Dlaczego mnie to spotkało cz.4

Spałam tylko kilka godzin, bo nie mogę przestać myśleć o stanie Beaty. Po ogarnięciu siebie spędzałam czas z moją córką, bo rodzice postanowili , że pojadą do szpital, a ja niech sobie odpocznę. Umówiliśmy się, że będziemy na zmianę jeździć do Beaty dopóki nie wróci do domu. Mam dzisiaj wolny dzień, więc mogę spędzić go z moją córką. Usłyszałam telefon i nie zwracając większej uwagi na to kto dzwoni odebrałam.  

- Angel, no nareszcie. Co się z tobą dzieje? Nie mogę się do ciebie dodzwonić. – to Daniel.  

- Przepraszam, ale wczoraj w nocy Beta miała zawał i trafiła do szpitala, a ja cały czas przy niej byłam. Nie miałam głowy do telefonów.  

- Boże, ale mam nadzieję, że wszystko jest okej?

- Została na tygodniową obserwację. Po południu będę do niej jechała, teraz rodzice są u niej.  

- Teraz jesteś w domu?

- Jestem, jestem z moim skarbem. – ucałowałam córkę w czoło.  

- Zaraz u ciebie będę to wszystko mi opowiesz. – rozłączył się.

  Może to dobrze, że on pojawił się w moim życiu? Nie odczuwam tak braku Krisa. Czuję jego wsparcie i pomoc. Wiem, że mogę na niego liczyć. Mogę mu o wszystkim powiedzieć, a on mnie wysłucha. Długo nie musiałam na niego czekać. Opowiedziałam Danielowi o wszystkim. Przytulił mnie do siebie i powiedział, że mogę mu się wypłakać. Samoczynnie z moich oczu wypłynęły łzy, ale nie trwało to długo. Nie mogę się nad sobą rozczulać. Muszę być twarda.  

- A opowiadaj jak poszło spotkanie z tymi wszystkimi prawnikami? – rany zapomniałam o tej rozmowie z prof., a teraz wszystko sobie przypomniałam.  

- Wszystko było dobrze, mój szef zapoznał mnie z rektorem Uniwersytetu Wrocławskiego, który… - urwałam wypowiedź.  

- Który co?? Zrobił ci coś? Obraził cię?

- Nie nic z tych rzeczy. Zaproponował mi powrót na studia i nie wiem co z tym zrobić – mina Daniela mówiła sama za siebie.  

- Jeśli to pozwoli na rozwinięcie twojej kariery to podejmij dalszą naukę, a ja nie mogę stać ci na przeszkodzie.  

- Daniel, ale to nie tak. Ta propozycja pojawiła się tak nagle i nie wiem co mam zrobić. Mam na wychowaniu córkę, dla której jestem matką i ojcem i teraz jeszcze choroba Beaty. Nie mogę zwalić tego wszystkiego na rodziców, którzy też pracują.
  
- Angel na mnie zawsze możesz liczyć. Wiesz, że przyjdę ci z pomocą kiedy tylko o to poprosisz.  

- Dziękuję ci. Jesteś bardzo miły i doceniam to co dla mnie robisz. To wiele dla mnie znaczy. – przytuliłam się do niego. Nagle nasze usta połączyły się w namiętnym pocałunku. Nie panowałam nad swoimi emocjami. Oderwałam się od niego i spuściłam wzrok.  

- Przepraszam cię, nie wiem jak do tego doszło, to był chwila….

- Nie przepraszaj. Zapomnijmy o tym. – Boże co ja robię? Co się ze mną dzieje? Poczułam się jakoś dziwnie. Nie mogę tego opisać, nie wiem co to było. Niewinny pocałunek? A może to coś innego? Straciłam kontrolę nad emocjami.  

- Lepiej będzie jak już pójdę. – coś mi mówiło, żebym go zatrzymała, a z drugiej strony …. Sama już  nie wiem.  

- Nie musisz wcale wychodzić.  

- Chcesz, żebym został?

- Tak, proszę cię, żebyś został. – nie wiem co mną w tym momencie kieruje. Mam straszny mętlik w głowie.  

   Zaraz pojawili się rodzice i mogłam pojechać do Beaty. W drodze do szpitala towarzyszył mi Daniel, co mi wcale nie przeszkadzało. Zapomnieliśmy o sytuacji, która miała miejsce w domu i rozmawialiśmy tak jak dawniej, jak gdyby nigdy nic.
  
