Dlaczego mnie to spotkało cz.2

Cały tydzień wlewałam w siebie alkohol niszcząc przy tym wszystko co przypominało mi jego jak  
i moich rodziców. Dla nikogo się nie liczę. Jestem nikim. Dla nich wszystkich jestem nikim. Ludzie, którzy mnie otaczają, którzy ponoć kochają mnie nad życie po prostu mnie zbagatelizowali. Zostawili mnie samą z moim smutkiem i moimi problemami. A co ich ku… obchodzi to, że facet się ze mną przespał i rano zostawił list pożegnalny? Oni wszyscy mają gdzieś to, że cierpię. Moi rodzice są święcie przekonani, że umiem sobie ze wszystkim poradzić. Gów… prawda! Z tym nie umiem sobie poradzić. Ciągle mi powtarzali, że jestem silna. Wcale tak nie jest. Czuję się słabo. Jestem beznadziejna, czuję się bezwartościową osobą, która nie potrafi pogodzić się z tym, że ukochany mężczyzna zostawił mnie po upojnej nocy. Czuję się tak bardzo źle, że żadne pocieszenie mi nie pomoże. Jedyne co może mi teraz pomóc to, to żeby ten cholerny ból zniknął, chcę żeby ktoś go ode mnie zabrał. Nich ten ból i cierpienie zniknął na zawsze. Prawda jest jednak taka, że czego nie zrobię, gdzie się nie ruszę to ten ból pójdzie za mną. Chyba jedynym rozwiązaniem będzie jak…. To co miałam najcenniejsze w życiu już straciłam, więc co mi pozostało. Nawet nie obchodzi mnie to co wszyscy będą czuli kiedy mnie już nie będzie. Tak samo jak ja ich nie obchodzę. To, że mam dach nad głową, mam się w co ubrać i co włożyć do przysłowiowego garnka, nie oznacza, że mam szczęście. Brakuje mi tego rodzinnego ciepła, którego oni mi nie dają. Chciałabym poczuć ich miłość, ale na to jest już za późno. Już miałam to zrobić. Już miałam to wszystko zakończyć kiedy w domu pojawili się oni. Mają wyczucie czasu, nie ma co.  

- Angelika co ty robisz? Jak ty wyglądasz? Co tu się stało?

- A co was to kur...obchodzi! – podniosłam głos na moją matkę.

- Jak ty się wyrażasz do matki!- wtrącił ojciec. Podniosłam się z podłogi i spojrzałam im w oczy. Na twarzy ojca maluje się gniew i wściekłość. Ciekawe kto tu na kogo ma prawo być wściekły? Matka zaczęła płakać. Myśli, że jej łzy mnie wzruszą? Jest w ogromnym błędzie.

- Nie chcę was nigdy więcej widzieć! Mam was dość!

- Jak śmiesz mówić do nas takim tonem – dostałam od ojca w twarz. Zabolało i to bardzo.
  
Wybiegłam z domu wsiadłam do auta i ruszyłam z impetem przed siebie. Chciałam się znaleźć jak najdalej stąd. Daleko od nich. Daleko od wspomnień o Krystianie. Łzy wylewały się z moich oczu zamazując obraz. Nagle poczułam wstrząs. Zaczęłam wirować, a przed oczami przeleciało mi całe życie. Życie, które w tym momencie wisiało na włosku.
  Kiedy otworzyłam oczy nie wiedziałam co się dzieje. Słyszałam dziwne pikanie. A więc jednak żyję? Moje życie się jeszcze nie skończyło? Dlaczego? Przynajmniej zaoszczędziła bym sobie kolejnych łez. Do moich uszu zaczęły docierać czyjeś głosy.

- Panie doktorze! Nasza córka się obudziła. Ona otworzyła oczy. Zaraz zrobił się przy mnie tłum. Wszyscy w białych fartuchach i ona. Ona, czyli moja matka. Nasze spojrzenia znalazły się na jednej linii. Ujrzałam w jej oczach ból i strach. Z twarzy mogę wyczytać, że dość długo nie spała. Czyżby się mną przejęła? Nie chcę o tym teraz myśleć.

- Miała pani wiele szczęścia, że w tak krótkim czasie trafiła pani do szpitala.

- To pech, a nie szczęście.

- Ja na pani miejscu bym się cieszył. Może to pani dziecko się przyczyniło do tego, że to było szczęście.

- Dziecko? – jakie kur...dziecko? To nie możliwe? Ja nie chcę. Nie teraz. I nie z nim.

