Dlaczego mnie to spotkało cz.1

1.
...2 lata temu...
   Dzisiaj jest dla mnie wyjątkowy dzień, gdyż świętuje swoje 20 urodziny. Może dla innych wyjątkowa jest osiemnastka, a dla mnie ogromne znaczenie ma liczba 20. Nie umiem sobie tego wytłumaczyć  
i wam tym bardziej. Tak więc zostawmy ten temat.
   Impreza urodzinowa odbędzie się u mnie w domu, dlatego że rodziców nie ma, gdyż jak zwykle ważniejsza jest praca niż własne dziecko. Ale o tym napiszę wam później. We wszystkim pomaga mi moja najlepsza przyjaciółka Wiola. Znamy się dość długo, więc traktuje ją jak siostrę, której nigdy nie miałam i nie będę miała. Odgrywa w moim życiu istotą rolę.
- Angel jesteś tam?- o właśnie o wilku mowa. Zjawiła się moja przyjaciółka.
   A tak nie powiedziałam wam jestem Angelika, dla znajomych Angel. Jak wiecie mam 20 lat. Studiuje prawo chociaż to mnie nie kręci, ale robię to dla rodziców. Może wydawać się to głupie, ale ciężko sprzeciwić się moim rodzicom. To zapewne jeden z powodów naszej kiepskiej relacji. Ale nie chcę  
o tym teraz mówić. Nie dzisiaj.
- Jestem u siebie w pokoju. Chodź pomożesz wybrać mi sukienkę.
- Ty i sukienka to coś nieprawdopodobne-nabija się ze mnie.
- Tak wiem, że to dziwne, ale jak wiesz...- nie daje mi dokończyć
- To twój wyjątkowy dzień. Mam rozumieć, że Kristian też dzisiaj będzie?
- Nie mogłoby być inaczej. Przecież to mój chłopak.
- Okej nie było tematu - uśmiecha się do mnie. - Wybrałaś już coś? - wiem, że zmienia temat, ale to akurat w niej lubię.
- Zastanawiam się nad małą czarną albo granatową z gołymi plecami i rozkloszowaną.
- Weź tą czarną będziesz wyglądać seksy. Krystian będzie zachwycony.
- Jemu się we wszystkim podobam, nawet bez...
- Czy ja o czymś nie wiem?
- Spokojnie jak do tego dojdzie to ty pierwsza się o tym dowiesz.
- Mi możesz mówić o wszystkim i o każdej porze.
- Doskonale o tym wiem - uśmiecham się do niej i kończę się ubierać. Potem make-up i włosy no  
i jestem gotowa.
   Schodzimy na dół i kończymy przygotowania zanim pojawią się znajomi. Dołączył do nas oczywiście mój chłopak i we trójkę szybko sobie poradziliśmy. O 19 zaczęli pojawiać się ludzie. Każdy z mniejszym lub większym prezentem. Impreza nieźle się rozkręciła. Brat Wioli to doskonały Dj. Widać, że to go kręci i lubi to robić.
- Mówiłem ci już jak ślicznie wyglądasz? - szepcze mi do ucha Kris.
-  Tak i to już...jakieś...-próbuje sobie przypomnieć.
- Mogę powtarzać to w kółko i wiedz, że nigdy mi się nie znudzi.
- Nigdy?
- Zawsze będę ci to mówił - moje usta spoczęły na jego i połączyły się w namiętnym pocałunku.
- Chcesz tego?
- Tak. Pragnę. Cię - wydusiłam to z siebie pomiędzy pocałunkami. Kris wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego pokoju. Postawił mnie przy łóżku i zaczęliśmy się pozbywać swoich ubrań. Najpierw moja sukienka potem jego koszula i spodnie, aż wylądowaliśmy na moim łóżku całkiem nadzy. Jego usta zaczęły pieścić moją szyję potem piersi i następnie mój brzuch i w końcu dostał się do mojego czułego miejsca. Zagłębiał się w niej językiem. Pieścił ją czule i delikatnie. Nasze usta ponownie się spotkały.
- Jesteś na to gotowa?
- Chcę poczuć ciebie całego.
W tym momencie nasze ciała połączyła rozkosz i przyjemność z bycia tak blisko. Jego ruchy były stanowcze, a zarazem delikatne. Jego członek wchodził i wychodził, aż moje ciało zalała fala rozkoszy po chwili on także szczytował. Teraz leżymy przytuleni do siebie.
- Czy sprawiłem ci ból?
- Nigdy nie czułam się tak dobrze jak dzisiaj. Chcę, żebyś wiedział, że jesteś pierwszym i ostatnim facet w moim życiu...
- Ostatnim?
- Tak. Liczysz się tylko ty
- Angel kocham cię.
- Ja cię kocham bardziej Kris - nasze usta ponownie się spotkały.
- Powiedz mi, czemu tak długo czekałaś...na sex?
- Szukałam tego jedynego i wtedy poznałam ciebie.
Kris ponownie zaczął pieścić moje czułe miejsce co bardzo mi się podobało.
   Kiedy obudziłam się następnego dnia leżałam już samotnie otulona moją pościelą. Miejsce obok mnie było już zimne, czyli Kris już musiał dawno wyjść. A może bierze prysznic? Nie, nie słyszę szumu wody. To może robi nam śniadanie? Kiedy zeszłam do kuchni nikogo tam nie zastałam. Jedynie bałagan po wczorajszej imprezie. Nie było śladu po moim ukochanym. Wróciłam się do pokoju i wtedy dostrzegłam na komodzie kartkę. To list od niego.
