Dlaczego mnie to spotkało cz.5

5.
  To co się zrodziło między nami to piękne uczucie. Daniel otworzył przede mną swoje serce. Każdego dnia udowadnia mi jak bardzo mnie kocha. Doceniam jego starania, bardzo dużo dla mnie zrobił, wciąż robi i zapewnia mnie, że nigdy nie przestanie. Mogę się przyznać, że też do niego coś czuję. Właśnie coś? Nie potrafię tego nazwać. Jednego jestem pewna. Dzięki niemu jestem szczęśliwa. Szczęśliwa jestem dlatego, że mam kogoś, kto bez względu na wszystko, usiądzie obok mnie, będzie trzymał mnie za rękę i ciągle powtarza „Pamiętaj, zawsze możesz na mnie liczyć.” Nie mówi, że wszystko będzie dobrze, czy że wszystko się ułoży tylko że mogę na niego liczyć i to jest piękne. Zasługuję na kogoś kto go pokocha i odwzajemni jego uczucie. Ja? Ja sama nie wiem co ja chcę? Zadaje sobie pytanie. Czy ja go kocham? albo Czy będę wstanie go kiedyś pokochać tak jak on mnie kocha? Nie chcę go zranić. Zaplątałam się w tym wszystkim. Dałam mu nadzieję na to, że coś z tego będzie. A teraz? Teraz już nie wiem co robić. Z moich rozmyśleń wybił mnie dzwoniący telefon.  

- Angel, no nareszcie odebrałaś – usłyszałam głos swojej przyjaciółki Wioli.  

- Przepraszam cię, ale…- przerwała mi.  

- Nie ma żadnego ale. Czuję, że coś jest nie tak. Powiedz mi tylko gdzie jesteś, a zaraz tam będę.  

- Jestem jeszcze w pracy i nie mogę teraz rozmawiać.  

- W takim razie, o której kończysz? – nie daje za wygraną. Zawsze taka była.  

- Myślę, że za jakieś pół godziny powinnam skończyć.

- To świetnie się składa. Za 30 minut jestem pod kancelarią i zabieram cię na kawę i pogaduchy.  Mamy sporo do nadrobienia.  

- Ale… ja muszę wracać do domu do Zuzi.  

- Nie przyjmuję odmowy, a o Zuzie się nie martw, bo twoi rodzice o wszystkim wiedzą. – ale o czym wiedzą? Co ona kombinuje?  

- Byłaś u mnie w domu?

- Byłam, bo chciałam się z tobą spotkać, ale zastałam tylko twoich rodziców i oczywiście widziałam twoją piękną córeczkę. Twoja mam mi powiedziała gdzie mogę cię znaleźć i powiedziała, że chwila wolnego ci się przyda.  

- W takim razie… nie mam wyjścia – uśmiechnęłam się sama do siebie.  

- Widzimy się za te pół godziny. Przyjadę po ciebie – rozłączyła się. W sumie… to przyda mi się rozmowa z moją przyjaciółką. Dawno jej nie było. Muszę przyznać mamie rację.  

  Po wyjściu z kancelarii zobaczyłam Wiolę i razem udałyśmy się do naszej ulubionej kawiarni, do której chodziłyśmy od zawsze. Zamówiłyśmy naszą ulubioną kawę i ciastko. No i zaczęła się lawina pytań ze strony mojej przyjaciółki, a ja się rozsypałam i wygadałam. Mówiłam jej o chorobie Beaty, o powrocie na studia, o tych telefonach i co najważniejsze o tych koszmarach. Wspomniałam także o Danielu. Wiola słuchała mnie bardzo uważnie. Nie zadawała pytań, tylko pozwoliła mi się wygadać.  Potrzebowałam właściwie kogoś komu mogłabym się tak wygadać.  

- Angel żałuję, że nie było mnie przy tobie w tych trudnych momentach.

- Nie chciałam cie tym wszystkim martwić. Gdybym do ciebie zadzwoniła i o wszystkim powiedziała to byś znalazła się przy mnie jeszcze tego samego dnia, a nie wytrzymałabym tego, że przeze mnie przerwałabyś studia. Tego bym sobie nie darowała.  

