Wadliwy sprzęt cz.3

Stałem przed pizzerią pogoda nie dopisywała było zimno a na niebie pojawiły sie ciemne, burzyste chmury z których odrazu zaczeło padać, szybko wszedłem do budynku i spojrzałem na scene z moją "ulubioną" trójką animatronicznych zwierząt, chwile stałem w miejscu szukając wzrokiem jakiejkolwiek żywej duszy, lecz w końcu stwierdziłem, że nikoog nie ma. Może pizzeria jest nieczynna? Od razu wpadło mi do głowy.. ale nie to nie możliwe jest środek tygodnia nic nie jest nieczynne w środku tygodnia. Zacząłem iść w głąb pizzerii lecz i to nie dało żadnego skutku po prostu było pusto całkowicie pusto a przynajmniej tak myślałem dopóki znajomy głos mężczyzny nie zaszedł mnie z tyłu.
-Musieliśmy odwołać występ.. mamy problem. -mruknął swoim ponurym głosem.
-Problem? -zapytałem w tym samym czasie odwracając sie w jego strone.
-Ta.. kojarzysz wielkiego miśka na scenie? Coś ostro sie schrzaniło z jego systemem.. zaczął iskrzyć i robić dziwneee ruchy.  
-Dziwne? -dopytałem
-Po prostu.. Dziwne. Jakby coś nim miotało.. dunno. Just idź to naprawić a potem idź do domu czy coś.. -mruknął i zaczął odchodzi na chwile sie zatrzymując i dodając.
-bym zapomniał.. raczej nie obejdzie sie bez zapasowych części od starych robotów.. łap. -rzucił klucz w moją strone a ja z ledwością je złapałem.
-Czemu to zamykacie?
-Wiesz no nie wieem.. dzieci nie lubią widoku rozwalonych maszyn.. są troche straszne albo przynajmiej tak mówią -odpowiedział i znowu zaczął iść
-Ta.. to ma sens. Chyba. -mruknąłem do siebie i kręcąc kluczami na palcu podszedłem do wskazanego animatronika chwile sie uruchamiał aż w końcu iskrząc zaczął dziwne sie poruszać.. jakby dosłownie chciał sobie urwać głowe. Szybko go wyłączyłem i odkręciłem plastikową obudowę.
-Troche śmierdzisz freddy.. heh. -mruknąłem a na mojej twarzy dosłownie przez chwile pojawił sie uśmiech. To nie wyglądało za ciekawie kable były w dziwny sposób poskręce.. niektóre elementy spalone.. niektóre.. po prostu ich nie było. Odłożyłem obudowę na scene obok stóp robota i pokierowałem sie w strone Parts&Service i otworzyłem spore drzwi następnie je otwierając.
-Oh shit! Freddy zmieniam zdanie! Przy nich jesteś kwiatkiem! Co tu tak wali?! -burknąłem i niechętnie wszedłem do pomieszczenia zapalając światło.
-Oh.. tak.. to wygląda. Nie przyjaźnie. -mruknąłem do siebie i bez przeciągania kucnąłem obok starego Freddiego.
-Jak to wogóle..? O! Puściło. Dobra. -mówiłem do siebie odkładając obudowę freddiego na ziemie.
-o wow! Ale to wali..ahh! Za mało mi płacą. -zacząłem wyciągać potrzebne elementy starając sie przy tym nie puścić pawia w końcu po około kwadransie sam nie wiem jak ale zrobiłem małe zwarcie uruchamiając ledy w oczach i pysku freddiego po chwili odpaliła sie mroczna i zacinająca sie muzyka.
-Oh. To jest delikatnie.. straszne. Jak to wyłączyć? -zapytałem sam siebie w końcu naprawiąc usterke i od razu zabierając sie za ostatnią część i wstając. Chwile rozglądałem sie po animatronikach.
-Czy one.. od początku patrzyły sie w moją strone? Pff oczywiście że tak.. heh dobra pora działać -mruknąłem i wyszedłem z pomieszczenia zamykając drzwi. W końcu podszedłem do robota i zacząłem naprawiać drobne usterki aż na moją rękę kapnął czerwono-czarny płyn.
-Hmm? A to co? -zaczełem przyglądać sie substancji.
-wygląda jak smar zmieszany z.. czymś? Może to roztopiony plastik? Hm. -mruknąłem do siebie i starłem substancje. Po około godzinie naprawiłem wszystkie drobne jak i poważniejsze usterki i zamknąłem obudowę freddiego.
-Jak nowy!..mam nadzieje. -wstałem i włączyłem robota, chwile to trwało ale w końcu robot zaczął odpowiednio działać i ruszać sie do rytmu muzyki.
-Hah! A już sie bałem że te przestarzałe części nie będą działać! Dobra to teraz tylko.. chwila.. te roboty nie patrzyły sie na mnie od początku.. a może? Hm.. dziwne nie wiedziałem że mają funkcje namierzania osób.. czy coś takiego. -mruknąłem i zacząłem chować narzędzia w końcu odkładając je na miejsce i ostatni raz spoglądając na animatrony.
-Chwila. -mruknąłem i szybko podszedłem do freddiego i wytarłem palcem substancje wyciekającą z jego oka.
-Hmm.. to ta sama substancja.. dziwne. -mruknąłem o wytarłem palec o spodnie wyłączając animatrony.
-Moja robota sie tutaj ko.. chwila wy znowu sie na mnie patrzycie? Uhh.. troche creepy zwłaszcza jeśli jestem tu sam.. dobra pora na mnie.. i czemu znowu gadam do siebie? Heh. -mruknąłem i opuściłem pizzerie zmieszany

Elisko

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy i horrory, użył 859 słów i 4701 znaków.

2 komentarze

 
  • agusa

    Git czekam na więcej

  • Somebody

    Strasznie... W pozytywnym kontekście :)