  Nie wiem co we mnie wstąpiło? Nie rozumiem swojego zachowania?. Nie miałam zamiaru z nikim się wiązać, a ten pocałunek…? Wywróciło to moje myśli, moje postanowienia do góry nogami. Może jednak powinnam się z kimś związać? Może powinien to być Daniel? Jest dla mnie bardzo miły i w ogóle jest cudownym mężczyzną, idealny facet. A co najważniejsze moja córka bardzo go lubi i on jest dla niej dobry, jak drugi tata. Jaki drugi?  Jej biologiczny ojciec to nawet nie wie o jej istnieniu. Może lepiej niech już tak zostanie. Mam do niego ogromny żal, ale może to po części moja wina? Jaka kur… moja! To on mnie zostawił, wtedy kiedy go potrzebowałam. Ale nie wiem czemu, coś mi podpowiada, że jeszcze coś do niego czuję. To ten żal wszystko zabija. Jednak w moim sercu Kris ma swoje miejsce. Ten ogromny ból jaki mi zadał całkiem nie pozwolił i nadal nie pozwala mi wyrzucić go ze swojego serca. A teraz jest przy mnie Daniel. Dać mu szansę?  

  Po tygodniu Beata opuściła szpital, ale pomimo jej dobrego stanu nie wygląda wcale tak dobrze. Nie wiem czemu, ale jest tak tylko w mojej obecności. Czy ja coś źle zrobiłam? Może coś nie tak powiedziałam? Sama nie wiem? Różne dziwne myśli przychodzą mi do głowy, ale nie chcę jej złościć, żeby się nie pogorszyło. Może z czasem sama mi powie co się dzieje? Jak na razie jakoś muszę z tym żyć. Cały czas jest przy mnie Daniel i to on powoduje, że o tym zapominam. Martwią mnie tylko moje dziwne sny. Od kilku dni ciągle w snach widzę moją pierwszą miłość, ten wieczór moich urodzin i to jak patrzę na pozytywny wynik testu ciążowego i budzę się cała mokra. Nikomu o tym nie mówię, bo to dla mnie samej jest jakieś dziwne. Nic z tego nie rozumiem. W mojej głowie panuje dziwny mętlik. Dlaczego to do mnie powraca? Przeszłość mnie prześladuje. Nie mogę wymazać jej ze swojej pamięci. Gdyby nie tamta noc, to co bym teraz robiła? Co by się ze mną działo? Byłabym inną osobą, ale czasu nie cofnę. Teraz mam wspaniałą córkę. Wiem, wiem powtarzam się, ale ona jest dla mnie całym życiem.  

  Postanowiłam, że wrócę na studia, ale zaoczne, żeby nie tracić kontaktu z córką i nie zwalać wszystkiego na rodziców. Wiem, że mogę liczyć na pomoc Daniela, ale też nie chcę go za bardzo angażować. Jakoś ostatnio bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Daniel to wspaniały chłopak, wiem że mogę na nim polegać i mogę liczyć na jego wsparcie. Zaczynam coś do niego czuć, ale nie potrafię tego określić. To coś więcej niż przyjaźń, ale to nie jest to samo uczucie jakim darzyłam Krisa i chyba dalej coś czuję. Nie wiem dlaczego nie umiem wyrzucić go ze swojego serca? Po tym jak zbliżyłam się do Daniela, pomyślałam, że pomoże mi o nim zapomnieć i to miłość do niego wypełni moje serce, ale mam jakąś wewnętrzną blokadę, której nie rozumiem. Przecież jego nie ma. On o mnie zapomniał, a ja taka głupia i nie potrafię o nim zapomnieć. Czy to ze względu na naszą córkę? Sama nie wiem? Czasami jedna osoba potrafi odmienić nasze życie, niespodziewanie wejść w nasze wnętrze, opętać nasze serce. Ta jedna osoba potrafi dać więcej nadziei i wsparcia niż ktokolwiek inny. Ona codziennie nadaje sens i rytm naszego życia, śmieje się i smuci razem z nami.  Z czasem staje się uzależnieniem, kimś więcej, kimś bez kogo nie potrafimy żyć. To tak szybko następuje, trzeba tylko znaleźć tę wyjątkową i odpowiednią osobę, wtedy życie staje się czymś pięknym czymś co będziemy kochać ze wszystkich sił i nie pozwolimy, by ktoś nam to zabrał. Długo myślałam i czułam całą sobą, że to właśnie Kris jest tą właściwą osobą. To on skradł moje serce, on był dla mnie wszystkim. Ale teraz? Teraz co mi po tej miłości zostało? Ból, cierpienie i łzy. Cholerny ból, którego nie mogę się pozbyć. Zastanawia mnie tylko jedno? Czy on cierpi tak samo jak ja? A może już o mnie zapomniał? Wymazał mnie ze swojej pamięci i swojego serca, o ile w ogóle mnie w nim miał. Nawet tego nie jestem pewna, czy on naprawdę mnie kochał? Gdyby tak było to by mnie nie zostawiał, rozegrałby to jakoś inaczej, a nie w ten sposób. Zniknął na zawsze. Nie dawał i nie daje znaku życia. Nie zostawił żadnego kontaktu do siebie, adresu, cokolwiek, żebym wiedziała co u niego. Normalnie jakby zapadł się pod ziemię. A może w ogóle nie dotarł do tego Nowego York’u? Ta wersja bardziej by mnie dobiła, gdybym się dowiedziała, że on…, że jego już nie ma i że miałabym już go nigdy więcej nie zobaczyć. Ku… co ja mam w tej głowie? Czemu o nim tak myślę? On mnie tak strasznie skrzywdził, a ja nie potrafię o nim zapomnieć. Powinnam się skupić na tym co jest tu i teraz, a nie skupiam się na tym co było i czego już nie zmienię, a na teraz mam wpływ i większą kontrolę. Powinnam zamknąć rozdział „Przeszłość”, a skupić się na tym co dzieje się teraz i zadbać o moją przyszłość. Muszę się otrząsnąć i wziąć w garść. Muszę walczyć dalej. To co było już nie wróci i w końcu powinnam to zostawić. Nie powinno się rozdrapywać starych ran.  