Kochana Angel,
Nie wiedziałem jak miałem ci to powiedzieć, więc robię to w ten sposób. Może to nie jest odpowiedni sposób, ale przez cały dzień próbowałem ci to powiedzieć, ale nie potrafiłem. Możesz uważać mnie za tchórza. Wcale bym się nie zdziwił.
Na początku musisz wiedzieć, że bardzo cię kocham i nigdy nie przestanę. Jesteś i będziesz moją ostatnią miłością. Chcę, żebyś to wiedziała. Każda chwila spędzona z tobą miała wielkie znaczenie. Każdy twój uśmiech, każde spojrzenie, każdy twój dotyk oraz codzienna troska doprowadzały mnie do szaleństwa. Uczucie jakim cię obdarzyłem jest nad wyraz wyjątkowe. Nikt nie powoduje we mnie takiego pożądania jak ty.
Nie chcę żebyś odebrała to jak pożegnanie. Chociaż zdaje sobie z tego sprawę, że tak właśnie teraz myślisz czytając mój list.
Przechodząc do sedna sprawy. Dostałem rewelacyjną posadę w Nowym York ‘u. Byłbym głupi gdybym z tego zrezygnował. Chciałem ci to powiedzieć, ale nie wytrzymałbym twoich łez, które zapewne teraz pojawiły się na twoich policzkach. Mogę prosić cię tylko o jedno. Nie płacz. Nie chcę być powodem twoich łez. Chcę, żebyś się uśmiechała tak jakbym był teraz obok ciebie.
Teraz kiedy ty to czytasz ja zapewne wznoszę się w powietrze.
Ciesz się życiem. Niebawem wrócę do ciebie i zrekompensuje ci mój wyjazd. Mam jeszcze jedną prośbę. Nie miej mi tego za złe.
Zawsze będę cię kochał.
Twój Kris :*
   Co on sobie kur.. myśli? Że niby co? Chciał wszystko załatwić tym jednym listem? Coś mu się popier... Jak mogę się cieszyć życiem bez niego? Jak on sobie to wyobraża? Jest wiele pytań, na które nie poznam odpowiedzi. Jego telefon jest już wyłączony. Jak on mógł mi to zrobić? Po tym co razem przeszliśmy. Czuję jak wyleciało ze mnie całe powietrze. Teraz moje życie nie ma już sensu. Nie mam dla kogo żyć. On był jedyną osobą, która trzymała mnie przy życiu. Nie zapominając o mojej przyjaciółce. Muszę czymś się zająć by nie myśleć o nim. Ale to jest silniejsze ode mnie. Nie potrafię przestać o nim myśleć. Zeszłam na dół, żeby zacząć sprzątać pozostawiony przez znajomych bałagan. I pomyśleć, że mieliśmy tyle wspólnych planów. Szlag by to trafił. Dlaczego akurat mi się to dzieje? Czemu to ja muszę cierpieć? Los nie oszczędza mnie. Porządkując salon znalazłam butelkę wina. Usiadłam na podłodze oparta o kanapę i zaczęłam zachłannie pić znaleziony alkohol. Łzy same pojawiały się na moich policzkach. Nie miałam nad nimi kontroli. Po przeczytaniu tego listu moje życie straciło sens.
- Tu jesteś Angel. Co się dzieje, że nie mogę się dodzwonić? Do tego drzwi domu były otwarte?
- Chcesz...trochę? O kur...przykro mi...jednak się już skończyło - chciałam wstać, ale mi się nie udało.
- Coś ty ze sobą zrobiła? Nie pij więcej - zabrała mi butelkę, którą jeszcze udało mi się znaleźć.
- Ja?...czuję się rewelacyjnie...oddaj mi tą butelkę - zaczęłam się do niej drzeć
- Angel opanuj się. Ty jesteś kompletnie pijana. Nigdy nie widziałam cię w takim stanie.
- To podziwiaj...tak wygląda dziewczyna rzucona przez chłopaka, z którym spędziła upojną noc. O kur...przecież my - upiłam kolejny łyk wina, z butelki którą wyrwałam mojej przyjaciółce.  
- Co ty bredzisz? Kristian cię kocha i nie mógł by ciebie zostawić. Coś ci się chyba przyśniło?
- Nie rób ze mnie wariatki. Tu masz dowód-podałam jej list.
- O kur... Jak on mógł ci to zrobić? Co za frajer. Skończony dupek z niego.
- Najgorsze jest to, że...ja z nim...no wiesz-łzy nie przestały nawet na chwilę wypływać z moich oczu. To najbardziej boli, że nie mogę przestać płakać. Doskonale wiedziałam, że to właśnie ten, że to z nim chcę iść przez życie, ale on mi to życie spierdo.... Ten list to jak cios poniżej pasa.
- Miejmy nadzieję, że nie będziesz...no wiesz.
- Myślisz, że tym by się przejął? A nawet jeśli to się stało to on się nigdy o tym nie dowie. Rozumiesz. Nigdy.- wstałam i zaczęłam sprzątać, bo dzisiaj mają mnie zaszczycić rodzice swoją obecnością. Ale moje zmagania były na marne, gdyż kolejny raz mnie rozczarowali. Obiecują, że będą a potem nagle bum i jakieś bardzo ważne spotkanie. Tak jest zawsze. Dlaczego ja się łudziłam, że jednak przyjadą? Wszystko mi się wali. Nic nie może być tak jak trzeba. Muszę z tym skończyć, bo to jest ponad moje siły.

