Wadliwy sprzęt cz.1

Stałem około kilku minut aż w końcu zauważyłem szybko zbliżającego się mężczyznę. Był on najwyraźniej delikatnie zestresowany lecz mimo tego sprawnie otworzył mi drzwi i wszedł do środka. Chwile zastanawiałem się nad jego zachowaniem i ubiorem.. był on wysoki, chudy i raczej niechętny do rozmów w dodatku ten jego strój.. był dosłownie cały fioletowy na początku trochę mnie to dziwiło ale w końcu się przyzwyczaiłem.
-Ehem.. -przerwałem cisze.
-..hm? -mężczyzna odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie obojętnym wzrokiem.
-..jestem nick..techni-w tym momencie mężczyzna mi przerwał.
-Ta, ta wiem kim jesteś a teraz słuchaj bo nie lubię i nie mam czasu się powtarzać.
Ehem.. witaj w swojej nowej pracy w freddys fazbear pizza! W magicznym miejscu gdzie.. bla bla bla. Dobra nie chce mi się odstawiać tego teatrzyku po prostu słuchaj. Jesteś technikiem naprawiasz tą całą kupe złomu.. prawda? -zapytał tak jakby go to wcale nie interesowało.
-No tak! To moja praca. -odparłem natychmiast
-Dobrze.. w takim razie chodź.. oprowadzę cię po tym "Wspaniałym" miejscu. -mruknął i zaczął mnie oprowadzać po pizzerii w końcu stając przy "głównej atrakcji"
-i to są animatrony.. czyli twój nowy sens życia. Masz je naprawiać.. raczej nie są zbytnio skomplikowany i sobie poradzisz sam.. ehem tylko jedna zasadnicza sprawa jak coś się tak zepsuje że prędzej się zesrasz niż to naprawisz to wtedy idziesz do pokoju z starymi nieużywanymi już animatronikami następnie bierzesz od nich części, wstawiasz je do nowych animatroników i tyle.. proste? Proste. -mruknął i poszedł w głąb pizzerii bez wytłumaczenia.
-a..a jak nie będzie potrzebnych części?! -krzyknąłem za nim
-well.. masz dwie opcje. Albo zamykasz pizzerie i wysyłasz smutne dzieciaki do domu albo wskakujesz w sprężynowy strój animatrona i dalej sam się domyśl.. -mruknął i zniknął za rogiem.
-..well shiet. -podsumowałem sytuacje i usiadłem na jednym z krzeseł wpatrując się w występ i uradowane dzieciaki.
-wygląda fajnie.. -mówiłem cicho do siebie rozglądając się aż w końcu dostrzegając kolejnego mężczyzne tym razem w szarym stroju i z odznaką na piersi.. jest pewnie strażnikiem dziennym. Ci to mają nudną robotę.. cały dzień stoją i wypatrują "niebezpieczeństw" pff.. bo co niby może się stać? Pan misio zejdzie ze sceny i zaatakuje dzieciaki? Heh.
-ty jesteś technikiem? -usłyszałem głos za plecami i od razu się odwróciłem i odparłem.
-tak..tak jestem. A co?
-mamy mały problem z toy bonnim.. coś się mu zacieło i przestał się ruszać. Spójrz na niego jest za sceną..aa! I radze się pośpieszyć dzieciaki nie są zachwycone. -powiedział szybkim tempem i poszedł zabawiać dzieciaki.
-well.. szybko poszło już się popsuło. -prychnąłem delikatnie śmiechem i szybko poszedłem za scene. Królik faktycznie się nie poruszał i tylko wydawał dźwięki. Od razu zdjąłem plastikową obudowę i zaczełem się mu przyglądać.
- "nie skomplikowane" -mruknąłem i zacząłem w nim majstrować.. miał mase kabli o których zastosowaniu nie miałem nawet bladego pojęcia lecz po mimo tego w końcu natrafiłem na źródło problemu były to zwykłe spalone kabelki w głowie robota.
-nie dość że się spaliły to jeszcze zrobiły zwarcie.. -mruknąłem nie za bardzo zachwycony ale pomimo tego uporałem się z tym problemem w kilka minut i sprawnie założyłem obudowę i wysłałem robota na scene.
-..eh.. -usiadłem na krześle i czekałem aż znowu coś się wydarzy

Elisko

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy i horrory, użył 653 słów i 3645 znaków, zaktualizował 28 cze 2017.

2 komentarze

 
  • agusa

    No no super robota XD

  • Somebody

    Ciarki mnie przechodzą...

  • Elisko

    @Somebody to dobrze?

  • Somebody

    @Elisko Dobrze dobrze, a jakże  :rotfl: