- To my nie przeszkadzamy. - Powiedział Danny.
- WREEESZCIE!!! - Wyleciałam tak sszybko z łazienki jak to możliwe było, a oni nie wiedzieli o co chodzi. W sumie. Sama nie wiedziałam o co mi chodziło, ale wiem, że czułam się dziwnie winna...
Powiedziałam im, że źle się czuje i poszłam się położyć w pokoju Ans.
Leżałam tam dość długo i bawiłam się telefonem. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi, powiedziałam cicho, , wejść'' i dalej leżałam. Ktoś usiadł obok mnie, był to Kamil.
- Jak się czujesz?
- Już lepiej - Uśmiechnęłam się delikatnie.
- To dobrze. Em... mam prośbe...
- Słucham?
- Ale nikomu nie powiesz?
- Nie.
- Na mały paluszek?
- Na paluszek. - Rozbawiło cię jego dziecinne zachowanie. Złączyliście swoje paluszki. - To powiesz?
- Tak. - Przysuną się do mojego ucha i powiedział cicho. - Jesteś urocza i nie przejmuj się Andrzejkiem. - Zaczeliście się we dwóch śmiać. Może Kamil był dupkiem, ale też często mnie pocieszał i rozbawiał.
Nagle ta świnia zaczeła mnie gilgotać.
- Prze - Przesań... To - to - to bo - BOLI! - Ostatnie pisnełam... Niestety ale taka prawda gdy ktoś mnie łaskocze po brzuchu czuje się jakby mi wyrywali wszystkie narządy. Łza poleciała mi po policzku. Szybko ją staerłam. On przestał
- Przepraszam, zapomniałem. - Cmoknął mnie w policzek i spuścił głowę.
- Aigooo... - Przytuiłam się do jego pleców. - Nic się nie stało.
- To dobrze. A tak w ogóle wykonaliście zadanie? - Pomachał znacząco brwiami. Lekko go uderzyłam w ramie.
- No... Tak... - Czułam jak mnie policzki pieką.
- I co?
- Co, co?
- No co dobrze całuje?
- Yhhym... - Pomachałam twierdząco głową.
- Lepiej ode mnie?
- Sory not sory, ale tak. - Zrobił urażoną mine. - Nie smutaj.
- Wiesz to boli. - jęknął żartobliwie
- Wiem. A tak w ogóle czemu nie siedzisz z nimi?
- Wiesz prowadzą te rozmowy od serca. - Nagle do pokoju wszedł Andu.
- Hey, możesz wyjść? - Był bardziej schlany niż wcześniej, aż się kurwa boje co on zrobi.
- No.
- Czekaj! Musze ci coś powiedzieć. Andu wyjdziesz na sekunde przed drzwi? - Poprosiłam go ze wzrokiem szczeniaczka. Niechętnie, ale wyszedł.
- O co ci?
- Co sądzisz o Ans.?
- O Ans? - Widocznie posmutniał. - Że fajna z niej przyjaciółka.
- A tak naprawde?
- No podoba mi się.
- Bardzo?
- Tak, ale ona woli Dannego. (nwm jak odmienić) - Zaczełam się głośno śmiać.
- Mojego brata? - Kiwną głową na tak. - Ciebie pojebało? - Powiedziałam przez śmiech. - Idź lepiej do niej i powiedz jej to.
- Ale...
- No idź!
- No ale
- IDŹ BO UDUSZE CIE GOŁYMI RĘKOMA. - Wyleciał z pokoju jak piesek, który zrobił coś złego.Zaraz po tym Andu wszedł do pokoju i chwiejnym krokiem dosiadł się do ciebie. - Gościu ile ty wypiłeś.
- Tyle co nic. - Mówił normalnie, tylko chodzenie miał zaburzone... Dziwne, definitywnie dziwne. - Jak się czujesz?
- Dobrze. - Podniosłam się do siadu, natomiast on usadowił glowę na moich kolanach. Zaczełam się bawić jego włosami, widać było, że coś go dręczyło. - Coś się stało?
- W sumie to tak... No bo ja...
2 komentarze
ann
Super opowiadanie
xnobodyperfectx
Błagam nie dodawaj tyle swoich opowiadań na raz. Tak się po prostu nie robi, nie czekasz na opinie i zajmujesz całą stronę główną.