałam, zastanawiając się i przetwarzając w myślach to, co przed chwilą usłyszała. W zasadzie zrozumiałam, co miał na myśli Kevin, ale nie byłam pewna, czy potrafię w ten sposób do niego podchodzić. Okey, zaskoczył mnie – i to nawet bardzo! – kilka razy, ale nie byłam pewna, czy będę potrafiła się pozbyć tego jego obrazu, który już miałam w głowie od kilku lat.

– Zrozumiałam – odpowiedziałam zgodnie z prawdą – i możemy spróbować, ale nie wiem, czy mi się to uda.

Kevin uśmiechnął się, unosząc jeden kącik ust.

– Ważne, że chcesz spróbować. Myślę, że może się udać.

* * *

Kiedy już zjedliśmy i napiliśmy się kawy, Kevin zaproponował, żebyśmy się przeszli i szczerze – cieszyłam się, że coś takiego przyszło mu do głowy. Z jednej strony w ogóle nie miałam ochoty wracać do reszty, jak się można domyślić, głównie ze względu na Olivię, która naprawdę nie darzyła mnie sympatią, ale z drugiej... obawiałam się, że skoro będziemy sami, Kevin poruszy temat wczorajszej nocy, o której nie miałam ochoty rozmawiać.

– Często bywasz w Kalifornii? – spytał w pewnym momencie. Musiałam nad sobą niezwykle panować, aby nie wypuścić powietrza ustami, bo nie poruszył tego tematu.

– Kiedyś bywałam często, gdy jeździłam z rodzicami w interesach, ale od kilku lat raczej na niewielu bywam i tak naprawdę nie pamiętam, kiedy ostatni raz tu przyjechałam.

– Nie chcesz przejąć biznesu po rodzicach? – spytał i wydawał się tym faktem zaskoczony.

Skrzywiłam się nieznacznie.

– Nieee, w ogóle mnie to nie kręci. Chociaż rodzice nadal mają nadzieję, że zaraz po studiach do nich dołączę. Za każdym razem, gdy do nich przyjeżdżam, robią do tego jakieś aluzje. A ty?

– Jak najbardziej. Pomijając fakt, że na mnie liczą, bo już moja starsza siostra z tego zrezygnowała, to... naprawdę podoba mi się taka wizja przyszłości. I nawet nie chodzi o pieniądze, które dzięki temu będę miał, ale... od dziecka wychowuję się w takim środowisku i trudno mi teraz sobie wyobrazić, że mógłbym robić coś innego.

Doskonale rozumiałam Kevina. Sama przecież byłam wychowana w takim środowisku i wiedziałam, co rozumie przez ostatnie zdanie. Dopóki nie poszłam na studia też byłam pewna, że zostanę w rodzinnym biznesie. Dopiero kiedy wybrałam kierunek studiów – inny niż wszyscy zakładali – zdałam sobie sprawę, że mam wiele opcji zawodów, które mogą wybrać, a decyzja zależy wyłącznie ode mnie.

– Właśnie mi się przypomniało, że William poprosił, żebyśmy wskoczyli do sklepu po piwa – powiedział w pewnym momencie Kevin, zmieniając temat. – Gdybym zapomniał, to przypomnij mi, jak będziemy wracać.

– Jasne.

– Chcesz piwo jak wczoraj czy może wolisz wino?

– Nie będę piła – odpowiedziałam i miałam nadzieję, że na tym skończymy rozmowę, bo wiedziałam dokąd to może nas zaprowadzić.

– Nie? Szkoda – powiedział, uśmiechając się i spoglądając na mnie przez ramię – wczoraj po alkoholu zachowywałaś się ciekawie.

– Nie pamiętam, co się wczoraj działo – skłamałam. Oczywiście. – Chyba za dużo wypiłam i dlatego dzisiaj już nie ruszę alkoholu.

– Chociaż, jak tak myślę – powiedział bardziej do siebie – może to nie była wina alkoholu, tylko po prostu tego chciałaś. To bardzo możliwe...

– Nie! To na pewno była wina alkoholu – zaprzeczyłam jego słowom, przez co wpadłam. Czyli to była tylko prowokacja z jego strony...

– Pamiętasz – stwierdził.

Nie skomentowałam tego. Wolałam się już bardziej nie pogrążać.

Kevin stanął, a ja miałam ochotę uciec. Wiedziałam, że tego nie zrobię, chociażby dlatego, że nie bardzo wiedziałam, jak wrócić, ale również dlatego, że... nie chciałam wyjść na tchórza.

Dlaczego, do cholery, tak się tego wstydzę, skoro wszystko, co związane ze zbliżeniami, mam już za sobą? Dlaczego?

– Podobało ci się? – spytał innym, delikatnie niższym głosem niż normalnie.

Postanowiłam przemilczeć odpowiedź, bo sama jej nie znałam. Pomijając fakt, że byłam pijana i nie do końca mogę sobie przypomnieć emocje towarzyszące temu, to byłam chyba w zbyt wielkim szoku, żeby ocenić ten krótki moment zbliżenia.

– Nie potwierdzasz – nachylił się, dotykając dłonią mojego policzka – ale też nie zaprzeczasz. Może po prostu potrzebujesz przypomnienia?

WiolettaWetter

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 965 słów i 5565 znaków, zaktualizowała 24 lis 2018. Tagi: #opowiadanie #romans #nienawiść #fuckboy

1 komentarz

 
  • Agaaa

    Czekamy na więcej:)