Witajcie po bardzo długiej przerwie.
Nie będę się rozpisywała dlaczego tak długo mnie tutaj nie było, bo nie w tym rzecz. W ogóle się zastanawiałam czy wrócić do pisania opowiadań. Nie wiem nawet czy jest ktoś kto czekał na mój powrót i wciąż będzie mi towarzyszył poprzez czytanie kolejnego opowiadania.  
Chyba nie wyszłam z wprawy? Ale to już należy do was. Czy to opowiadanie jest warte kontynuacji czy może nie bardzo? Czekam na wasze komentarze i ocenę pierwszej części tego opowiadania, które powstało po moich dość ciężkich przeżyciach.  

Wasza Justys20

Justys20

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1822 słów i 9640 znaków.

4 komentarze

 
  • czarnyrafal

    Pisz , pisz dalej bo to się zaczyna bardzo pozytywnie / mimo  wszystko / Ciekaw jestem jak temat rozwiniesz. Pozdrawiam :kiss:  <3

  • Justys20

    @czarnyrafal Dziękuję :) piszę, piszę

  • Farmaceutka

    Wow. Jestem zaskoczona bardzo pozytywnie. Fajnie piszesz. A historia będzie ciekawa-tak uważam chociaż. Pozdrawiam , życzę weny i do następnego ❤❤❤❤
    Hehe a teraz rozdzialik kolejny poproszę 😂

  • Desu

    Pomysł ciekawy,ale musisz dopracować styl i rozwijać zdania, bo czyta się to jak reportaż w gazecie

  • PLMatrix

    Czekam na kolejne części opowiadania

  • Justys20

    @PLMatrix Niebawem pojawi się kolejna część, jeszcze ją szlifuje ;)