- Tak jest pani w pierwszym tygodniu ciąży.

- Wynoście się! Chcę zostać sama! – odwróciłam od nich wzrok. Schowałam twarz w poduszkę. I po chwili usłyszałam jak zaczęli opuszczać salę, w której obecnie się znajdowałam. Zostałam sama z tym wszystkim co w sobie duszę. Rozpłakałam się jak małe dziecko. Ciągle zadaje sobie to samo pytanie Dlaczego mnie to spotkało?

...obecnie...

  Nikt inny nie wie ile wycierpiałaś, ile łez wylałaś, przez ile bólu przeszłaś, żeby być tym człowiekiem, którym jesteś.
  Stałam się odważniejsza, dojrzalsza i bardziej odpowiedzialna. Przynajmniej tak mi się wydaje. Chcę być jak najlepszą mamą dla swojej córki. Tak właśnie. Urodziłam piękną dziewczynkę, która jest kropka w kropkę podobna do mnie. Ma moje włosy, oczy, uśmiech. Całą swoją urodę odziedziczyła po mnie. Poza noskiem. To jedyne co odziedziczyła po tatusiu, który nawet nie ma pojęcia, że nim został. Muszę być dla niej matką oraz ojcem. Ciągle mnie pyta gdzie jest jej tato. A ja jej mówię prawdę, że nas zostawił.
  Przez rok czasu nie było dnia, żebym o nim nie myślała. Każdego wieczoru wylewałam łzy do poduszki. Przez rok żyłam nadzieją, że jednak wróci. A on nawet nie kontaktował się ze mną. To mnie najbardziej bolało. Przez niego popadłam w depresję. To on był...nadal jest miłością mojego życie. Nie potrafię wymazać go ze swojego serca. Przez te całe dwa lata chodziłam na terapię, ale to i tak nie miało sensu. Pomimo tego, że mnie zranił nie potrafię o nim zapomnieć. Wszystko wciąż mi jego przypomina. Zuzia...bo tak ma na imię moja córka, przypomina mi o nim. Jestem bardzo szczęśliwa, że ją mam. To dzięki niej i dla niej chce mi się żyć. Teraz to ona jest sensem mojego życia. Jej poświęcam cały swój czas i swoją uwagę, jest moim oczkiem w głowie. Gdyby jej coś się stało, to tak jakby mnie to dotknęło. Nie chcę, żeby moja córka cierpiała, ani doznała jakiegokolwiek bólu.  
Po tym jak Kris mnie zostawił, postanowiłam nie wdawać się w żadne romanse, ani nic z tych rzeczy. Powiedziałam stanowcze NIE miłości. Nie chcę przeżywać tego po raz drugi. Nie zniosłabym kolejnego upokorzenia, kolejnej straty. Nie chcę znów się poczuć jak laska na jedną noc. W tym przypadku nie do końca tak było, bo znałam się z nim o wiele dłużej, ale zostawił mnie po tej romantycznej nocy, kiedy mu się oddałam, kiedy było nam bardzo dobrze ze sobą. W ogóle było nam dobrze razem ze sobą. Chyba, że tylko mi się tak wydawało? Stanowił dla mnie cały świat, ale tamten list to wszystko zniszczył, ten jego wyjazd. Ale już dość rozczulania się nad sobą, rozdrapywania starych ran. Czas zamknąć tamten rozdział i otworzyć nowy. Czeka mnie samotne wychowanie córki. Fakt, że mam wsparcie rodziców. Po wypadku i narodzinach mojej córki sporo się zmieniło. Już nie pracują tak dużo jak to dotąd bywało. Chyba zrozumieli, że przez ich pracę oddaliliśmy się od siebie. Zauważyli, że zostałam przez nich zaniedbana. Mam teraz do nich większe zaufanie i inne podejście. Nie mogę pominąć także mamy Krystiana, która tak samo jak ja przeżywa jego wyjazd. Różni nas tylko to, że ona ma cały czas nadzieję, że jej syn wróci. Ja już tą nadzieję dawno straciłam. Mimo tego, że jego matka coraz gorzej się czuje, ze względu na swoje chore serce, to pomaga mi jak tylko może. Zawsze mam z kim zostawić moją Zuzię, kiedy jestem w pracy. Tak … udało mi się znaleźć jakąkolwiek pracę, nie ukrywam, że dzięki znajomościom rodziców, ale to jednak jakaś praca. Dzięki niej mogę sama zapewnić byt mojemu dziecku. Jestem tylko zwykłą asystentką mecenasa, ale lepsza taka praca niż w ogóle. Wiem, że jeśli chodzi o pomoc finansową to zawsze mogę poprosić o to rodziców, ale chcę się usamodzielnić, więc dlatego pracuję, żeby zarobić na swoje i córki utrzymanie.  
A odnośnie miłości … to jednak ktoś się pojawił. Nie mówię tu o jakiejś żarliwej miłości, ale jest pewien mężczyzna, któremu na mnie zależy i stara się o moje względy. Wie co mnie spotkało. Zna moją przeszłość. A co bardzo istotne to ma bardzo dobry kontakt z moją córką. Poznałam go kiedy uczęszczałam na terapie po tym jak chciałam targnąć na swoje życie i nie mogłam się pozbierać po tym jak Krystian mnie zostawił. Daniel jest bardzo sympatyczny i widzę, że bardzo mu na mnie zależy. Jednak nie wiem czemu, ale coś mnie blokuje, żeby się w to zaangażować. Nie potrafię tego wytłumaczyć. Może przyjdzie taki czas, że poczuję do niego coś więcej niż tylko braterską miłość.  

