Szczur cz. 3

Zepsuła mi cały weekend. Nawet nie miałem ochoty szukać jej przedstawienia w necie. Cały tydzień z nią, zapowiadało się na koszmar. Odpuściłem golenie. Podpytałem kilka kobiet czy lubią być drapane zarostem i okazało się, że tak. Na domiar złego na wiele wpływa to pobudzająco, a to miała być kara. Z drugiej strony co to za szczur bez futra? Pozostało mi dać ostro w palnik przez weekend, żeby o niej nie myśleć. Zrobił się z tego taki piątek, że soboty nie było. Niedziela, kac gigant i pakowanie. Nie potrzebowałem budzika, żeby zdążyć na spotkanie. I tak nie spałem prawie całą noc kombinując jakby jej dopiec, albo chociaż sobie ulżyć. Pustka. Im więcej knułem, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że mam przerąbane.
Na miejsce zbiórki przyjechała punktualnie. Myślałem, że weźmie służbowe auto i każe mi zawieść swój szanowny tyłek, ale i tu popełniłem błąd. Pozbawiała mnie krok po kroku każdego dostępnego atrybutu samczości. Wylądowałem jako pasażer. Zaprezentowała nietypowy dla niej strój, który raczej uniemożliwiał większe igraszki. Obcisłe spodnie, wciągana przez głowę koszulka – jak nie ona. Miało to jednak i swoje dobre strony. Po nieprzespanej nocy, poziom mojej koncentracji był równy zero, szybko więc odpłynąłem w niebyt. W stosunku do mnie nigdy nie była gadatliwa, więc nie było zaskoczeniem, że milczała pozwalając mi spać. Pobudka nastąpiła jednak w stylu typowym dla niej. Ścisnęła mocno mojego malucha, który zgodnie z sennym standardem próbował się jednak zaprezentować z lepszej strony. Jeszcze chwila, a ja zacząłbym pozytywnie mruczeć, gdyby nie to, że dotarło do mnie kto ściska.
- Wstawaj – warknęła.
Otworzyłem powoli oczy. Najmilszy widok od dłuższego czasu. Piękne słońce, zatoka, las odgradzający od morza wskazywały, że wjechaliśmy już na półwysep. Niewiarygodne, że przespałem prawie całą drogę. Oczom ukazał się hotel.
- Za pół godziny spotykamy się w holu. Mam nadzieję, że zabrałeś ze sobą jakieś sportowe ciuchy, bo jesteś mi potrzebny do towarzystwa. - powiedziała. Przez jej usta przemknął uśmiech, który po chwili znikł pod grubą pokrywą lodu. Byłem przygotowany na taką ewentualność. Sielski widok wygasił szczurze instynkty i zapędy. Totalnie straciłem czujność i pazur. Byłem skłonny oddać się całkiem tej władczej samicy, położyć po sobie uszka i czekać na każde jej skinienie. Grzecznie poszedłem do pokoju i rozpocząłem przygotowanie. Nie wiedziałem czego się po niej spodziewać. Liczyłem po cichu, że w obecności wielu ludzi z firmy, nie będzie może tak często ryzykować swoich sztuczek. Póki co rozebrałem się i wskoczyłem pod szybki prysznic, by zmyć z siebie resztki snu. Wciągnąłem spodenki na goły tyłek, później reszta odzieży i byłem gotów. Całe szczęście, że tej zimy udało mi się trochę pobiegać i wyjątkowo zamiast dodatkowo obrosnąć sadłem, troszkę go zgubiłem. Może dam radę sprostać tej zołzie, jak nie wymyśli jakiś sportów ekstremalnych.
Czekała w holu. Odmieniona. Widać też zaliczyła prysznic, bo włosy nie wyschły jeszcze do końca. Sportowa koszulka ciasno opinająca ciało, piersi podtrzymywane sportowym stanikiem, z malutkimi brodawkami przebijającymi się spod materiałów, króciutka tenisowa spódniczka, na stopach sportowe buty i skarpety. Byłem wniebowzięty. Po raz kolejny zapomniałem z kim mam do czynienia. Anioł nie wredna suka. Czar prysł jednak momentalnie gdy otworzyła usta – Zabieram Cię na wycieczkę rowerową, żebyś nie przespał całego dnia. Jak się nie rozruszasz, to do niczego mi się nie przydasz. A dzisiaj jeszcze nie wywiązałeś się ze swoich obowiązków.
