Alfabet #S

Alfabet #S

Sylwia przyglądała się uważnie swojemu odbiciu. Oczywiście wyglądała beznadziejnie. Nigdy nie rozumiała dziewczyn, które nie stosowały kosmetyków. Nie była tapeciarą, ale subtelny makijaż stanowił swoiste must have. Dzięki temu mogła przetrwać kolejny dzień. Delikatnie wklepała lekki krem BB, koncentrując się na zatuszowaniu worków pod oczami. Przeciągnęła rzęsy tuszem. Nawoskowała  i ściemniła brwi. Pokryła strefę T cieniutką warstwą transparentnego pudru, żeby zabezpieczyć skórę przed świeceniem. Pomalowała usta jasnoróżowym balsamem, rozkoszując się posmakiem czarnej porzeczki. Strzeliła dwie samojebki, lepszą wrzucając na insta. Spryskała szyję i nadgarstki świeżym, liliowym zapachem. Zadowolona przeczesała kolejny raz włosy, stanowiące jej największą dumę, po czym usiadła skromnie w rogu łóżka. 3,2,1…
- Sylwia! Do ciebie! - krzyknęła mama.  
- Jestem w pokoju! - odkrzyknęła. Drzwi otwarły się, wpuszczając dobrze zbudowanego chłopaka. - Tadek? Co ty tu robisz? Kompletnie się ciebie nie spodziewałam.
- Chciałem zrobić ci niespodziankę.  
- Mogłeś napisać, ubrałabym się jakoś… - rozłożyła bezradnie ręce.  
- Wyglądasz ślicznie. - zapewnił chłopak, zgodnie z jej oczekiwaniami.  
- Wcale nie. - ciągnęła kokieteryjnie. - Ale mnie zaskoczyłeś! Myślałam, że dalej jesteś nad morzem.  
- Wróciłem wieczorem. Coś mnie ominęło?  
- Och, tylko pogrzeb Dorotki, rozstanie Natalki i Leona oraz sensacyjne śledztwo Pauli. - streściła Sylwia.  
- Wojtek się pewnie cieszy, że Natka jest wolna.  
- Nie odstępuje jej na krok. - powiedziała, przysuwając się bliżej chłopaka. Ich usta złączył głęboki pocałunek. Dłoń Tadka odnalazła drogę pod koszulkę dziewczyny. Upadli na łóżko. Szatynka odsunęła go gwałtownie, mimowolnie rozgrzana podnieceniem. - Przestań, mama jest w domu…
- Jutro mam wolne mieszkanie. - zaproponował.
- Jutro nie mogę. - zrobiła smutną minkę.  
- Och, to może pojutrze…
- Zobaczę, zależy od mamy, czy nie będzie potrzebować mojej pomocy…  
- A w czwartek? - nie poddawał się chłopak.  
- W czwartek mam casting. - rzuciła beznamiętnie, obserwując zawód na jego twarzy.  
- Ok… Rozumiem… Jaki tym razem? -zapytał zasmucony.  
- Sesja zdjęciowa reklamująca nową markę biżuterii. - objaśniła ogólnikowo, nie wdając się w zbędne szczegóły. Nie zamierzała informować Tadka, że słowo ‘biżuteria’ podsumowuje jednocześnie cały jej strój.  
- Aha. - skwitował to krótko, przytulając ją lekko. - Może chociaż pójdziesz ze mną na spacer?
- Przepraszam… Nie mam ochoty nigdzie wychodzić.  - wymamrotała.  
- Ok. Pójdę lepiej. Nie będę ci przeszkadzał. - odparł ponuro. Niemal serce się łamało, gdy na niego patrzyła. Niemal, bo nie czuła żalu. Jedynie chłodne zadowolenie. Tadek wyszedł, mocno zaciskając wargi w cienką kreskę. Sylwia z westchnieniem ulgi, napisała smsa do Natalii. Podziękowała przyjaciółce za uprzedzenie o odwiedzinach chłopaka. Odczekała w pokoju pół godziny dla przyzwoitości. Potem naciągnęła szmaragdową sukienkę, z gatunku bardziej odsłaniających niż zasłaniających.
- Mamo, będę lecieć. - poinformowała rodzicielkę, zaczytaną w jakimś romansie Sparksa. Kobieta obdarzyła córkę pełnym podziwu spojrzeniem.  
- Wyglądasz pięknie, skarbie.  
- Dziękuję. - cmoknęła mamę na pożegnanie. Sylwia złapała autobus, podjeżdżając dwa przystanki dalej, przez rozleniwione upalnym weekendem miasto. Mimo późnego popołudnia, słońce nadal nie zamierzało zajść, delikatnie pieszcząc betonowe bloki złotymi promieniami. Widok był dzięki temu niezwykle urokliwy. Nawet Sylwia uległa wypełnionej światłem chwili, choć nie należała do marzycielek. Wysiadła przed klubem, emanującym tłustym beatem, budzącej się imprezy.  
- Bałem się, że nie przyjdziesz. - powiedział Oliwier.  
- Jak mogłabym odmówić? - rzuciła z uśmiechem. Chłopak objął ją w talii, wyraźnie stremowany. Musiał czuć się przy niej niezwykle niezręcznie. - Wyluzuj, bo nikt nie uwierzy.