- Pani Angeliko, pozwoli pani do mnie na chwilę – usłyszałam głos swojego szefa.

- Tak, słucham. W czym mogę pomóc?

- Przed chwilą otrzymałem wiadomość, że muszę się jutro zjawić na bardzo ważnym spotkaniu i potrzebuję kilku dokumentów, w sporządzeniu których potrzebuję pani pomocy.

- Oczywiście, pomogę w stworzeniu tej dokumentacji.  

- Jeszcze jedna ważna sprawa.

- Słucham.

- W otrzymanej wiadomości mam, że mam się wstawić z asystentką, tak jak każdy uczestnik spotkania.  

- Ale jutro… Jutro miałam mieć wolne – kolejne niezapowiedziane spotkanie i co ja mam teraz zrobić?  

- Zdaje sobie z tego sprawę, że ten wyjazd wypada w trakcie pani wolnego. Dlatego mam propozycję. Po jutrzejszym spotkaniu dostanie pani dodatkowe dwa dni wolnego oraz premię z tego względu, że zebranie całej dokumentacji na jutro zajmie nam sporo czasu.  

- Rozumiem, że to nietypowa sytuacja, więc będę musiała i w takiej sytuacji sobie poradzić, żeby utrzymać tą pracę.  

- Pani jest odpowiednią osobą na tym stanowisku i jestem zadowolony z pani postępów.  

- To bardzo miłe słowa. W takim razie wracam do swoich obowiązku i przygotowania dokumentów na jutro.  

Musiałam napisać do Daniela, że nic nie wyjdzie z naszego jutrzejszego spotkania. Szkoda mi, ale nie chcę stracić tej pracy. Tylko nie myślcie, że szef mnie wykorzystuje. Taka sytuacja miała miejsce dopiero pierwszy raz. Potem zadzwoniłam do rodziców, że dłużej zostanę w pracy ze względu na wyjazd, o którym też ich poinformowałam.  
Na całe szczęście nie było aż tak dużo tych dokumentów i razem z szefem szybko sobie poradziliśmy. I jednak nie tak strasznie późno wróciłam do mojej córeczki. Była już po kolacji, ale jeszcze to ja mogłam zająć się jej kąpielą i ułożyłam ją do snu. Sama byłam już wystarczająco zmęczona, więc wzięłam tylko prysznic i położyłam się do łóżka.

_____________________________________________________________________
Dziękuję za waszą obecność, łapki w górę i komentarze. Fajnie, że jesteście i chcecie czytać moje już kolejne opowiadanie.  
Postanowiłam, że kolejne części będę dodawała co tydzień. Jakoś muszę wszystko ze sobą pogodzić.

Justys20

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1982 słów i 10675 znaków, zaktualizowała 5 lis 2018.

2 komentarze

 
  • czarnyrafal

    No no no . Rozwijasz temat bardzo fajnie - zaciekawiasz. Pisz tak dalej a będę  z radością czekał na dalszy ciąg. :kiss:  <3

  • Justys20

    @czarnyrafal Dziękuję bardzo <3

  • Lula

    Różni się od tych miłosnych które zazwyczaj czytam ale to dobrze,  cos innego. Początek nieźle zaciekawil i czekam na kontynuuacje 😘

  • Justys20

    @Lula Dziękuję za komentarz :)