- Huston, mamy problem, wredna suka na horyzoncie – wrzasnął jakiś typ w mojej kudłatej łepetynie. Czyżby wymyśliła mi jakieś zadanie w plenerze? Już sobie wyobrażam, jak próbuję jej zrobić dobrze krztusząc się morskim piaskiem.
Oczywiście jechała przodem, nawet mnie to cieszyło. Dupkę miała fajną, może bardziej jak gruszka niż jabłuszko, ale nie ujmowało to jej atrakcyjności. Tym razem widać było, że założyła majtki, pewnie nie chciała ryzykować przypadkowej wpadki, gdyby przy hotelu zobaczył ją ktoś z firmy. Postawiła na stringi. Widoczek całkiem, całkiem. Kurde, chyba zostanę poetą na tym wybrzeżu. Co chwila mnie coś rozckliwia. Jechaliśmy w stronę Chałup, jednak krótko przed miejscowością zatrzymała się.
- Wiesz chciałabym zobaczyć jak wygląda tutaj plaża. Spróbujemy się przebić przez ten las.
Przenieśliśmy rowery przez tory, po krótkiej walce z chaszczami udało się znaleźć ścieżkę prowadzącą na plażę. Była prawie pusta. Prawie, jednak nieliczne osoby, które na niej były, były nagie.
- O kurwa, tego nie przewidziałam – wyrwało jej się.
- Pani Kierownik, dostosowujemy się czy szukamy innego miejsca? - zapytałem, z wyraźną nutą nadziei w głosie, że nie będzie się chciała przenieść. Wiele razy trzymałem mordę między jej udami, widziałem też jej zabawy, ale żeby ją sobie pooglądać w pełnej krasie ….
- Zostajemy. Wystarczy, że w drodze powrotnej będziemy musieli się znów przedzierać przez te krzaki. Będę miała całe nogi podrapane. A nie cierpię chodzić w spodniach.
- To ciekawe czemu się tak ubrałaś do samochodu? – jakiś złośliwy chochlik znów wydzierał się w moim łbie. Prawie nie miałem co z siebie ściągnąć, więc zrobiłem to szybko. Nie raz bywałem w takich miejscach. Rozłożyłem rzeczy na piasku. Usiadłem na nich, bo oczywiście żadne z nas nie pomyślało o ręczniku lub kocu, kontemplując widoki. Najbardziej cieszył mnie jej widok. Była wyraźnie stremowana. Co innego sam na sam, co innego przed kamerką (a tak przy okazji sprawdziłem, jej pokaz okazał się prywatny, tylko dla mnie, nie wiem jeszcze jak wyniuchała, że wchodzę na ten portal, ale się kurna dowiem), a zupełnie co innego przy innych. Nie kryłem swojego zainteresowania. Ściągnęła koszulkę, okazałe piersi wyglądały pięknie w turkusowym staniku, nie, zmieniłem zdanie, bez niego jeszcze lepiej. Mój maluch drgnął. Chyba nie zauważyła tego. Opadła spódniczka, zsunęła buty i skarpety. Stała w sportowych stringach, oznaczonych plankami wilgoci, wyraźnie walcząc ze sobą. W końcu zaczęła je ściągać. Ściskała nogi, jakby to miało ukryć jej cipkę. Nie było na to szans. Poniekąd poczułem się zwycięzcą, może bezpodstawnie ale zawsze coś. Gładka skóra lśniła pięknie. Ale miałem na nią ochotę. Mały już obudził się całkiem.
- Czego się szczerzysz i prężysz ten patyk? - jak zwykle miło rzuciła w moją stronę.
- Pani Kierownik, nie spodziewałem się tak pięknych widoków na tej plaży – odpowiedziałem pokornie, a moja erekcja wyraźnie zmalała.
- Musisz mnie odstresować szybko
- Tak jak zwykle Pani sobie życzy?
- Zdurniałeś do reszty? Nie mamy parawanu, ani nic. Wszyscy się będą gapić, a Ty się nażresz piachu. Siadaj obok i dyskretnie użyj rąk. Dziś wyjątkowo możesz mnie nimi dotknąć.
