Szczur cz. 2

No i stało się. Ze zwycięzcy stałem się jeńcem. Po raz kolejny słabość do samic wyłączyła mój instynkt. A niby szczury szybko się uczą, chyba jestem niechlubnym wyjątkiem w rodzinie. Trzeba jej jednak przyznać, że póki co dotrzymała słowa. Nie załatwiła mi wylotu w atmosferze molestowania, a nawet awansowała na osobistego asystenta. Dała podwyżkę. Czuję się trochę jak męska dziwka, ale co mi tam, kredyciki trzeba płacić. Chciało się powiększać fiuta samochodem to się ma. Zaczynam się nawet przyzwyczajać, że codziennie ląduję pod stołem i robię jej dobrze. Gdy ma gorszy dzień muszę się zdrowo napracować na swoją pensję. Ostatnio gdy wychodziłem od niej po wykonaniu zadania, minąłem w drzwiach prezesa. Zerwała się na równe nogi. Wyobraziłem sobie tylko jak z jej rozpalonej cipki, spływa gorąca kropla, po udzie, mocząc jej obficie pończochę. Trzymała jednak fason. Odprowadzając go do drzwi, musiała mocno ściskać uda, żeby nie usłyszał cichutkiego chlupania. Zafrapowały go tylko jej rumieńce, ale stwierdziła, że widać źle ustawiła klimatyzację. Cwana z niej bestia. Kurde, chyba zaczyna mnie fascynować. Jedyne co tak naprawdę przeszkadzało mi w tym układzie, że miała głęboko w dupie moje spełnienie. Przecież nie będę jak nastolatek robił sam sobie dobrze po powrocie do domu. Przynajmniej nie codziennie. Zacząłem ją w miarę możliwości podglądać. Znalazłem nawet sposób na damską toaletę dla VIPów. Dała tam niezły pokaz. Wpadła jak furia. Oparła się o umywalkę, uważnie patrząc na siebie w wielkim lustrze. Ścisnęła mocno pierś, po czym włożyła rękę pod spódnicę. Oczy miała dzikie z podniecenia. Musiała być cholernie mokra. Ledwie dotknęła się a już zaczęła jęczeć. Tak szybko mi się nigdy nie udało jej doprowadzić. Dysząc, ciągle patrzyła na swoje odbicie. Myślałem, że poprawi spódniczkę, opłucze twarz wodą i wróci do pracy, jednak nie. Oblizała mokre palce i znów zaczęła ją głaskać. Roztarła wilgoć wzdłuż całej szczelinki i mocno wbiła dwa palce aż po sam koniec. Znając jej ciasnotę, a równocześnie widząc z jaką łatwością weszły do środka byłem pod wrażeniem. Palce ruszały się jak oszalałe. Zawyła ponownie. Jak ta małpa potrafi tak szybko dojść, i to dwukrotnie. Ja bym sobie chyba musiał przywiązać ołówek. Tym razem już spuściła wzrok. Ogarnięcie się zajęło jej dłuższą chwilę, obcasy wyraźnie nie były jej sprzymierzeńcem w tej chwili, chwiała się na nich, łydki drżały. Musiałem szybko opuścić swój punkt obserwacyjny, by nie narazić się na kąśliwe uwagi, choć i mnie by się przydał zimny prysznic. Po takim przedstawieniu mój przyjaciel nie mógł pozostać obojętny. Wiodłem za nią wzrokiem gdy wracała do swojego gabinetu. Ledwie wróciła odezwał się dzwonek telefonu. W słuchawce usłyszałem ostre – Chodź do mnie natychmiast. Musisz coś uporządkować. Nauczony doświadczeniem, zablokowałem komputer i szybko ruszyłem w jej kierunku. I znów znalazłem się pod stołem. Jak na taśmie w jakiejś pieprzonej fabryce, ale tak różowej i mokrej to jej jeszcze nie widziałem. Oczyszczenie językiem było niemożliwe, chyba, że byłby chłonny jak ręcznik kuchenny. Miała chyba