Szczur cz. 9

Przez cały weekend była moja. W każdy możliwy i niemożliwy sposób służyła mi wiernie. W poniedziałek musiałem wstawać wcześniej, żeby zabrać z domu korporacyjny mundurek, zanim wybiorę się do firmy. Jej to pasowało. Nie chciała, aby nas widywano razem. I tak wypracowaliśmy pierwszy etap naszego "perwersyjnego związku”. W korpo nie zmieniło się jednak nic. Regularnie lądowałem pod stołem, za to w weekendy była moja, nagradzając za wszystkie wyrzeczenia. Kurna, podobało mi się to. Za to wyścigu szczurów zatrzymałem się. Nie chciałem awansować, biec naprzód. Musiałbym zmienić naszą relację, a ona była dla mnie zbyt wygodna. Zacząłem obrastać swoistym tłuszczykiem lenistwa. Nie było żadnych deklaracji, miłosnych wyznań, nic z tych rzeczy. Czysty zwierzęcy popęd. Choć nie, było jeszcze coś – zajebista chęć do dawania sobie przyjemności. Raz tylko wkurzyłem się słysząc delikatny warkot z łazienki. Myślałem, że jest w pełni zaspokojona, a tu urzęduje od rana z warczącym? Wparowałem wściekły do łazienki, chcąc ją już solidnie opierdolić, że łamie zasady, gdy parsknąłem śmiechem z własnej głupoty. Nie zrobiła nic przeciw mnie, a wręcz dla mnie. Goliła elektryczną maszynką swój skarb. Pamiętałem za to marzenie, które wyszeptała w ten pierwszy weekend i wiedziałem, że wcześniej czy później dam jej to co chciała. Okazja nadarzyła się wkrótce. Co ciekawe, o warczącego byłem zazdrosny, a o ten pomysł nie. Chyba mam bardziej popieprzone w tym kudłatym łbie, niż sam przypuszczałem.
Nigdy nie byłem uzdolniony tanecznie, we własnej ocenie taniec w moim wykonaniu to nerwowe, nierytmiczne spazmy, co nie oznacza, że nie doceniam piękna ruchu. Lubię sport, niekoniecznie zawodowy, ale taki, który sprawia przyjemność. A w damskim wykonaniu wprowadza mnie wręcz w stan euforii. Połączenie ciała, ruchu, a nawet odrobiny potu, to było to. Kropla spływająca z czoła, znacząca wilgotny ślad swej drogi, delikatnie przy uchu, przez policzek. Smukła szyja dająca kropli dodatkową prędkość, by nieco wyhamować pomiędzy wzgórkami jędrnych piersi, okrytych jedynie sportową koszulką, z zawadiacko odznaczonymi brodawkami. Gdy spotyka spotyka się z innymi, szuka drogi przez brzuszek, aż do słodkiego rowka. Taki właśnie widok miałem przed oczami w ten specjalny wieczór. Kończyłem zajęcia na siłowni, ona ćwiczyła nowy układ w sali pełnej luster. Dla niej to praca, przyznała się dopiero niedawno do tego dodatkowego zajęcia, nie wiem czemu odniosłem wrażenie, że się tego wstydzi, dla mnie czysta przyjemność. Widziała w lustrze jak na nią patrzyłem. Na jej jędrnych pośladkach trudno było szukać śladu majtek pod obcisłymi spodenkami, kończącymi się w połowie łydek. To jej bieganie bez gatek było na równi fascynujące, co denerwujące. Korciła tym tyłeczkiem. Czułem, że w spodenkach brakuje mi miejsca, i wiedziałem, że nie wytrzymam dłużej. Podszedłem do niej zdecydowanym krokiem, złapałem za biodra. Zaczął się weekend, więc była teraz moja, to ja decydowałem. Zakręciła nimi prowokując mnie bardziej. Zdecydowanym ruchem zsunąłem jej spodenki. Chciała krzyknąć, lecz ręką zasłoniłem jej usta. Wiedziałem, że nie bała się seksu. Bardziej na pewno bała się, że ktoś może ją rozpoznać Patrzyła w lustro przerażonymi oczami, ciągle trzymając rękoma poręcz, jakby ona miała ją uchronić. Zamiast nadchodzącej pomocy widziała mój gorejący wzrok, który szukał drogi między jej uda, wprost do nagiej cipeczki. Rękę z biodra przesunąłem w przód. Wiedziona wzrokiem dłoń, niezatrzymywana włoskami zaczęła wciskać się między uda. Przełamując opór znalazłem w końcu magiczną kuleczkę. Zacząłem poruszać nią rytmicznie. Nie zasłaniałem już jej ust. Nie musiałem. Miejsce jej strachu przed demaskacją, zaczęło zastępować podniecenie. Wiedziałem, że podoba jej się to. A ona miękła w swoim początkowym oporze. Spływający pot nie był już jedynym źródłem wilgoci w rozkosznej szczelince. Rozsunęła nogi na ile pozwoliły jej opuszczone spodenki. Wolną dłonią mocowałem się ze swoimi