Szczur cz. 10

Od czasu zdarzenia w klubie nasze relacje z wredną suką uległy specyficznej stabilizacji. Może nawet powiedzieć, że rutynie. Czyżby zrobiła sobie futro ze szczura? Okryła się nim szczelnie, układając je jak chciała na swoim ciele. Coś w tym chyba było. Wiedziałem, że pamięta o swojej obietnicy, jednak nie wyczuwałem zupełnie chęci jej realizacji. A może chciała zostawić to na jakąś specjalną okazję? Nie mogłem jej rozgryźć. Była ujmująco zmienna. Powoli ujawniała przede mną też swoją kolejną naturę. Ciepłą, miękką, uczuciową. Z mojej początkowej, weekendowej agresji chyba nie pozostało również wiele. Po prostu nie była potrzebna. Gdy stawałem w progu, wiedziałem, że zrobi wszystko dla mnie, bez zbędnych słów i gestów, że klaps będzie elementem gry, nie narzędziem przymusu. W zamian oczekując mocnego przytulenia i pobudki w moich ramionach. Zdarzało się, że wtulona na kanapie, przez długi czas studiowała moje dłonie. Nie wiem, co w nich widzi. Łapy jak łapy, pazury przycięte równo, palce długie, szczupłe. Pewnie przypomina sobie jak w nią wnikają, i ile ma z tego wredzizna radości. Szczególnie lubiłem poranki, gdy przypadkiem obudziła się szybciej niż ja. Mam strasznie czujny sen, więc po pierwszych jej zabiegach już nie spałem, ale udawałem, pozwalając się jej bawić. Ściągała powolutku ze mnie kołdrę, a w zasadzie starała się ją ściągnąć tylko z mojego malucha. Odsuwała go nieco na bok by mieć dostęp do moich jąder. Wiedziałem, że włoski drażnią ją w nos, nie zamierzałem tego jednak zmieniać. I tak futro z wyjątkiem pyska słabo na mnie rosło, więc wszelkie formy depilacji byłby już szczególnym aktem samookaleczenia. Mimo całej masy możliwych wygodniejszych pozycji, prawie zawsze przy tym klęczała podpierając się na łokciach. Prezentowała wtedy swój piękny tyłeczek. Całowała kosmate kule, próbowała ssać i przygryzać, traktując małego jak wskaźnik poziomu zabawy. Starała się go nie dotykać. Gdy jednak on zaczynał się prężyć, jej cipka zaczynała również szukać spełnienia. Jeśli tylko była dostatecznie blisko, rozchylałem jej płatki językiem, czuła mój gorący oddech na swoim tyłeczku. Raz przy razie, gdzie tylko mój język zdołał dotrzeć, penetrowałem szczelinkę. Aż do pierwszej mocnej fali wilgoci, nie pozwalając by fala soków zawładnęła mną bez reszty. Zatrzymywałem się wtedy próbując skleić jej płatki ponownie ze sobą. Jeśli tylko była dalej wsuwałem w nią palce. Pierwszy szukał wilgoci i rozcierał ją na wejściu, drugi poprawiał i robił więcej miejsca. Wiedziała, że musi wtedy rozsunąć uda mocniej. Dołączał do nich trzeci. Była wypełniona. W niektóre dni, gdy soki spływały nader obficie, pozwalałem sobie na więcej szaleństwa. Starając się złączyć moje szczupłe palce maksymalnie, próbowałem dołączyć też czwarty. Czułem, że to dla niej zbyt wiele. Pozwalała mi jednak na to, przyjmując ich za każdym razem więcej. Dopiero wtedy zaczynałem odczuwać przyjemność panowania nad nią, dopiero wtedy mogła wziąć go w usta. Ssać i wodzić językiem. Całować. Brać w rękę kule. Doprowadzać na szczyt swego weekendowego władcę. Musiałem czuć jej wilgoć i zaangażowanie, by móc wystrzelić w jej usta. Dziś jednak chciałem ją inaczej. Rozepchnąwszy jej cipkę mocno, cofnąłem dłoń. Zaskoczona przestała mnie pieścić.
- Chodź, chcę byś dzisiaj była na górze – odpowiedziałem na jej pytające spojrzenie.
Włożyłem ręce pod swoją głowę, mały prężył się dumnie po dotychczasowych zabiegach.
Uklękła nade mną. Rozchyliła cipkę. Kręcąc się nieco, znalazła optymalny kąt, by wsunąć go całego w siebie. Obserwowałem. Unosząc się na silnych udach i opadając, pozwalała mi patrzeć. Wiedziała, że lubię gdy widzę jak wnikam, śliski od jej soków. Naga muszelka pochłaniała go bez trudu. Pełne piersi kołysały się na boki. Uniosłem się na rękach. Przycisnęła się mocniej kuleczką do mojego łona. Złapałem w zębiska twardą drobną brodawkę. Zacisnęła z bólu zęby, jednak nie usłyszałem słowa skargi. Puściłem i opadłem na pościel. Cieszyłem oczy pięknem jej ruchu.
- Czy mogę? - zapytała nieśmiało.
- Tak.
Wsunęła rękę między nas. Czułem ruch jej palcy pieszczących łechtaczkę. Mimo silnej walki ze sobą, nie byłem w stanie uleżeć biernie. Zacząłem wspomagać ruchy jej bioder, kręcąc własnymi. Miałem wrażenie, że mój fiut, dotyka każdego zakamarka jej wnętrza. Zaczęła pulsować, jej ruchy stały się gwałtowniejsze, by w końcu opaść ciężko, wbijając mojego w siebie aż do końca. Już nie pieściła swojej kuleczki, jej paznokcie orały moją klatkę. Wystrzeliłem. Dałem jej wszystko co nagromadziłem nocą. Dyszała. Czułem jej lęk przed jakimkolwiek ruchem. Jej cipka była tak czuła, że sprawiało jej to wręcz ból. Oboje musieliśmy ochłonąć, wyrównać oddechy. Miękłem, choć ciągle czułem jak szczelnie mnie otula. Gorący strumyczek powoli szukał drogi w dół. Płynął z jej motylka, po moim penisie, jądrach wprost na prześcieradło. Nie dbałem o to. To nie miało znaczenia. Znaczenie miało jedynie to, że byłem jej choć w tych krótkich chwilach potrzebny. Położyła się obok. Ujęła moją dłoń. Przyłożyła do twarzy, chłonąc zapach swoich soków. Pocałowała i przycisnęła do twarzy. Nie mogłem jej tego odmówić. Było mi z nią wspaniale. Nie potrafiła jednak przełamać lęku, by spełnić inne moje marzenia. Jak mam ją jeszcze przekonać, jak przełamać ten opór? Nie chciałem robić z tego celu, po prostu chciałem ją całą.