- Trochę się stresuję, wiesz… - zaczął niepewnie.  
- Wiem. - przerwała mu ciepłym tonem. - Spokojnie, dasz radę.  
Weszli do budynku wypełnionego po sufit bliższą i dalszą rodziną Oliwiera, zgromadzoną z okazji dziesiątych urodzin młodszej kopii chłopaka. Blondyn prowadził ją w kierunku seniorów rodu, coraz bardziej zdenerwowany. Taki przynajmniej wsunęła wniosek na podstawie drżenia jego dłoni.  
- Mamo, tato… - rozpoczął omdlewającym głosem. Dziewczyna krzepiąco ścisnęła zmarznięte palce chłopaka. - Chciałbym wam kogoś przedstawić. To jest Sylwia, moja… moja dziewczyna.  
- Dziewczyna? Bardzo nam miło.  
- Nareszcie… Już się baliśmy, że Oli jest gejem albo czymś takim. - zarechotał ojciec chłopaka.  
- Może być Pan całkowicie spokojny. Na pewno nie jest. - odparła ze śmiechem. Oliwier pobladł jakby planował  zemdleć. Sylwia przyssała się do jego ust, chcąc uratować sytuację. Przyjął pocałunek dosyć biernie, jednak chodziło głównie o gest.
- Oooo… - westchnął ojciec niczym podekscytowany uczniak. Sylwia błysnęła bielutkimi ząbkami. - Idźcie potańczyć, kwiecie młodzieży.
Brunetka pociągnęła chłopaka na kolorowo oświetlony parkiet.  
- Co to było, Sylwia? - wymruczał półszeptem w jej szyję, podczas tańca. Muzyka zwolniła, więc przycisnęła się do niego, zaplatając ramiona chłopaka wokół swojego ciała.  
- Ratowanie ci dupy. Dlatego mi płacisz. - odparła.  
- Mieliśmy tylko udawać parę…  
- To właśnie robimy.  
- Czesiek mnie zabije.  
- Jeśli się dowie. Nie musi się dowiedzieć. - uspokoiła chłopaka.  
- Źle zrobiłem…  
- Szszzsz… -  uciszyła go opuszkiem niczym marudzące dziecko. - Powinienem był im powiedzieć.  
- Co powiedzieć? Że zamiast dziewczyny masz chłopaka? Widziałeś próbkę ich reakcji.
- Wiem, ale…  
- Nie ma żadnego ale. Kiedyś im powiesz. Na razie potrzebujesz mnie. A właściwie mojej płci. - spuentowała.  
- Twój chłopak nie miał nic przeciwko? - zapytał Oliwier nieśmiało.  
- Tadek o niczym nie wie.  
Tańczyli dalej w niezręcznym milczeniu. Cisza pomiędzy nimi urastała do rangi jedynej konwersacji, jaką mogli prowadzić. Nagle Sylwia zamarła.  
-Co jest? Źle się czujesz? - troskliwe pytania Oliwiera pogłębiały jej zesztywnienie.  
- Rafał tu jest. - poinformowała zwięźle.  
- Ten Rafał…?  
- Ten z naszej klasy.  
- Zauważył nas?  
- Jeszcze nie. Chyba. Co on tu w ogóle robi?! - spytała Oliwiera z pretensją.
- Nie wiem. Może chodzi z jakąś moją kuzynką. - udawana para ostrożnie zaczęła wycofywać się w kierunku toalet, aby uciec poza zasięg wzroku kolegi. Rafał tymczasem stał przy wyjściu, prześwietlając salę nerwowym spojrzeniem. Sylwia wyjrzała zza ściany, która służyła im za prowizoryczne schronienie. Oliwier stał tuż za dziewczyną, rozdmuchując jej włosy płytkim, spiętym oddechem.  
- Fuck!  
- Co się dzieje? - podchwycił blondyn spanikowany.  
- Idzie tu.  
- Szybko! - pociągnął ją do, dzięki niebiosom, pustej toalety. Dla pozostania niezauważonymi zatrzasnęli się w ciasnej kabinie. Stali blisko siebie. Nawet zbyt blisko. Sylwię przeszło dziwne mrowienie, którego pochodzenia nie miała ochoty roztrząsać.  
- Odgrywanie twojej dziewczyny jest nad wyraz ekscytujące. - oświadczyła wbrew sobie. Oliwier popatrzył na nią zdumiony.  
- Sylwia, ja… - składał to zdanie z wyraźnym wysiłkiem. Przerwała wielokropki jego myśli lekkim pocałunkiem, dosłownie muśnięciem miękkich warg. Nie wiedzieć czemu, powodem mogła być ciasnota, adrenalina, czy inne siły parazmysłowe, Oliwier oddał pieszczotę. Powoli zatracali się wewnątrz tej chwili, jakby te kilka sekund wykradzionych z czasu i przestrzeni, stanowiło cały sens ich życia. Nie słyszeli otwieranych drzwi ani kroków. Dopiero dźwięk aparatu uzmysłowił im, że nie są sami. Oderwali się od siebie gwałtownie, by ujrzeć pełną satysfakcji twarz Rafała.