Posłusznie usiadłem na piasku obok niej. Podparła się na łokciach rozsuwając nogi. Ślady na majtkach nie kłamały, była mokra. Delikatnie jak wiatr zacząłem się bawić jej łechtaczką, irytująco delikatnie i powoli. Kreśliłem kółka wokół niej, by po chwili trącić jej czubeczek. Zmieniając kierunek i sposób, nie tracąc jednak delikatności. Żadnego ostrego tarmoszenia. Gdy wyczułem, że zaczyna się powoli zbliżać do finału, przestałem. Przesunąłem palcami pomiędzy skrzydełkami motylka, gdy dotarłem do wejścia, wsunąłem koniuszek palca. Wycofałem go. Roztarłem wilgoć ponownie, wróciłem by zagłębić się odrobinę bardziej. Raz za razem, coraz głębiej aż palec zniknął w jej ciasnym wnętrzu cały. Kciuk wylądował na łechtaczce. Ciągle powoli, ciągle delikatnie. Teraz to ja byłem znów panem sytuacji. Jej orgazm dosłownie był w moich rękach. Zagryzła zęby. Wydała zduszony jęk. Wstrząsnął nią kilkukrotny dreszcz. Samiec alfa, władca orgazmów. Wysunąłem się z niej równie delikatnie. Opadła na piasek. Gdy tylko jej oddech się uspokoił postanowiłem sprawdzić, czy nadal jest taka wilgotna. Była. Zacząłem wsuwać w nią kolejno palce. Jeden, dwa … przy czwartym czułem, że wypełniłem ją kompletnie. Nie chciałem jej zrobić krzywdy. Wyciągnąłem palce. Patrzała na to spod przymkniętych powiek. Oblizałem palce. Zacisnęła uda. Jakby chciał dać znać, że mam jej dać teraz spokój. Zwodziła mnie jednak. Zaczęła zaciskać uda miarowo, by po chwili otworzyć je i szybkimi ruchami doprowadzić się powtórnie. Nie próbowałem zrobić z nią nic więcej. Leżała bez tchu. Jednak jak tylko miarowy oddech wrócił, wróciła też wredna suka.
- Wracamy, natychmiast – podziękowała jak zwykle milutko.
- A ja? - jęknąłem zawiedziony.
- Co ty?
- Już nic Pani Kierownik, idę się opłukać z piasku i Pani też bym to sugerował.
- Żeby mi coś zamarzło, ta woda nadaje się jedynie do patrzenia.
Z opadającym fiutem, poczłapałem do wody. Była cholernie zimna, aż bolało. Ale chociaż spłukałem z siebie piasek. Nigdy nie byłem Adonisem, ale teraz wróciłem do rozmiarów chłopięcych. Wróciwszy do niej, wyraźnie ubawił ją ten widok. Nic tak nie upodla jak śmiech kobiety na widok przyrodzenia. Znów pokazała mi gdzie moje miejsce. Była już ubrana gdy ja niezdarnie wciągałem spodenki.
Wróciliśmy szybko. W holu zauważyłem, że jej mina była jakaś niewyraźna gdy rozchodziliśmy się do pokoi. Oczywiście nie trwało długo gdy w telefonie zabrzmiał ukochany wręcz głos – Znajdź jakąś aptekę i kup mi coś na otarcia – rozłączyła się zanim zdążyłem zadać jakiekolwiek pytanie. Gdzie ja tej małpie tutaj aptekę znajdę? Recepcjonista na zadane pytanie, skinął tylko głową na mini sklepik, gdzie oprócz szczoteczki do zębów, leżały głównie gumki. Pewnie pomyślał, że jak kręcę się z tak atrakcyjną samicą to mnie przydusiło. Mina, że nie tego potrzebuję – bezcenna. Chyba wziął mnie za geja teraz. Na szczęście aptekarka wykazała więcej zrozumienia i wyposażyła mnie w jakąś maść dla niemowlaków. Zapukałem do jej drzwi.  
- Kto tam?
- To ja Pani Kierownik.
- Wejdź
Widok, który zastałem był połączeniem rozpaczy i satysfakcji. Leżała naga na łóżku, wyraźnie po zakończonym prysznicu, z rozłożonymi nogami i wypiętym tyłkiem. Nie wiedziałem śmiać się czy płakać. Całe krocze było wyraźnie poobcierane i mocno czerwone. W niczym nie przypominało lśniącej różowości sprzed jeszcze kilku godzin. Jedyna myśl, która przeszła mi przez głowę to mieszanka: piasek, stringi, siodełko i niechęć do zimnej wody. Smutny triumf.  
- Kupiłeś?
- Tak.
- Nasmaruj, tylko delikatnie – powiedziała, bełkocząc już lekko. Na stoliku stały puste buteleczki z hotelowego barku. Nabrałem niewielką ilość kremu, ogrzałem w palcach i zacząłem ją smarować. Syknęła z bólu. Jednak łagodzące składniki kremu szybko zaczęły działać. Przestała być taka spięta. Przypisała mi kolejną rolę widać, teraz oprócz samobieżnego wibratora, będę jeszcze pielęgniarką. Rewelacja. Nic tylko skakać pod sufit. Jedyny plus, że może choć mój język chwilę wypocznie.