- Jak zawsze myślisz o innych tylko nie o sobie. Może daj szansę temu Danielowi?  

- Wiola… ja nie wiem czy będę umiała się do niego zbliżyć, pokochać jak prawdziwego mężczyznę. On jest moim przyjacielem. Doceniam to co dla mnie robi, ale… ? – nie pozwoliła mi dokończyć.  

- Powiedz mu o wszystkim. Porozmawiaj z nim szczerze o swoich uczuciach i obawach.  

- Nie mogę mu tego powiedzieć, nie chcę go zranić, on tyle dla mnie robi i dla mojej córki. Staram się do niego zbliżyć, próbuję obdarzyć go tak mocnym uczuciem jakim on darzy mnie, ale nie potrafię. Czuję się jakbym… - nie dokończyłam swojej wypowiedzi.  

- Jakbyś zdradzała Krystiana? To chciałaś powiedzieć? Tak miła brzmieć twoja odpowiedź? – nie powiedziałam nic, a na moim policzku zaczęły pojawiać się łzy.
  
- Nie umiem, nie potrafię o nim zapomnieć. Rozumiesz nie potrafię, choć bardzo chcę. Chcę o nim zapomnieć chcę go nienawidzić tak mocno jak go kocham. Wiem, to jest chore.

- Pomyślałaś czy on tak samo dalej cię kocha, czy tęskni za tobą? Czy cierpi tak samo jak ty? – Wiola tymi słowami dała mi do myślenia. Nigdy nie myślałam w ten sposób.  

- Ale…

- Nie ma żadnego ale. Przyjechałam tu dlatego, że mam wolny weekend i chcę spędzić go z moją najlepszą przyjaciółką. Może powinnaś wyjechać gdzieś na te kilka dni. Tylko ty i ja. Oderwać się od tego świata i przestać myśleć o przeszłości.

- A co z moją córką? Zapomniałaś o niej?  

- Jakbym mogła zapomnieć o tej małej księżniczce. Powiedziałam o wszystkim twoim rodzicom i nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś jechała.  

- A praca? Studia? Przecież ja wróciłam na studia i od tak mam to zostawić.  

- W pracy weźmiesz urlop, a w ten weekend przecież nie masz zjazdu. Wszystko wiem. Zobaczysz jeszcze mi za to podziękujesz.  

- Pomyślałaś chyba o wszystkim.

- Jak się kogoś kocha to wtedy wszystko jest możliwe. A ja cię kocham jak siostrę.  

Dobra wracamy do ciebie, bo musisz się jeszcze spakować.  

  Pojechałyśmy do mojego mieszkania, gdy ja pakowałam kilka swoich rzeczy Wiola rozmawiała z moimi rodzicami. Jak dobrze jest mieć taką przyjaciółkę. Brakowało mi jej. Z jednej strony cieszę się z tego wyjazdu, bo dawno nigdzie nie byłam, a z drugiej strony nie spędzę tego weekendu z moją córką. Fakt, zostawiam ją pod dobrą opieką moich rodziców, ale to kolejny weekend bez mojej księżniczki.  

- Angel! Ile jeszcze mam na ciebie czekać!? – moje przemyślenia przerwał docierający z salonu głos mojej przyjaciółki.

- Już idę! Nie poganiaj mnie tak, bo wcale nie pojadę. – domknęłam walizkę i udałam się do salonu.  

- Chyba zabrałaś ze sobą pół szafy – zaśmiała się mój tato.  

- Bardzo śmieszne. Nie wiadomo jaka będzie pogoda i co ta moja szalona przyjaciółka wymyśliła, więc mam ciuch na każdą okazję.

- Na romantyczną kolację też? – zakpiła sobie ze mnie Wiola.

- Ta… już sobie wyobrażam to romantyczne wyjście z tobą. – obie zaczęłyśmy się śmiać.  

   Pożegnałam się z moimi rodzicami i oczywiście z moją małą księżniczką, po czym opuściłam mieszkanie i wsiadałam do samochodu mojej przyjaciółki. Wiola odpaliła auto i ruszyła, a naszym celem podróży są góry. Włączyłyśmy radio i akurat leciała moja ulubiona piosenka „Darkside”. Ostatnio bardzo często słucham muzyki. Zawsze słucham jej przed snem to pomaga mi zasnąć i na moment nie myśleć o tym wszystkim co się wokół mnie dzieje.  