1 494 czyt.
100%238
Somebody

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminalne i dramaty, użyła 1394 słów i 8107 znaków, zaktualizowała 14 sty o 18:57

Komentarze (8)

Zaloguj się aby dodawać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto
  • AuRoRa

    AuRoRa 4 wrz 2018

    Ciekawe zakończenie, szykuje się kolejna akcja. Każdy ma swoje tajemnice, ale z każdym odcinkiem wyjaśniają się . Oj Czesio będzie zły  

  • Dom

    Dom 1 gru 2017

    Ten fragment …3, 2, 1 – genialny  

  • Iks

    Iks 1 gru 2017

    Trudno w tej całej nastoletniej menażerii znaleźć bohatera jednoznacznie pozytywnego. Postacie przewijające się przez kolejne części mają całą masę mniejszych czy większych wad, co mnie, jako ojca dorastających córek doprowadza do nerwowej delirki. Ta część jest jedną z lepszych, więc brawa większe niż standardowo. Jesteśmy już przy "S", a prawda niezbyt się chce odkryć, więc mam nadzieję, że ogarniasz temat i zakończysz wszystko mieszcząc się w alfabecie nie tracąc spójności.  
    Pozdrawiam, X

  • Philips123

    Philips123 30 lis 2017

    Przeczytałem całą serię! Bardzo mi się podoba, moim jedynym zastrzeżeniem jest to,że jest wielu bohaterów i są oni raczej płytcy (w sensie,że nie są rozwinięci psychologicznie). Często muszę sprawdzać czy już było o tym bohaterze mówione i kim on jest. Świetnie połączyłaś kryminał z motywem teen dramy.  

    Z niecierpliwością czekam na kolejne części

  • Duygu

    Duygu 28 lis 2017

    Bardzo ciekawy rozdział. Podobają mi się te intrygi, tajemnice   No, no, no Oliwier... tego się nie spodziewałam!   Brawo, słońce. Świetna robota    

  • AlexAthame

    AlexAthame 27 lis 2017

    Zazdrość zawsze prowadzi do zbrodni. Jak żle czuję to się przyznam.    

  • Margerita

    Margerita 27 lis 2017

    łapeczka w góre

  • agnes1709

    agnes1709 27 lis 2017

    Widzę niewielką zmianę języka na nieco bardziej zaczepną :::To coś dla mnie BARDZO, bardzo mi się to podoba, i przez tą właśnie zadziorność uważam, że jest to najlepsza część. Pięknie p.s. "Samojebka" jest nie do WYJEBKI