Szarik

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1093 słów i 5794 znaków.

2 komentarze

 
  • Noname

    Nie jestem aż tak ograniczony i zapatrzony w siebie, aby sądzić, że rozwój historii/postaci poszedł w takim a nie w innym kierunku specjalnie dla mnie, lecz właśnie tak widzę relacje pomiędzy Szczurem a jego Panią. Cholera, to ... to po prostu jest PIĘKNE. Kłaniam się nisko składając me skromne podziękowania i wyrazy szacunku Autorowi, błagając jednocześnie o wybaczenie za nieporadną próbę oddania wielkości tego dzieła.

  • Szarik

    @Noname dziękuję Ci za uznanie. Twoja opinia jest jednak zbyt łaskawa, dla mej nieporadnej próby przelania emocji.

  • Noname

    @Szarik jeżeli sądzisz, że nie osiągnąłeś zadowalającego (według Ciebie) efektu, to masz do tego pełne prawo. Niezależnie jednak od tego udało Ci się mnie wzruszyć niemalże do łez, a to już NAPRAWDĘ WIELKA RZADKOŚĆ.

  • Szarik

    @Noname sądzę, że nadal zbyt mało wiem i umiem, dlatego za każdym razem jest trudniej. Emocje i chęci za to rosną.

  • Noname

    @Szarik teraz to Ty przesadzasz ze swoją skromnością. Moje opinie nie są wyznacznikiem jakości tutaj, ale Nienasycona to co innego. Jeśli więc Jej się TO podoba, oznacza to, że PRZYNAJMNIEJ coś w TYM jest.

  • Szarik

    @Noname dziękuję, po prostu nie spodziewałem się tak dobrego odbioru z Waszej strony :) Cieszę się z tego jak dziecko :)

  • nienasycona

    Widzisz, jak Ci ładnie wychodzi, gdy się nie spieszysz?:P

  • Szarik

    @nienasycona czasem musi być szybciej, by to wolne lepiej smakowało :P