-Angel tu jesteś. Zuzia już śpi, więc możesz się spokojnie uczyć.- muszę się jakoś ogarnąć nie może mnie zobaczyć w takim stanie.  

- Dziękuję ci, jesteś kochany – spróbowałam się uśmiechnąć, ale raczej mi to nie wyszło.  

- Zawsze możesz na mnie liczyć – złożył delikatny pocałunek na moim policzku.  

- Bardzo dużo dla mnie robisz, naprawdę jestem ci za to wdzięczna. Jesteś przy mnie zawsze kiedy cię potrzebuję. Udzielasz mi rad, pomagasz przy wychowaniu mojej córki, która bardzo się do ciebie zbliżyła.  

- Wiesz czasami przychodzi mi taka myśl, że byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby ona była naprawdę moją córką.  

- Czy masz jeszcze jakieś marzenie?

- Mam wiele marzeń, ale najważniejsze jest to, żeby nam się udało – jego usta połączyły się z moimi w namiętnym pocałunku, który nie trwał zbyt długo, gdyż to ja go przerwałam. Nie wiem czemu, ale mam jakąś wewnętrzną blokadę.  

- Przepraszam, wiem że nie powinienem tego robić. Chcę tylko żebyś wiedziała, że będę czekał na ciebie, bo bardzo mi na tobie zależy.  

- Daniel, ale ja…  – przerwał mi kładąc swój wskazujący palec na moje usta.  

- Nic nie mów, to się nie powtórzy dopóki ty sama tego nie zechcesz.

- Ale ja sama nie wiem czego tak naprawdę chcę.  

- Nie chcesz być szczęśliwa u boku mężczyzny, który cię kocha, dba o twoje bezpieczeństwo, wspiera cię, jest przy tobie gdy go potrzebujesz, u boku mężczyzny, który chce dzielić z tobą swoje smutki i radości?  

- Nie wiesz jak bardzo chciałabym być szczęśliwa.

- Ja mogę ci to szczęście dać…

__________________________________________________________
Wiem, że miałam dodawać kolejne części co tydzień, ale ostatnio dużo się u mnie dzieje i nie miałam kiedy tego zrobić, więc robię to dzisiaj.  
Myślę, że kolejne powinno pojawić się za tydzień o ile znów się coś nie wydarzy po drodze co popsuje moje plany.  

P.S. A teraz życzę wam miłego czytania...

Pozdrawiam,  
Justys20

Justys20

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2037 słów i 10802 znaków.

1 komentarz

 
  • czarnyrafal

    Justys powiedz swojej bahaterce że czas wrócić do codzienności. Pierwsza miłość ? wraz z tym co wtedy się stało / odbija się echem przez niemal całe życie ? Wiem, przechodziłem przez to. Czas zacząc -choć właściwie on już trwa -nowy okres życia. Uwierz - odgrzewany smakuje tylko bigos. To tyle i czekam na kolejny odcinek. :kiss:  <3