Szczur cz. 11

Podobno koty to jedyne zwierzęta, które dały się udomowić na swoich warunkach. Nie załapałem się, byłem szczurem. Musiałem się dostosować. Życie oczywiście płatało mi figle, z wredną suką w roli głównej oczywiście. Za to po wyjściu z korpo, byłem wolny przez większość tygodnia. Wypełniałem sobie czas niewinnym pijaństwem, fotografią erotyczną i bieganiem. Tak, wiem dość abstrakcyjny zestaw, szczególnie ta delikatna erotyka, gdy zewsząd wyłazi porno, a ja uwielbiam się pieprzyć. Ale dziś nie o tym. Wieczorami, po zapadnięciu zmroku, trzy razy w tygodniu, zwlekałem dupsko by pobiegać. Zmrok był konieczny, żeby mijający mnie ludzie nie dzwonili od razu po erkę, a lekarze nie chcieli pobrać krwi z czoła. Początki były koszmarne, ale z biegiem czasu i kilometrów udało się nieco okiełznać szczurzy tłuszczyk na akceptowalnym poziomie. Robiłem to więc, a kondycja strasznie przydawała się w weekendy. Dziś też miał być "dzień biegania”. Przyoblekłem się w koszulkę, wyposażyłem w elektronikę, przecież to całe "plus dziesięć do mocy”, naciągnąłem gejowskie obcisłe portki i w drogę. Ruszyłem. Pierwsze pięć kilometrów było nawet całkiem przyjemne, tylko świnia pulsometr darł się nie wiedzieć czemu, że już umieram. Muszę go kiedyś zabrać do suki, wtedy się wykaże dopiero. Biegłem sobie radosny, do momentu, aż źle postawiłem stopę i jęknąłem z bólu. Resztę trasy pokonałem kuśtykając i klnąc na czym świat stoi. Pod blokiem już wiedziałem, że nie będę już więcej szukał mieszkania na piętrze, a moje trzecie to już szczyt szczytów. Dałem radę. Obolały rozebrałem się i wlazłem pod prysznic. Wyglądałem jak bocian w deszczu. Noga puchła, a ja jęczałem. Teraz to przyjdzie się znieczulić i przeżyć jakoś noc. Oczywiście jutro w korpo miało być "bardzo ważne spotkanie” z obowiązkową obecnością. Wiedziałem, że nie dam rady. Chcąc, nie chcąc musiałem do niej zadzwonić i jej to przekazać.
- Dlaczego do mnie dzwonisz w środku tygodnia i do tego tak późno? - styl powitania dał mi jasno do zrozumienia gdzie jest moje miejsce.
- Dobry wieczór, Pani Kierownik, skręciłem kostkę podczas biegania, i nie będę mógł jutro uczestniczyć w spotkaniu. Jest mi bardzo przykro...
- Żartujesz? - przerwała mi w połowie zdania
- Niestety nie, i chciałbym prosić o urlop do końca tygodnia.
- Byłeś u lekarza?
- To tylko skręcenie, dam radę, tylko potrzebuję trochę wolnego.
Jako rasowy samiec, przecież nie pójdę do jakiegoś konowała, dam sobie naświetlać jajka rentgenem, by dostać jakieś zdechłe L4, po którym polecą mi po pensji i premii.
- Ok – rzuciła i odłożyła słuchawkę.
Pokuśtykałem do barku w poszukiwaniu odpowiedniego leku. Brązowa butelka wraz ze swoją zawartością wyglądała odpowiednio. Klapnąłem ciężko na fotel, noga do góry i laba. Wcześniej w łazience nasmarowałem się jakąś maścią, nie była świeża, ale chyba mnie nie zabije. Było na niej napisane, że jest na takie urazy to musiałem spróbować. Pierwszy łyk nie przegrzał jeszcze dostatecznie gardła, a z błogości wyrwał mnie dzwonek domofonu.
- Kogo kurwa niesie o tej porze? - obawiałem się, że sąsiad będzie chciał obgadać sprawy blokowe
- Słucham – rzuciłem cierpko do słuchawki.
- Otwórz – zdębiałem słysząc jej głos.
Po chwili stała na progu. Jak zwykle nienagannie ubrana, szara dopasowana sukienka, nieco przed kolano, cieliste zapewne pończochy, w końcu praktycznie nie nosiła nic innego, delikatne szpilki, torebeczka. Mogła by śmiało iść w tym na spotkanie biznesowe, a nie nachodzić mnie. Przecież do cholery był ustalony podział.
