Alfabet #B

Alfabet #BBartek podszedł do swojego, cuchnącego salonem, czerwonego BMW. Auto dostał na urodziny, trzy miesiące temu. Starzy pewnie wzięli kolejny kredyt, chcąc mu wynagrodzić swoją nieobecność. Szczerze mówiąc, od dawna miał w dupie ich obecność lub nie. Przyzwyczaił się, że jest sam. Przekręcił kluczyk, z przyjemnością słuchając drapieżnego pomruku silnika. Jechać do domu, czy na siłkę? Ewentualnie, mógł odwiedzić firmę i obczaić nową sekretarkę ojca. Zamyślony, wycofywał powoli, kiedy usłyszał trzask.  
-Fuck! - zaciągnął nerwowo ręczny, wyskakując z auta jak oparzony. Tylny reflektor był wyraźnie uszkodzony. - Kurwa…  
- Jezu, Bartek, sorry… Myślałam, że mnie widzisz…  
- Kurwa, Aśka, chyba widzisz, że wyjeżdżam! - krzyknął na przestraszoną brunetkę.  
- Sorry, zapłacę, ja… - dziewczyna rzucała krótkie hasła, nie potrafiąc złożyć sensownego zdania. Bartek uspokoił się, siłą powściągając nerwy. Był przewodniczącym klasy, najjaśniejszą gwiazdą 3e. Nie wolno mu o tym zapominać. Jeśli chce cokolwiek osiągnąć (a chciał całkiem sporo) musi panować nad reakcjami.  
- W porządku… Mój wujek ma warsztat. Nie przejmuj się. Jakoś to ogarnę. Zamyśliłem się po prostu. Powinienem był cię widzieć. Z twoim wozem wszystko ok? - wystrzelił serią poprawnych zachowań.  
-Tak… - Aśka powoli dochodziła do siebie pod wpływem jego opanowanego tonu. - Na pewno sobie poradzisz?  
- Jasne.  
-Dzięki, Bartek. Rodzice by mnie zabili…  
-Spoko, pożyjesz jeszcze trochę. - rzucił, a dziewczyna roześmiała się, choć nie było z czego. Miała przyjemny, srebrzysty śmiech. Zresztą, nie tylko śmiech miała przyjemny, ocenił Bartek muskając spojrzeniem apetyczne nogi koleżanki. Asia jeździła konno, czego namacalny efekt stanowiły pięknie wyrzeźbione łydki i zgrabne uda, podkreślone czarnymi legginsami.  
-Jestem twoją dłużniczką, dzięki jeszcze raz i… przepraszam.  
Przytuliła go ‘na misia’. Bartek pomachał jej, gdy odjeżdżała swoją srebrną toyotą. Znów pogrążony głęboko w myślach, oparł się o auto. Dopiero ostry dźwięk iPhone’a gwałtownie przywołał chłopaka do rzeczywistości. ‘AGA M’. Telefon od niej był lekko zaskakujący. Nie znali się dobrze, rozmawiali może dwa, trzy razy w życiu. Jej numer miał tylko dlatego, że kiedyś robili wspólnie projekt.  
- Hej… - odebrał niepewnie. W odpowiedzi dobiegły go ciche łkania, przeplatane niewyraźnymi słowami. - Aga, nie rozumiem… Spróbuj się uspokoić, ok?... Halo?... Gdzie jesteś?... Podaj adres, przyjadę… Nie ma sprawy… Pa.  
Podjechał szybko dwie ulice dalej. Ponure blokowiska, gapiące się na szare podwórko brudnymi szybami, zdecydowanie nie napawały optymizmem. Bartek niechętnie zaparkował samochód, kilkakrotnie sprawdzając, czy zamknął drzwiczki. Stanął przed klatką 27. Domofon musiał chyba porządnie oberwać, bo ział flakami kolorowych kabelków. Chłopak zaczynał żałować przyjazdu tutaj. Wbiegł na piąte piętro, rezygnując z przejażdżki śmierdzącą moczem windą. Numer 113 powitał go zapiaszczoną wycieraczką i odorem tytoniowego dymu. Widocznie, nie tylko Agnieszka paliła w tym domu. Zapukał dwukrotnie. Dziewczyna otworzyła mu po chwili. Twarz miała całą zapuchniętą płaczem.  
-Cześć… Dzięki, że przyjechałeś. Nie wiedziałam, do kogo zadzwonić… Wejdziesz? - zaproponowała cicho. Obrzucił ciasny, wyłożony brązowym gumolitem korytarz, sceptycznym spojrzeniem. Nigdy nie rozumiał, jak ludzie mogą egzystować w takich warunkach. Podążył za zaproszeniem Agnieszki, wchodząc do środka. Dwukrotnie przekręciła klucz. - Idź prosto, potem w prawo. - poleciła. Uczynił zgodnie z jej słowami, mijając powycieraną kanapę oraz drzwi od łazienki.  
