Alfabet #T

Alfabet #T

Tadek wpatrywał się martwym wzrokiem w sztuczne słońce żarówki. Oglądał zdjęcia po raz milion pięćset tysięczny, szukając oznak Photoshopa. Jednakże, mimo usilnych starań nic nie ulegało zmianie. Sylwia w objęciach Oliwiera. Dwadzieścia pięć klatek ukazywało ten sam, namiętny pocałunek. Nie miał ochoty ich oglądać, lecz nie potrafił oderwać wzroku. Słyszał Sylwię walącą w drzwi. Zapewne chciała go zobaczyć. Porozmawiać, wyjaśnić i chuj wie, co jeszcze. Nie zamierzał wysłuchiwać słabo wysmażonego steku kłamstw, który przygotowała pomiędzy pojedynczymi łykami porannej kawy. Rafał był dupkiem, ale przynajmniej otworzył Tadkowi oczy. Ciekawe, jak Czesiek radził sobie ze zdradą Oliwiera. Może powinien do niego napisać. W końcu obaj zostali zranieni. Mogliby razem palić wspomnienia, wypluwając  irytujące resztki obietnic. Rozśmieszył go taki scenariusz.  
-Tadek, proszę! Odwołałam casting dla ciebie! - zawołała Sylwia.  
- Cóż za poświęcenie. - zadrwił, niechętnie podejmując konwersację.  
- Tadek… Przepraszam…  
- To słowo działało, kiedy miałaś pięć lat.  
- Otwórz drzwi, porozmawiajmy.  
Otworzył, rzucając w nią plikiem fotografii. Przyjęła papierową nawałnicę dosyć spokojnie. Wyglądała gorzej niż zazwyczaj. Niepomalowane rzęsy, pozbawiły jej twarz wyrazu. Blade, suche wargi nie zachęcały do pocałunku. Brązowe włosy splotła w luźny kok, niezdarnie maskując nim przetłuszczenie. Na tle owego obrazu nędzy, wypielęgnowane paznokcie wyglądały nienaturalnie. Niby przeszczepione z innego ciała.  
- O czym chcesz, kurwa, rozmawiać?  
- Nigdy nie chciałam cię zranić! Oliwier zapłacił mi za udawanie jego dziewczyny. My tylko udawaliśmy...
- Świetnie wam wyszło. Moje gratulacje.  
- Przestań! Między mną a Olim do niczego nie doszło. - tłumaczyła gorąco Sylwia, jakby fakt, że się nie pieprzyli cokolwiek zmieniał. Zdrada połowiczna, morderstwo w afekcie, bezstresowe wychowanie. Pierdoły, wyssane z palców zakompleksionych gryzipiórków.  
- And the Oscar goes to… - przytoczył wszechznany zwrot, ciągnąc poprzednią wypowiedź nieubłaganie.  
- Tadek! Zachowaliśmy się głupio, ale nie chcieliśmy, żeby ktokolwiek na tym ucierpiał. Proszę, pozwól sobie wytłumaczyć…  
- Dość! Wystarczy.
Zatrzasnął drzwi przed nosem dziewczyny. Jego eks. Byłej. Określenia brzmiące równie nienaturalnie jak paznokcie Sylwii. Jezu, jeszcze trochę i zmieni się w Kamila, jeśli nadal będzie się nad sobą użalał. Wyjrzał ostrożnie przez okno. Brązowowłosa przemierzała wybiegowym krokiem trotuar. Jej żyrafie nogi nie pozwalały oderwać od niej spojrzenia. Kurwa! Musi się ogarnąć. Włączył telewizor, buszując po kanałach. Standardowe wakacyjne powtórki, kilka paradokumentów (także powtórek) i jakiś western, którego nie kojarzył. Wytwór poprzedniego wieku. Wówczas aktorów charakteryzowała specyficzna, przerysowana dykcja. Błękitnooki bohater o seksownym zaroście atakował właśnie jakiegoś brudnego bandytę, przy akompaniamencie patetycznych kwestii. Tadek uśmiechnął się, rozbawiony. Szkoda, że realne życie nie było tak oczywiste. Ładny dobry, brzydki zły. Ładni i dobrzy wygrywają. Brzydcy i źli gryzą ziemię. Wyjął telefon, sprawdzając wiadomości. Odpisał na parę ‘hejek’, po czym wrócił do bezcelowego wgapiania się w ekran. Ciemnowłosa piękność zapamiętale wymieniała drobnoustroje z idealnie wykrojonymi wargami bohatera. Wyłączył film zirytowany. Pomyślał przelotnie o drzemce, kiedy uporczywa wibracja telefonu obudziła jego otępiały umysł. Hania.  
- Hej… - mruknął niewyraźnie.  
- Hej, dzwonię, bo na pierwszego września, mamy mieć zebrane deklaracje o udziale w egzaminie zawodowym. Mógłbyś przynieść swoją w najbliższym czasie? - trajkotała radośnie wiceprzewodnicząca.  
- Okey, wpadnę zaraz.  