- Pakuj się. Zabieram Cię do siebie, nie będę biegać po tych schodach, żeby się Tobą zajmować.
- Chyba żartujesz?
- Jeśli jesteś taki zdrowy, to jutro chcę Cię widzieć w pracy.
Jej pokłady zdolności negocjacyjnych były niewyczerpane, poddałem się. Nie musiałem zbyt wiele brać ze sobą, przecież miałem już u niej weekendowy dom. Kilka zmian bielizny i gotowe. Wciągnąłem dres na półnagie ciało. Zrezygnowałem z butów, wylądowały w plecaku, muszą wystarczyć klapki. Dopiero teraz przyglądnąłem się jej. Musiała też brać świeżo kąpiel. Nie miała makijażu, włosy lekko wilgotne, brodawki odznaczały się mocno. Mógłbym się założyć, że majtek też nie ma. Przecież prawie nigdy nie miała. Chciała wziąć ode mnie torbę, no nie, chce mnie pozbawić resztek samczej dumy. Walcząc z torbą i bolącym kulasem poczłapałem za nią. W światłach latarni próbowałem odczytać coś z jej twarzy, była jednak zimna i surowa jak w korpo. Weszliśmy do niej, od razu kazała mi iść do sypialni. Nie wiedziałem jaką rolę mi wyznaczyła, w końcu to nie był weekend. Profilaktycznie postanowiłem być posłuszny. Rozebrałem się z trudem, usiadłem na łóżku, opierając się o ścianę. Usiadła po stronie mojej zdrowej nogi. Wyciągnęła swoją stopę w moim kierunku, drugą nogę wsunęła zgiętą pod spód. Nie było to eleganckie, tym bardziej, że sukienka przesunęła się na udach odsłaniając koronki pończoch i gołą cipkę. Znów wygrałbym zakład, tylko kto by go zaryzykował? Wziąłem jej nogę i oparłem na swojej. Zacząłem masować nieśmiało. Bałem się trochę, że się wścieknie jak jej zniszczę pończochę szorstkimi dłońmi. Złapałem za koronkę i zacząłem z niej zdejmować. Pozwoliła mi na to. Uwolniwszy ją z tej części odzieży mogłem zacząć ssać słodkie paluszki. Łapać je zębami. Nie przerywałem masażu. Zamknęła oczy, Oparta na przedramionach oddawała się przyjemności. Mruczała bardziej jak kotka, a nie wredna suka. Przerwała podając mi drugą nogę. Powtórzyłem czynności. Miałem teraz przed sobą dwie piękne stopy, dziesięć słodkich paluszków i piękny widok na cipkę. Czułem, że jej dobrze. Miałem ciągoty do eksperymentowania z nią. Jak daleko się posunie, na co mi pozwoli. Wsunąłem zdrową nogę pomiędzy jej uda, prąc w stronę motylka. Oparłem stopę na jej łonie całą szerokością. Czułem gorąc bijący od niej. Pokręciłem stopą, mruknęła zadowolona. Czemu nie zaryzykować bardziej? Chwyciłem ją rękoma za kostkę, z pozoru delikatnie, ale dając sobie przewagę. Zębami schwyciłem najmniejszy paluszek. Za to swoim paluchem zacząłem szukać drogi do norki. Zaskoczona chciała się cofnąć, nie mogła jednak. Szorstki paluch drażnił jej łechtaczkę. Niezdarnie, nieco brutalnie. Rozdzieliłem jej płatki. Nie sprawiło to trudności. Wsunąłem go w nią. Ciężko było mocniej nim wiercić, jednak pod ciężarem stopy napierałem na tylną ściankę jej skarbu. Masowałem naprzemiennie jej stopy. Błogi uśmiech powrócił na jej usta. Znów była w wielu stanach równocześnie. Błogość, rozkosz, lenistwo mieszały się i rozlewały po jej ciele. Nie doszła jednak. Ostrożnie cofnęła nogi dając mi sygnał, że pora się wycofać. Lśniący paluch spoczął na pościeli. Wtuliła się we mnie i zasnęła, nie rozbierając się dalej. W półleżącej pozycji tkwiłem jeszcze trochę czasu. Noga rwała, nie chciałem jej jednak zbudzić. Obserwowałem jak śpi. Żal było jednak tej dopiero nalanej szklaneczki, która nieopatrznie została u mnie. Zacząłem knuć jak ją jutro wysłać do pracy, by przez cały dzień Jej Wysokość Wilgotność pragnęła mnie przyjąć. Cała noc przede mną, coś wymyślę.