Szarik

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 2096 słów i 11554 znaków.

24 komentarze

 
  • meme

    Lano, Szariku.. może stworzycie coś wspólnie? Dialog Wam się niezle udaje :D

  • Szarik

    @meme Może kiedyś, gdzieś, ta seria ma swoją główną muzę już ;)

  • meme

    @Szarik -tak, da sie to zauwazyć. Ale... pomyślcie: o wspolnej muzie ;)

  • Szarik

    @meme nigdy nie wiesz co przyniesie jutro

  • Szarik

    To przywaruję i poczekam :)

  • Szarik

    Bigamistka, żyjąca z siedmioma karzełkami, a braku majtek się czepia :D No nic, szczur sam się nie napisze. Chyba mu dam nieco przyjemności.

  • Szarik

    A może wilk w owczej skórze?

  • Szarik

    Szczur podstępny :D

  • Szarik

    Nie śmiałbym :D

  • Szarik

    Tylko rzeczy zdobyte z trudem są cenne :D

  • Szarik

    Da się załatwić. Warunkiem koniecznym jest zdanie raportu z eksperymentu ;)

  • Szarik

    To nic jej nie mów i spróbuj po cichu :D

  • Szarik

    Oczywiście, ale jak wtedy odkryć coś nowego?

  • Szarik

    Raczej w cyrku :D Nie myślałaś, że mama mogła nie mieć racji? ;)

  • Szarik

    Stary wilk już jestem :D

  • Szarik

    Ale jaki ma zwinny język ;)

  • nienasycona

    Lena, majtki są niezdrowe, cipka musi oddychać:)

  • Szarik

    Eee, a co robi mrowkojad? :D

  • Szarik

    Idzie lato, trzeba rzucić majtki w kąt ;) zaczynam być rozdarty jak pokierować ich losami dalej.

  • Szarik

    Jest to pewna opcja, ale chyba jeszcze na nią za wcześnie ;)

  • Tadzik101

    Myślę ,że to ON powinien jej zafundować nieziemskie doznania tak aby owinąć ją sobie wokół palca :) To facet powinien być górą ! :lol2:

  • Szarik

    Coś w tym chyba jest, coś go do niej ciągnie ;) Hmm, to jak ją miałem ubrać na rower? :D

  • nienasycona

    A ja lubię tę sukę i powiem więcej, Szczur ją uwielbia, choć sam się przed tym wzbrania. Tarmoszę łepetynę i całuję w mokry nosek

  • Szarik

    Szczur powstaje pod wpływem impulsów, choć kilka drobnych pomysłów jest ;) zapraszam do czytania też innych moich opowiadań. Może i tam znajdzie się coś ciekawego.

  • Gonzalless

    Może oboje z czasem się polubią ? Nawet mogło by coś więcej z tego wyniknąć ?  Wtedy jego nienawiść do niej zostałaby nawet zastąpiona czymś zupełnie innym. :) Facet byłby naprawdę ugotowany gdyby okazało się ,że nagle tylko on coś do niej czuje a o na nie ... byłby jak piesek na łańcuchu :)  
    Ale to są tylko takie moje gdybania bo akcja może pójść w zupełnie innym kierunku np. w kierunku bardziej odważnych i ostrych scen. Ale takich wydawałoby się "ostrych" opowiadań jest na tony i tak naprawdę niczym szczególnym nie zaskakują. Może Ty nas czymś zaskoczysz wplatając przy okazji do opowiadania coś jeszcze oprócz seksu ? :D Życzę ciekawych pomysłów !  :cheers:

  • Szarik

    Jego los nie jest jeszcze znany, ale dziękuję :)

  • Ramol

    Brawo Szariku! Tego po Twym opowiadaniu nie spodziewałem się! Boję się jedynie, że radość Szczura może być przedwczesna - może awansować na nadwornego "zdmuchiwacza piasku" (aby nie zwać owej funkcji bardziej perwersyjnie! :rotfl: )