- Super, czekam. Paaa!  
- Cześć. - pożegnał ciszę po drugiej stronie. Przekopał burdel, eufemistycznie nazywany jego pokojem, aby ostatecznie znaleźć wymiętoloną kartkę z absurdalnie oficjalnym oświadczeniem oraz własnoręcznym podpisem. Hania nie mieszkała daleko, więc postanowił się przejść. Dziesięciominutowy spacer nieco orzeźwił chłopaka. Nacisnął kwadratowy przycisk dzwonka, wysłuchując obowiązkowego ‘ding dong’. Czekał spokojnie, lecz nikt nie otworzył drzwi. Odrobinę zaskoczony zadzwonił ponownie. Tym razem również nie było reakcji. Zaniepokojony, obszedł dom, zaglądając na tyły. Stała tam urocza altanka i niewielka przybudówka pozbawiona okien. Kiedyś kuzyn Hanki zrobił w niej studio nagrań. Wyłożył ściany profesjonalnymi materiałami tak, żeby nie przepuszczały dźwięku, zebrał zespół i nagrywali. Potem wyjechał na studia, a szopka stała pusta. Tyle przynajmniej kojarzył z opowiadań pod tytułem ‘Poznajmy się lepiej’, organizowanych, podczas godzin wychowawczych. Podszedł bliżej, opierając dłoń o wejście. Niemal doznał ataku serca, gdy drewniane drzwiczki ustąpiły pod jego ręką. Hania podskoczyła, jakby przyłapał ją na popełnianiu zdrady stanu.  
- Co ty tu robisz?! - krzyknęła, szybko nakładając kłódkę.  
- Nikt nie otwierał. Pomyślałem, że może nie usłyszałaś dzwonka… - tłumaczył nieudolnie.  
- To cię upoważnia do łażenia po mojej posesji?!  
- Spokojnie. Nie chciałem… Źle mnie odebrałaś…  
- Już nieważne. Daj mi tę deklarację. - zażądała wciąż wyraźnie zdenerwowana. Podał dziewczynie papierek, ledwo powstrzymując komentarze, rodzące się wewnątrz jego głowy. - Czemu taka pognieciona?  
‘A czemu jesteś taką suką?’ pomyślał automatycznie.  
-Nie wiem. Pewnie dlatego, że nie wyprasowana. - wymusił nieszczery uśmiech. Hania obrzuciła Tadka wzrokiem zimniejszym niż cały lód Antarktydy. W jej szarych oczach dostrzegł niebezpieczny błysk. - Sorry, słaby żart.  
- Bardzo słaby. - skwitowała, odprowadzając chłopaka do uchylonej furtki. - Mam jeszcze parę spraw dzisiaj… - dodała tonem usprawiedliwienia. O ile, chamskie wywalenie gościa z domu, można usprawiedliwić.  
- Zacznij od zmycia tej krwi. - wskazał czerwoną strużkę, przecinającą udo Hanki. - Kiepsko wygląda.
- Przecięłam się w szopie. Nic poważnego.
- Co mogło cię zranić w pustym pomieszczeniu? - zapytał kpiąco.  
- Trzymamy tam teraz narzędzia. - odparła błyskawicznie, jakby czując potrzebę wyjaśnienia, skąd powstało zadrapanie.  
- Aha. Czemu szukałaś narzędzi? Coś się zepsuło?  
- Kran w kuchni.
- Może ci jakoś pomóc ? - zaoferował. Naprawa stanowiła dobrą okazję, by zapomnieć o Sylwii, chociaż na chwilę.
- Poradzę sobie.  
- Nie mając narzędzi? - dociekał.  
- Słucham?  
- Poszłaś do szopy na narzędzia, wyszłaś bez narzędzi… - rozwinął sugestię.  
- Zamierzasz zostać policjantem? Nie znalazłam tego, czego szukałam, ale sobie poradzę. Idź już. - warknęła, dosłownie wypychając chłopaka za bramkę. Wyszedł wściekły. Towarzyszyło mu nieodparte wrażenie, przeczucie czegoś, wiszącego w powietrzu. Zamyślony, potrącił Ulę, drobniutką buntowniczkę o różowych włosach i glanach pod kolana.  
- Uważaj! - krzyknęła.  
- Przepraszam. Nie widziałem cię. Idziesz do Hani?  
- Prosiła o deklarację. - nastolatka zamachała białym świstkiem.  
- Ja swoją właśnie zaniosłem. Mogłabyś coś dla mnie zrobić, kiedy tam będziesz? - spytał pod wpływem impulsu.  
- Dlaczego miałabym cokolwiek dla ciebie robić?  
- Chodzi o kran. - zaznaczył.  
- Kran? - Ula wytrzeszczyła swoje sowie oczy. Naświetlił dziewczynie sytuację. Różowowłosa uśmiechnęła się konspiracyjnie, salutując mu niedbale. Widocznie spodobał się jej pomysł chłopaka.  Tadek stanął w ujściu uliczki, obserwując jak Ula przekracza próg domu Hani.  