Szarik

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1388 słów i 7619 znaków.

6 komentarzy

 
  • DanaScully

    Co jakis czas powracam...  A tu nic nowego.  :( warum???

  • Szarik

    @DanaScully brakuje tego czegoś co daje chęć i motywację. Codzienność przygniotła ...

  • DanaScully

    @Szarik szkoda,  aczykolwiek rozumiem o czym mowisz :D

  • Szarik

    @DanaScully poszukiwania boskiej iskry jednak nie porzuciłem ;)

  • Sturbuckniezalogowany

    Szarik to stary perwers chciałbym powiedzieć, ale powiem dojrzały:). Tak jak i to co przeczytałem

  • Szarik

    @KontoUsunięteniezalogowany mam zacząć się martwić i szukać specjalistycznej pomocy?

  • Sturbuckniezalogowany

    @Szarik wręcz przeciwnie. Możesz uzdrawiać:). Niejeden związek:)

  • Szarik

    @KontoUsunięteniezalogowany to może być myśl, może zmienię ptofesje?

  • Sturbuckniezalogowany

    @Szarik kupuj kozetkę :)

  • Szarik

    @KontoUsunięteniezalogowany wreszcie będę bogaty  :rotfl:

  • Ingrid

    Czyżby Suka przestawała być suką?

  • Szarik

    @Ingrid potraktuj to proszę jako jedną z jej wielu twarzy :)

  • Szczur

    Hm, cały czas zastanawiam się, czy opowiadanie zostało zainspirowane moim komentarzem, a raczej moim nick'iem... Tak czy tak drogi Szariku, muszę poprosić o pewnego rodzaju powrót, być może spotkanie z wcześniejszą partnerką Szczura, koleżanki z sauny.

  • gonzo34

    @Szczur No właśnie ... szkoda ,że ona przepadła tak bez wieści :D

  • Szarik

    @Szczur w wiekszosci życie pisze ten scenariusz, zobaczymy więc

  • nienasycona

    hmm, z tej zabawy nie znałam:) Zobaczymy, czy fajne:)

  • Szarik

    @nienasycona spróbuj ;)

  • nienasycona

    @Szarik, nie omieszkam:P

  • Szarik

    @nienasycona wspomnij o mnie jak będzie przyjemnie :D

  • nienasycona

    @Szarik, tak, mój będzie wprost zachwycony...

  • Szarik

    @nienasycona powinien flaszkę postawić i dłoń uścisnąć w podzięce :P

  • nienasycona

    @Szarik, przypuszczam, że, gdybyś mu to powiedział, to jakieś trwałe uszkodzenia ciała byś sobie zasponsorował:)

  • Szarik

    @nienasycona ot wdzięczność ... a ochrona zwierząt?

  • Noname

    Może to naiwne z mojej strony, ale relacje Szczura i Suki (która Suką w tym momencie jest już chyba tylko z nazwy) zaczynają przypominać normalny związek. Z drugiej jednak strony kobiety są czasami tak wyrachowane, że "szczurza Pani"  może zajmować się swoim pupilem tylko dlatego, iż jest on jej potrzebny w weekendy, a nie ma ochoty znajdować sobie kogoś innego na jego miejsce. Jak jest naprawdę - tylko Ty wiesz Szariku.

  • Szarik

    @Noname Jesteś zawiedziony takim rozwojem sytuacji?

  • Noname

    @Szariku, ależ absolutnie NIE! Zastanawiam się tylko w jakim kierunku potoczą się dalsze losy bohaterów Twojej historii? Czy to co nam (czytelnikom) teraz prezentujesz to taki chwilowy, kobiecy kaprys, czy też mająca solidne podłoże trwała zmiana? Czy może w (niedalekiej) przyszłości pojawią się jakieś osoby trzecie (np. konkurent dla Szczura) przez ten "związek" stanie się bardziej skomplikowany?

  • Maniekk

    @Noname Niech Suka zajdzie z nim w ciążę :D

  • Noname

    @Maniekk widzę, że nie czytasz uważnie. Suka to kobieta inteligentna, więc nie zapomina o takich "drobnostkach" jak antykoncepcja. Co więcej, potrafi również panować  (przynajmniej w pewnym zakresie) nad emocjami czego dowodzą zdania:"- A w korpo? - Tam nic się nie zmienia. Nadal mi służysz."

  • Maniekk

    @Noname Wiesz ,że rutyna czasem gubi człowieka i kobiety chyba czasem też ... :D

  • Noname

    @Maniekk roześmiałem się, nie przeczę. Z drugiej jednak strony jak Jej Wysokość, to zobaczy to masz prze...  ;)