jakiś cholerny szósty zmysł, że dziś założyła spódniczkę, na której nie było widać mokrych śladów. Wystarczyło kilka ruchów językiem, by się cała spięła i z głośnym jękiem powtórnie doszła. Zacisnęła uda tak mocno, że myślałem, iż chce rozłupać mój kosmaty łeb jak orzeszek. Chyba się zorientowała, bo zwolniła uścisk nieco pozwalając mi się wycofać. Jak tak dalej pójdzie to nie dożyję następnych wakacji. Wykończy mnie. Zastanawiałem się co ją tak dzisiaj mocno nakręciło. Zerknąłem ukradkiem na ekran notebooka. No tak, naczytała się opowiadań jakiegoś amatora, no ale bez przesady czemu ja mam to przypłacić zdrowiem i życiem? Szybko jednak sprowadziła mnie to przynależnego mi obecnie poziomu – Znikaj, miałeś wyczyścić a jeszcze bardziej nabałaganiłeś – usłyszałem zamiast choć małego "dziękuję”, ale przecież ona nie zwykła dziękować. Wróciłem niezwłocznie do swojej norki. Pora wymyślić jakiś plan, by przywrócić naturalny porządek rzeczy. Wiedziałem, że siłą nic nie zrobię, trzeba poszukać takiego sposobu, żeby ciągle myślała, że jest górą. Postanowiłem, że pozwolę sobie na drobną złośliwość na początek, tak od siebie, dla własnej drobnej satysfakcji. Ogolę się wreszcie. Zamiast kosmatego pyska, będzie miała między nogami kującego jeża. Czyżby spryt powoli wracał do szczurzego łebka, czy znów podkładam się jak na tacy, sprowadzając na siebie jej niezadowolenie? Muszę zaryzykować. W końcu to ja do tej pory byłem tu łowcą, i to mnie zwierzyna podświadomie się lękała. Dam radę, do tego to już piątek i kończy się ten piekielny tydzień. Może znów zrobi w internecie show, który będzie mi dane oglądnąć w weekend. Miałem już wychodzić z mojego ukochanego korpo, które dostarczało mi nader silnych wrażeń ostatnio, gdy znów wezwała mnie do siebie.  
- Kurwa, chyba pójdę na L4 ze zwichniętym językiem – zakląłem pod nosem.
Zapukałem i wszedłem do gabinetu.
- Z tego co widzę w Twoich dziennych raportach jesteś na bieżąco ze swoimi zadaniami – rzuciła ostro – to dobrze, nie będzie Cię tu w przyszłym tygodniu.
- A gdzie będę Pani Kierownik? – zapytałem cicho.
- Ze mną w Juracie. Musisz w końcu pójść do przodu, jedziemy na szkolenie dla młodszej kadry kierowniczej.
Zeszło ze mnie całe powietrze, 24h na dobę z nią? A myślałem, że gorzej nie będzie...

Szarik

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1084 słów i 5830 znaków.

4 komentarze

 
  • Szarik

    Kolejna część dopiero w mglistym zarysie. A może drogie Panie zrobimy mini konkurs na torturę dla szefowej? Nagroda główna miejsce w kolejnej części "Szczura" ;)

  • Szarik

    Widać muszę się przyznać do nieznajomości Waszych upodobań, kara zamieniła się w nagrodę.

  • Szarik

    Oj, nie każda lubi ;) Po brzuszku? Robi się przyjemnie ;)  
    Dziękuję. Ciąg dalszy? Czemu nie, wszystko zależy od ocen i inspiracji :)

  • nienasycona

    Szczur w swoim genialnym planie nie przewidział, że ona może (tak, jak ja) lubić, gdy się ją zarostem drażni. I myślę, że sam siebie oszukuje, twierdząc, iż nie sprawia mu ta relacja frajdy:P Lecz bardzo mi się podobało. Czekam na kolejną część i miziam po psim brzuszku:)