- Chyba dawno cię widziałam tak radosną.  

- Uwierz ostatnio uśmiech jest u mnie bardzo rzadkim gościem.

- A bardzo ci z nim do twarzy. – uśmiechnęła się do mnie szeroko Wiola.
  
- Tak uważasz? – uśmiechnęłam się do niej pokazując przy tym moje zęby.

- Zahaczymy jeszcze o stację benzynową i będziemy mogły jechać dalej.

  Po sześciu godzinach jazdy dotarłyśmy na miejsce. Kiedy wysiadłam z samochodu i rozejrzałam się, doszłam do wniosku, że tu jest nieziemsko pięknie i to będzie ekstra niezapomniany weekend. Moja mina jednak zrzedła po tym jak przypomniałam sobie, że przyjeżdżałam tu z Krisem i całą naszą paczką. To było nasze ulubione miejsce. Było, bo odkąd on mnie zostawił, zerwałam kontakt z całą naszą wspólną paczką. Została mi tylko Wiola, która przywiozła mnie w to miejsce pełne wspomnień, bardzo pięknych wspomnień. Tylko one mi po nich zostały. Wtedy usłyszałam czyjeś krzyki, a gdy się obróciłam ujrzałam Wiktorię z Tomkiem, Domę z Wojtkiem, Kingę z Kamilem i Damiana najlepszego kumpla Krisa, do którego nie pałam radością, bo o wszystkim wiedział i nie mógł mnie uprzedzić, albo namówić go, żeby nie wyjeżdżał. Mógł zrobić cokolwiek, ale on postanowił nie robić nic.

- Niespodzianka! – krzyknęli wszyscy jednym głosem, a ja spojrzałam na Wiolę, która stała obok mnie.  

- Tylko mnie nie zabijaj – odchyliła twarz, a ja bardzo mocną ją przytuliłam.  

- Nigdy tego nie zrobię, bo mym musiała wtedy zabić i siebie, a wtedy moja księżniczka zostałaby sama, bo ja bez ciebie bym nie wytrzymała.  

- Czyli podoba ci się niespodzianka?

- Bardzo mi się podoba – przytuliłam ich wszystkim i razem weszliśmy do wynajętego domku i wtedy poczułam jakby ktoś mi się przyglądał, ale kiedy się obróciłam to nikogo nie widziałam, pewnie mi się tylko wydawało.  

  Rozgościliśmy się w pokojach, a ja postanowiłam zadzwonić do domu i zameldować, że cała i zdrowa dotarłam na miejsce i opowiedziałam o niespodziance, jaką zrobiła mi Wiola. Potem poszłam do salonu gdzie wszyscy czekali tylko na mnie. Postanowiliśmy pójść do naszego ulubionego klubu, aby się trochę wyszaleć i pijąc drinki powspominać dobre stare czasy. Na początku było fajnie, dopóki nie usłyszałam piosenki, którą kiedyś słuchałam dzień w dzień. Była to piosenka moja i Krisa. Nie mogłam dać znać po sobie, że mi go brakuje, więc wyszłam na zewnątrz, żeby mnie nikt nie widział jak się rozklejam. Usiadłam sobie na ławce i sama z siebie zaczęłam szlochać.  


- Nie warto przez niego płakać i psuć sobie fajnie zaczętego weekendu – podniosłam głowę i ujrzałam przed sobą twarz Damiana…

991 czyt.
100%71
Justys20

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1785 słów i 9604 znaków

Komentarze (1)

 
  • czarnyrafal

    czarnyrafal 12 gru 2018

    Coś się tu zaczyna dziać , choć chyba do końca po myśli Violi. Poczekajmy co z tego wyniknie a ty Violo ubudż się i zacznij żyć ale inaczej niż dotąd. To nie Ty zawiniłaś. Było minęło. Masz córeczkę,rodziców, grono przyjaciół  a Krzyszto - czas zaprzeszły. Terażniejszość zapowiada się o wiele cudowniejsza. Tylko uwierz w nią.