-To twój pokój? - zapytał, znalazłwszy się wewnątrz błękitnego pomieszczenia.  
-Tak. Napijesz się czegoś?  
-Dzięki, nie. Powiedz lepiej, dlaczego tu jestem, Aga. - spojrzał na dziewczynę zniecierpliwiony.  
- Pokażę ci. - wyjęła z kieszeni bluzy telefon. Stukała w niego chwilę pomalowanymi paznokciami, po czym podała mu taniego LG, ze słowami - Dostałam to dzisiaj.  
Bartek przyjrzał się uważnie zdjęciu. Skreślone ‘Z’ było oczywiste. Natomiast wysmarowane czerwonym tuszem ‘X’ na literze ‘A’ kryło groźbę przechodzącą w tajemnicę.  
-Pokazałaś to policji?  
-Nie. Tylko tobie. Ja… nie wiedziałam, co zrobić… A ty zawsze wiesz wszystko. - wyznała rozbrajająco. Bartek popatrzył ciekawie na stojącą obok koleżankę, wychodząc poza schemat ktoś-nikt. Była  niepomalowana i ubrana niczym żywy przykład ‘Czego NIE zakładać? ‘. Mimo to miała coś takiego… Bartek chętnie by owo ‘coś’ zbadał.  
- Dobrze… Chodź, pojedziemy na komisariat. Pokażesz im smsy. - zdecydował. Agnieszka przytaknęła skwapliwie. Zeszli po schodach. Bartek z ulgą stwierdził, że jego auto nadal dzielnie stoi niczym miss universe pośród kaszalotów.
-Miałeś stłuczkę? - Agnieszka zauważyła rozwalone światło.
- Nieważne. - zbył ją Bartek, szarmancko otwierając przed dziewczyną przednie drzwi. Usiadła, zafascynowana obitymi białą skórą fotelami.  
- Kuźwa, masz wóz jak jakiś pieprzony milioner. - wykrztusiła, przejeżdżając dłonią po desce rozdzielczej.  
-Milionerzy wolą Lamborghini. To zwykłe BMW. - roześmiał się na widok miny Agnieszki. Włączył silnik, zerkając przezornie do tyłu. Nie zamierzał ryzykować kolejnej kolizji. Pusto. Wyjechał pewnie, a wówczas drugie auto wynurzyło się zza stojącej ciężarówki, mocno uderzając w bok BMW. Głowa Agnieszki walnęła o schowek. Po rozciętym czole dziewczyny spływała leniwie strużka krew. Wszystko stało się rozmazane, spóźnione i totalnie bezsensowne. Jakby wylądował wewnątrz surrealistycznego obrazu. Potrząsnął ciałem dziewczyny, powtarzając jej imię. Nie odpowiadała. Po niezdarnej szarpaninie opuścił samochód. Na drżących nogach przeszedł parę kroków. Jakaś ciepła ciecz zalała mu połowę twarzy. Otarł ją niedbale rękawem. Kierowca drugiego auta również wysiadł, podchodząc wprost do Agnieszki. Chyba nic mu nie dolegało. W ręku ściskał jakiś świecący przedmiot. - Hej! Pomożesz nam?! - zawołał Bartek.  
Postać odwróciła się, spoglądając na chłopaka. Uniosła trzymany przedmiot. Nóż. - Pomocy! Halo! Niech ktoś nam pomoże!!! - Bartek wrzeszczał aż ochrypł. Jednak jedynym, co osiągnął, był odgłos zamykanych okien.  
-Nie powinno cię tu być… - odezwał się kierowca, podchodząc do ucznia. - Nie powinno…  
-Więc to TY… - szepnął Bartek. Cholera, żaden trening go nie przygotował na takie sytuacje jak ta. Cała wiedza gdzieś mu uleciała, pozostawiając dziewiczą pustkę.  
-Nie powinno cię tu być…  
-Dlaczego to robisz? Co my ci, do kurwy nędzy, zrobiliśmy?!  
- Miała być sama… Zepsułeś wszystko! Nie powinno cię tu być! Bardzo mnie zdenerwowałeś…  
Postać zaatakowała błyskawicznie. Tracąc przytomność, Bartek zarejestrował drażniący dźwięk policyjnej syreny. Widocznie ktoś wezwał pomoc. Szkoda, że za późno, zdążył pomyśleć, nim urwał mu się film.  