1 246 czyt.
100%227
Somebody

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminalne i dramaty, użyła 1293 słów i 7891 znaków, zaktualizowała 14 sty o 18:59

Komentarze (7)

Zaloguj się aby dodawać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto
  • AuRoRa

    AuRoRa 6 wrz 2018

    Kolejny ciekawy odcinek, wygląda na to, że coś się szykuje. Chłopak coś podejrzewa, chyba nawet zdrada dziewczyny nie przytępiła mu zmysłów

  • Iks

    Iks 31 sty 2018

    Witaj Autorko,
    Jestem po okresie internetowego postu, więc nadganiam lekturę z Lolka. Z przyjemnością stwierdzam, że przerwa w pisaniu (jak wnioskuję z Twojego posta) nie odbiła się na jakości pisania. Wciąż jest intrygująco i ciekawie, z charakterystycznym pazurem między wierszami. Odnóże w górę, oczywiście.Pozdrawiam.

  • agnes1709

    agnes1709 3 sty 2018

  • AlexAthame

    AlexAthame 29 gru 2017

    No i znowu na odpowiedź trzeba będzie poczekać do przyszłego roku. Dziękują Nadio za fajny kawałek.

  • Duygu

    Duygu 29 gru 2017

    Moja radość na widok nowej części, nie znała granic!   Ach, Tadzio jaki "kumaty" i walczący o swoje. Dziewczyny się zawsze wpakują w kłopoty    Szkoda mi Sylwii. Oby się pogodziła z Tadkiem. Hania też jest w niezłym bagnie... Kręci i wymyśla historie... Ciekawe jak to się dalej potoczy   Czuję, że zakończenie tego opowiadania będzie jednym, wielkim BUM!    Wspaniała część, kochana i długo wyczekiwana przez wiernych, zakochanych czytelników  

  • Milady

    Milady 29 gru 2017

    NARESZCIE!!!
    Pięknie napisane, jak zawsze zresztą. Aż zielenieję z zazdrości o twój niesamowity styl

  • Margerita

    Margerita 29 gru 2017

    Nareszcie, już myślałam, że wcale nie dodasz łapeczka w górę