spodenkami, by po chwili poczuć jej ciepło na moim twardym penisie. Pociągnąłem ją nieco do siebie by jej tyłeczek był bardziej wypięty. Potarłem nieco, by zwilżyć czubeczek, po czym jednym płynnym ruchem wsunąłem się aż do końca. Jęknęła przeciągle, tak właśnie lubiłem. Słuchałem tej błogiej muzyki, gdy moim ruchom towarzyszyło rytmiczne chlupanie, chłonąłem grymas jej twarzy odbity w lustrze. Wypięła się jeszcze mocniej, bez żadnego przymusu chciała poczuć go głębiej. A ja suwałem się w śliskim wnętrzu, krążyłem przy wejściu by po chwili wbijać się do końca. Wiedziałem, że lubi jak tak ją biorę. Czułem, że jej nogi zaczynają drżeć. Wnętrze pulsowało, a ona jęczała. Tylko wbity w nią penis i ręce zaciśnięte na poręczy utrzymywały ją w pionie. Pchnąłem kolejny raz, i poczułem jak wypełniam ją gorącym nasieniem. W ekstazie zauważyłem jak dołączyło do nas dwóch młodych chłopaków. Przyszli dokładnie w wyznaczonym czasie. Gdy mięknąc zacząłem wysuwać się z jej wnętrza, oni przenieśli jej wycieńczone ciało na ławeczkę. Nie protestowała. Po chwili pozbawiona spodenek dzierżyła w dłoniach dwa młode penisy, a z gołej, mocno zaróżowionej, rozwartej cipki powoli wyciekało, w kierunku tyłeczka, moja sperma. Zanim się spostrzegła silne ręce uniosły ją ponownie. Jeden z chłopaków zajął jej miejsce na ławeczce, założył zgodnie z umową gumkę, drugi niczym szmacianą laleczkę zaczął jej dupeczkę nadziewać powoli na przyrodzenie kolegi. Które korzystając z obcego nasiennego nawilżenia powoli, milimetr po milimetrze, wchodziło w ciaśniejszy otworek. Puścił ją by sama dokonała reszty. Nadal na drżących nogach opuszczała się coraz niżej, by w końcu pochłonąć go całego. Drugi również przyodział fiuta w futerał. Przyciśnięta kolejnym ciałem wpuściła do słodkiej norki gościa. Drobna pomiędzy potężnymi ciałami. Stanąłem z boku, podziwiając taniec umięśnionych ciał, zwielokrotniony w lustrach. Podszedłem bliżej. Nie zważając na nic, podałem jej swojego kutasa do ust. Oblizała łakomie mieszaninę soków, pozwoliłem jej jednak na to tylko przez chwilę. Wycofałem się, w tym układzie wolałem skoncentrować się na chłonięciu piękna. Dwa tłoki posuwał się miarowo w jej dziurkach. Jej ciało znów zaczęły szarpać dreszcze rozkoszy. Przerywane głośnymi jękami partnerów wypełniających gumki strumieniami nasienia. Gdy skończyli położyli ją powtórnie na ławeczce i bez słowa odeszli. Leżała z rozwartymi udami, kroczem obklejonym moją spermą i swoimi sokami. Pogłaskałem ją po policzku. Zamglone oczy nie wyrażały złości, widać w nich było jedynie błogie zmęczenie i wdzięczność. Wychodząc pozbierałem swoje rzeczy. Rzuciłem na nią okiem, wiedziałem, że właśnie o tym marzyła. O trzech fiutach na raz. Żywych, nie żadnych sztucznych wypełniaczach. Stało się jednak też coś czego nie zaplanowałem. Pomiędzy jej nogami klęczała dziewczyna, którą znałem tylko z widzenia, lecz one widać znały się całkiem dobrze. Musiała nas obserwować przez boczne wejście. Teraz całowała i lizała wymęczoną cipeczkę mojej suczki, chcąc języczkiem przywrócić dawny blask gołej skóry. Rozmarzyłem się. Może następnym razem zatańczą na moim kutasie obie? Może to właśnie o niej mi mówiła? Pasowała wręcz idealnie do opisu. Pora by teraz ona spełniła moje fantazje i zachcianki. W końcu mamy szczurzy weekend.

Szarik

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1446 słów i 7843 znaków.

3 komentarze

 
  • bezy

    Niezła z niej nimfomanka :D

  • Szarik

    @bezy tam od razu nimfomanka, kobieta z fantazjami do realizacji :D

  • bezy

    @Szarik aż strach pomyśleć co będzie jak się jeszcze bardziej rozbryka , nawet sękaty kij nie pomoże :D

  • Szarik

    @bezy może jednak nie będzie tak z nią źle ;)

  • nienasycona

    Tylko po kiego ta guma? Byłoby więcej spermy.....

  • Szarik

    @nienasycona tylko właściwe nasienie może mieć w niej miejsce ;)

  • nienasycona

    Bardzo mi się podobało. ...mniam:)

  • Szarik

    @nienasycona Kulinarnie dzisiaj? Smakuj do woli :)