Otworzył oczy. Nie wiedział, ile minęło czasu. Leżał na jakimś kocu, w pozbawionym okien pomieszczeniu. Spod sufitu zwisała samotna żarówka. Adrenalina prysła, więc wypełniał go wcześniej nieodczuwany ból. Rozwalona skroń pulsowała w rytm regularnych skurczów serca. Brzuch napierdalał jakby miał zaraz eksplodować. Usta zatkano mu jakąś szmatą, uniemożliwiającą artykułowanie, cisnących się na nie, przekleństw. Skrępowane nadgarstki oraz kostki nie poprawiały jego sytuacji.  
-Obudziłeś się. - postać uosabiająca obecnie jego nienawiść, pochyliła się nad nim tak, że widział odbicie swojej udręczonej twarzy w szarych tęczówkach oprawcy. - Przepraszam za więzy i za tą ranę. Jest mi niezmiernie przykro. Gdyby można tego uniknąć… Ale nie martw się. Wkrótce wyzdrowiejesz, a ja cię uwolnię. Nareszcie będziemy razem. Już nikt mi ciebie nie odbierze. - chłodna ręka pieszczotliwie pogładziła rozpalony gorączką policzek Bartka.  





Nie jestem pewna, czy wszystko w tej części 'gra i buczy' (szczególnie przy opisie wypadku), więc liczę na Waszą pomoc. Kolejną część spróbuję stworzyć na następną środę. Pozdrawiam, Somebody

1 502 czyt.
100%298
Somebody

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminalne, użyła 1385 słów i 8484 znaków, zaktualizowała 14 sty o 18:31. Tagi: #alfabet #dziewczyna #auto #chłopak #kierowca

8 komentarzy

Zaloguj się aby dodać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    AuRoRa · 20 lip 2018

    Akcja się rozkręca, napięcie rośnie. Seryjny zabójca się zapowiada.

  • Iks

    Iks · 18 paź 2017

    Umiesz stopniować napięcie. B jak brawo.

  • DziecieChaosu

    DziecieChaosu · 3 wrz 2017

    fantastyczne

  • agnes1709

    agnes1709 · 31 lip 2017

    C jak Czekamy, a tu Cisza. Chlipię! Czułości trochę okaż ,dziewczyno, Czytelnikom swym Cierpliwym
    "Cop" na rozpęd i Całus na zachetę

  • AlexAthame

    AlexAthame · 29 lip 2017

    Na razie nie wiem kto i dlaczego.  

  • Margerita

    Margerita · 26 lip 2017

    łapka w górę ten roztrzepany Bartek o mało co nie rozjechał Aśki

  • MrHyde

    MrHyde · 26 lip 2017

    jest cokolwiek tajemniczo. Wypadek wypadkiem, a o co chodzi tutaj: A jednak miała coś takiego… "A jednak" przeciwstawia dwie treści, a w tym akapicie nie widać, co czemu jest przeciwstawione. Dociągniesz do Y?

  • agnes1709

    agnes1709 · 26 lip 2017

    Napisałam na priv, poza tym to !!!